Zaczęłam ostatnio drążyć temat numerologii miejsc i wpadłam na coś, o czym rzadko się mówi - numery fortów. Mam na myśli historyczne fortyfikacje, które mają swoje numery porządkowe, np. Fort 3, Fort 17, Fort 52 itd. Czy ktoś się tym zajmował? Interesuję się od jakiegoś czasu tym, jak liczby przypisane miejscom wpływają na ich energię, i zastanawiam się, czy fort o numerze 7 faktycznie inaczej 'działa' energetycznie niż fort o numerze 4. W numerologii 4 to stabilność, struktura, mur - więc jakby pasuje do fortu z definicji. Ale 7 to duchowość, tajemnica, odosobnienie. Czy fortyfikacja z siódemką w nazwie miałaby inny charakter ochronny? Ktoś się bawił w takie analizy?
Ciekawy kierunek, ale zanim pójdziemy dalej - jak rozumiesz 'numer fortu'? Bo to może być numer administracyjny nadany przez wojsko, może być numer w ciągu pierścienia obronnego, a może być data budowy. Każde z tych źródeł liczby da zupełnie inny wynik numerologiczny. Pytam, bo w numerologii miejsc zawsze zaczynam od ustalenia, skąd pochodzi dana liczba, żeby nie analizować czegoś przypadkowego.
To jest wlasnie ta kwestia, którą mam zanotowaną od dawna, a nigdy nie znalazłam satysfakcjonującej odpowiedzi. W astrologii mamy podobny problem z datami - czy liczy się data założenia miejsca, pierwsza cegła, akt prawny? W numerologii chyba analogicznie. Mnie interesuje coś innego - czy fort jako miejsce mające za zadanie CHRONIĆ nie ma już z definicji zakodowanej ochronnej wibracji, niezależnie od numeru?
Ale Plejadka71, jeśli fort ma 'wbudowaną' ochronę z założenia, to po co w ogóle analizować jego numer? Pytam serio, bo chyba właśnie tu jest sedno - czy liczy się przeznaczenie miejsca, jego historia, czy liczba mu przypisana. Mam wrażenie, że numerologia miejsc często miesza te poziomy. 😛
Właśnie to mnie zawsze skłania do ostrożności w takich analizach. Pracowałam z numerologią adresów i numerologią dat - i jedno i drugie daje wyniki ale trzeba wiedzieć, co się redukuje. Numer fortu jako pozycja w pierścieniu to moim zdaniem coś innego niż adres. To bardziej jak numer w kolejności urodzenia w rodzinie - ma znaczenie relacyjne, nie absolutne.
Przepraszam, że się wtrącam, ale chcę dobrze zrozumieć podstawy. Czyli jak mamy Fort 17, to redukujemy 1+7=8? I ta ósemka opisuje fort? A co jeśli fort ma literę w nazwie, np. Fort IXa albo Fort B? Litery też się jakoś przelicza?
Interesuje mnie tu kwestia, którą Wolchw poruszył, ale od nieco innej strony. Runy, którymi się zajmuję, były wyryte na kamieniach, na bramach, na murach wlasnie po to, żeby wzmocnić ochronę miejsca. To pokazuje, że ludzie historycznie rozumieli, że sama fizyczna konstrukcja nie wystarczy - potrzebny był dodatkowy symboliczny 'kod'. Czy numer fortu mógłby pełnić podobną funkcję, nawet jeśli nadany przez wojskowych biurokratów bez ezoterycznej intencji? Intencja nadającego a wibracja liczby - to dwa różne mechanizmy.
To jest dokładnie ten węzeł gordyjski, z którym zmagam się przy runach od lat. Moim zdaniem forma i intencja wzmacniają się nawzajem, ale forma ma jakiś bazowy poziom działania nawet bez intencji - inaczej runy znalezione przypadkowo nie miałyby żadnego efektu, a zdarzają się relacje osób, które na coś trafiły przypadkowo i coś poczuły. Przy fortach - nie wiem. Nigdy nie analizowałam konkretnego miejsca pod tym kątem.
Byłam kilka lat temu w jednym z fortów twierdzy krakowskiej - nie pamiętam już który numerem był - i muszę powiedzieć, że energia tam była bardzo specyficzna. Ciężka, ale nie negatywna. Raczej uziemiona, jakby ziemia trzymała to miejsce. Zastanawiam się teraz, czy to był fort o numerze dającym po redukcji 4 albo 8.
A da się w ogóle odczuć różnicę między fortami o różnych numerach jeśli są obok siebie i zbudowane tak samo? Bo forty w pierścieniu to często identyczne budowle, ta sama grubość murów, ten sam układ. Skąd wiedzieć, czy różnica w odczuciach pochodzi z liczby, a nie z jakiejś przypadkowej różnicy w historii miejsca?
Nie z fortami konkretnie, ale jeździłam po starych cmentarzach przy kościołach i za każdym razem starałam się notować co czuję zanim sprawdzę historię miejsca. Różnice są wyraźne, nawet jeśli architektura podobna. Nie wiem oczywiście, co je powoduje - może właśnie liczby w jakichś dawnych oznaczeniach, może historia, może coś zupełnie innego. Ale różnice są.
Wracając do oryginalnego pytania - czy ktoś próbował nie tylko redukcji prostej, ale też sprawdzenia, co daje SUMA wszystkich numerów w pierścieniu fortów? Jeśli twierdza miała np. 40 fortów, to suma 1+2+3+…+40 da konkretną liczbę, którą można zredukować. Może to jest 'liczba całej twierdzy' jako systemu obronnego?
Może warto cofnąć się o krok. forty budowano przez lata, różne odcinki w różnym czasie. Sama liczba w nazwie to jedno, ale data ukończenia budowy konkretnego fortu to drugie źródło wibracji. W tarocie jak interpretuję miejsce, patrzę na kilka warstw jednocześnie - tu pewnie podobnie. Nie 'numer albo data', tylko 'numer I data I może jeszcze coś'.
Ale jak mamy tyle zmiennych, to jak w ogóle dojść do jakiegoś wniosku? Chcę wiedzieć czy fort 7 mnie ochroni czy nie, nie robić pracy doktorskiej 🙂 Czy da się to uprościć?
Zastanawiam się nad tym, co napisała Wiezowa - że liczby to mapa, nie terytorium. To bardzo trafne ujęcie, ale mam pytanie do niej i do Karinki: czy w takim razie numer fortu ma w ogóle sens jako punkt wyjścia do analizy energetycznej, skoro samo miejsce powie nam więcej? Czakrycznie rzecz biorąc, ciężka energia o której mówiła Plejadka71, to mogło być po prostu nagromadzenie energii z dolnych czakr - ziemia, przeżycie, strach. Takie miejsca jak forty naturalnie gromadzą to w murach.
Dodam do tego co pisze Bernadetkaa - wracając do samego tytułu tematu, bo chyba trochę odeszliśmy od pytania o ochronę. Mnie interesuje właśnie to: czy forty, które numerycznie wychodziły na czwórkę albo ósemkę, rzeczywiście lepiej wytrzymywały oblężenia? Wiem, że to brzmi jak próba zbadania historii przez numerologię, ale może ktoś ma jakieś dane o konkretnych fortach Przemyśla albo Krakowa?
Karinka, to jest ciekawy pomysł, ale jak chcesz to w ogóle zweryfikować? Bo forty padały albo nie z powodów taktycznych - artyleria, dostawy, morale. Jak odseparować czynnik numerologiczny od zwykłej historii wojennej? Pytam serio, bo metodologia tu wydaje się bardzo trudna.
Dobra, Plejadka, przyjmuję to rozróżnienie. To zmienia perspektywę. Ale wtedy pojawia się inne pytanie - ochrona energetyczna dla kogo? Dla żołnierzy, którzy tam stacjonowali? Dla turystów, którzy teraz przychodzą? Bo to są zupełnie różne intencje energetyczne.
Dobra ale jak stoję przy bramie fortu przez trzy sekundy, to co konkretnie mam poczuć? Jakiś nacisk, ciepło, co? Bo ja naprawdę nie wiem jak rozróżnić energię miejsca od tego, że po prostu czuję się nieswojo w starych budynkach.
Wracam do wątku o liczbie fortu jako takiej, bo mi umknął. Karinka pisała o Twierdzy Przemyśl - czy ktoś z was był tam fizycznie i ma jakieś własne odczucia? Bo to jest twierdza, która i padła i się obroniła w różnych momentach historii, więc jest naprawdę wielowarstwowa energetycznie. Zastanawiam się, czy numery fortów, które były epicentrem walki, czuć inaczej niż te, przy których wszystko przeszło spokojnie.
Ewelinka, a masz moze jakieś przybliżenie lokalizacji? Forty Przemyśla są w większości opisane, można by spróbować zidentyfikować który to był i sprawdzić numer. To byłby wlasnie taki mały eksperyment, o jakim myślałam - odczucia przed wiedzą o liczbie.
Czytam ten wątek z zaciekawieniem, bo pracuję głównie z religioznawstwem i wierzeniami ludowymi, a tam też pojawia się motyw ochrony przez liczby. W tradycji słowiańskiej liczba trzy i dziewięć miały wyraźnie ochronny charakter - grodziłyby miejsca, okrążano obiekty trzykrotnie, stosowano zaklęcia w seriach po dziewięć. Jeśli ktoś budował fortyfikację w kulturze przedchrześcijańskiej, mógł świadomie myśleć o tym, który to raz okrążają teren albo ile słupów stawiają. Czy ktoś sprawdzał, czy reguły budowy fortów austriackich czy pruskich miały jakieś ukryte porządki numeryczne?
Karinka, lokalizacja to był gdzieś na południe od Przemyśla, ale szczerze mówiąc jeździłam wtedy autem po bocznych drogach i nie notowałam nazw. Pamiętam, że spokojny fort stał na wzgórzu, a ten ciężki był w dolince otoczonej drzewami. Nie wiem czy to pomaga.
Czytam i mam pytanie do Szeptacza z poprzedniego posta - bo ten wątek o słowiańskim okrążaniu trzy i dziewięć razy mnie zatrzymał. Czy w tych tradycjach chodziło o samą liczbę okrążeń, czy o kierunek, czy o oboje? Bo fort z kolei to zamknięty pierścień z założenia - może sam kształt budowli coś tu robi niezależnie od numeru?
Czekajcie, bo chcę to zapisać w notatkach zanim wątek pójdzie dalej. Mamy więc trzy poziomy możliwej numerologii fortu: sam numer obiektu, data jego budowy i ewentualnie suma numerów całego pierścienia. Czy to wyczerpuje możliwości, czy coś pominęłam? Bo jak to zestawić ze słowiańskim wątkiem Szeptacza, to robi się wielowarstwowo.
A czy fort, który zmienił nazwę albo numer w historii - bo takie rzeczy się zdarzały przy zmianie władzy - to zmienia wtedy swoją energię? Czy pierwotna liczba gdzieś zostaje zakodowana w murach?
Eee, dobra ale jak mury 'pamiętają', to jak to w ogóle ma działać fizycznie? Bo czuję, że rozmawiamy o czymś poetyckim i to brzmi pięknie, ale co to znaczy w praktyce jak stoję przy murze i chcę coś z nim zrobić?
