Forum

Asystent AI
Magia w domu bez po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w domu bez poświęcania całego pokoju

Strona 3 / 7

Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co z tą tkanina którą wcześniej wspominałam? Zastanawiam się czy problem który Selenaa opisała, że przestała zwracać na nią uwagę, to nie jest właśnie ten moment gdzie trzeba było ten sygnał odświeżyć albo zastąpić czymś innym, zamiast rezygnować z całego pomysłu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Izoldka75 możliwe, ale jak to zrobić żeby nie wpaść w kolekcjonowanie sygnałów? Bo jeśli co kilka tygodni trzeba wymieniać kotwicę bo ta stara przestała działac, to to brzmi jak tymczasowe łatanie, nie jak realne rozwiązanie dla małej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem, może to nie jest wada, może tak po prostu działa uwaga i trzeba się z tym pogodzić. Że sygnały mają krótkie życie i to normalne. Pytanie czy jest jakiś typ sygnału który starzeje się wolniej, coś bardziej zmysłowego, wejściowego, a nie tylko wzrokowego jak tkanina.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Marcelii to ciekawy kierunek, bo zapach na przykład jest bardziej bezpośredni, trudniej go zignorować niż przedmiot który po prostu leży. Ale też ryzyko jest inne, bo jeśli zaczerpniesz ten sam zapach przy gotowaniu albo przy sprzątaniu, to sygnał się rozmywa. Chyba nie ma tu prostej odpowiedzi, każdy musi sprawdzić co dla niego nie traci wartości przy powtórzeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Eugenka opisała z tym zapachem rozmywającym się przy gotowaniu, to jest chyba sedno całego problemu z małą przestrzenią. Nie chodzi o to, że sygnał słabnie, tylko że traci wyłączność. Mózg przestaje go kojarzyć z jedną czynnością, bo zaczął go doświadczać w zbyt wielu kontekstach naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Jarek83 ale to chyba zakłada, że mamy pełną kontrolę nad tym, w jakich kontekstach dany zapach się pojawia. A w małym mieszkaniu ciężko to utrzymać, bo przestrzenie się przenikają. Masz jakiś pomysł jak to obejść, czy po prostu zapach odpada jako opcja dla kawalerek?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

zapach nie odpada, tylko trzeba go używać inaczej. Są zapachy których raczej nie stosujemy przy codziennych czynnościach, mirra, palo santo, coś niszowego, co twój mózg nie ma szansy zacząć kojarzyć z gotowaniem czy sprzątaniem. Problem jest wtedy gdy wybieramy lavandę albo cynamon, bo to są zapachy które mamy dosłownie wszędzie.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś np. jest uczulony na dym i kadzidła wchodzą w grę tylko w formie olejku? Czy to działa tak samo, czy jest jakaś różnica jak zapach jest mniej intensywny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Storczyk61 olejek działa, tylko dyfuzor w małym mieszkaniu rozchodzi się po całym pokoju. Lepiej może być nanieść trochę na nadgarstki albo na skraj ubrania, to jest sygnał bardziej osobisty i bardziej kontrolowany, bo nie leci w powietrzu niezależnie od tego co robisz.


Odpowiedz
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 150

@Selenaa to jest ciekawa zmiana perspektywy, bo przenosisz sygnał z przestrzeni na ciało. Ale mam pytanie, czy to nie zaburza koncentracji, kiedy zapach jest dosłownie przyklejony do ciebie przez cały czas? Czy on działa tylko w momencie kiedy świadomie go wąchasz, czy to coś bardziej ciągłego?


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że to pytanie Whisperii jest ważniejsze niż się wydaje. Bo jeśli sygnał ma działać jako granica, to musi być zdefiniowany, tu zaczyna się i tu się kończy. Zapach na skórze przez kilka godzin to nie jest granica, to raczej tło. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale to jest inny mechanizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Eugenka dokładnie. To jest różnica między sygnałem a tłem. Sygnał to coś co odcinasz od reszty, a tło to coś co po prostu jest. Niekoniecznie jedno jest lepsze od drugiego, ale jak chcesz budować skojarzenie warunkowe, to sygnał działa lepiej. Tło może dać inne efekty, może spokój, ale to inna kategoria.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Przyznam, że ta różnica między sygnałem a tłem, którą Jarek opisał, dużo mi rozjaśniła. Bo do tej pory myślałem o tym wszystkim jak o tworzeniu 'atmosfery' i chyba to był błąd. Atmosfera to tło, a nie sygnał. Mam rację?


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale atmosfera może przejść w sygnał jeśli używasz jej tylko w jednym kontekście, nie? Czyli jeśli tę konkretną muzykę albo ten konkretny zapach masz tylko przy rytuałach, to mózg i tak się warunkuje, nawet jeśli to nie jest wyraźne cięcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Lipka tak, ale to jest wolniejszy proces i bardziej podatny na zakłócenia. Wyraźny sygnał, czyli coś co włączasz i wyłączasz, warunkuje szybciej i jest bardziej odporny na rozmazanie. Atmosfera się rozmywa łatwiej, szczególnie jak mieszkasz z kimś i ta sama muzyka leci przy obiedzie bo ktoś ją akurat lubi.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co jeśli mieszka się samemu? Wtedy to ryzyko przypadkowego użycia tego samego sygnału jest chyba mniejsze, bo sama decydujesz kiedy coś włączasz. Blanka, ty chyba wspominałaś że jesteś w kawalerce, jesteś sama czy z kimś?


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Sama, ale i tak mam problem z tym żeby nie wchodzić w te same przestrzenie mentalnie. Czyli fizycznie nikt mi nie zakłóca, ale sama sobie zakłócam, bo ta sama poduszka na której medytuję jest też tą na której oglądam seriale, a ta sama świeca, którą zapaliłam 'magicznie', zapłonęła też kilka razy kiedy po prostu chciałam mieć ładny zapach w mieszkaniu bez żadnego rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

To ostatnie co Blanka powiedziała to chyba istota problemu. Że sami sobie rozmywamy te sygnały, nie ktoś z zewnątrz. Czyli to jest bardziej kwestia własnej dyscypliny użytkowania tych sygnałów niż fizycznej przestrzeni jako takiej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Runika74 trochę tak, ale to nie znaczy, ze wystarczy silna wola. Chodzi o strukturę, a nie o dyscyplinę. Jeśli ta sama świeca 'może' być używana przypadkowo, to sie bedzie tak używać. Jeśli jest zasada ze to jest tylko do rytuałów i stoi np. schowana, a nie na wierzchu, to jest fizyczna bariera ktora wspiera tę strukturę.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Chowanie świecy... serio? To brzmi jak coś tak prostego, że nie wiem czemu nikt tego wcześniej nie powiedział wprost. Ale co ze świecą, której przygotowanie też jest częścią rytuału, bo ją wyjmujesz, stawiasz, odpalasz? To samo wyjęcie jej może być sygnałem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Storczyk61 tak, właśnie o to chodzi. Ten ruch, wzięcie czegoś ze schowka, rozłożenie, jest częścią sekwencji, i ta sekwencja zaczyna działać jako sygnał zanim jeszcze cokolwiek się zaczęło. Dlatego rytualne przygotowanie ma sens nie tylko symbolicznie, ale też czysto mechanicznie, bo mózg wie już na tym etapie co się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Eugenka, czy to działa tak samo jeśli ta sekwencja jest krótka? Bo mi się wydaje że musiałoby to być jakieś długie przygotowanie żeby działało, a co jeśli wyjęcie i postawienie świecy zajmuje trzydzieści sekund?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Marcelii długość nie jest kluczowa, powtarzalność jest. Trzydzieści sekund tej samej sekwencji za każdym razem działa lepiej niż pięć minut czegoś innego. Mózg uczy się wzorców przez powtórzenie, nie przez czas trwania.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to zaczynam rozumieć ten mechanizm lepiej. Ale mam pytanie które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu w tym wątku: czy te wszystkie rzeczy, schowanie, sekwencja, sygnał, to jest sposób na wejście w stan, czy to jest substytut stanu? Bo obawiam się, że można wykonać całą sekwencję poprawnie i nadal być myślami gdzieś indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to zaczynam rozumieć ten mechanizm lepiej. Ale mam pytanie które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu w tym wątku: czy te wszystkie rzeczy, schowanie, sekwencja, sygnał, to jest sposób na wejście w stan, czy to jest substytut stanu? Bo obawiam się, że sama siebie oszukuję, że sekwencja działa, a tak naprawdę tylko mam lepiej zorganizowaną półkę ze świecami.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest właśnie to pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od tego co rozumiesz przez 'stan'. Jeśli chodzi ci o coś co powinno przyjść samo, bez przygotowania, to pytasz o jedno. Jeśli chodzi ci o stan który jest wyuczony i da się go wywołać celowo, to pytasz o coś innego. Sekwencja jest bramą, ale przez bramę musisz sam przejść.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Jarkiem, ale trochę inaczej to widzę. Sekwencja nie zastępuje stanu, ona go umożliwia, bo obniża opór wejścia. Bez sygnału wejście w głębszy stan wymaga aktywnego wysiłku woli, z sygnałem część tej pracy robi nawyk. Ale jeśli sekwencja jest pusta, czyli mechaniczna, bez żadnego zaangażowania, to można ją wykonać w nieskończoność i nic się nie zmieni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Eugenka piszesz 'pusta' i 'mechaniczna', ale jak to odróżnić w praktyce? Bo z zewnątrz wygląda tak samo, prawda? I od środka też chyba nie zawsze wiadomo, czy jest zaangażowanie czy tylko przyzwyczajenie.


Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Storczyk61 właśnie, i to jest klucz. Zwykle czuć różnicę po tym co się dzieje po sekwencji, a nie w jej trakcie. Jeśli po przejściu przez całą sekwencję nic się nie zmieniło w percepcji, to albo sekwencja jest mechaniczna, albo jest coś, co aktywnie blokuje wejście. Ale żeby to ocenić, trzeba mieć punkt odniesienia, czyli wiedzieć jak ten stan w ogóle u siebie wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Zaczekajcie, bo ja właśnie sobie uświadomiłem, że nie mam tego punktu odniesienia o którym Eugenka pisze. Czyli najpierw powinienem ten stan w ogóle rozpoznać, zanim zacznę go wywoływać? To chyba znaczy, że sekwencja dla kogoś kto nie zna własnego stanu nic nie zrobi, albo raczej, że zrobi coś, ale ta osoba tego nie zauważy?


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Marcelii, moim zdaniem ten punkt odniesienia można zbudować właśnie przez sekwencję, nie trzeba go mieć wcześniej. Robisz coś regularnie, zaczynasz zauważać że po tym jest inaczej, i to jest twój punkt. Nie musisz zaczynać od teorii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Lipka to jest praktycznie prawda, ale jest jeden problem. Jeśli nie wiesz czego szukasz, możesz zauważyć zmianę, ale nie umieć jej odróżnić od zwykłego relaksu albo placebo. I nie mówię, że to dyskwalifikuje, ale bez jakiegoś szkieletu interpretacyjnego ciężko potem ocenić co się w ogóle zrobiło.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

No i wracamy do mojego pytania z innej strony. Bo to co Jarek mówi, sugeruje, że stan i sekwencja nie działają niezależnie od siebie, że potrzebne jest jeszcze rozumienie tego co się robi. Ale skąd to rozumienie bierze się u kogoś kto zaczyna od zera?


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@runika74)
Połączone: 2 lata temu

Może to jest po prostu kwestia kolejności? Najpierw sekwencja i nawyk, potem obserwacja że coś się zmienia, potem próba nazwania co to jest. Teoria na końcu, nie na początku. Tylko że to wymaga czasu i cierpliwości, których nie każdy ma.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

Runika, ale czy nie jest tak, że jeśli za długo robisz coś bez rozumienia, to możesz zakorzenić zły nawyk? Czyli sekwencja wykona się, ale w złym stanie, i to się utrwali? Pytam serio, bo sama często zaczynam od robienia zamiast od rozumienia i zastanawiam się czy to jest dobre.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 449

@Whisperia to jest realne ryzyko, ale trochę przesadzone. Zły nawyk znaczy tu tylko, że sekwencja staje się mechaniczna, a to można naprawić, bo nawyki są plastyczne. Nie ma czegoś takiego jak trwałe uszkodzenie przez 'robienie w złym stanie', przynajmniej nie w tym kontekście. Natomiast długotrwałe mechaniczne powtarzanie naprawdę spowalnia.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie które trochę odchodzi od sekwencji, ale wydaje mi się że jest powiązane. Czy stan, o którym mówicie, musi być osiągnięty przed rytuałem, czy może się kształtować w trakcie? Bo ja zawsze zakładałam, że wchodzi się w stan, a potem robi, ale może jest inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Izoldka75 dobre pytanie i większość tradycji ceremonialnych odpowiedziałaby, że oba są możliwe, ale mają inne zastosowania. Rytuał który zaczyna się od stanu zerowego i buduje go w trakcie ma inną dynamikę niż ten który zaczyna od stanu już gotowego. Żaden nie jest lepszy, ale pierwszy jest trudniejszy do kontrolowania, bo więcej rzeczy może pójść nie tak w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Jarek, to co piszesz o 'co może pójść nie tak w środku', możesz rozwinąć? Bo to brzmi jakby stan świadomości w połowie rytuału był problemem, ale nie rozumiem dlaczego. Niski poziom skupienia? Coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Storczyk61 chodzi głównie o rozproszenie, które może wejść w środku sekwencji i rozbić spójność tego co budujesz. Jak zaczynasz już ze stanem, to jesteś przed tym bardziej odporny. Jak budujesz stan w trakcie, to jesteś wrażliwy przez część czasu i wtedy wystarczy głupi dźwięk z zewnątrz, żeby to rozbić. Nie jest to katastrofa, ale wpływa na efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 172
Rozpoczynający temat
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

To teraz mam pytanie praktyczne bo bardzo mnie to dotyczy w kawalerce. Jeśli ktoś mi napisze w trakcie i telefon wibruje, to już po? Serio pytam, bo to mi się zdarza i zawsze potem mam poczucie że coś 'uciekło', ale nie wiem czy to realne czy tylko psychologiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 449
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest albo jedno albo drugie. Poczucie że coś uciekło jest realne, bo jest informacją o tym że koncentracja opadła. Ale to nie znaczy że trzeba zaczynać od nowa. Pytanie jest inne: czy potrafisz wróć do tego co było, czy budujesz od zera? Wibracja telefonu to test, nie wyrok.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja bym po prostu wyłączała telefon. To wydaje się oczywiste, ale serio, tryb samolotowy przed sekwencją to nie jest wielka filozofia. Jeśli to jest kwestia przeszkadzajek zewnętrznych, to eliminuj je zamiast budować odporność na nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Lipka to prawda, ale Blanka chyba pyta o głębszy problem, nie o telefon konkretnie. Bo jeśli jeden bodziec zewnętrzny rozbija cały stan, to znaczy że ten stan jest bardzo kruchy, prawda? I telefon można wyłączyć, ale życie w kawalerce nie jest w pełni kontrolowalne, zawsze coś będzie.


Odpowiedz
Strona 3 / 7
Udostępnij: