Ostatnio wpadłam na dość nieoczekiwany trop i nie daję mi spokoju. Mam przed sobą dwa teksty o tej samej treści - jeden złożony w jednej kolumnie, drugi w trzech. Czytam i czuję wyraźną różnicę w odbiorze, jakby energia słowa była inaczej rozłożona. Zaczęłam się zastanawiać, czy to przypadek, czy może liczba szpalt ma rzeczywiście znaczenie numerologiczne? Trzy kolumny to przecież trójka, cyfra twórcza, Jowiszowa. Jedna kolumna to jedynka, jedność, siła woli. Czy ktoś w ogóle myślał o tym z tej strony? Piszę, bo naprawdę nie wiem, czy to coś, co inni odczuwają, czy tylko mój Merkury w Byku znowu długo dochodzi do wniosków.
To bardzo ciekawy wątek, bo numerologia formy jest rzadko omawiana. Ale mam od razu pytanie: kiedy czytałaś te dwa teksty, wiedziałaś z góry, który ma ile kolumn, i czy to mogło wpłynąć na odczucia? Pytam, bo w numerologii ważne jest, żeby intencja towarzysząca odczytaniu była czysta, niepoprzedzona oczekiwaniem.
Nigdy nie myslałam że liczba koluamn ma znaczenie ale teraz jak to czytam to zaczynam się zastanawiać. Zawsze jak czytam coś w gazetach w trzech kolumnach to jakoś lepiej mi się to przyswaja? Czy to może właśnie ta trójka działa?
A nie jest tak, że po prostu trzy kolumny to układ, który oko lepiej skanuje i przez to mamy wrażenie lekkości? Nie mowie, że numerologia się myli, ale moze tu bardziej psychologia gra rolę niż energia liczby?
Ja bym tu jeszcze dorzuciła kwestię Merkurego, bo skoro autorka wątku sama go wspomniała. Merkury w Byku to planeta komunikacji w znaku, który dosłownie potrzebuje czasu na przetworzenie informacji. Jeśli czytamy tekst w jednej kolumnie, Merkury w Byku może nie zdążyć 'pobrać' pełnej wibracji, zanim oko przejdzie dalej. Trzy kolumny to trzy pauzy, trzy momenty zatrzymania.
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale czy to znaczy, że jak piszę coś ważnego dla siebie, np. afirmacje, to powinnam je formatować w konkretnej liczbie kolumn zależnie od intencji? jak to w ogóle się ustala, jaką liczbę wybrać?
Doprecyzuję, bo to ważne rozróżnienie. W klasycznej numerologii forma zapisu była omawiana głównie w kontekście manuskryptów magicznych i tablic, nie tekstu użytkowego. Ale zasada wibracji liczby jak najbardziej się tu stosuje. Trzy kolumny to trójka, twórczość i ekspresja. Dwie to dwójka, równowaga i dialog. Jedna to jedność i siła intencji skoncentrowanej. Pytanie do wszystkich: czy ktoś próbował pisać afirmacje w dwóch kolumnach? Ciekawi mnie, czy ktoś ma doświadczenie z dwójką.
Ja piszę afirmacje od jakiegoś czasu i zawsze w jednej kolumnie bo tak mi wyszło naturalnie. Ale teraz zastanawiam się, czy to dlatego jedynka mi odpowiada, czy dlatego, że tak po prostu piszę. Nigdy nie próbowałam dwóch kolumn, szczerze mówiąc, nie przyszło mi to do głowy. Ale mógłby to być ciekawy eksperyment na kilka tygodni.
Wracając do pytania Unakitki o dwójkę: mam w notatkach taki zapis, że raz rozpisałam interpretację run w dwóch kolumnach - przeszłość i przyszłość po każdej stronie. I rzeczywiście miałam wrażenie rozmowy z tekstem, jakby on mi odpowiadał. Nie wiedziałam, że to może być wibracja dwójki. Ciekawe.
Okay, słucham i staram się podejść do tego poważnie, ale mam pytanie praktyczne. czy mówimy tu o fizycznym wydruku, o ekranie, czy o ręcznym piśmie? Bo chyba energia musi się jakoś inaczej zachowywać na papierze niż na monitorze?
A co z czterema kolumnami? Czwórka to chba stabilność i ziemia, wiec tekst w czterech kolumnach brzmiałby bardzo uziemiony? Ale w gazetach chyba rzadko się widzi cztery kolumny w takiej klasycznej formie…
No ale zaraz, zaraz. gazety przez dziesięciolecia używały pięciu, sześciu, a nawet siedmiu kolumn. Pięć to poszukiwanie i wolność, siódemka to mistycyzm. Czy to znaczy, że dawne gazety były energetycznie mistyczne, a nam się tylko zdawało, że to zwykłe wiadomości?
Ech, przepraszam ze wchodze w temeac ale mam pytanie bo nie rozumim jednego. Jak się liczy wibracje calej strony? Bierzecie pod uwage tylko kolumny czy też ilosc linii, słów, liter? Bo to chba robi różnicę czy nie?
To co mówi Petronelka mi jakoś trafia. Zawsze miałam wrażenie, że liczy się to, co widzisz bez analizy, pierwsza warstwa. Jak patrzę na kartkę z afirmacjami, nie liczę liter, tylko czuję układ. Może intuicja zastępuje tu obliczenia? Albo działa równolegle? 😉
Wracam do pytania Mieszka, bo mnie też nie daje spokoju. Jeśli bierzemy pod uwagę liczbę kolumn jako wibrację formy, to czy liczymy kolumny na stronie, czy w całym dokumencie? Bo tekst na trzech stronach w jednej kolumnie każda to wciąż jedynka czy już trójka?
Mam wrażenie, że to zależy od tego, co traktujemy jako jednostkę odczytu energetycznego. Jedna strona to jeden kadr, więc jej układ działa niezależnie. Ale całość dokumentu też tworzy pole. Może to jak ze spreadem tarota? Każda karta ma swoją wibrację, ale układ jako całość też mówi coś innego.
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i muszę powiedzieć, że w runach mamy podobny dylemat z ułożeniem. Każda runa w układzie niesie własną energię, pozycja niesie energię, a całość spreadu jeszcze inną. Nie wyklucza się to, tylko nakłada. Może z kolumnami jest tak samo i nie trzeba wybierać, który poziom jest ważniejszy?
To wszystko brzmi logicznie, ale ja chyba nie dam rady czytać tekstu na trzech poziomach jednocześnie. Czy jest jakiś prostszy punkt wejścia dla kogoś, kto dopiero zaczyna myśleć o numerologii formy? Może sama liczba kolumn jako pierwszy krok?
No dobra, ale jak się oblicza liczbe ściezki to każdy chyba wie, ale co to znaczy 'w kontekscie komunikacji'? Czy każda liczba ma jakieś inne znaczenie speczyfiicznie dla tekstu pisanego, inne niż w ogólnej numerologii?
A ja chciałam wrócić na chwilę do Merkurego w Byku, bo Wieszczbiarka wcześniej to poruszyła i jakoś zostało bez rozwinięcia. Jeśli Merkury w Byku potrzebuje czasu na przetworzenie, to czy to znaczy, że osoby z tym układem powinny specjalnie dobierać format tekstu, który czytają, żeby nie przeciążyć tego procesu? Czy to w ogóle tak działa?
Hej, weszłam tu z działu horoskopów i muszę powiedzieć, że ten wątek Merkurego w Byku mnie zaciekawił. Mam Merkurego w Byku i rzeczywiście nie znoszę layoutów z dużą ilością krótkich kolumn, takich jak tabloidy. Zawsze myślałam, że to kwestia estetyki. A tu może coś jest na rzeczy z tym astro-numerologicznym dopasowaniem?
Właśnie chciałam to samo powiedzieć. W astrologii Merkury w Byku to jedno z najbardziej uziemionych pozycji dla komunikacji, przetwarza przez ciało, przez rytm. Czy jeśli ktoś świadomie dobierze format do swojego Merkurego, to moze poprawić przyswajanie wiedzy ezoterycznej? Albo nawet jakichkolwiek treści?
Ja mogę spróbować to poobserwować przez jakiś czas. mam Merkurego w Byku i dużo czytam, więc materiału mi nie zabraknie. Ale jak właściwie miałabym to mierzyć? Subiektywne odczucia wystarczą, czy powinnam gdzieś to notować bardziej systematycznie?
Właściwie to ciekawy pomysł na małe domowe badanie. Nie muszę mieć Merkurego w Byku, żeby zacząć zwracać uwagę na to, jak format wpływa na moje czytanie. Ostatnio drukowałam afirmacje i robiłam to trochę intuicyjnie, jedna kolumna na środku kartki. Może to nie był przypadek. 😀
Wracając do kwestii liczenia, bo mi to ciągle chodzi po głowie. Zgoda, że Merkury w Byku to ciekawy wątek pomocniczy ale chciałam zapytać Unakitkę albo kogokolwiek, kto ma w tym wprawę: jeśli ktoś nie zna swojego Merkurego albo nie wierzy w astrologię, to czy numerologia formy działa dla niego tak samo? Czy wibracja liczby kolumn jest uniwersalna, czy zależy od odbiorcy?
Wibracja liczby jest moim zdaniem obiektywna w sensie, że istnieje niezależnie od tego, czy ktoś o niej wie. Ale świadomość wzmacnia odbiór. Tak jak kamień działa nawet gdy go nie znasz, ale gdy pracujesz z nim intencjonalnie, efekt jest głębszy. Z kolumnami może być podobnie. Choć przyznam szczerze, że to moja interpretacja, nie wiem, czy jest jakaś tradycja, która to wprost opisuje.
A skąd w ogóle wiadomo co która liczba kolumn oznacza? Znaczy wiemy co oznacza 3 w numerolgi ogólnie, ale czy ktoś siedział i zastanawiał się specjalnie nad tym co to znaczy dla ukladu tekstu? Nie znalazłam nic takiego w żadnej książce co czytałam. 🙂
