Mam wrażenie że ta metafora z językiem jest dobra, ale mnie zastanawia jeszcze jedno - skoro tradycyjny symbol jest 'publiczny' i rozumiany przez wielu, to czy ktoś kto nic nie wie o runach też jakoś na nie reaguje? Czy ta zbiorowość działa tylko jeśli należysz do tej grupy i znasz system?
A nie ma trzeciej opcji? Że tradycyjny symbol działa dla osoby która go zna na poziomie świadomym, ale dla kogoś z zewnątrz może mieć jakieś słabsze oddziaływanie przez coś co moglibyśmy nazwać polą morfogenetycznym albo pamięcią formy? Wiem że to kontrowersyjne, ale Sheldrake pisał o tym że formy które są wielokrotnie powtarzane stają się łatwiejsze do reprodukcji nawet bez bezpośredniego przekazu.
Dobra, wracam do tego co napisał Edek_60 o Sheldrake'u, bo mnie to nie puści. Rozumiem że hipoteza pól morfogenetycznych jest niepewna naukowo - ale pytanie jest takie: czy my w ogóle potrzebujemy mechanizmu żeby uzasadnić praktykę? Znaczy, jeśli rytuał z osobistym symbolem działa, to czy naprawdę muszę wiedzieć dlaczego? Sama to zresztą pytam siebie od dawna w kontekście całego tego wątku - czy szukam wyjaśnienia czy weryfikacji.
Rozumiem ten kierunek, ale mam z nim problem. Bo jeśli mówimy 'nie potrzebuję wiedzieć dlaczego', to tracimy możliwość rozróżnienia między czymś co działa a czymś co nam się wydaje że działa. A to jest akurat w praktyce magicznej bardzo ważne rozróżnienie, szczególnie kiedy zaczynasz modyfikować rytuał i chcesz wiedzieć co wpłynęło na wynik.
A jak w ogóle się poznaje że coś działa? Mówię poważnie, bo sama nie wiem jak to mierzyć. Jak mam rytuał który robię od miesiąca i nic się nie zmienia - to znaczy że symbol nie działa, czy że ja robię coś nie tak, czy że efekty są ale ja ich nie widzę?
No właśnie, tu jest pies pogrzebany. Jak robisz rytuał to zazwyczaj jednoczesnie zmieniasz inne rzeczy - myślisz o tym więcej, może zachowujesz się inaczej. Nie da się oddzielić czy symbol zadzialał czy po prostu sama coś zrobiłaś.
Próbowałam coś podobnego, choć nie z taką metodyczną głową. Mam jeden rytuał na oczyszczenie przestrzeni który robiłam na przemian z pentagramem i z własnym symbolem który zrobiłam dwa lata temu. I subiektywnie - z pentagramem idzie szybciej, mam na myśli że szybciej wchodzę w odpowiedni stan. Z własnym symbolem trwa dłużej, ale efekt jest jakby... bardziej mój? Nie wiem jak to inaczej opisać.
A ten własny symbol - skąd się wziął? Narysowałaś go, wyszukałaś, śniłaś? Bo zastanawiam się czy sam sposób powstania symbolu ma znaczenie.
A właśnie, to jest coś czego mi brakowało kiedy próbowałam robić własne symbole. Rysowałam coś, mówiłam sobie że to mój symbol, i potem nic. Zero poczucia że to cokolwiek znaczy. I nie wiem czy dlatego że za szybko, czy że robiłam to zbyt głową a nie... nie wiem, czymś innym.
To co opisujesz to chyba różnica między symbolem zaprojektowanym a symbolem który wyrasta. Sigile robi się inaczej - klasyczna metoda to rozkłada literowo intencję, krzyżuje litery, upraszcza, aż wyjdzie coś nieczytelnego dla świadomego umysłu. Właśnie po to żeby ominąć ten etap gdzie siedzisz i 'projektujesz spokój'.
Czekaj, sigile to nie to samo co symbol osobisty? Myślałam że tak. Niby wychodzą z intenscji ale są jednak inne od tradycyjnych?
I tu wracamy do sedna które jest w tytule wątku - bo 'osobisty' to co właściwie znaczy? Własnoręcznie stworzony? Nieznany innym? Głęboko przeżyty? Bo to są trzy różne rzeczy. Można mieć symbol z tradycji który jest dla ciebie głęboko osobisty przez lata pracy z nim. I można mieć sigil który samodzielnie stworzono w pięć minut i który nie ma żadnego osobistego ładunku emocjonalnego.
Ale jak rozpoznać że symbol jest zintegrowany? To brzmi jak coś co albo czujesz albo nie czujesz, a to znowu wracamy do problemu który Frania zadała na początku tej rundy - jak mierzyć że coś działa.
Dobrze że wróciłaś do tego, bo mnie to też nie puściło. Czyli rozumiem że może nie chodzi o to czy symbol jest twój czy z tradycji, ale o to co z nim zrobiłaś przez czas. I że czas działania rytuału - ten z tytułu wątku - może po prostu zależeć od tego jak długo pracujesz z danym symbolem, a nie skąd pochodzi?
Frania, to co napisałaś na końcu - że czas działania zależy od tego jak długo symbol jest twój - właściwie to chyba klucz do całego tematu. Bo jak teraz o tym myślę, to ten pentagram z którym mi szło szybciej wcale nie jest 'szybszy' sam w sobie. Ja go po prostu znam od lat, wiem jak się przy nim czuję, wiem czego się spodziewać. A mój własny symbol jest młodszy, jeszcze go buduję w jakimś sensie.
Ale to trochę przewrotne, bo wychodziłoby z tego że symbol tradycyjny jest lepszy nie dlatego że ma jakąś historię zbiorową, tylko dlatego że ty z nim jesteś dłużej. I wtedy każdy symbol może z czasem stać się 'szybszy'?
To jest chyba pytanie które rozbija całą tę dyskusję na dwa zupełnie różne obozy. Jeśli symbol działa przez mechanizm psychologiczny - skupienie, intencja, kondycjonowanie - to zbiorowa historia nie ma znaczenia, liczy się twoja. Jeśli symbol działa przez coś zewnętrznego wobec ciebie, to ta historia ma znaczenie niezależnie od tego czy w nią wierzysz.
Właśnie, i tu bym dorzuciła jeszcze jeden wymiar - bo w runach, które znam najlepiej, jest coś takiego że ten sam symbol może znaczyć różne rzeczy zależnie od tradycji i lineażu. Fehu w Elder Futhark i Fehu w anglosaskim Futhorc to nie jest identyczny symbol mimo że wygląda podobnie. I to mi pokazuje że nawet w obrębie 'tradycyjnego' nie ma jednej wersji - a jednak działa.
Zaraz zaraz, to znaczy że uczymy się czegoś co jest w znacznej mierze wynalazkiem XX wieku i to liczymy jako tradycyjne? Nie mówię że to złe, ale trochę to zmienia perspektywę.
To mnie trochę dezorientuje, bo zawsze myślałam że sięgam po coś starego i sprawdzonego kiedy biorę tradycyjny symbol. A tu wychodzi że może to nie jest takie stare jak myślałam. Czy to w ogóle zmienia to jak podchodzić do wyboru między tradycyjnym a własnym?
Dla mnie tak, bo przestaję się czuć że mój własny symbol jest gorszy tylko dlatego że ma dwa lata a nie pięćset. Jak pentagram w tej konkretnej roli którą go używam ma 150 lat, to różnica między nim a moim symbolem jest mniejsza niż myślałam.
ale to chyba nie zmienia faktu że twój symbol zna tylko ty, a pentagram zna milion osób. Nawet jeśli ta tradycja jest z XIX wieku, to przez te 150 lat wiele osób z nim pracowało. Czy to nie ma żadnego znaczenia?
To jest właśnie pytanie na które nie mamy dobrej odpowiedzi empirycznej. W psychologii jest coś w rodzaju zbiorowego warunkowania - symbole które są szeroko znane są łatwiej rozpoznawalne i wywołują szybsze reakcje właśnie przez ekspozycję kulturową. Ale to działa na poziomie rozpoznania, nie na poziomie magicznego działania. Chyba że ktoś twierdzi że magiczne działanie i psychologiczne warunkowanie to jedno i to samo.
Czekajcie, bo zgubiłam wątek. Zaczęłyśmy od tego że pytam jak poznać że rytuał działa, a teraz rozmawiamy o tym skąd pochodzi tradycja runicznych symboli. Mam poczucie że coś ważnego tu się stało, ale nie wiem co dokładnie.
Może właśnie nie da się odpowiedzieć na pytanie Frani bez odpowiedzi na to co jest aktywnym składnikiem w symbolach w ogóle. I tu chyba utknęłyśmy, bo każda z nas ma inny model.
Ale to nie jest zła sytuacja - że utknęłyśmy. Mam notatki z kilku rytuałów gdzie zmieniałam symbol i zapisywałam co czuję, kiedy przychodzą efekty, jakie. I naprawdę nie wiem jak to zinterpretować, bo za każdym razem jest inaczej. Może jednak każda z nas musi znaleźć własną miarę, bo nie ma jednej która pasuje do wszystkich.
