Słucham tej rozmowy i mam nieodparte wrażenie, że jesteście w kółko w tym samym miejscu. Albo coś się powtarza, albo nie. Albo można to sprawdzić, albo nie. I każdy to przyznaje, ale potem wraca do analizy jakby to nie miało znaczenia. Nie złośliwie, po prostu to widzę.
Właśnie to pytanie Arata mnie zatrzymuje od dawna. Kiedy analizowałam tę sześciopokoleniową rodzinę, zauważyłam, że przerwa we wzorcu zbiegała się z pokoleniem, które fizycznie wyjechało z kraju. Wróciło po kilkunastu latach i ich dzieci były już znowu "w linii". Przypadek? Może. Ale czy środowisko może tłumaczyć powrót liczb? Nie sądzę, bo liczby wynikają z daty urodzenia, na którą nikt nie ma wpływu.
To jest bardzo konkretna obserwacja i chciałabym zapytać, jak wyglądały liczby tej osoby, która wyjechała. Czy jej portret numerologiczny wskazywał na jakieś napięcie z korzeniami, czy raczej był neutralny, a przerwa w linii była nieprzewidywalna z samych liczb?
