Magia węzłów należy do najprostszych praktyk świata i jednocześnie do najbardziej rozpowszechnionych. Sznurek, nitka, wstążka - wystarczy cokolwiek, co daje się zawiązać. Gest łączy intencję z materią, a węzeł zatrzymuje ją w konkretnym miejscu i czasie.
W artykule opisaliśmy korzenie tradycji, znaczenie liczby węzłów i kolorów nici, prosty schemat pracy oraz etap rozwiązywania, o którym najczęściej się zapomina.
Magia węzłów - tradycja, znaczenie i praktyka wiązania intencji
Napiszcie, jak wygląda to u Was.
Moja babcia zawiązywała czerwoną kokardkę przy wózku i nikt w rodzinie nie pytał po co. Dopiero teraz czytam, że to była cała tradycja, a nie jej wymysł.
ale przeciez wiazanie wezłow to jest voodoo i sie tym rzuca urok na ludzi. u nas na wsi mowiło sie ze jak ktos ci zawiąze sznurek pod progiem to koniec. napewno nie ma w tym nic dobrego
Robiłam siedem węzłów przed rozprawą sądową, po jednym każdego dnia. Nie twierdzę, że to wygrało sprawę, ale te siedem dni siedziałam wieczorem spokojnie zamiast biegać po mieszkaniu. Sama nie wiem, co bardziej pomogło.
Mam pytanie o materiał. Czy sznurek musi być naturalny, bo widziałam gdzieś, że syntetyk nie trzyma energii? Mam w domu tylko jakieś nylonowe.
a co jesli sie pomylę w liczeniu wezłow? bo wiazałem dziewiec a wyszło osiem i sie zorientowałem dopiero na koncu. dowiazywac czy zaczynac od nowa
Ojej, zupełnie zapomniałam o rozwiązywaniu. Mam gdzieś w szufladzie sznurek sprzed dwóch lat, w sprawie która się dawno zamknęła. Trochę mi głupio.
Czy ktoś próbował wiązać z intencją zdrowotną? Nie chodzi mi o leczenie zamiast lekarza, tylko o wsparcie przy długiej rehabilitacji.
Ja mam wątpliwość zupełnie inną. Skoro węzeł ma zatrzymać intencję, to czy noszenie takiego sznurka przy sobie cały czas nie działa jak ciągłe przypominanie o problemie? U mnie wyszło raczej odwrotnie niż chciałam.
Czytam i mysle sobie ze to wszystko brzmi ładnie tylko gdzie tu granica miedzy magią a zwykłym przypominaniem sobie o czyms. bo jak dla mnie to drugie
Wiązałam kiedyś dwanaście węzłów na cały rok, po jednym w pierwszy dzień miesiąca. Wyszło z tego coś w rodzaju kalendarza intencji i wróciłam do tego w tym roku, bo sprawdziło się lepiej niż noworoczne postanowienia spisane na kartce.
Dorzuce ciekawostke z zeglarstwa. te trzy wezły wiatru sprzedawano jeszcze w XIX wieku w portach na północy i wcale nie traktowano tego jako zabobonu tylko jako usługe. w dokumentach sa zapisy o zapłacie
Wątek zrobił mi się bardzo bliski, bo moja mama zawsze zawiązywała chustkę na supeł, kiedy coś ją martwiło. Nigdy tego nie nazywała magią, mówiła że zawiązuje zmartwienie żeby nie latało po domu.
