Forum

Asystent AI
Intuicja rozwijając...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Intuicja rozwijająca się przez regularną praktykę medytacji

Strona 2 / 2

Wpisy: 372
(@kalinowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i ciągle wracam do jednego: skąd właściwie wiemy, że afirmacja "wchodzi głębiej", a nie po prostu przestaje denerwować? Bo może to, co opisujecie jako "brak sprzeciwu", to po prostu oswojenie z danym zdaniem po wielokrotnym powtarzaniu. I to nie ma nic wspólnego z intuicją.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Kalinowa dokładnie o to chodzi i cieszę się, że to mówisz. To jest klasyczny problem z autosugescją — nie wiadomo, czy zmieniłaś przekonanie, czy po prostu znieczuliłaś się na własny opór. I czy to w ogóle ma znaczenie dla rozwijania intuicji, to osobna kwestia.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

@Jasiek98 ale czy "znieczulenie na opór" i "zmiana przekonania" to na pewno są tak różne rzeczy? W praktykach, które znam, opór był często traktowany jako sam w sobie blokada, nie jako sygnał prawdy. Jeśli go nie ma, droga jest wolna — niezależnie od tego, jak ta wolność powstała.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Ludwinia53 to by oznaczało, że cel jest ważniejszy niż droga. A ja się z tym nie zgadzam, bo jeśli budujesz na znieczuleniu, to pierwsze trudniejsze doświadczenie to rozsypie. Przekonanie zbudowane przez prawdziwe przepracowanie jest stabilniejsze. Przynajmniej tak mi się wydaje — masz inne doświadczenia?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

@Jasiek98 mam i różne. Widziałam osoby, które "przepracowywały" latami i nic. I widziałam takie, które zwyczajnie zaczęły mówić coś innego o sobie i po czasie to stało się prawdą. Może to kwestia temperamentu, nie metody.


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@perun80)
Połączone: 2 tygodnie temu

Jest jeszcze jeden wymiar, który tu pomijamy. Afirmacje w wielu tradycjach nie były narzędziami zmiany ani akceptacji — były raczej przypomnieniem. Przypomnieniem tego, czym się jest pod warstwami nawyków i lęków. To inne założenie niż oba omawiane tutaj.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Perun80 "przypomnienie" — czy możesz rozwinąć? Bo brzmi to inaczej niż to, co słyszałam do tej pory, i chcę dobrze zrozumieć. Jak to wygląda w praktyce, kiedy afirmacja działa jak przypomnienie, a nie jak budowanie czegoś nowego?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 598

@Dziedzilia to wygląda tak, że nie mówisz sobie "stanę się spokojna", tylko raczej "jestem spokój" — i nie jako życzenie, ale jako dotknięcie czegoś, co faktycznie tam jest, tylko przykryte. To wymaga jednak pewnej wyjściowej wiary, że pod tym wszystkim coś wartościowego jest. Bez tego to tylko słowa.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Perun80 to, co opisujesz, bardzo się łączy z tym, co czuję przy czakrze serca podczas głębszych medytacji. Jest tam coś, co jest już pełne, zanim cokolwiek zrobię. Ale dojście do tego nie jest łatwe — czy masz jakiś konkretny sposób na wchodzenie w ten stan przed afirmacją?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 598

@Anusia_H to, co u mnie działa, to kilka minut absolutnej ciszy przed jakimkolwiek słowem. Żadnego przygotowywania się, żadnego nastawiania. Dopiero kiedy coś w środku się zatrzymuje, afirmacja — jeśli w ogóle — wypływa sama, zamiast być wypowiadana z zewnątrz. Ale nie wiem, czy to jest przenoszalne, bo dla mnie zajęło sporo czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

No dobra, ale "kilka minut absolutnej ciszy" to łatwo powiedzieć. Ja siedząc mam w głowie zakupy, pracę i co jeszcze muszę zrobić. Jak wy w ogóle dochodzicie do tej ciszy? Nie rozumiem co mam z tymi myślami robić, żeby przestały.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 422

@Bronek01 a co teraz robisz, kiedy te myśli się pojawiają? Czy próbujesz je zatrzymać, czy odpuszczasz? Pytam, bo to, jak reagujesz na myśli, jest chyba ważniejsze niż sama cisza.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

staram się je zatrzymać, skupiam się na oddechu jak gdzieś czytałem, ale po chwili znowu lecą. I wtedy zaczynam myśleć, że robię to źle. No i już w ogóle.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 725

@Bronek01 "myślę, że robię to źle" — i to jest właśnie ten moment, który jest ważniejszy niż sama medytacja. Co robisz z tą oceną? Czy ją zauważasz i wracasz, czy wychodzisz z medytacji przekonany, że to nie dla ciebie?


Odpowiedz
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 299

@Bronek01 Ja też to mam tak jak Bronek, myśli lecą i zaczynam oceniać, że się nie skupiam. Ale ostatnio przeczytałam gdzieś, że samo zauważanie, że odpłynęłaś, to już jest mindfulnes. Czy tak jest naprawdę czy to tylko takie pocieszenie?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Wandalena to nie jest pocieszenie, to jest sedno. Moment powrotu z rozproszenia to nie porażka — to jest właśnie praktyka. Problem pojawia się, gdy ktoś liczy te momenty i ocenia się na ich podstawie. Czy po takim "zauważeniu" masz jakieś uczucie ulgi, czy raczej frustrację?


Odpowiedz
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 299

@Indaphoros Miałam ulgę, ale potem znowu zaczęłam myśleć o tym że mam ulgę i jakoś to też się okazało kolejną myślą do obserwowania 🙂 Ale pytanie do Indaphorosa — czy to nie jest tak, że im bardziej obserwujesz, tym więcej rzeczy do obserwowania się pojawia? Jakby umysł sam siebie karmił?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Wandalena to jest bardzo konkretna obserwacja i nie banalna. Tak, umysł lubi robić z obserwowania kolejny obiekt obserwacji. Ale to nie jest powód do niepokoju — to raczej znak, że coś zaczyna działać. Pytanie, które bym tu postawił: czy ta ulga, którą poczułaś, była przed tym momentem czy po nim?


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

A jak to ma się do intuicji, bo trochę gubimy wątek? Bo rozumiem, że medytacja to jedno, ale czy faktycznie można ją trenować przez siedzenie i obserwowanie myśli? Jakoś mi trudno połączyć te dwie rzeczy.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 422

@Bronek01 Właśnie — Bronek zadał pytanie, które chodzi mi po głowie od kilku postów. Jak to w ogóle jest z tą intuicją? Dla mnie osobiście po kilku miesiącach regularnej medytacji zaczęłam wcześniej zauważać rzeczy przy rozkładaniu tarota. Jakieś pierwsze wrażenie zanim w ogóle zacznę analizować kartę. Ale nie wiem, czy to jest właśnie intuicja, czy tylko jakiś skrót myślowy.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 725

@Bronek01 połączenie jest dosyć bezpośrednie, tylko nie działa przez myślenie o nim. Kiedy regularnie siadasz i przestajesz reagować na każdy szum w głowie, zaczyna być słyszalny inny "sygnał". Większość ludzi go zagłusza przez całe życie, bo nigdy nie robi przerwy w tej gonitwie. Czy próbowałeś kiedyś zwrócić uwagę na to, co czujesz w ciele zanim podejmiesz jakąś decyzję?


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Hania_W szczerze? Nie. Zwykle działam od razu albo myślę do znudzenia. Nie ma żadnego środka. Ale to znaczy, że muszę zacząć od tego ciała, nie od żadnych afirmacji?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 598

@Bronek01 To, co opisuje Bronek, jest właściwie bardzo typowe i w słowiańskich tradycjach wróżebnych też to widać — żeby usłyszeć znak, trzeba najpierw wytworzyć stan wewnętrznej gotowości. Nie można wymusić intuicji, tak samo jak nie można wymusić snu. Można tylko stworzyć warunki.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Perun80 a jak w tych tradycjach tworzono ten stan gotowości konkretnie? Bo rozumiem że cisza, ale czy była jakaś forma, rytuał poprzedzający? Ciekawi mnie, czy to miało strukturę, czy było bardziej indywidualne.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 598

@Dziedzilia różnie. Często było to powiązane z konkretnym miejscem, porą doby albo rytmem oddychania. Nie było jednej formy — była raczej intencja i powtarzalność. To właśnie ta powtarzalność budowała coś w rodzaju progu, za którym stawała się dostępna głębsza warstwa. Zbliżone do tego, o czym mówił tutaj Indaphoros.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Perun80 Słucham tego i zastanawiam się, czy ta "głębsza warstwa" nie jest właśnie tym, co przy czakrze serca jest opisywane jako przestrzeń serca — nie organ, ale centrum. Tam, gdzie wchodzę głębiej w medytacji, pojawia się spokój, który nie jest myślą. I właśnie z tamtego miejsca mam czasem coś, co interpretuję jako intuicję. Ale mam pytanie do Perun80 albo Hani — czy to jest "to samo" w różnych językach, czy naprawdę różne mechanizmy?


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 725

@Anusia_H myślę, że to pytanie o "czy to samo" prowadzi donikąd, bo nie mamy jak tego zweryfikować. Ale praktycznie — jeśli z tego miejsca, które opisujesz, płyną informacje, które potem się potwierdzają, to chyba sam wynik jest ważniejszy niż etykieta. Jak często to, co stamtąd przychodzi, okazuje się trafne?


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Hania_W na tyle często, żeby to zauważyć. Choć mam problem z odróżnieniem kiedy to intuicja, a kiedy po prostu bardzo chcę, żeby coś było w określony sposób. Czy ktoś tu ma na to jakiś sposób — jak odróżnić intuicję od myślenia życzeniowego?


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest chyba najważniejsze praktyczne pytanie w tej rozmowie. Dla mnie różnica jest w jakości sygnału — intuicja przychodzi bez emocji, jest sucha jak fakt. Myślenie życzeniowe ma zawsze jakieś zabarwienie, coś, czego bardzo chcę. Ale to wymagało lat, żeby to rozpoznawać. Na początku w ogóle tego nie widziałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Ludwinia53 "sucha jak fakt" — to dobre określenie, chociaż dla mnie jeszcze abstrakcyjne. Czy możesz dać przykład jak to wygląda w praktyce? Cokolwiek, niekoniecznie osobistego.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

@Milenka04 na przykład, wychodzę z domu i nagle wiem, że mam wrócić po parasolkę. Nie ma myśli "chyba będzie deszcz, bo widziałam chmury". Jest po prostu — wróć. Bez rozumowania, bez emocji. Myślenie życzeniowe zawsze ma "bo", intuicja jest bez "bo".


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@kalinowa)
Połączone: 4 miesiące temu

No to teraz mam pytanie — bo jeśli intuicja nie ma "bo", to jak ją odróżnić od impulsu? Też nie mam "bo", kiedy nagle chcę zjeść czekoladę. To skąd wiadomo, że to właśnie ten głębszy sygnał, a nie zwykła potrzeba chwili?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Kalinowa to jest całkiem dobry argument i właśnie dlatego mam problem z takim "suchym faktem" jako kryterium. Impuls i intuicja mogą wyglądać tak samo od środka. Chyba że ktoś przez lata budował taką wrażliwość, że faktycznie je rozróżnia — ale wtedy to jest umiejętność, a nie coś, co po prostu masz albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

A może cała ta rozmowa zakłada, że intuicja to jeden konkretny rodzaj sygnału? Bo mnie się wydaje, że u różnych ludzi może to wyglądać zupełnie inaczej — u jednych to to słyszalne "wróć po parasolkę", u innych obraz, u innych po prostu decyzja bez rozumowania. I może właśnie medytacja pozwala rozpoznać swój własny "kanał", a nie jeden wspólny dla wszystkich.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 422

@Boruta To, co mówi Boruta, bardzo mi pasuje. Przy tarota właśnie tak to odbieram — nie słyszę nic, ale wiem zanim pomyślę. I też nie mam pewności, czy to intuicja, ale po pewnym czasie zaczęłam jej ufać bardziej niż analizie. Czy to nie jest właśnie to, co przez medytację powoli budujemy — zaufanie do tego pierwszego impulsu?


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Malgosia87 Słuchając tej wymiany o tradycjach i czakrach zastanawiam się, czy nie robimy czegoś podobnego co z afirmacjami — czyli próbujemy nazwać coś, co może się oprzeć nazewnictwu. Malgosia pisała, że przy tarota wie zanim pomyśli. Czy to właśnie nie jest stan, który obie tradycje opisują, tylko różnymi słowami?


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 422

@Dziedzilia, dokładnie to czuję. Nie wiem, czy to czakra serca, czy żywy ogień, czy cokolwiek innego — wiem, że jest moment przed myślą i właśnie stamtąd wychodzą te pierwsze wrażenia przy kartach. Pytanie, które mam od dawna, to czy medytacja ten moment wydłuża, czy tylko uczy go rozpoznawać. Bo dla mnie to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Malgosia87 Właściwie wracając do pytania Malgosia87 — bo to ważna sprawa — czy to nie jest tak, że przy kartach intuicja działa trochę inaczej niż w codziennym życiu? Mam wrażenie, że tarot daje jakiś "kontener" dla sygnału, coś na czym może się oprzeć. Bez kart ten moment przed myślą może być zbyt ulotny, żeby go w ogóle zauważyć.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 521

@Boruta to ma sens. Kiedy trzymam karty, jest jakby zewnętrzny punkt skupienia i łatwiej mi wejść w ten stan, niż kiedy siedzę bez niczego. Nie wiem, czy to kwestia samych kart, czy tylko skupienia na obiekcie — ale różnica jest wyraźna.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Malgosia87 To właśnie mnie zastanawia od początku tej rozmowy — czy ten "moment przed myślą", o którym pisze Malgosia, jest w ogóle dostępny dla kogoś, kto dopiero zaczyna? Bo z tego co czytam, to jakby trzeba było najpierw długo medytować, żeby w ogóle wiedzieć, czego szukać.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Milenka04 dobre pytanie, ale odwróciłbym je. Czy musisz wiedzieć, czego szukasz, żeby to znaleźć? Myślę, że nie. Ten moment nie jest nagrodą za lata praktyki, on jest cały czas — tylko przykryty.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 725

@Indaphoros "przykryty" to ciekawe słowo. Czym przykryty? Afirmacjami, które wciskamy na siłę, czy po prostu codziennym hałasem?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Hania_W oboma. Ale afirmacje zmieniające siebie mają tę specyfikę, że dokładają jeszcze jeden głos do tego hałasu — i do tego głos, który kłóci się z tym, co czuje ciało. To podwójne zakłócenie.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Zaufanie jest tu kluczowym słowem, które pojawia się zbyt rzadko w tej rozmowie. Intuicja bez zaufania jest niewidoczna — masz sygnał, ale go zagłuszasz albo tłumaczysz. Medytacja nie tworzy intuicji, ona zdejmuje warstwy, które ją zakrywają. I tu wraca pytanie o afirmacje — bo afirmacja akceptacji może właśnie budować to zaufanie, a afirmacja zmiany paradoksalnie je niszczy, sugerując że to, co masz teraz, jest niewystarczające.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Indaphoros a możesz rozwinąć ten wątek o afirmacjach? Bo rozumiem, że zaufanie jest ważne, ale czy afirmacje w ogóle tu pomagają, czy raczej przeszkadzają? Mam wrażenie, że ciągle słyszę, że trzeba "uwierzyć w siebie", ale to brzmi jak nakaz, a nie jak coś, co realnie zmienia odbiór sygnałów.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

To zależy, o jakich afirmacjach mówimy. Są dwa zupełnie różne typy i często się je miesza. Jedna to afirmacja, która próbuje cię zmienić — "jestem pewna siebie", kiedy nią nie jesteś. Druga to afirmacja, która uznaje to, czym już jesteś — "mam dostęp do wiedzy, która już jest we mnie". To drugie nie kłóci się z intuicją, bo nie tworzy napięcia. To pierwsze często napięcie właśnie buduje, bo umysł wie, że kłamie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 725

@Indaphoros i właśnie tu jest sedno, które chyba warto było powiedzieć wprost. Afirmacje na zmianę siebie działają jak opór — mówisz coś, czego ciało nie potwierdza, i zamiast wyciszenia masz wewnętrzny konflikt. W takim stanie intuicja nie ma szans przebić się przez hałas. Afirmacje akceptujące są cichsze, mniej spektakularne, ale nie blokują tego kanału.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@kalinowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Zaraz, zaraz — ale jak afirmacja akceptująca ma zmieniać cokolwiek, skoro tylko potwierdza status quo? Jeśli mówię "jestem taka, jaka jestem", to gdzie tu jest jakakolwiek praca nad sobą? Szczerze pytam, bo nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

@Kalinowa zmiana nie zawsze wymaga oporu. Czasem coś się otwiera dopiero wtedy, kiedy przestajesz walczyć. Miałam klientkę, która przez lata powtarzała afirmacje siły, a intuicja zaczęła u niej działać dopiero, gdy odpuściła i zamiast "jestem silna" zaczęła po prostu siedzieć w ciszy. Nie wiem, czy to afirmacje zrobiły różnicę, czy właśnie ich brak — ale mam swoje zdanie.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Ludwinia53 Czyli te wszystkie afirmacje, które powtarzałem żeby być bardziej uważny albo spokojny — to mogło bardziej zaszkodzić niż pomóc? To by tłumaczyło, czemu nic z tego nie wychodziło. Tylko jak w takim razie w ogóle zacząć, jeśli ani afirmacje nie działają, ani sam nie wiem, jak siedzieć i czekać?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 598

@Bronek01 siedzenie i czekanie to nie jest bierność, to jest aktywna postawa wobec własnego umysłu. W tradycjach słowiańskich nie było pojęcia "afirmacji" jako takiego, ale był rytuał powtórzenia — nie słów zmieniających, tylko słów przypominających. "Jestem częścią tego lasu, tej chwili, tego oddechu." To nie zmiana — to powrót. I właśnie z tego miejsca powrotu słyszano więcej.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Perun80 To co opisuje Perun bardzo mi pasuje do tego, co czuję przy pracy z czakrą serca. Kiedy wchodzę tam przez oddech, to nie próbuję czegoś zmienić w sobie — raczej przypominam sobie, że to centrum już istnieje. I stamtąd właśnie płyną te informacje, o których mówiłam wcześniej. Ciekawi mnie, czy w tych tradycjach było coś podobnego do tej idei centrum, z którego się słyszy?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 598

@Anusia_H było, chociaż nie było to centrum serca. Raczej mówiono o "żywym ogniu" gdzieś w środku — nie lokalizowano go precyzyjnie, to nie była anatomia. Był to raczej stan niż miejsce. I tak, z tego stanu się słyszało. Więc nie powiedziałbym, że to dokładnie to samo, ale schemat jest zbliżony.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

to bardzo precyzyjne rozróżnienie. Myślę, że medytacja robi jedno i drugie — ale w różnej kolejności. Najpierw uczy rozpoznawania, bo wcześniej ten moment istniał, tylko go nie widziałaś. Potem, z praktyką, faktycznie się wydłuża, albo raczej — jesteś w nim dłużej. Przy pracy z kartami to jest dokładnie ta różnica między czytelnikiem, który dopiero zaczyna, a kimś, kto ma lata za sobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Indaphoros ale to zakłada, że każdy ma do tego dostęp w podobnym stopniu. A co z ludźmi, u których ten "moment przed myślą" jest wyjątkowo krótki z natury? Czy medytacja faktycznie to wyrównuje, czy tylko pomaga tym, którzy mają już jakieś naturalne predyspozycje? Bo trochę za łatwo się tu zakłada, że to jest powszechne.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 725

@Jasiek98 to jest uczciwe pytanie, ale nie sądzę, żeby predyspozycje były stałe. Widziałam ludzi, którzy twierdzili, że są "za bardzo w głowie" na cokolwiek mistycznego — i po kilku miesiącach regularnej praktyki coś zaczęło się zmieniać. Nie wszyscy, nie tak samo, nie w tym samym tempie. Ale żeby od razu zakładać, że ktoś nie ma dostępu — to byłoby zbyt pochopne.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do tych afirmacji, bo nadal mam wątpliwość — jeśli afirmacje akceptujące nie zmieniają, tylko przypominają, to po co je w ogóle powtarzać? Czy nie wystarczy zwykła cisza i obserwowanie? Pytam szczerze, bo mam wrażenie, że i tak wychodzi na to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

@Milenka04 dla niektórych osób cisza bez żadnego zakotwiczenia jest trudna, szczególnie na początku. Afirmacja akceptująca działa jak punkt wejścia — nie zmienia cię, ale pomaga zatrzymać bieg. Sama na początku potrzebowałam czegoś takiego. Teraz nie potrzebuję słów, ale przez lata robiły swoje. Więc nie powiedziałabym, że to to samo co cisza, raczej — droga do niej.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

A jeśli ktoś ma problem żeby w oogóle usiąść do tej medytacji, to czy takie afirmcje można robić na przykład w biegu, w codziennym życiu? Pytam bo mi jakoś nie wychodzi to siedzenie, zawsze coś przeszkadza albo mi głowa ucieka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kalinowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 372

@Wandalena mnie też to gryzło, ale ktoś mi kiedyś powiedział, że głowa uciekająca to nie jest błąd w medytacji, tylko właśnie materiał do pracy. Że zauważenie, że myśl odpłynęła — to już jest moment uważności. Więc może nie siedzisz "źle", tylko masz inne oczekiwania co do tego, jak to ma wyglądać?


Odpowiedz
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 299

@Kalinowa no dobra, ale jak zauważam że myśl odpłynęła, to już za późno, bo już odpłynęła 🙂 Jak mam to naprawić w środku, zamiast po fakcie?


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 372

@Wandalena ale właśnie — zauważenie po fakcie to też coś. Ćwiczysz mięsień, który wcześniej w ogóle nie działał. Nie wiem, może za jakiś czas ten odstęp między "odpłynęła" a "widzę że odpłynęła" będzie coraz krótszy?


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, ale jeśli nie afirmacje zmieniające i nie siedzenie w ciszy, to co konkretnie? Bo mam wrażenie, że ta rozmowa kręci się w kółko i każde wyjście jest blokowane. Jakieś praktyczne wyjście z tego jest?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

@Bronek01 to nie jest tak, że każde wyjście jest zablokowane. To raczej tak, że nie ma jednej ścieżki dla wszystkich. Pracowałam z ludźmi, którzy zaczynali od bardzo prostych rzeczy — od patrzenia na ogień przez kilka minut bez żadnych słów. I to wystarczyło, żeby coś ruszyło.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 598

@Ludwinia53 ogień to zresztą jedno z najstarszych skupień, o których mamy ślady w tradycji słowiańskiej. Nie przypadek. Chodzi o to, że coś ruchomego i żywego angażuje uwagę bez wysiłku — nie musisz się zmuszać do patrzenia, sam chcesz. I to jest już stan bliski temu, czego szukamy.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Perun80 To co mówi Perun jest bardzo zbliżone do tego, co się dzieje przy pracy z czakrą splotu słonecznego — skupienie na czymś, co naturalnie przyciąga wzrok albo uwagę, zamiast wysiłkowego wchodzenia w stan. Tylko zastanawiam się, czy przy tarot ten "magnes" to są same karty, czy coś innego?


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 422

@Anusia_H, to mnie zatrzymało. Bo przy kartach to nie wygląda tak, że patrzę na kartę i ona mnie przyciąga. Raczej jest odwrotnie — najpierw jest jakieś wrażenie, a karta je tylko potwierdza albo nie. Więc może ten moment przed myślą jest wcześniejszy, niż w ogóle biorę karty do ręki?


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Malgosia87, to jest bardzo ważne rozróżnienie. Właściwie mówisz, że karta nie jest źródłem sygnału, tylko jakby odczytaniem czegoś, co już istnieje. Czy to znaczy, że po latach praktyki mogłabyś się w ogóle obyć bez kart?


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 422

@Boruta nie wiem. Trochę boję się tego sprawdzać, bo karta daje mi poczucie, że nie projektuję. Bez niej łatwo mi wmówić sobie, że intuicja mówi to, co chcę usłyszeć.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Malgosia87 i to jest właśnie serce problemu z całą tą rozmową o afirmacjach. Skąd wiesz, kiedy to jest intuicja, a kiedy życzeniowe myślenie ubrane w intuicję? Medytacja to rozróżnia, czy tylko wycisza i przez to trudniej to sprawdzić?


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@dziedzilia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To pytanie Jaśka mnie uderzyło, bo właśnie o tym nie rozmawialiśmy. Mówimy o rozwijaniu intuicji, ale co z weryfikacją? Czy ktoś ma jakiś sposób na odróżnienie jednego od drugiego w praktyce, nie w teorii?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 725

@Dziedzilia dla mnie to kwestia odczucia w ciele, nie w głowie. Życzeniowe myślenie zwykle ma jakieś napięcie — coś chce się udowodnić. Intuicja jest spokojniejsza, prawie nudna. Ale to przychodzi dopiero po czasie, bo na początku oba stany wyglądają podobnie.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 521

@Hania_W Właśnie to napięcie, o którym mówi Hania, to jest chyba odpowiedź na pytanie o afirmacje zmieniające kontra akceptujące. Afirmacja zmieniająca ma w sobie to napięcie — coś musi być inne. Akceptująca go nie ma. Może właśnie to sprawia, że jedna blokuje intuicję, a druga jej nie przeszkadza?


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Anima ale żeby poczuć to napięcie, też chyba trzeba być już trochę wyćwiczoną w słuchaniu siebie. Czy to nie jest błędne koło — żeby dobrze afirmować, trzeba umieć medytować, żeby umieć medytować, trzeba wiedzieć czego szukać?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 598

@Milenka04 nie ma błędnego koła, jeśli zaczniesz od jakiegokolwiek końca. Nie ma właściwego wejścia. To tak jak z runicznym pismem — możesz zacząć od rytu, możesz od obserwacji, możesz od ciszy. Drogi są różne, ale prowadzą przez podobne miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@lilka_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i właściwie zastanawiam się nad jednym — czy to, że przy jakichś działaniach astrologicznych mam chwilami bardzo silne pierwsze wrażenia, które potem się sprawdzają, to już jest ta intuicja, o której mówicie? Czy to może być coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@lilka_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i właściwie zastanawiam się nad jednym — czy to, że przy jakichś działaniach astrologicznych mam chwilami bardzo silne pierwsze wrażenia, które potem się sprawdzają, to już jest ta intuicja, o której mówicie? Czy to może być coś innego?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Lilka_67 a to wrażenie pojawia się zanim zaczniesz analizować układ, czy dopiero w trakcie? Bo to by dużo mówiło o tym, z jakiego miejsca wychodzi.


Odpowiedz
(@lilka_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Indaphoros raczej zanim. Czasem patrzę na pozycję planety i zanim w ogóle pomyślę "to znaczy to i to", już wiem, jak coś się potoczy. Ale potem zaczynam analizować i to pierwsze wrażenie gdzieś znika.


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 422

@Lilka_67 To jest dokładnie to, o czym mówiłam z kartami. Ten moment przed analizą — i potem analiza go przykrywa. Lilka, a próbowałaś kiedyś zapisywać te pierwsze wrażenia, zanim wejdziesz w logikę?


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 725

@Lilka_67 właśnie to "znikanie" jest warte uwagi. Bo to nie znaczy, że wrażenie było fałszywe — raczej że umysł analityczny je zagłuszył. I tu wracamy do sedna całej tej rozmowy: medytacja nie buduje intuicji od zera, ona po prostu usuwa to, co ją zagłusza.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Hania_W no dobra, ale jak się to ma do afirmacji? Bo zaczęliśmy od pytania, czy afirmacje zmieniają, czy akceptują — i teraz jesteśmy przy astrologii i zagłuszaniu. Nie wiem już, gdzie jest główny wątek.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 521

@Bronek01 dla mnie to się łączy. Afirmacja zmieniająca to jest właśnie ten głos analityczny, który mówi "masz być inaczej" — i on działa dokładnie tak jak ta analiza u Lilki. Nakrywa to, co już jest. Akceptująca zostawia przestrzeń.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Anima, ale czy to znaczy, że w ogóle nie powinno się pracować nad zmianą siebie? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że akceptacja jest stawiana wyżej niż zmiana — a co, jeśli ktoś naprawdę chce coś w sobie przepracować, a nie tylko zaakceptować?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: