No i właśnie to mnie tu zatrzymuje. Mówicie o precyzji systemu, o sekwencjach, o rezonansie, a podstawowa kwestia, czyli jak liczyć polskie litery, nie ma ustalonej odpowiedzi. Jak można cokolwiek porównywać przy takich podstawach?
Wróćmy jednak do sedna, bo gubi mi się wątek. Jeśli mam dwie formuły do tego samego celu i chcę sprawdzić, czy wartość numeryczna ma znaczenie, to co konkretnie powinnam zrobić? Liczyć całe zdanie, każde słowo osobno, sprawdzać sumy, sekwencje? Czarek, Heliotrop, Wiciol, macie tu jakieś zdanie?
Zacząłbym od policzenia obu na tym samym systemie, jakimkolwiek wybierzesz, ważne, żeby być konsekwentnym. Potem porównałbym sumy końcowe i spróbował zobaczyć, czy jedna z nich daje liczbę, która ma szczególne znaczenie w kontekście celu rytuału. Oczyszczanie tradycyjnie wiąże się z innymi wartościami niż np. przyciąganie.
To mi przypomina, że w runach Hagalaz i Nauthiz są związane z oczyszczaniem przez trudność, a nie przez łagodne oczyszczenie. Może warto by porównać, jakie liczby Piolun wychodzą dla obu formuł i zobaczyć, czy jedna z nich koresponduje z tymi wartościami. Nawet jeśli to nie dowód, to przynajmniej jakiś punkt wyjścia.
Poczekaj, bo 11 to nie jest zwykła liczba w tym kontekście. Jedenastka to liczba przejścia, napięcia między dwoma stanami. Dla oczyszczania, które polega właśnie na przejściu ze stanu zanieczyszczenia do czystości, to może być bardziej adekwatne niż spokojne 9. Powiedz mi tylko jedno, czy ta formuła z 11 brzmi bardziej nakazująco, intensywniej, czy raczej delikatniej?
To jest ciekawy trop. Bo jeśli tak, to mogłabyś mieć dwie formuły do oczyszczania, jedną przez wypędzanie i jedną przez łagodne przepłukanie, i obie byłyby poprawne numerologicznie, tylko dla różnych podejść. Piolun, a do jakiego konkretnie oczyszczania ich używasz, przestrzeni, osoby, przedmiotu?
Dobra, ale chwilę. Piolun dostała 7 i 11 z konkretnych obliczeń i teraz budujecie całą interpretację wokół tego, że to pasuje do obserwowanego charakteru formuły. Ale co jeśli ta interpretacja pasuje dlatego, że jest wystarczająco elastyczna, żeby pasować do wszystkiego? Gdzie jest punkt, w którym wynik by nie pasował?
A właśnie przez to pytanie mam poczucie, że rozumiem trochę więcej. Tzn. nie samą numerologię, ale to, że ona wymaga od osoby, która pracuje, żeby sama umiała powiedzieć, kiedy wynik jest nieudany. To nie jest system, który sam się sprawdza. Czy to jest typowe dla wszystkich takich tradycji, że weryfikacja leży po stronie osoby?
