Tonę w długach już od dobrych kilku lat. Firma padła i od tamtego czasu jeden pech goni drugi, komornicy praktycznie nie dają mi żyć. Próbuję znaleźć robotę, próbuję wyjść z tego bagna, ale sił mi coraz mniej. Mam dobry zawód, haruję od rana do wieczora, a efektów brak. ostatnio zaczęły mnie nachodzić myśli samobójcze i szczerze już nie wiem co dalej...
Nie rozumiem dlaczego przyciągam same nieszczęscia, skoro naprawdę się staram. Może ktoś tu jest w stanie mi pomóc i coś wyczytać z dat? Moje urodziny to 25-02-1970, syn mieszka ze mną, urodzony 10-11-1997, a numeracja domu to 1. Czy da się to jakoś odwrócić? Będę wdzięczny za każdą wskazówkę.
hej, piszę sprostowanie bo dopiero po chwili zauważyłem błąd w poprzednim wpisie
hej, no to po kolei
jako ósemka masz podobno wbudowaną potrzebę działania w biznesie i gromadzenia dóbr materialnych, ale równocześnie twój dzień urodzenia daje wibrację 7, a to już podobno oznacza że finanse nie powinny być głównym celem w życiu. trochę sprzeczne ze sobą, co nie?
jeśli chodzi o szczyty i cykle to wg numerologii jesteś teraz na czwartym szczycie z wibracją 1, co ma oznaczać konieczność działania na własną rękę, bez liczenia na pomoc innych. samodzielność, decyzje, odpowiedzialność za tych, którzy od ciebie zależą.
ostatnie lata byłyby trudne bo podobno wpadłaś w lata pustki od początku 2016 do początku 2018, a to jeszcze nałożyło się na rok osobisty 9 (mniej więcej od jesieni 2015 do jesieni 2016). taki układ ma podobno powodować że wszelkie inicjatywy kończą się porażką, wiec to by tłumaczyło problemy w tym czasie.
jeśli mieszkasz w domu to można sprawdzić feng shui i to jak ustawione jest wejście, bo podobno niekorzystna strefa wejścia też nie pomaga w budowaniu stabilnej sytuacji życiowej.
no i jeszcze wibracje imienne. żeby to sprawdzić wypisz wszystkie litery ze wszystkich swoich imion i nazwisk, łącznie z tymi które może zostały usunięte z dokumentów. najlepiej w formie: A 5 razy, B 1 raz itd. żeby zachować anonimowość
no to może Ci trochę powiem o swojej sytuacji żebyś wiedział z czym mam do czynienia. Mieszkam w bloku, parter, z jednej strony mam ogródek, w tym mieszkaniu jestem już 3 lata. Naprawde jestem już wykończona tym ciągłym walczeniem o przeżycie, sily mi się kończą i coraz trudniej mi to wszystko dźwigać. Wiem że coś muszę zmienić w swoim życiu ale kompletnie nie mam pojęcia od czego zacząć...
