Forum

Asystent AI
Przedmioty drażniąc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty drażniące nas - czy mogą przeszkadzać w magii?

Strona 6 / 6

Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie jest trochę tak, że my sami decydujemy co jest naładowane a co nie? Mam na myśli - jakbyś ten zegarek z wesela dostał od kogoś obcego i nie wiedział skąd pochodzi, to by działał tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Mirta To jest sedno całej dyskusji. Czy ładunek jest obiektywny - tzn. w przedmiocie niezależnie od obserwatora - czy jest relacyjny, czyli istnieje tylko w kontakcie z konkretną osobą i jej historią. Obie opcje mają swoje implikacje dla pracy rytualnej.


Odpowiedz
Wpisy: 337
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

I tu jest różnica między tradycjami. W części podejść przedmiot ma właściwości niezależne od tego kto go trzyma - coś w rodzaju obiektywnego zapisu. W innych, i to jest bliższe temu co Damianek opisuje, chodzi o relację między osobą a przedmiotem. Historyczne amulety nordyckie były często robione z intencją dla konkretnej osoby i po jej śmierci traktowano je inaczej niż wcześniej - co sugeruje że ta relacyjność była wbudowana w samo podejście.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Almandynka.2 A co się z nimi robiło po śmierci właściciela? Pytam bo nie wiedziałam o tym i teraz mi się to kręci w głowie.


Odpowiedz
(@almandynka-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 337

@Lucynka Różnie, zależnie od kontekstu i regionu. Część grzebano razem z właścicielem, część przekazywano z rytuałem przejścia - jakby odczepiając od poprzedniej osoby. Były też takie które uznawano za zbyt mocno związane z konkretnym człowiekiem żeby je w ogóle dalej używać. To ostatnie jest o tyle ciekawe że zakłada iż niektóre przedmioty mogą być tak bardzo 'czyjeś' że dla kogoś innego już nie mają tej samej funkcji.


Odpowiedz
Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

To co Almandynka mówi o 'zbyt mocno związanych z konkretnym człowiekiem' - to jakoś pasuje do tego zegarku. On jest mój w sensie absolutnym, ma tylko moje skojarzenia, tylko moje lata. Nikt inny go nie nosił. Może dlatego to jest tak wyraźne.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

A zastanawiałeś się co by się stało gdybyś go komuś dał? Nie jako rytuał, po prostu - oddał. Czy to by coś zmieniło w tym co czujesz w stosunku do tego okresu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Eteria Nie, nie myślałem o tym w ten sposób. I teraz jak pytasz - nie wiem czy chciałbym. To znaczy logicznie - czemu nie, zegarek to zegarek. Ale coś w tym jest że oddanie go komuś wydaje się jakimś gestem którego nie chcę robić. Co samo w sobie jest odpowiedzią chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Niektóre tradycje mówią wprost żeby nie oddawać przedmiotów z którymi pracowałeś rytualnie, właśnie dlatego że ryzyko jest w dwie strony - i dla ciebie i dla osoby która to dostaje. Nie wiem czy to dotyczy zegarków które nie były celowo przygotowane do pracy, ale zasada jest podobna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fluorytka59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Roksanka_69 Czyli jak ktoś mi daje prezent to mogę dostać przy okazji czyjś bagaż? To trochę nieprzyjemna myśl. Serio pytam - jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Fluorytka59 No nie każdy prezent jest naładowany w ten sposób. To nie jest tak że masowo dostajemy czyjeś traumy przez rzeczy. Chodzi raczej o przedmioty które miały intensywny, długi kontakt z konkretną osobą w konkretnych okolicznościach. Zegarek noszony codziennie przez kilka lat to nie to samo co książka pożyczona od znajomego.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@indigo54)
Połączone: 1 rok temu

Ale ta granica jest płynna, prawda? Tzn. jak długo i jak intensywnie musi być ten kontakt żeby zaczął mieć znaczenie? Bo wydaje mi się że nie ma żadnej twardej reguły.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Indigo54 Nie ma i chyba nie może być. To byłoby jak pytanie ile minut płakania sprawi że coś stanie się ważne. Intensywność i czas to czynniki, ale liczy się też co się działo i w jakim stanie była osoba. Dlatego łatwiej to ocenić retrospektywnie niż z góry.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@lilka)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam takie pytanie bo słucham tej rozmowy od dłuższego czasu - czy to nie jest trochę tak, że te drażniące przedmioty działają jak taki zewnętrzny punkt zakotwiczenia dla czegoś co i tak jest w nas? Tzn. zegarek nie tworzy problemu, tylko go lokalizuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@lilka O, to jest naprawdę dobre ujęcie. Coś w stylu - bez przedmiotu ta historia gdzieś się kręci po głowie, a z nim zyskuje adres. I wtedy można z tym pracować, bo wiesz gdzie patrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

Tak, to brzmi trafnie. Zegarek nie sprawia że tamten czas był trudny. On tylko sprawia że nie mogę udawać że nie był. Może dlatego tak długo siedział w szufladzie.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

To znaczy że może tytułowe pytanie wątku jest trochę źle postawione. Nie 'czy przeszkadza w magii', tylko 'co robi widoczność tej przeszkody' - bo może właśnie o to chodzi, że pokazuje coś co i tak tam było.


Odpowiedz
Strona 6 / 6
Udostępnij: