Zaczęłam się zastanawiać nad czymś, o czym chyba mało kto tu mówi. Kody kreskowe na produktach - to nie są przypadkowe ciągi cyfr. Każdy barcode ma określoną strukturę: pierwsze cyfry to kraj producenta, środkowe to firma, ostatnie to sam produkt, a na końcu cyfra kontrolna. I właśnie ta cyfra kontrolna mnie zatrzymała. Wylicza się ją matematycznie z pozostałych. Czy ktoś próbował kiedyś redukować te cyfry tak jak w numerologii? Tzn. sumować poszczególne segmenty do jednocyfrowego wyniku i sprawdzać, co to mówi o energii produktu? Mam kilka zanotowanych przypadków gdzie wyszły mi bardzo ciekawe zbieżności z tym, do czego produkt faktycznie mi służy.
No tak, cyfra kontrolna to jest klucz do tego wszystkiego. W numerologii każda liczba końcowa, która wynika z obliczeń na pozostałych, ma charakter podsumowujący - dokładnie jak liczba ścieżki życia. To nie jest przypadek, że ktoś wymyślił taki system. Ja od dawna twierdzę, że barcode to jest zakodowana wibracja produktu. Produkty z cyfrą kontrolną 9 mają energię oczyszczającą, z 1 - aktywującą. Sprawdzone.
Poczekajcie, ale jak dokładnie tę cyfrę kontrolna redukujecie? chodzi mi o to, czy bierzecie wszystkie cyfry z całego kodu i sumujesz je razem, czy tylko tę ostatnią jedną cyfrę? Bo jeżeli to tylko jedna cyfra na końcu, to nie ma co redukować. A jeśli cały kod, to wychodzą różne wyniki zależnie od metody.
Przepraszam że się wtrącam, ale skąd w ogóle wziął się pomysł, że barcody mają jakiś związek z energią? Rozumiem numerologię imion czy dat urodzenia, bo tam człowiek ma jakiś wpływ na to, co zostaje nadane. Ale kod kreskowy nadaje firma albo system. Czy to nie robi różnicy, kto lub co "nadało" tę liczbę?
To jest bardzo celna uwaga. Pamiętam, że przy runach był podobny dylemat - czy runa wylosowana przypadkowo ma tę samą moc co wybrana świadomie. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że intencja przyciąga odpowiednią liczbę czy symbol do siebie. Może podobnie jest z kodem kreskowym - produkt, który do ciebie trafia, trafia z tym konkretnym kodem, i to nie jest przypadek?
Właśnie. I tu wchodzi coś, o czym mało kto mówi: kraj producenta. Pierwsze cyfry kodu to prefix krajowy. Polska to 590. Niemcy mają 400-440. Czy ktoś sprawdzał numerologicznie, co te prefiksy mówią o energii kraju pochodzenia? Bo 590 redukuje się do 5+9+0=14, 1+4=5. Piątka to zmiana, dynamika, wolność. Brzmi jak całkiem trafny opis polskiej energii, nie?
Hmm, ale czy to jest pewne? Bo w innych tradycjach, np. w Kabale, skąd numerologia czerpie sporo, bardzo ważne jest właśnie to, kto i po co nadaje imię lub liczbę. Sama liczba bez kontekstu to tylko cyfra. Nie mówię, że się mylisz, naprawdę pytam - skąd to założenie, że kontekst nadania nie ma znaczenia?
Eh, to jest naprawdę ciekawy spór i nie mam dobrej odpowiedzi. Ale mogę powiedzieć, co mnie skłoniło do zainteresowania się tematem. Szukałam sposobów na oczyszczenie energetyczne domu bez używania kadzideł i ziół, bo mam alergię. i gdzieś przeczytałam, że można pracować z samymi liczbami - pisać je, wizualizować, układać w przestrzeni. I pomyślałam: co jeśli produkty, które kupuję do domu, wnoszą ze sobą wibrację swoich kodów? Czy da się wybierać produkty "na oczyszczenie" właśnie przez analizę ich numerologii? 😀
O, to jest bardzo interesujące podejście, bo ja też szukam metod oczyszczania bez kadzideł. Masz kogoś bliskiego z astmą i dymem to klęska. ale nie rozumiem do końca - jak miałoby wyglądać takie oczyszczanie przez produkt? Czy kupujesz produkt z konkretną liczbą i go gdzieś kładziesz, czy chodzi o coś innego?
OK ale jak dlugo to działa? Czy ten produkt musi tam stać cały czas, czy wystarczy raz? Bo jak ma leżeć słoik z musztardą w rogu pokoju to trochę bez sensu praktycznie
Ja też nad tym siedzę i mam podobne pytanie co Znachornik.1 ale inaczej - czy produkt musi być zamknięty, nowy? Bo jak go otworzysz i zaczniesz używać, to zmienia się jego energia chyba? Albo czy samo opakowanie wystarczy?
Czytam ten wątek od początku i myślę sobie - w rytuałach oczyszczających zwykle ważny jest symbol i intencja, nie tyle sam przedmiot. Może zamiast faktycznie kłaść produkt w rogu, wystarczyłoby zapisać ten kod albo narysować go jako znak i z tym pracować? Coś jak praca z sygelem.
Ja kompletnie nie rozumiem połowy tego co tu piszecie, ale mam pytanie z innej strony. Czy kody w różnych sklepach na ten sam produkt są takie same? Bo widziałem, że czasem cena jest zakodowana w kreskówce, a czasem nie. Jak to jest z tą energią jak ten sam jogurt ma inny kod w Biedronce i w Lidlu?
Przepraszam, ale muszę zapytać jeszcze raz o to oczyszczanie domu. Rozumiem, że szukasz alternatywy bez dymu i ziół. Ale czy sama praca z liczbami z kodów to już gdzieś jest opisana jako metoda, czy to jest coś, co Karinka.x sama wymyśla? Pytam, bo chciałabym wiedzieć, czy to ma jakieś podstawy w istniejącej tradycji, zanim zacznę próbować.
Odpowiadając na pytanie Zawilec00 - to jest moja własna robocza teoria, nie znalazłam nigdzie opisanej gotowej metody. Czytałam o używaniu symboli do oczyszczania, o siatce energetycznej z kryształów, i zaczęłam myśleć: a co jeśli liczba zawarta w kodzie produktu działa podobnie do wygrawerowanego symbolu na kamieniu? Stąd ten pomysł. Nie mówię, że to pewna metoda - testuję.
Ale właśnie - porównanie do kryształów jest ciekawe, bo kryształ ma swoją wewnętrzną strukturę geometryczną, która jakoś oddziałuje. A produkt w słoiku co ma? Czy sam kod na etykiecie wystarczy, czy chodzi o zawartość? Bo te dwie rzeczy mają chyba kompletnie inną energię.
Właśnie, bo w tarocie na przykład sam rysunek karty coś znaczy nawet bez talii - symbol działa niezależnie od nośnika. Może z kodami jest podobnie? Choć szczerze nie wiem, czy to ma podstawy w numerologii, to bardziej moje skojarzenie z kartami.
Ale tutaj chodzi jednak o konkretną liczbę, nie o symbol wizualny. Kod kreskowy to zapis graficzny liczby - same paski to tylko reprezentacja. Więc pracujesz z liczbą. Pytanie czy wystarczy ją zapisać cyframi, bo to prostsze do pracy niż noszenie pudełka po płatkach śniadaniowych po domu.
Hej, wracam do mojego pytania sprzed kilku postów bo nie dostałem odpowiedzi - ile czasu ten produkt musi leżeć w rogu żeby cokolwiek zadziałało? Bo jeśli to tygodnie to odpuszczam, szukam czegoś szybszego.
Czy atmosfera pokoju to jedyna rzecz, którą można w ten sposób wpłynąć, czy da się też pracować nad czymś konkretnym - na przykład finansami albo relacjami? Bo numerologia dat ma przecież różne obszary zastosowań i zastanawiam się czy kody też można do czegoś konkretnego kierować.
Przepraszam że się wcinam ale mam głupie pytanie - jak znajdę produkt z kodem dającym 8 to kupię go specjalnie dla finansów? Czy on musi być czymś konkretnym, czy może być cokolwiek?
Właśnie, i to jest jeden z problemów, które zauważam w tym temacie. Pracuję głównie na systemie pitagorejskim, ale kiedy porównałam kilka kodów tym samym systemem i chaldejskim, wyniki były różne dla tego samego produktu. Jak wiadomo który jest "prawdziwy"? Może oba? Może żaden??
Weszłam w ten wątek i od razu mam pytanie - czy ktoś w ogóle próbował zweryfikować efekty? Nie pytam złośliwie, naprawdę jestem ciekawa. Bo rozumiem eksperymentowanie, ale skąd wiesz, że zmiana w domu pochodzi od kodów, a nie od tego, że przestawiłaś meble albo po prostu masz inne nastawienie?
Słuchajcie, wracając do oczyszczania bez dymu - czy ktoś próbował łączyć tę metodę z czymś innym, co nie wymaga kadzideł? Na przykład z dźwiękiem, miska tybetańska albo dzwonek, i jednocześnie ustawić te produkty? Może połączenie kilku metod bez dymu dałoby lepszy efekt niż jedna sama?
