Hej, mam takie dwa pytania bo strasznie mnie to nurtuje 🙂
Pierwsze - czy ktoś z was zna kogoś godnego polecenia jeśli chodzi o zmiane portretu numerologicznego? Interesuje mnie ktos kto się naprawde na tym zna i wie co robi.
I drugie pytanie - czy nazwisko ktore nosilo sie tylko do mniej więcej 3 roku zycia też bierzemy pod uwagę przy obliczeniach? Bo zastanawiam sie jak to w ogóle działa w praktyce...
Hej, w sumie mogę polecić jedną panią z Bydgoszczy zajmującą się właśnie tym tematem - kojarzy ją sporo osób z branży, opinie całkiem dobre. Jeśli chcesz wiedziec więcej, napisz tutaj w wątku to powiem co wiem.
Co do tego drugiego pytania - o nazwisko z wczesnego dzieciństwa: no, tu podobno liczy się to, czy dane nazwisko było w twoim zyciu na tyle obecne, że rzeczywiście utkwiło w podświadomości. Jeśli masz jakikolwiek świadomy kontakt z tym nazwiskiem i jest jakoś zakorzenione w twojej głowie, to wtedy wlicza się je do obliczeń. Jeśli byłeś zbyt mały i po prostu nie masz żadnego poczucia związku z nim... no to chyba odpada.
Adres: www . numerologia . net . pl
Wie cie, ja też się przez długi czas zastanawiałam czy w ogóle jest możliwe żeby ten nasz portret numerologiczny mógł się zmienić. Bo jak to tak... rodzimy się z jakimś zestawem liczb, z datą urodzenia której nikt nam nie cofnie, i zdawałoby się że to jest na całe życie przyklejone. Ale potem posiedziałam nad tym, trochę poczytałam, porozmawiałam ze znajomymi które też się tym interesują i zaczęłam myśleć inaczej.
Bo sama data to jedno, ale jest przecież liczba imienia, liczba aktywna, są różne cykle które się zmieniają z każdym rokiem. I tutaj już mamy do czynienia z czymś co płynie, co się przesuwa. Znam pewną panią, bardzo mądrą kobietę, która celowo zmieniła sposób zapisywania swojego imienia i mówiła że poczuła różnicę. Nie od razu, nie z dnia na dzień, ale jednak.
Myślę że ten portret to nie jest coś zamrożonego raz na zawsze. Pewne fundamenty zostają, owszem, bo skąd uciec od dnia w którym się przyszło na świat. Ale my sami też nie jesteśmy tacy sami przez całe życie, prawda? Więc może i liczby mają w sobie jakaś elastyczność której jeszcze do konca nie rozumiemy 🙂
