Wracając do pytania o granicę - i tu jest sedno. Promyczkaa dotknęła czegoś ważnego, ale ja to widzę inaczej niż ona. Nie chodzi o to, że numerologia dotyczy tylko pewnych liczb. Chodzi o to, czemu ta liczba służy w kontekście człowieka. Data urodzenia opisuje moment wejścia duszy w materię. Imię to wibracja tożsamości. Ale adres IP? To przydzielony przez serwer ciąg bez żadnego związku z ludzkim zamierzeniem. Pytanie nie brzmi: czy ta liczba istnieje. Pytanie brzmi: czy ta liczba ma korzeń w intencji.
Czytam tę rozmowę i zaczynam myśleć, że może to jest właśnie klucz - intencja ustawienia, nie sama liczba. Kiedy zakładałam ten wątek, myślałam o rozdzielczości jak o czymś danym. Ale może gdybym przed sesją świadomie sprawdziła, jaka liczba wychodzi z mojego ekranu, i zdecydowała że z nią pracuję, to ta sama liczba nabierałaby innego ciężaru?
Muszę tu wejść, bo widzę, że dyskusja skręca w stronę, która może prowadzić do nieporozumień. Intencja jest ważna w praktyce magicznej, ale to nie znaczy, że "intencjonalne spojrzenie na liczbę" ją aktywuje. W tradycyjnych systemach numerologicznych liczby mają znaczenie przez swoje kosmiczne właściwości, nie przez to, że ktoś na nie popatrzył i powiedział "uznaję". Co się stanie z liczbą, na którą się skupiasz, a potem porzucasz? Odpada?
Myślę, że Nashira51 i Malachitka98 rozmawiają o dwóch różnych poziomach i żadna nie ustępuje, bo mówią o różnych rzeczach. Nashira pyta o zasadę, Malachitka o tradycję. To nie jest sprzeczność, to rozmowa na różnych warstwach. Ale chciałabym zapytać Malachitką - czy ta granica, o której mówisz, jest gdzieś zapisana w źródłach, czy to jest twoje rozumienie?
To co Malachitka98 mówi o Pitagorasie jest ważne. Ale Pitagoras żył w świecie, gdzie nie było ekranów. Każdy system musiał kiedyś zdecydować co włączyc, a co wyłączyć - i decyzja była często arbitralna bo środowisko się nie zmieniało. Teraz mamy obiekty, których dawne systemy nie przewidywały. Pytanie nie jest "co mówi tradycja" tylko "jak tradycja by to zaklasyfikowała".
Właśnie - Uran i Neptun to dobry przykład. Weszły do astrologii i zmieniły jej interpretacje w sposób, który teraz uznajemy za oczywisty. Kiedyś ktoś musiał podjąć decyzję żeby je włączyć i ta decyzja była odważna. Może ktoś powinien zrobić to samo z liczbami ekranów. Napisać artykuł, opracować system
Eh, zbieram notatki od jakiegoś czasu i powiem szczerze - nie mam nic, co by wskazywało na korelację między rozdzielczością a jakością sesji. Ale też nigdy tego tak nie śledziłam świadomie. Może to jest właśnie to, od czego powinnyśmy zacząć? Nie teorię, tylko obserwacje. Ktoś mógłby przez miesiąc zapisywać rozdzielczość i ocenę sesji?
Czytam ten wątek od początku i zazwyczaj nie piszę, ale to mnie skłoniło. Heliosa, mam pytanie - co byś zapisywała jako "ocenę sesji"? Jak mierzyć czy sesja była dobra czy zła? To wydaje się subiektywne. A jeśli subiektywne, to skąd wiedzieć, że to nie jest efekt oczekiwań a nie rozdzielczości?
Właśnie to jest ten problem z całą tą dyskusją - nie mamy żadnej miary. Nie wiemy co mierzyć, nie wiemy kiedy mierzyć i nie wiemy co by w ogóle oznaczał wynik. To nie jest zarzut wobec numerologii, bo data urodzenia też nie ma "miary". Ale tam przynajmniej wiemy o czym rozmawiamy - o konkretnej, niezmiennej liczbie. Tu mamy coś, co można kliknąć i zmienić.
Czytam i zaczynam się zastanawiać czy nie za bardzo kombinujemy. Może pytanie brzmi prościej: czy liczba może działać na człowieka bez jego wiedzy? Bo jeśli tak, to rozdzielczość ma znaczenie niezależnie od tego czy ją wybraliśmy. Jeśli nie, to całe ćwiczenie z ekranem jest bez sensu, chyba że robimy to intencjonalnie.
To jest właściwie centralne pytanie tej dyskusji i nie padło tak wprost do tej pory. Czy liczba działa sama z siebie, czy tylko przez świadomość człowieka? W klasycznej numerologii odpowiedź nie jest jednoznaczna - jedni powiedzą, że wibracja liczby istnieje obiektywnie, inni, że aktywuje ją intencja. Od tego zależy wszystko co mówimy o ekranie.
To porównanie z polem magnetycznym jest naprawdę pomocne. ale to otwiera nowe pytanie - czy ekran, przez który pracuję na odległość, to ten kawałek żelaza w polu, czy jestem nim ja? I czy piksele są polem, czy tylko czymś pośrednim?
Zastanawiam się czy porównanie do fizycznego przedmiotu w rytuale ma tu sens. Gdy używam konkretnego kamienia, on jest nośnikiem i treścią jednocześnie - sam jego skład mineralny, kształt, historia mają znaczenie. Ekran jest bardziej jak kartka papieru - nośnik informacji, ale czy kartka ma własną wibrację? Chyba tak, ale czy to ta wibracja decyduje o przekazie?
Przepraszam że wchodzę, bo pewnie czegoś nie rozumiem - ale jak w ogóle policzyć "liczbę" z rozdzielczości? Czy chodzi o zsumowanie cyfr tak jak w numerologii dat? Np. 1920x1080 - co z tym robimy? Dodajemy wszystkie cyfry? Bo jeszcze nikt nie wyjaśnił tej podstawy, a dyskutujemy już o mechanizmach działania.
Tak, dokładnie tak to sobie wyobrażałam. Ale teraz widzę, że nawet to jest nierozwiązane - czy liczymy osobno szerokość i wysokość, czy łącznie? I co z monitorami 16:9 vs 4:3? Liczby wychodzą zupełnie różne. Może trzeba by patrzeć tylko na sumę wszystkich pikseli? Tylko wtedy dostajemy astronomiczne liczby.
Wychodzi nam, że zanim zapytamy czy rozdzielczość ma znaczenie ezoteryczne, potrzebujemy ustalić jak ją wogóle odczytywać jako liczbę. A to nie jest takie proste. W numerologii imienia każdej literze odpowiada konkretna wartość według uznanego klucza. Tu nie mamy klucza. Ktoś musiałby taki klucz stworzyć, a to już nie jest odkrywanie, tylko kreowanie systemu od zera. To inne zadanie.
Właśnie dlatego proponowałam żebyśmy ustalili jedną metodę i ją przetestowali. Nie musimy wiedzieć czy jest "właściwa", żeby sprawdzić czy jest spójna. Nashira51 Masz rację że brak klucza to problem, ale to dotyczy każdego nowego zastosowania numerologii. Ktoś musiał kiedyś pierwszy raz zastosować klucz do imion.
A może właśnie ta arbitralność jest wskazówką? Rozdzielczości są ustalane przez inżynierów, którzy kierują się proporcjami, standardami technicznymi, możliwościami matrycy. Te proporcje - 16:9, 4:3 - same w sobie mają długą historię. 16:9 to prawie złoty prostokąt, choć nie dokładnie. Czy to ma znaczenie?
To jest dobre pytanie i chcę odpowiedzieć precyzyjnie. W praktyce pracy na odległość ekran jest oknem, nie pomieszczeniem. Przechodzi przez niego obraz, dźwięk, intencja - ale same właściwości szyby okna nie decydują o tym co przez nią przelatuje. Czy rozdzielczość pikseli to szyba czy coś więcej?
Zastanawiam się czy nie robimy tu błędu myślenia. Zdjęcie działa nie dlatego że jest papierem, tylko dlatego że zawiera obraz osoby - jej energetyczny ślad w pewnym sensie. Ekran wyświetla obraz, ale go nie przechowuje. Wyłącz komputer i obraz znika. Czy to ma znaczenie dla pracy?
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie że zaczynamy pytać o rzeczy, na które numerologia jako taka nie ma odpowiedzi. To bardziej pytania o ontologię magii niż o liczby. Ale z drugiej strony może właśnie o to chodzi w tym temacie - rozdzielczość jest pretekstem do głębszego pytania 😛
Właśnie się zastanawiam nad tym co napisała Antaresa. Ja raz robiłam afirmacje czytane z telefonu i raz z kartki i miałam wrażenie że z kartki szło łatwiej. ale nie wiem czy to przez ekran, przez mój stosunek do papieru, czy po prostu przez koncentrację. Tego nie da się tak łatwo rozdzielić. 🙁
