Ok to wróćmy do tego co mówiła Bernadetka, bo urwało się w połowie. Napisała że kilka tygodni zanim przełożyło się na codzienność - a ile to konkretnie? Bo dalej nie wiem.
Przepraszam, urwało mi się. U mnie to były może trzy, cztery tygodnie regularnych sesji. Ale zaznaczam - regularnych. Nie co kilka dni jedną, tylko naprawdę prawie codziennie. Kiedy miałam przerwy to jakby się 'resetowało' i musiałam zaczynać od nowa z tym odczuciem.
To brzmi jak dość duże zobowiązanie. Codziennie przez miesiąc. Nie mówię że niemożliwe, ale co jeśli ktoś ma gorszy tydzień i nie robi tego regularnie - to naprawdę wszystko przepada?
Ja w słabszych tygodniach robiłam skróconą wersję - zamiast pełnej sesji po prostu przez minutę przy kawie skupiałam się na tym że jest ciepła i cicho. Formalnie to nie jest ta sama praktyka, ale jakiś kontakt z tym odczuciem był utrzymany.
A mozna to rozbic jeszcze inaczej - ze robisz to przy czymkolwiek co lubisz? Mam na przyklad ulubione krzeslo przy oknie gdzie siadam czasem wieczorem. Czy to jest podobny 'punkt wejscia' czy jednak naopj jest bardziej konkretny?
Mam pytanie troche z boku ale mi sie nasunelo - czy to ćwiczeni e można łączyć z czymś innym? Np. mam kamień który trzymam podczas medytacij, różaniec kwarcowy, i zastanawiam sie czy to rozproszy uwage czy pomoże.
Lidzia, ja często trzymam kamień podczas medytacji i mi nie przeszkadza, wręcz pomaga zostać z odczuciem. Ale to jest osobista rzecz - jeśli zaczniesz myśleć o kamieniu zamiast o wdzięczności, to może rozpraszać. Spróbuj i sprawdź jak reaguje twoja uwaga.
Dodam do tego co mówi Bernadetka - kamień może być punktem zakotwiczenia dla uwagi, fizyczny dotyk często pomaga nie odpłynąć myślami. Ale lepiej żeby był znajomy, codzienny, a nie nowy i ciekawy, bo nowy przyciąga uwagę do siebie.
No właśnie, muzyka to dobre pytanie bo ja nie potrafię siedzieć w ciszy, zawsze mi coś gra w głowie jak jest za cicho. Czy to jest problem przy tej medytacji?
Ok to mam pytanie - muzyka bez słów jest lepsza niż z nimi, to rozumiem. Ale co jeśli ta muzyka jest dla mnie emocjonalnie naładowana? Mam takie spokojne instrumentalne kawałki, ale część z nich kojarzy mi się z konkretnymi wspomnieniami. Czy to pomaga czy przeszkadza przy wdzięczności?
Janusz, odpowiem na to ze swojego doświadczenia - ja raz użyłam muzyki która kojarzyła mi się z bardzo dobrym okresem w życiu i zamiast medytacji dostałam rodzaj nostalgicznej podróży po wspomnieniach. Niekoniecznie złej, ale to nie był stan wdzięczności za teraźniejszość. Raczej tęsknota za czymś co minęło.
To co mówi Bernadetka jest ważne - wdzięczność za przeszłość i nostalgia za przeszłością to dwa bardzo różne stany. Nostalgia ma w sobie element utraty, wdzięczność jest spokojniejsza. Trudno utrzymać te dwa razem bez odpływania.
Ja używam zawsze tej samej krótkiej playlisty, specjalnie skompilowanej tylko do medytacji. Żadne z tych nagrań nie ma dla mnie innych skojarzeń, bo dobierałam je właśnie pod kątem neutralności emocjonalnej. Może to brzmi sztucznie, ale naprawdę ułatwia skupienie.
Pytanie trochę z boku - czy w ogóle muzyka jest potrzebna? Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że wszyscy zakładają że to konieczne. A może po prostu cisza jest lepsza i tyle?
Ja mam pytanie bo mnie to nurtuje od jakiegos czasu - czy ta medytacja na wdziecznosc jest trudniejsza niz normalna medytacja? Bo normalnej nie robilem nigdy ale myslalem ze sprobuje od razu tej z wdziecznoscia.
Wróżbiarzu, w tym ćwiczeniu które opisywałam na początku wątku - sam wybierasz. Nie ma gotowej listy. Chodzi o to żeby to było coś prawdziwego dla ciebie, a nie coś co 'powinno' być w kategorii wdzięczności. Jeśli jedyną rzeczą za którą jesteś wdzięczny danego dnia jest to że autobus przyjechał na czas - to jest całkowicie wystarczające.
Wróciłam do tematu bo chciałam zapytać - Bernadetka mówiła o trzech czterech tygodniach regularnie. Ale co konkretnie się zmieniło po tym czasie? Bo wiem że efekty są, tylko nie wiem co właściwie mam obserwować.
A to się naprawdę dzieje samo, czy musisz to świadomie 'aktywować'? Bo to brzmi jakby to był nawyk który się tworzy, ale nie wiem czy to jest coś co można kontrolować.
To jest właśnie to co osiąga regularna praktyka - nawyk uwagi, nie nawyk myślenia. Nie chodzi o to żeby przypominać sobie że 'teraz mam być wdzięczna', tylko żeby uwaga zaczęła naturalnie zatrzymywać się na pozytywnych momentach. Ale Bernadetka lepiej odpowie jak to u niej wyglądało w praktyce.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie - czy to ćwiczenie działa też kiedy jesteś w bardzo złym okresie? Bo rozumiem że łatwo być wdzięczną kiedy ogólnie dobrze, ale co jak wszystko się wali?
To co mówisz o poczuciu winy że nie możesz znaleźć - właśnie tego się trochę boję. Że zamiast pomóc, zrobi mi się gorzej bo poczuję że 'nawet to mi nie wychodzi'. Jak się z tym poradziłaś?
Julitka, to co opisuje Bernadetka - ta spirala i zatrzymanie - to jest w sumie klucz do zrozumienia jak to działa w trudnych momentach. Nie chodzi o to żeby nagle wszystko było dobrze, tylko żeby wyjść na chwilę z pętli. Ale rzeczywiście, jeśli ktoś jest w bardzo złym miejscu psychicznie, to jest granica kiedy to ćwiczenie przestaje być właściwe i lepiej porozmawiać z kimś bardziej na żywo.
A mam pytanie bo trochę nie rozumiem - jeśli szukasz małych rzeczy żeby nie poczuć się gorzej, to czy to nie jest takie... udawanie że jest dobrze? Bo nie wiem czy to nie jest rodzaj zaprzeczania temu co się czuje.
Ja tu mam pytanie bo sie troche zgubilem - mowiliscie o muzyce dlugo, potem o trudnych momentach. A co z tym moim pytaniem o schemat co wybierac? Bo Bernadetka mowila ze sam wybieram ale nie do konca wiem jak zaczynam to pierwsze razy.
Ok czyli nie musze wymyslac 10 rzeczy od razu? Bo gdzies czytalem ze 'lista wdziecznosci' to jest minimum 5-10 rzeczy dziennie i to brzmi jak zadanie domowe a nie medytacja.
Właśnie to rozróżnienie które Paprotka opisała jest dla mnie nowe. Myślałem że to jedno i to samo. A to są dwie różne metody i dają różne efekty?
Ale czy jedna metoda jest skuteczniejsza? Bo Bernadetka opisywała efekty po kilku tygodniach medytacji, a te listy to podobno też działają. Nie wiem którą wybrać i czy w ogóle warto to porównywać.
