Zaczęłam się zastanawiać nad tym po tym, jak przeprowadziłam się do nowego mieszkania na trzecim piętrze. Chodzę tymi schodami kilka razy dziennie i zauważyłam, że liczba stopni - a jest ich 33 - jakoś mnie nie zaskakuje, bo to liczba mistrzowska w numerologii. Ale to mnie naprowadziło na myśl: czy każdy stopień schodów to osobna wibracja? Czy liczba schodów w domu, miejscu pracy albo w mieszkaniu w jakikolwiek sposób wpływa na energię tego miejsca i na nas? Czy ktoś z was liczył kiedyś schody w swoim otoczeniu i szukał w tej liczbie znaczenia?
To bardzo ciekawe pytanie i przyznam, że sama liczyłam schody w kilku miejscach, które były dla mnie ważne. W numerologii każda liczba niesie swoją wibrację i nie widzę powodu, żeby schody miały być wyjątkiem - w końcu to też struktura fizyczna, którą przemierzamy regularnie. Ale mam pytanie do ciebie: czy mówisz o sumie cyfr tej liczby, czy o samej liczbie stopni jako całości? Bo 33 jako liczba mistrzowska to jedno, ale jeśli ktoś ma 17 stopni, to liczymy to jako 1+7=8 czy traktujemy 17 jako osobną wibrację?
Ja nigdy nie pomyślałem zeby liczyć schody, szczerze mówiąc to mi to do głowy nie przyszło. ale teraz jak czytam to myślę se - mam w bloku 12 stopni do każdego piętra, czyli do mnie na drugie jest 24. Co to daje numerologicznie? 2+4=6 czy co? Sorki jak głupie pytanie ale dopiero zaczynam się interesować numerologią.
No ale chwila. Schody w bloku to nie to samo co schody w jednym domu - tam liczba stopni zależy od tego, ile pięter i jak wysoka kondygnacja, a nie od jakiegoś zamysłu architektonicznego. Nie za bardzo rozumiem, jak losowa liczba wynikająca z przepisów budowlanych miałaby nieść głębsze przesłanie. Schody w domu jednorodzinnym, który ktoś projektował z myślą o sobie - to inna sprawa. Tam można szukać, bo właściciel mógł nieświadomie coś przyciągnąć do swojego życia.
Moim zdaniem liczymy wszystko, co przemierzamy od wejścia do drzwi własnego domu - czyli schody zewnętrzne, klatka schodowa, wszystko. To jest nasza codzinna droga i to ona buduje wibrację. W tarocie też jest ten motyw drogi - każdy krok to coś innego, a ich suma tworzy obraz. 🙂
Zastanawiam się czy nie powinniśmy się skupić na tym, jaką liczbę mamy indywidualnie powiązaną z schodami - to znacy wziąć liczbę urodzenia i zestawić ją z liczbą stopni. Bo może wlasnie ta relacja jest kluczem, a nie sama liczba schodów w oderwaniu od człowieka który nimi chodzi.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem ale nigdy nie liczyłam liczby urodzenia - jak to się w ogóle robi? Chodzi o sam dzień urodzenia czy całą datę?
Wracając do sedna tematu - bo trochę zejdziemy na podstawy numerologii, a to osobny wątek. Chciałam się odnieść do tego, co mówiłam wcześniej o blokach. Nie neguję całej idei, ale uważam, że energię schodów trzeba też patrzeć przez to, kto je zamieszkuje i ile różnych energii przez nie przepływa. W bloku chodzi setka ludzi z różnymi liczbami życiowymi - jak to mają być schody z jedną konkretną lekcją?
Mnie najbardziej interesuje coś innego - czy ktoś czuł kiedyś nieprzyjemną energię na konkretnych schodach? Mam jedne schody w kamienicy gdzie mieszka moja mama i za każdym razem kiedy po nich chodzę mam nieprzyjemne uczucie w żołądku, jakby coś złego tam siedziało. Czy liczba stopni mogłaby tłumaczyć tę energię?
Ja mam pytanie trochę z innej strony - wiem, że tytuł jest o schodach, ale czy Słońce w Pannie mogłoby wpływać na to, jak postrzegamy te numerologiczne wzorce? Pytam, bo sama mam Słońce w Pannie i rzeczywiście mam tendencję do liczenia i szukania wzorców we wszystkim - w tym w schodach po przeczytaniu tego wątku. Czy ta drobiazgowość Panny to może właśnie predyspozycja do numerologii?
Ale my tu gadamy o schodach ogólnie a ja chciałam się zapytać konkretnie - jeśli liczba schodów u mnie to 9, to co ta dziewiątka mówi o moim domu i o mnie? Bo czytałam, że 9 to koniec cyklu i mnie to trochę niepokoi.
No właśnie czuję się jakoś… spokojnie? Ale to nie jest ten spokój z ulgi tylko jakiś taki zmęczony spokój, jakbym wracała z długiej podróży. Czy to ma sens w kontekście tej dziewiątki?
Wróciłam z liczeniem tych schodów u mamy - jest ich 33. teraz mnie to trochę uderzyło, bo 33 to podobno liczba mistrzowska. Może dlatego ta klatka tak dziwnie działa na mnie?
Przepraszam że wchodzę ale 33 jako liczba mistrzowska na klatce schodowej bloku - to jest naprawdę tak działające? Bo tutaj mamy problem który sygnalizowałam wcześniej: ta liczba jest wypadkową standardowej wysokości kondygnacji i ilości pięter, nie żadnego zamysłu. Nie przekonuje mnie że to 'wibracja miejsca' a nie zwykłe przepisy budowlane.
Wracając do tego co pisałam o Słońcu w Pannie - właśnie sobie uświadomiłam, że ta cała dyskusja o tym, czy liczyć schody 'dosłownie' czy 'energetycznie' to jest idealny przykład tej panny, która musi wszystko sklasyfikować zanim zaakceptuje. Może właśnie ta tendencja nas blokuje? Bo Mandragora poczuła coś konkretnego, Tamarka poczuła coś konkretnego - to jest równie ważne co liczby.
