Zaczęłam ostatnio mocniej eksperymentować z miodem w rytuałach i chciałam zapytać, jak wy do tego podchodzicie. Używam go głównie przy zaklęciach przyciągania, ale widziałam też różne wzmianki o dodawaniu go do sakiewek mojo i szczerze nie wiem, czy to ma sens w formie stałej, czy tylko symbolicznej. Ktoś z was pracuje regularnie z miodem? I czy to faktycznie daje inne efekty niż inne składniki, czy to bardziej kwestia tradycji?
Miód to jeden z tych składników, które mają bardzo długą historię w magii sympatycznej. Zasada jest prosta, słodzisz komuś lub czemuś życie, przyciągasz do siebie to, co chcesz uczynić słodkim. W sakiewkach mojo raczej nie polecam go w formie płynnej, bo po prostu wszystko skleja i psuje inne składniki. Są na to inne sposoby, i to jest właśnie moment gdzie wiele osób miesza dwie różne techniki.
Do łagodzenia atmosfery miód jak najbardziej, ale ja bym wtedy nie robiła klasycznego honey jara tylko coś prostszego. Sama czasem dodaję odrobinę miodu do wody, którą myję progi albo używam go przy kadzeniu jako element ofiary. Nie każde zastosowanie musi być od razu rozbudowanym rytuałem, i myślę że dla tej intencji to prostsze podejście ma więcej sensu.
Wracając do sedna, bo mam wrażenie że rozmowa idzie w stronę historii, a chciałabym się dowiedzieć czegoś bardziej praktycznego. Kapturek wspomniała o świecy na wierzchu słoika. Jakiego koloru świecę wybieracie do honey jara i czy to zależy od intencji?
Kolor świecy to jedno z częściej zadawanych pytań przy honey jarze i powiem szczerze, że nie ma jednej odpowiedzi. Czerwona dla namiętności i przyciągania romantycznego, różowa dla przyjaźni i łagodnych uczuć, pomarańczowa dla ogólnej życzliwości i towarzyskich relacji. Jeśli chodzi o atmosferę wokół siebie, to właśnie pomarańczowa albo różowa byłaby bliższa tej intencji. Czy intuicyjnie ciągnie cię ku któremuś z tych kolorów?
To zależy od tego jak aktywna ma być praca. Jeśli to pilna sprawa, codziennie przez kilka dni na początku. Potem można przejść na raz w tygodniu, na przykład w piątek jeśli intencja jest związana z relacjami. Ja zazwyczaj pracuję przez siedem dni z rzędu na start, potem podtrzymuję co kilka dni. Czy masz jakiś konkretny harmonogram w głowie, czy dopiero to układasz?
Trafiasz w sedno. Jeśli pracujesz z miodem lipowym, to niesie ze sobą coś z lipy, a lipa w tradycji słowiańskiej to drzewo kojące, kobiece, związane ze spokojem i łagodnością. Gryczany to zupełnie inna energia, ziemista, intensywna. Nie jest to może obowiązkowe, ale dla mnie ma znaczenie. Czy ty przy wyborze miodu do tej pory kierowałaś się czymś konkretnym, czy brałaś to co było pod ręką?
To co Leonora mówi o intuicji mnie przekonuje, ale zastanawiam się czy ktoś z was faktycznie to testował na różnych miodach i widział różnicę? Nie mówię o teorii, tylko o czymś konkretnym, co poczuliście albo zaobserwowaliście. Bo to brzmi pięknie w teorii, a ciekawi mnie jak jest naprawdę.
Testowałam i tak, czuję różnicę. Pracowałam z akacjowym przy sprawie, w której zależało mi na łagodnym zbliżeniu, i efekt był powolny ale miękki, bez dramatycznych zwrotów. Kiedy indziej przy gryczanym sytuacja potoczyła się szybciej, ale też bardziej intensywnie i nie do końca tak jak planowałam. Nie wiem czy to sam miód, czy moja nastawiona inaczej głowa, ale coś tam jest. Czy ty miałaś kiedyś podobne odczucie przy pracy z jakimkolwiek składnikiem?
Kolor wosku ma znaczenie podobne jak kolor świecy. Czerwony do namiętności i miłości erotycznej, różowy do uczucia i przyjaźni, biały jest neutralny i pasuje do każdej intencji gdy nie masz pewności. Zielony bywa używany gdy praca dotyczy nie tylko uczuć, ale i stabilności czy dobrobytu w relacji. Który kolor odpowiada twojej intencji?
Ta symbolika pszczół to coś czego nie ruszyłam w pierwszym poście, a chyba powinnam. Czy ktoś świadomie bierze pod uwagę sam fakt że miód pochodzi od pszczół kiedy pracuje z nim rytualnie? Ja jakoś intuicyjnie tak, ale nigdy tego nie zwerbalizowałam i ciekawa jestem czy inni to czują.
Pracuję z miodem od dawna i pszczoły to dla mnie nieodłączna część tej energii. Ul jako wspólnota, pszczoły jako pracowite istoty które tworzą coś słodkiego ze zbierania. To bardzo specyficzny rodzaj energii, nie tak prosta jak powiedzmy energia kamienia czy ziela. Jest w tym coś zbiorowego, czego trudno nie poczuć. Czy ty to wyczuwasz intuicyjnie kiedy pracujesz?
Szczerze to nie miałam tego rozróżnienia tak ostrego kiedy pisałam pierwszy post. Dla mnie honey jar to był po prostu rytuał z miodem i tyle. Dopiero ta dyskusja pokazała mi że to jest o wiele bardziej pojemna praca. Ale na początku myślałam głównie o zastosowaniach miłosnych, bo to jest to co najczęściej pojawia się jak szukasz czegokolwiek o miodzie w kontekście magii. Czy wy też tak zaczęliście?
Mnie też uderzyło że prawie wszędzie miód to od razu miłość. A tu okazuje się że to jest o wiele szersze. Tylko mam pytanie do tych co pracują z tym od dłuższego czasu, czy miód ma jakieś zastosowania w których się nie sprawdza albo gdzie byście go nie użyli?
To pytanie o zakopywanie słoika jest dobre i myślę że odpowiedź zależy od tradycji. W tradycji hoodoo zakopywanie to zazwyczaj zamknięcie pracy, oddanie ziemi jako sile sprawczej, ale nie zawsze musi oznaczać koniec. Znam osoby które zakopują słoik żeby wzmocnić działanie, a nie żeby zakończyć. A te różne wyjaśnienia które widziałaś, były z jakichś konkretnych źródeł?
Zasilanie honey jara to dla mnie regularne wracanie do niego, zazwyczaj w konkretne dni. Ja robię to w piątki bo pracuję z energią Wenus przy sprawach relacyjnych. Zapalasz świecę na wieczku, siedzisz chwilę z intencją, możesz mówić na głos czego chcesz, możesz po prostu trzymać słoik w rękach i kierować energię. Niektórzy też dodają kroplę miodu z zewnątrz na wieczko. To jest żywa praca, nie jednorazowy akt. Czy rozumiesz teraz jak to wygląda?
