Zaczęło się od tego, że kupowałam bilety na koncert i miałam do wyboru kilka sal w tym samym kompleksie. Numerologicznie jedna z nich była dla mnie idealną jedynką, druga szóstką. Wybrałam jedynkę i tamten koncert był absolutnie wyjątkowy - artysta był jakby w transie, publiczność zgrana, energia niesamowita. Potem sprawdziłam historię tej sali i przez lata grali tam ludzie naprawdę wybitni. Czy to przypadek? Zaczęłam się zastanawiać, czy sale z określonymi wibracyjnymi numerami po prostu przyciągają artystów, którzy są z tymi numerami w rezonansie… znaczy, którzy mają z nimi zgodność energetyczną. Ktoś z was to kiedyś analizował?
Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale to ma sens! Numer sali to przeciez też swego rodzaju adres wibracyjny. Zastanawiam się tylko - czy bierzesz pod uwagę sam numer sali, czy też adres całego budynku? Bo jeśli sala numer 3 jest w budynku, który ma sumę cyfr ulicy dającą 8, to chyba trzeba to jakos połączyć, nie?
A propos artystów - czy to nie zalży tez od daty urodzenia artysty? bo jak artysta jest urodzonz pod numerem 1 i gra w sali nr 1, to chyba synnergia jest, nie? Pytam bo sam jestem trójką i zawsze lepiej mi się gra w miejscach gdzie trojka jakoś dominuje.
Mam to w notatkach z jednego warsztatu - numerologia przestrzeni to osobna gałąź, trochę jak feng shui połączone z liczbami. Prowadząca mówiła, że numer lokalu czy sali wpływa na energię wydarzeń, nie tylko na mieszkańców. Ale ona też podkreślała, że sam numer to wyjściowa wibracja, a wypełnia ją intencja tych, którzy tam wchodzą. Więc może sala nie tyle przyciąga artystów co wzmacnia to, co artysta ze sobą przynosi?
Właśnie o to pytałam i odpowiedź była niejednoznaczna. Mówiła, że niezgodność objawia się jako tarcie - artysta gra dobrze, ale coś nie kliknie z publicznością, albo technicznie wszystko gra, ale emocjonalnie nic nie zostaje. Nie wiem, czy to się da zmierzyć, ale jak teraz myślę o słabych koncertach, które widziałam, to… może coś w tym jest.
Zatrzymajcie się chwilę. zanim pójdziemy dalej w analizowanie, chcę zapytać - czy ktoś z was faktycznie zebrał więcej niż jedno lub dwa przypadki? Bo jeden spektakularny koncert w sali nr 1 i wspomnienie o wybitnych artystach to jeszcze nie wzorzec. Mnie interesuje, czy ktoś to systematycznie sprawdzał na kilku salach i kilku artystach.
Czytam tę dyskusję i mam inne pytanie. jak w ogóle numerologicznie obliczacie numer sali? Bo jeśli sala ma numer np. 14B, to czy to jest 1+4=5 i ignorujemy literę, czy litera też ma wartość jak w numerologii imion?
Ojejku, no właśnie, bo to jest podstawowy problem tej analizy. Nazwy i numery sal często nie mają nic wspólnego z jakąś wibracyjną logiką - są nadawane administracyjnie, przez właściciela, przypadkowo. Nie wiem, czy numerologia przestrzeni ma tu solidne podstawy. Co innego data urodzenia, gdzie jest jakaś kosmiczna synchroniczność. Ale numer sali to decyzja urzędnika.
Według mnie Seba86 myli dwa poziomy. Numer sali to nie tylko administracyjna etykieta - to przestrzeń, która kumuluje wibracje przez lata. Każde wydarzenie zostawia ślad. Więc numer to może być punkt wyjścia, ale prawdziwa energia sali to historia, która się w niej nagromdziła. Sale z numerem 5 często mają burzliwą historię, dużo zmian, różnorodnych artystów. Sale z numerem 4 bywają stabilne, sprawdzone, ale nudnawe.
Czytam to z ciekawością, bo nigdy nie patrzyłam na koncerty przez pryzmat numerologii. Ale mam pytanie do Thalia72 - skąd to wiesz o piątkach i czwórkach? To jest gdzies opisane, czy to twoje własne obserwacje?
A co z dodatkowym kontekstem Merkurego w Bliźniętach? Czy to nie ma znaczenia dla artystów-komunikatorów? Muzyk to też komunikator, tylko w dźwięku. Myślę, że sale z wibracją Merkurego - czyli może piątki albo jedynki - powinny sprzyjać takim artystom. Chociaz nie wiem jak przełożyć planety na numery sal.
Poczekaj, chcę to dobrze rozumieć. Mówisz, że artysta z dominującym Merkurym plus sala piątka to synchroniczność. Ale jak w praktyce sprawdzasz, że artysta 'ma dominujący Merkury'? Bo to może być Merkury w znaku, w domu, aspekty, liczba urodzenia… to nie jest jedna liczba.
Właśnie, bo w runach jest podobna kwestia - Ansuz to runa Odyna, komunikacji i słowa, i ma swój odpowiednik numeryczny. Zastanawiam się czy można łączyć te systemy przy analizie sali. Ktoś próbował runy zestawiać z numerologią miejsca? 😛
Dominik, runy to osobny system i łączenie ich z numerologią sal to już naprawde duże pole do nadinterpretacji. Ale wracając do Merkurego w Bliźniętach - ta pozycja to jeden z najsilniejszych wskaźników komunikatywności w astrologii. Muzyk, który nią dysponuje, w sali piątce powinien mieć dosłownie otwarte kanały.
No dobra, to co mówi Amulecja ma sens i jest bliskie temu, co słyszałam na warsztacie. Ale jest jedno ale - jeśli sala kumuluje energię przez lata, to co z salami nowymi albo przebudowanymi? Czy numer nadal działa jeśli przestrzeń jest zupełnie świeża?
No dobra, słuchajcie, ale przeciez administracyjna kolejność tez gdzies się zaczyna. Ktos zdecydował ze sala pierwsza bedzie pierwsza, nie trzecia. I nawet jesli to wydaje się losowe, to z perspektywy numerologii nic nie jest losowe - ktoś o tym zdecydował w konkretnym momencie czasu, z konkretnymi intencjami albo bez, ale Wszechswiat to rejestruje.
No nie, przepraszam, że wchodzę z boku, bo dopiero czytam ten wątek - ale jestem trochę zagubiona. Czy wy mówicie, że idąc na koncert warto sprawdzić numer sali zanim kupicie bilet? Czy to tak działa w praktyce?
A właśnie - czy ktoś próbował np. nosić kamień odpowiedni do wibracji sali, żeby wzmocnić odbiór? Pytam, bo czytałam gdzieś o litoterapii i harmonizowaniu się z przestrzenią, ale nie wiem czy to ma sens w kontekście sal.
Kamień jako wzmacniacz przestrzeni - to ciekawy wątek, ale wróćmy chwilę do sedna. Czy ktoś w ogóle w tej dyskusji sprawdzał konkretne sale i konkretnych artystów z Merkurym w Bliźniętach? Bo mam wrażenie, że bardzo dużo tu teorii, a mało przykładów.
Nie 'badałam' w sensie systematycznym ale zwróciłam uwagę na jedną salę w Krakowie - numer sprowadzał się do ósemki, i przez kilka sezonów grali tam głównie pianisty z mocnym Saturnem, niemal żaden z Merkurym dominującym. Przypadek? Może. Ale wlasnie o to pytam - czy ktoś ma więcej niż jeden przykład bo z jednego nic nie wynika.
Ja mam notatki z kilku sal które odwiedzałam - zaczęłam je prowadzić właśnie po tym jak przeczytałam o wibracjach miejsc. Ale uczciwie powiem że nie miałam jak zweryfikować horoskopów wszystkich artystów, sprawdzałam tylko tych gdzie data urodzenia była publicznie dostępna. Przy tym trzeba by mieć naprawdę duży zbiór żeby coś z tego wyciągnąć.
Eee, i to jest właśnie ten problem. Skoro wiesz numer przed wejściem, to mózg sam filtruje wrażenia. Nie mówię że twoje obserwacje są złe, mówię że bez ślepej próby nie wiadomo co opisujesz - wibrację sali czy własne nastawienie. Czy ktoś tu miał doświadczenie z salą gdzie nie znał numeru z góry?
A czy to ma w ogóle znaczenie który to numer jeśli po prostu chcesz przeżyć dobry koncert? Serio pytam, bo trochę tracę wątek - macie tu kupować bilet po sprawdzeniu numerologii sali, horoskopy solisty, i jeszcze zabrać właściwy kamień? To ile czasu to zajmuje przed każdym wyjściem?
