Zatrzymajmy się na chwilę przy tym co powiedział Bolek76, bo to ważne. Osadzanie energii przez stałego mieszkańca to realny koncept, choć różnie nazywany w różnych tradycjach. Pytanie do Natki77 jest praktyczne, czy teściowa ma w tym pokoju własne przedmioty, zdjęcia, ołtarzyk, cokolwiek co wyraźnie jej markuje to jako swoje terytorium?
Szaman, ma swoje obrazy na ścianie, jakieś figurki które przywiozła, i tak, to zdecydowanie jej pokój. Powiedziałam nawet mężowi że to jej pokój a nie nasz, ale on to traktuje jak dom otwarty dla całej rodziny. Czy te przedmioty mają znaczenie energetycznie?
No to te przedmioty to nie jest drobnostka. Przedmioty przyniesione z innego domu niosą energię tamtego miejsca. Jeśli teściowa przyniosła figurki ze swojego poprzedniego domu, to dosłownie wniosła energię tamtego miejsca do waszego. Ilonka65, czy to się jakoś da zneutralizować bez wyrzucania jej rzeczy?
Czekajcie, bo ja trochę się gubię. Zaczęłyśmy od liczby łóżek, teraz jesteśmy przy figurkach teściowej. Czy to jest jeszcze numerologia, czy już feng shui, czy może psychologia rodziny? Bo mam wrażenie że każde z tych podejść mówi trochę co innego i nie wiem które zastosować.
Natka77, dobre pytanie i rozumiem ten chaos. Jeśli miałabym wskazać jedno miejsce do zaczęcia, to powiedziałabym: sama liczba łóżek, bo to jest punkt wyjścia tego wątku. Trójka w domu pary to numerologicznie napięcie. Zanim cokolwiek innego, warto sprawdzić czy da się tej trójce zmienić status. Ale mam do ciebie pytanie, czy jest jakiś powód dla którego to trzecie łóżko nie może być np. kanapą rozkładaną zamiast pełnoprawnego łóżka?
Dwa lata to już nie jest epizod tylko osadzenie. Energetycznie ten pokój jest jej tak samo jak wasze jest wasze. I tu właśnie widzę ten problem, bo masz w domu de facto dwa centra energii a nie jedno. Jedno małżeńskie, drugie... nie wiem jak to nazwać, macierzyńskie? Dominujące?
Miesza się, owszem. Ale wolę nie wchodzić w szczegóły bo to jest naprawdę długa historia. Wróćmy do liczb, bo chcę zrozumieć czy ta dwuletnia obecność zmieniła coś w układzie energetycznym na tyle, że same zmiany fizyczne już nic nie dadzą. Czy jest jakiś próg po którym energia jest tak głęboko osadzona, że nie da się jej ruszyć bez zgody samej teściowej?
To jest bardzo konkretne pytanie i odpowiem konkretnie. Dwa lata to wystarczająco długo żeby energia była głęboko w przestrzeni. Ale to nie znaczy że nieodwracalnie. Znaczy że potrzebujesz czegoś więcej niż przestawienie mebla. Czyszczenie energetyczne pokoju, zmiana intencji przypisanej przestrzeni. Mam pytanie, czy teściowa w ogóle wie że to jest dla ciebie problem?
No i tu jest problem, bo energia małżeńska wymaga zaangażowania obojga. Jeśli jeden partner jest poza tym całkowicie, to jest jak naprawianie jednego skrzydła samolotu podczas lotu. Możliwe że coś się zmieni, ale efekt będzie połowiczny.
To mnie trochę uspokaja, bo naprawdę nie mam jak wciągnąć go w tę rozmowę. Ale mam pytanie praktyczne, jeśli dobrze rozumiem, to numerologicznie trójka łóżek zostaje trójką dopóki fizycznie coś nie zniknie z przestrzeni, tak? Czy samo przesunięcie kanapy do innego pokoju coś zmienia?
nie chodzi o przesunięcie, chodzi o funkcję. Jeśli kanapa jest nadal miejscem spania teściowej, to energetycznie wciąż masz trójkę bez względu na to w którym pokoju stoi. Liczba łóżek to nie jest spis inwentarza mebli, tylko mapa przestrzeni snu w tym domu.
Natka77, wróce do jednej rzeczy którą powiedziałaś. Mąż nie widzi problemu. Ale czy kiedykolwiek zapytałaś go wprost jak się czuje w tym domu, nie o teściową, tylko w sensie ogólnym, czy jest mu tam lekko? Bo czasem to pytanie otwiera drzwi które inaczej są zamknięte.
