Forum

Asystent AI
Magia w przestrzeni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w przestrzeni wspólnej - jak pracować w domu, gdy dzielisz go z innymi?

Strona 3 / 3

Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Mnie też ciekawi to co powiedziała Ludwinia. Bo ja jakby wiem co znaczy wziąć emocję ze sobą do medytacji, ale w rytualne to mi nie wychodzi. Przy medytacji mogę siedzieć z niepokojem i on sobie jest. Ale jak próbuje to robić przy rytualne, to mam wrażenie że ten niepokój zaczyna wpływac na samą pracę, nie tylko na mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

a to jest różnica którą warto rozważyć - w medytacji jesteś obserwatorem, a w rytuale masz intencję. I intencja jest czuła na to co wniesiesz, bo właściwie intencja jest zbudowana z tego co w tej chwili masz w środku. Więc może nie chodzi o to żeby napięcie było nieobecne, ale żeby nie było głównym składnikiem tego co wysyłasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Eugenka to prawda ale mam wrażenie że łatwiej to powiedzieć niż zrobić. Bo jak już napięcie jest, to jak niby 'nie robisz go głównym składnikiem'? Nie wiem jak to technicznie przeprowadzić.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Selenaa szczerze? Ja nie mam na to jednej odpowiedzi i nie ufam tym którzy mają. U mnie działa coś w stylu dłuższego wejścia - jakbym dawała sobie czas zanim zacznę właściwą pracę, żeby to napięcie się osiadło. Nie znikło, ale przestało być na wierzchu. Ale to wymaga czasu którego często nie ma, zwłaszcza w przestrzeni wspólnej.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@krolewa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli w sumie ten sygnał robi podwójną robotę - i przestrzennie oddziela od reszty życia, i skraca czas potrzebny na to żeby się w ogóle zebrać? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Krolewa mniej więcej tak, chociaż 'podwójną robotę' to może za dużo powiedziane. Raczej chodzi o to że jedno wynika z drugiego. Jak sygnał naprawdę działa, to nie musisz się zbierać - ciało samo wie co się teraz dzieje. A to zdejmuje jeden z powodów dla których potrzebujesz długiego czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, wróciłem do tego co powiedziała Witchling na początku o siedzeniu na walizkach przy wspólnym stole. Mam wrażenie że cały ten wątek o napięciu, sygnałach i głębokości to jest trochę odpowiedź na pytanie które ona miała, ale nikt tego nie powiedział wprost. Czy wasze zdaniem problem z przestrzenią wspólną to jest problem logistyczny czy psychologiczny? Bo mam wrażenie że skoczyliśmy od razu do wnętrza a omijamy to zewnętrzne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 259

@Lubomir04 dobra obserwacja i ja sama nie wiem jak odpowiedzieć. Na początku myślałam że to logistyczne i szukałam miejsca. Potem pomyślałam że to psychologiczne i pracowałam nad napięciem. Teraz mam wrażenie że jedno i drugie jest powiązane i że może kolejność ma znaczenie - może najpierw trzeba mieć choćby minimalnie stabilne warunki zewnętrzne, a dopiero potem pracować nad tym co w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja bym nie mówiła że to albo albo. W somatyce jest taki koncept okna tolerancji - że praca z trudnymi stanami jest możliwa tylko wtedy gdy układ nerwowy jest w pewnym zakresie stabilności. Jeśli zewnętrzne warunki są na tyle niestabilne że ciągle wyrzucają cię poza to okno, to praca nad wewnętrznym jest po prostu nieskuteczna, bo nie masz zasobów. Więc może zanim ktoś pyta jak przepracować napięcie, pytanie brzmi czy w ogóle ma teraz warunki do tej pracy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@granacik93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 347

@Leokadia to by tłumaczyło dlaczego te same techniki działają różnie w różnych momentach życia, nie tylko w różnych miejscach. Ale jak mam rozumieć to okno w kontekście praktyki - czy to znaczy że są momenty kiedy po prostu lepiej nie zaczynać?


Odpowiedz
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 172

@Granacik93 to jest jedno z czytań, tak. I nie ma w tym nic wstydliwego - decyzja że dzisiaj nie jest dobry moment to też jest decyzja, nie porażka. Ale to wymaga żebyś wiedziała czym się różni 'nie jestem teraz w oknie' od 'zwykłego oporu przed pracą'. I to jest trudne do rozróżnienia, bo jedno i drugie może wyglądać tak samo od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

No i jak to rozróżnić? Bo ja mam często moment kiedy zaczynam i coś mi mówi żeby nie zaczynać, i nigdy nie wiem czy to jest mądrość ciała czy po prostu odkładanie na jutro.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elzbietka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Selenaa to jest chyba jedno z tych pytań bez dobrej odpowiedzi, ale mam swój prywatny test - jak odpuszczam i siadam do czegoś innego, czy czuję ulgę czy żal? Ulga może znaczyć że dobrze zrobiłam odpuszczając, żal że to był opór i nie powinnam była. Nie działa zawsze, ale częściej niż nic.


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

To jest dobry test i zapamiętam go. Ale wracając do tematu przestrzeni - mam wrażenie że ta cała rozmowa o napięciu i gotowości to jest też odpowiedź na pytanie o partnera. Bo jeśli problem leży w tym że czujesz się obserwowana i nie wiesz co powiedzieć jak zapyta, to żadna organizacja przestrzeni ci nie pomoże jeśli sama nie wiesz co chcesz mu powiedzieć - i czy w ogóle chcesz mówić.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@krolewa)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest właśnie to co mnie blokuje. Nie to że nie mam miejsca, nie to że on zawsze wchodzi - tylko że nie wiem co powiem jak zapyta. I to sprawia że cały czas jestem czujna, bo jakby przygotowuję się do rozmowy której może wcale nie będzie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Krolewa a zastanawiałaś się kiedyś czy to czuwanie nie jest może formą kontroli? Nie mówię tego złośliwie - tylko że czasem kiedy nie wiemy jak coś powiedzieć, to wchodzimy w stan gotowości bojowej, bo to daje nam złudzenie że mamy nad sytuacją jakiś wpływ.


Odpowiedz
(@krolewa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Eugenka szczerze? tak. W sumie wiem że to kontrola. Ale nie umiem z tego wyjść sama z siebie. Jakby wiedza o tym co robię nie zmienia tego że robię.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Czyli tak naprawdę cały czas nie jesteś w rytualne, tylko jesteś w trybie gotowości na rozmowę której może nie być. To musi być strasznie wyczerpujące.


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Dokładnie tak. I najgorsze jest to że ta rozmowa w głowie jest często dłuższa niż rytuał sam w sobie. Siedzę i wyobrażam sobie jak wytłumaczę, co powiem, jak on zareaguje. A potem on nawet nie wchodzi do pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest chyba najuczciwsze zdanie w całym tym wątku. Wiedzieć i umieć to są dwie zupełnie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

I tu jest sedno - sama świadomość mechanizmu rzadko go wyłącza. Układ nerwowy nie działa na logikę. On działa na doświadczenie. Żeby zmienić ten odruch czuwania, musisz mieć za sobą kilka razy że 'powiedziałam i nic złego się nie stało'. Ale żeby to mieć, musisz najpierw powiedzieć. I to jest to błędne koło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@granacik93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 347

@Leokadia ale jak wyjść z tego koła jeśli nie ma bezpiecznej próby? Znaczy, każda rozmowa z partnerem jest prawdziwą rozmową, nie ćwiczeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja powiem co mi pomogło, choć nie wiem czy to zadziała u innych. Nie zaczęłam od rozmowy o magii. Zaczęłam od rozmowy o tym że potrzebuję czasu dla siebie wieczorami i że nie chcę być przerywana. Żadnych wyjaśnień co robię, po co, dlaczego. Tylko potrzeba. I dopiero jak ta granica działała od jakiegoś czasu, powiedziałam resztę.


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

To jest sprytne. W sumie dużo łatwiej powiedzieć 'potrzebuję tej godziny' niż 'odprawiam rytuał', bo to pierwsze nie wymaga żadnego tłumaczenia cosmoetycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@krolewa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Cosmoetycznego 🙂 ale rozumiem co masz na myśli. Potrzeba jest neutralna. Magia już nie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Tylko że to wyjście omija problem zamiast go rozwiązywać. Jeśli granica działa tylko dlatego że partner nie wie co za nią stoi, to ona jest w sumie krucha. Jeden wieczór kiedy coś podejrzy i cała ta budowla się sypie, bo nie ma fundamentu w postaci prawdziwej rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Kminek to zależy jak rozumiesz 'rozwiązywanie'. Dla mnie to nie było ominięcie - to było budowanie zaufania do własnej granicy zanim powiedziałam więcej. Jak ona już stała, to partner wiedział że traktuję ją poważnie. To zmieniło ton całej późniejszej rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@elzbietka)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem obydwa stanowiska i chyba obie macie rację w innych okolicznościach. Jeśli partner jest z gruntu otwarty, to może nie trzeba tego etapowania. Ale jeśli wiesz że pierwsza reakcja będzie śmiech albo kpina, to może lepiej żeby najpierw zobaczył że bierzesz to na serio, zanim usłyszy co dokładnie bierzesz na serio.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@granacik93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 347

@Elzbietka i jak to wygląda kiedy ta pierwsza reakcja jednak jest kpiną? Czy wtedy ta granica którą zbudowałaś wcześniej w ogóle pomaga?


Odpowiedz
(@elzbietka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Granacik93 u mnie było tak że ta granica dawała mi coś w rodzaju oparcia. Jak on zareagował sceptycznie na część o rytuałach, ja byłam już po miesiącach kiedy wiedziałam że moje potrzeby są brane na serio. To nie wyeliminowało dyskomfortu, ale nie czułam się zupełnie bez gruntu pod nogami.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam wrażenie że ta rozmowa zrobiła się bardzo o tym jak powiedzieć partnerowi, a trochę mniej o tym co zrobić kiedy nie masz jak powiedzieć albo kiedy wiesz że to nie zmieni sytuacji. Bo nie wszyscy jesteśmy w relacjach gdzie rozmowa jest opcją na stole.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 259

@Selenaa to prawda i chyba nie powiedziałam tego wprost na początku - ja nie wiem czy mój partner jest gotowy na tę rozmowę. Nie z powodu złej woli, tylko że on jest bardzo racjonalistyczny i nie mam pojecia jak w ogóle zacząć. To nie jest 'boi się', to jest 'inne planety'.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

To jest zupełnie inna sytuacja niż ktoś kto kpi. Racjonalista często jest bezpieczniejszy niż wydaje się na początku, bo jemu nie chodzi o magię jako zagrożenie - on po prostu nie rozumie języka. I czasem wystarczy mówić o tym bez języka magii. Mówić o skupieniu, o rytuale jako praktyce uważności, o potrzebie ciszy. To nie jest kłamstwo, to jest przekład.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Poczekaj - to nie jest trochę tak że tłumaczysz magię na język który dla niego jest bardziej akceptowalny, czyli de facto ukrywasz co to jest? Pytam serio, bo nie wiem czy to uczciwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Lubomir04 a jak opisałbyś modlitwę komuś kto nie wierzy? Mówisz 'siedzę z myślami' czy od razu 'rozmawiam z Bogiem'? Przekład nie jest ukrywaniem, to dobór języka do rozmówcy. Treść zostaje ta sama.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@lubomir04)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale Kminek porównanie do modlitwy jest dla mnie trochę za wygodne. Modlitwa ma swój kulturowy kontekst, większość ludzi wie mniej więcej co to jest nawet jak sami nie praktykują. Magia tego nie ma - przynajmniej nie w takim samym stopniu. Jak mówię partnerowi 'siedzę z myślami' zamiast 'odprawiam rytuał', to on buduje sobie obraz czegoś co nie istnieje. I pytanie czy to jest uczciwe wobec niego, nie wobec mnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Lubomir04 a co dokładnie ma wiedzieć? Bo to jest klucz. Czy chodzi o to żeby wiedział że siedzisz w skupieniu, czy żeby rozumiał teologię za tym stojącą? Bo jedno nie wyklucza drugiego i można do tego dochodzić etapami. Ja nie mówię żeby kłamać - mówię że precyzja języka to nie jest kłamstwo.


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Mnie ten wątek z językiem bardzo trafił, bo u mnie jest dokładnie ten problem. Jak mówię partnerowi prawdziwe słowa - rytuał, magia, intencja w sensie magicznym - to on słyszy coś z horroru albo z TVN24 o sektach. A jak mówię 'mam swój wieczorny rytuał relaksacyjny', to on kiwa głową bo to brzmi jak joginka z instagrama. I technicznie obie wersje są prawdziwe, tylko że ta druga jest... okrojona. Nie wiem czy to jest uczciwe, ale przynajmniej jest możliwe do powiedzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale właśnie - okrojona wersja działa dopóki nic nie wypłynie. Jak on kiedyś zobaczy świecę przy ołtarzyku i zapyta co to jest, to albo będziesz mu tłumaczyć od podstaw rzeczy, które latami upraszczałaś, albo sklecisz coś na szybko i to będzie wyglądało jakbyś ukrywała. I to drugie jest chyba gorsze niż cała rozmowa na początku, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elzbietka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Selenaa masz rację że to ryzyko istnieje, ale chyba nie ma jednej odpowiedzi kiedy jest odpowiedni moment. Ludwinia mówiła wcześniej o budowaniu granic przed rozmową i chyba w tym jest sens - że jak on już wie że te wieczory są dla ciebie ważne i szanuje to, to odkrycie świecy i ołtarzyka nie jest odkryciem kłamstwa, tylko kolejną warstwą czegoś co już zna. To jest inne niż odkrycie że coś aktywnie ukrywałaś.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: