Mama 06.10.1957, córka 18.10.1981.
Córka przeżywa naprawdę ciężkie rzeczy... pochowała własne dziecko, to chyba najtrudniejsze co może spotkać człowieka.
Obie jesteśmy mistrzowskimi 11, z 2 i 9 w tle. Moje zycie też nie było usłane różami, mąż alkoholik, wiadomo jak to wygląda. Ale mam wrażenie, że córka wzięła na swoje barki jakby wszystkie nasze karmy razem. Jest naprawdę wyjątkowym człowiekiem, dobra, troskliwa, pracowita, samodzielna od małego, zawsze gotowa pomóc innym. I jakoś mimo tego wszystkiego nic jej się po prostu nie układa, życie stawia jej same przeszkody.
Czy ktoś z was widzi może jakieś světło w tym tunelu? Bardzo proszę o refleksję...
no właśnie, chciałam się odezwać bo patrzę na daty urodzenia i Pani i córki... i wygląda na to, że mniej więcej teraz może powoli kończyć się ten okres, który był tak ciężki i niekomfortowy. a jednocześnie może właśnie wchodzić czas zmian, i to zmian dosyć poważnych, w różnych sferach życia. taki okres przejściowy, może kilkanaście miesięcy, zanim przyjdzie coś stabilniejszego i stopniowo coraz lepszego.
szczególnie w tym czasie przejścia warto korzystać z różnych form wsparcia, nie wstydzić się prosić o pomoc. i co ciekawe, w obu datach urodzenia widać silne tendencje numerologiczne do tego żeby taką pomoc od ludzi i od różnych instytucji dostać. jakby numerologia „sprzyjała” przyjmowaniu tego co inni oferują.
dlatego proponowałabym dwie rzeczy. po pierwsze, sięgnąć po wsparcie instytucji czy grup zajmujących sie żałobą, stratą, współuzależnieniem, DDA i tym podobnymi sprawami. po drugie, bardzo starannie i pomysłowo pilnować spraw zdrowotnych, profilaktyki, diagnozy, leczenia. to w tej konstelacji naprawde ważne.
jeśli ma Pani jakieś pytania to chętnie odpowiem tutaj w wątku 🙂
Pozdrawiam, Teresa
no właśnie, kursy życiowe mają to do siebie że się kończą ale potem zaczynają nowe 🙂 sporo da sie jeszcze poprawić i ułożyć lepiej, naprawdę. Gdybyś podała więcej danych numerologicznych to chętnie rzuce okiem i coś powiem w watku, jestem takim amatorskim numerologiem ale orientuję sie jak to działa i niejedno już widziałem 😀 napisz tutaj śmiało
no dobra, przeczytałem to i mam mieszane uczucia...
Z jednej strony jest tu trochę ciekawych obserwacji, bo faktycznie ta interpretacja „drogi Hioba” brzmi jakoś spójnie jeśli patrzeć na zestawienie tych liczb. Ale z drugiej strony widzę tu klasyczny mechanizm, po trudnych doświadczeniach prawie każdy może powiedzieć że „czuł wielki ciężar karmiczny” i że „odebrał świat intensywniej niż inni”. No bo kto nie czuje się tak przynajmniej raz na jakiś czas?
Ta 11 jako „przewodnik duchowy” to też coś co wyjątkowo łatwo pasuje do każdej bardziej wrażliwej osoby. I te jedynki w kwadracie pitagorejskim, no pewnie, silny charakter, wszystko samodzielnie itd. Ale to znowu opis który pasuje do połowy populacji.
Mnie najbardziej uderza ten fragment o zawodowym spełnieniu które „przychodzi pózniej przez własne doświadczenia”. To jest zdanie bez ryzyka, bo jeśli ktoś osiągnie sukces za 5 lat, to będzie potwierdzenie przepowiedni. A jeśli nie, to zawsze można powiedzieć ze cykl jeszcze trwa.
Rozumiem że matka szuka dla córki jakiegoś oparcia i sensu w tym co przeżywa. To jest ludzkie i rozumiem to. Ale nie byłbym uczciwy gdybym nie powiedział że te interpretacje są zbudowane tak, że właściwie nic konkretnego nie mówią i trudno je falsyfikować.
