Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy numerologia i astrologia to dwa odrębne systemy, które po prostu istnieją obok siebie, czy może faktycznie się przenikają i potwierdzają nawzajem. Każdy znak zodiaku ma swoją liczbę władcy, planetę rządzącą, a planety też mają przypisane liczby w tradycji pitagorejskiej i chaldejskiej. Baran to 1, bo Mars rządzi Marsem i Marsowi przypisuje się jedynkę, ale już Bliźnięta to 5 przez Merkurego... i tu zaczyna się robić ciekawie, bo 5 to liczba zmienności, komunikacji, dwoistości. Bliźnięta są przecież z natury dualne. Czy to przypadek, że te systemy tak się nakładają? Ktoś to głębiej analizował?
Słyszałem coś o tym, że każda planeta ma swoją liczbę, ale nigdy nie rozumiałem jak to działa w praktyce. To znaczy, czy jeśli mam Słońce w Lwie i Słońcu odpowiada 1 albo 4, to te liczby jakoś wpływają na mój rok urodzenia czy na imię? Czy to są zupełnie osobne obliczenia?
Właśnie. I to jest powód, dla którego wiele osób odrzuca te porównania jako naciąganie. Bo jeśli masz kilka systemów i możesz wybrać ten, który "pasuje", to zawsze coś się zgodzi. Nie mówię, że korelacja nie istnieje, ale trzeba być uczciwym wobec siebie i sprawdzać jeden system konsekwentnie, nie przeskakiwać między nimi, gdy wynik nie wychodzi po myśli.
Właśnie chciałam to powiedzieć. Uważam, że najspójniejsze wyniki daje patrzenie przez pryzmat władcy znaku, a nie jego pozycji w zodiaku. Pozycja w kole to tylko umowna kolejność, którą ustanowili starożytni. Liczba planety to coś głębszego, bo planety mają swoje frekwencje wibracyjne i to one przekładają się na numerologiczne znaczenia. Chociaż... czy ktoś ma jakieś konkretne przykłady, gdzie pozycja znaku numerologicznie dawała lepsze wyniki niż liczba władcy?
A co z tą trójką i systemem 3x4? Bo Rodis mówiła o trzech grupach znaków po cztery i jakoś mi to umknęło. To znaczy, że każda trójka znaków ma jakiś wspólny numerologiczny mianownik?
Właśnie to mnie zawsze zastanawia, czy to korelacja wynika z tego, że oba systemy opisują to samo zjawisko innymi słowami, czy po prostu późniejsi autorzy dostosowywali numerologię pod astrologię żeby wyglądało spójnie. Bo jak czytam opisy znaków i liczb, to czasem mam wrażenie, że ktoś bardzo się starał żeby pasowało.
Księżyc w Rybach i dwójka to bardzo spoista para moim zdaniem. Dwójka to wrażliwość, empatia, potrzeba bliskości i harmonii w relacjach, a Ryby Księżycowe są dokładnie takie, pochłaniają emocje otoczenia jak gąbka. Nie pamiętam konkretnego cudzego przykładu, ale na swoim własnym widziałam podobną spójność między liczbą duszy a pozycją Księżyca.
A jak to jest z ascendentem? Wiem że to trochę odchodzi od tematu liczb dla znaków, ale skoro mówimy o głębszych warstwach horoskopu, to czy jest jakaś liczba, która odpowiadałaby ascendentowi? Bo to jak człowiek wygląda na zewnątrz, jak się prezentuje.
Myślę że Baran i jedynka to najbardziej oczywisty przykład, gdzie symbole mówią tym samym językiem bez żadnego naciągania. Ale też Byk i sześć przez Wenus, bo szóstka to zmysłowość, piękno, spokój, dbałość o dom, i to jest Byk w bardzo czystej formie. Natomiast Skorpion i dziewiątka przez Marsa to już zależy od interpretacji, bo dziewiątka jest o zakończeniach i transformacji, co pasuje, ale Mars kojarzy się bardziej z agresją niż z transformacją.
Rodis, to co powiedziałaś o Buku i szóstce przez Wenus naprawdę do mnie trafia. Ale zastanawiam się, czy to działa w drugą stronę. Znaczy, czy jak masz liczbę ścieżki 6, to koniecznie masz w sobie coś byczego? Bo znam osobę z szóstką i ona jest Rakiem, i też jakoś to pasuje, ale zupełnie inaczej.
Dla mnie osobiście Strzelec i trójka. Trójka to ekspresja, optymizm, ruchliwość, słowa. I każdy Strzelec jakiego znam, łącznie ze mną, jest właśnie taki. Nie twierdzę że to dowód, ale na poziomie osobistego odczucia to zestawienie jest dla mnie bardzo żywe.
To brzmi jak opis osoby, którą znam. Ona jest Baranem i zawsze wyglądała na twardą, ale potem mi kiedyś powiedziała, że wszystko co robi, robi żeby nie być samotna. Nie wiem jaka ma liczbę, ale teraz jestem ciekawa.
Wracając do kwestii sprzecznych energii, myślę że to jest właśnie miejsce, gdzie numerologia i astrologia razem dają więcej niż osobno. Jeden system mówi ci co, drugi dlaczego albo jak. A napięcie między nimi to nie błąd, to opis wewnętrznego rozdarcia człowieka. I chyba każdy ma jakieś swoje rozdarcie, prawda?
Nie rozdzielałabym tego tak ostro. Systemy ezoteryczne zawsze były psychologią zanim psychologia jako nauka w ogóle istniała. Numerologia opisuje charakter, astrologia opisuje charakter. To że Jung później nazwał to archetypami nie znaczy, że jedno wyklucza drugie. Ale wracając do sedna, mówiłam że Baran z dwójką mnie szczególnie ciekawi. Czy ktoś tutaj ma takie zestawienie albo zna kogoś takiego?
Zapytałam tę znajomą o datę urodzenia. Ma dwójkę. Dokładnie dwójkę. Siedziałam chwilę z tym i nie wiedziałam co powiedzieć, bo to zestawienie, które opisał Rodis, pasuje do niej jak coś wyciętego z jej życia.
A może właśnie byłoby jej ulżyło? Czasem to, że ktoś powie "to ma nazwę i logikę" sprawia że człowiek przestaje myśleć że z nim coś nie tak. To jeden z powodów dla których w ogóle sięgam po takie systemy.
Szybka odpowiedź bo to ważne. W numerologii pythagorejskiej liczby przypisujemy literom według kolejności alfabetu, a datę rodzimy redukujemy standardowo. W chaldejskiej przypisania liter do liczb są inne i nie ma tam dziewiątki dla liter. W kabalistycznej wchodzimy w hebrajskie litery i gematrię. Każda z tych szkół inaczej wyliczy ci tę samą osobę. A to oznacza, że zanim porównamy liczby ze znakami, powinniśmy ustalić z jakiej szkoły w ogóle korzystamy.
Czyli przez ostatnie kilkadziesiąt postów mogliśmy rozmawiać o różnych systemach i nie wiedzieć o tym. To trochę podważa całą poprzednią dyskusję, nie?
Chcę dorzucić coś do wątku z ascendentem. Mam Ryby jako ascendent i jedynkę ścieżki. Na pierwszy rzut oka to jest mega sprzeczne, bo Ryby to rozpuszczanie się, brak granic, a jedynka to indywidualność i własna droga. I przez długi czas to napięcie było we mnie realnym problemem. Ale po jakimś czasie zrozumiałam, że jedynka pokazuje mi dokąd zmierzam, a Ryby jako ascendent pokazują przez co muszę przejść żeby tam dotrzeć.
A co z Księżycem w całej tej układance? W astrologii Księżyc to emocje i podświadomość. Czy jest jakaś liczba, która by korespondowała z tym aspektem, a nie z tym co widać na zewnątrz?
Z zasady bierze się imię nadane przy urodzeniu, bo w numerologii chodzi o to co zostało Ci dane, nie o to co sam sobie wybrałeś. Chociaż są szkoły, które mówią że imię używane przez lata też kształtuje energię. Ale to odrębna dyskusja. Do liczby duszy redukujesz sumę wartości samogłosek z pełnego imienia i nazwiska.
czyli mamy już liczby które mogłyby odpowiadać Słońcu, Ascendentowi i Księżycowi? To jakby zbudować cały trójkąt. Tylko zastanawiam się, czy to nie jest już nadinterpretacja i doklejamy astrologię do numerologii siłą.
Dobre pytanie, ale odpowiem pytaniem. A co jeśli to nie jest błąd, tylko właśnie cecha systemów symbolicznych? Astrologia i numerologia nie są naukami ścisłymi i chyba nie powinny nimi być. One operują archetypami, które są z definicji pojemne. Pytanie nie jest czy opis pasuje do wszystkich, tylko czy pasuje do Ciebie w sposób który coś uruchamia.
Czyli wychodzi na to że niemożliwe jest zweryfikowanie czy te systemy naprawdę ze sobą korespondują, bo nie ma jak wyciągnąć kontrolnej grupy? Zawsze będzie można powiedzieć że opis pasuje albo że się nie przykładasz do interpretacji.
A co z Rybami i dwójką? Czytałam że Ryby to też rozpuszczanie granic, a dwójka to relacje i wrażliwość. To chyba bardzo spójne zestawienie? Mam właśnie to i zawsze miałam wrażenie że jestem jakoś podwójnie wyczulona na innych.
Spójność nie jest ani dobra ani zła, ona jest po prostu intensywna. Jeśli masz Baran i jedynkę, masz podwójną dawkę niezależności, co może oznaczać że świetnie działasz solo, ale trudno Ci we współpracy. Jeśli masz Ryby i dwójkę, jesteś podwójnie relacyjny, co może być ogromną siłą, ale i ogromnym wyczerpaniem. System nie ocenia, on pokazuje strukturę.
Warto tu dorzucić perspektywę kabalistyczną jeśli mówimy o korespondencjach, bo w kabale litery hebrajskie mają przypisane planety i żywioły, a liczby są osadzone w Drzewie Życia. Tam każda sefira odpowiada innemu aspektowi rzeczywistości i w teorii możesz przełożyć to na znaki. Pytanie czy ktoś tu kiedyś robił takie zestawienie sefira-znak-liczba, bo to byłby ciekawy trójelementowy klucz.
