Forum

Asystent AI
Magia w bibliotekac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w bibliotekach - czy energia słów wpływa na zaklęcie?


Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę ostatnio dużo w bibliotekach i zaczął mnie zastanawiać pewien drobiazg - czy miejsce, w którym odprawia się zaklęcie, w ogóle ma znaczenie? Konkretnie chodzi mi o to, że biblioteka to miejsce pełne zapisanych słów, intencji, myśli tysięcy ludzi. Jakby każda książka to skumulowana energia autora. No i teraz pytanie: czy robienie zaklęcia w takim otoczeniu wzmacnia przekaz słowny, czy może wręcz zagłusza, bo tych energii jest za dużo i wszystko się miesza? Sam próbowałem niedawno krótkiej afirmacji-zaklęcia między regałami z historią średniowiecza i czułem się... inaczej niż w domu. Trudno to opisać. Ale czy to miejsce działało na mnie, czy po prostu cisza biblioteczna mnie uspokoiła i dlatego koncentracja była lepsza? Interesuje mnie też kąt praktyczny - dla kogoś kto ma mało czasu, biblioteka publiczna jest łatwiej dostępna niż własna przestrzeń rytualna. Czy ktoś w ogóle próbował czegoś podobnego?


Odpowiedz
64 odpowiedzi
Wpisy: 157
(@wala-x)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie o miejsce jest całkiem zasadne, ale zanim przejdziemy do bibliotek, chciałabym się upewnić, że rozumiemy to samo przez 'energię słów'. Bo tu można mówić o kilku różnych rzeczach: o sile głośno wypowiadanej formuły (dźwięk jako wibracja fizyczna), o intencji za słowem, albo o przekonaniu, że zapisane słowa mają jakiś własny byt energetyczny. To trzy zupełnie różne założenia i każde z nich prowadzi gdzie indziej. Które masz na myśli?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Wala.x no właśnie, i tu jest sedno. Ja bym jeszcze dodał czwarte: słowo jako klucz do stanu umysłu. Czyli nieważne co zapisane na półkach, ważne że recytowanie formuły zmienia twój stan świadomości. W tym ujęciu biblioteka mogłaby nawet pomagać, bo sam zapach starych książek jest kojący i wprowadza w rodzaj skupienia. Ale czy to magia, czy psychologia? Albo czy to w ogóle różnica?


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Wala.x Dobra, to precyzuję. Myślałem głównie o tym drugim - o intencji za słowem. Zakładam, że każdy kto pisał jakąś książkę wkładał w to jakiś ładunek emocjonalny. Masa ludzi czytała te same strony z różnymi uczuciami. Biblioteka to jakby zbiornik takich śladów. Ale masz rację, że to zupełnie inne podejście niż traktowanie dźwięku jako wibracji. Sam nie wiem które jest bliższe prawdy, stąd pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ja się dopiero uczę i mam może głupie pytanie - bo nigdy nie myślałam o miejscu w kontekście zaklęcia. Zawsze zakładałam, że można to robić gdziekolwiek i liczy się tylko skupienie. Czyli źle rozumiałam? Miejsce ma jakieś z góry ustalone znaczenie, czy samo się 'ładuje' od tego co się w nim działo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Epidot97 Nie ma głupich pytań w tej kwestii, bo naprawdę różne tradycje różnie to traktują. W ceremonialnej magii zachodniej - choćby w systemie GD - miejsce rytuału jest konsekrowane i ma konkretną funkcję. W tradycjach szamańskich ważniejsze jest to, że praktykujący sam jest mostem, nie przestrzeń. W nowszych podejściach chaos magic praktycznie odrzuca fizyczne wymogi miejsca i liczy się tylko stan umysłu. Więc pytanie Kacperka jest w sumie pytaniem o to, w którym modelu operujemy. Co do bibliotek konkretnie - nie mam osobistego doświadczenia z takim miejscem, ale sam pomysł jest ciekawy właśnie dlatego, co on pisał o skumulowanych intencjach.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

OK ale ja mam inne pytanie do tego wszystkiego - bo mnie interesuje praktyka, a nie teoria. Czy ktoś ma konkretny przykład krótkiego zaklęcia, które działało w niestandardowym miejscu? Bo ja próbuję robić afirmacje w komunikacji miejskiej i szczerze nic z tego nie wynika. Może problem jest z miejscem, może z długością, nie wiem. Jakaś szybka formuła, powiedzmy na 2-3 minuty, czy to w ogóle ma sens?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Sasanka61 Autobus to jednak trochę inny problem niż biblioteka. W autobusie masz hałas, cudzą uwagę na tobie potencjalnie, ciągłe rozproszenia. Biblioteka jest przynajmniej cicha. Ale twoje pytanie o 'krótkie zaklęcie' mnie trochę niepokoi - bo mam wrażenie, że skracanie rytuału żeby się zmieścić w grafiku to trochę jak skracanie operacji bo chirurg się spieszy. Nie twierdzę że szybkie formuły nie istnieją, bo istnieją, ale po co je skracać jeśli nie wiesz jeszcze dlaczego działa to co działa?


Odpowiedz
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Czeslaw.2 no dobra, rozumiem argument, ale przecież życie jest jakie jest. Nie każdy ma dwie godziny na rytuał. Czy naprawdę czas trwania jest aż tak kluczowy? Bo to brzmi jakbyś mówił, że medytacja 5-minutowa jest bezużyteczna.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@wala-x)
Połączone: 2 lata temu

Do kwestii czasu - tu akurat zgadzam się z Czeslawem częściowo. Długość nie jest sama w sobie kluczowa, ale problem z bardzo krótkimi formułami jest inny: nie dajesz sobie czasu na wejście w odpowiedni stan. To nie jest kwestia 'magia potrzebuje 45 minut', tylko że przejście z trybu codziennego myślenia do stanu skupionej intencji zajmuje czas. U każdego inny. Dla Sasanki w autobusie ten czas może nie wystarczyć, bo bodźców jest za dużo. Biblioteka byłaby lepszym miejscem właśnie z tego powodu, niezależnie od teorii o zapisanych słowach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Wala.x To co Wala mówi o stanie skupienia - to jest właśnie to co czułem między regałami. Nie wiem czy to była 'energia miejsca' w sensie dosłownym, ale cisza biblioteczna faktycznie działa jak bufor. Mam wrażenie że wchodzę tam i automatycznie zwalniamy, mózg przestawia się w inny tryb. Może to wystarczające wyjaśnienie bez szukania metafizyki?


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie tu jest pytanie, które mnie od początku chodzi po głowie - czy to w ogóle ma znaczenie czy wyjaśnienie jest 'tylko' psychologiczne? Jeśli stan umysłu jest inny i efekt zaklęcia jest lepszy, to czy nie jest to właśnie działanie magii, niezależnie od mechanizmu? Sam mam tak że nie rozgrywam za bardzo co jest 'naprawdę' magiczne a co psychologiczne, bo w praktyce to jest to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Pozwolę sobie tu wtrącić jedno konkretne źródło, bo rozmowa jest ogólna a warto mieć jakiś punkt odniesienia. W 'Words of Power' Briana Cohena jest sporo o tym jak starożytne tradycje traktowały słowo wypowiedziane versus zapisane. W Egipcie hieroglif był żywą formą słowa - napis w świątyni nie był dekoracją tylko aktywnym bytem. Ale kluczowy detal: słowo działało dopiero gdy zostało wymówione przez osobę z odpowiednią wiedzą o jego znaczeniu. Samo otoczenie pełne napisów bez tego nie wystarczało. Więc jeśli przenieść to na bibliotekę - same książki na półkach to nic, ale jeśli ty rozumiesz wagę słów których używasz, to biblioteka może działać jak przestrzeń w której ta świadomość jest łatwiejsza do utrzymania. Trochę jak szpital działa inaczej na lekarza niż na turystę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Marlenka63 To brzmi logicznie, ale mam pytanie do tego przykładu z Egiptem - czy to oznacza że zaklęcia w językach których nie rozumiemy (łacina, aramejski, cokolwiek egzotycznego) są bezużyteczne? Bo widziałam dużo formuł na forach właśnie w takich językach i ludzie twierdzą że działają.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Epidot97 Tu jest naprawdę duże rozbieżność zdań między tradycjami. Część praktyków twierdzi że dźwięk działa niezależnie od rozumienia - stąd stosowanie np. sanskrytu w kontekstach zupełnie oderwanych od hinduizmu. Inni mówią że bez rozumienia to tylko szum. Ja osobiście skłaniam się ku temu że intencja i zrozumienie są ważniejsze niż konkretny język, ale przyznam że nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Sam używam czasem formuł łacińskich, ale znam ich znaczenie - może to wystarczający kompromis?


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@stefcia_z)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tego wszystkiego i mam takie przyziemne pytanie. Czy biblioteka nie jest jednak dziwnym miejscem na takie rzeczy praktycznie, nie filozoficznie? Mam na myśli że ktoś może wejść w każdej chwili, musisz siedzieć cicho, nie możesz zapalić świecy ani nic. Jak wy sobie to w ogóle wyobrażacie - siedzisz między regałami i szepczesz pod nosem? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Stefcia_Z ja robiłem właśnie tak - siadałem przy oknie, miałem zamknięte oczy przez chwilę i wypowiadałem formułę bardzo cicho, prawie bez ruchu ust. Wyglądało to jak modlitwa albo jak ktoś kto zasnął z otwartą książką. Nikt nie zwrócił uwagi. Ale masz rację że to nakłada spore ograniczenia - nie ma możliwości pracy z rekwizytami, ze świecami, z większymi gestami. Dlatego właśnie pisałem o tym jako o miejscu dla kogoś z ograniczonym czasem i przestrzenią. To jest magia prawie bezsprzętowa.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Bezsprzętowa magia to nie jest jakiś kompromis dla zapracowanych - to jest po prostu inny nurt. W tradycji Dion Fortune nacisk kładzie się właśnie na pracę czysto mentalną i werbalną, bez fizycznych akcesoriów. Jej 'Sion Fortune Psychic Self-Defense' sporo o tym mówi w kontekście pracy obronnej. Więc biblioteka mogłaby być całkowicie adekwatna dla takiego stylu pracy. Problem pojawia się gdy ktoś miesza różne podejścia i próbuje ceremonialnej magii w wersji skróconej, bez rozumienia czemu te elementy są tam gdzie są.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@beltane77)
Połączone: 2 lata temu

Hej, może głupie pytanie ale co to dokładnie jest ta magia werbalna? Bo czytałam coś o mantrachach buddyjskich i zastanawiam się czy to jest to samo co zaklęcia? Albo modlitwy? Gdzie jest granica? Trochę się gubię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wala-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Beltane77 Nie ma jednej ostrej granicy i to jest część problemu gdy porównujemy tradycje. Mantra działa przez powtarzanie i wibrację dźwięku, efekt ma być zmiana stanu świadomości lub przyciąganie jakości z którą dźwięk jest związany. Modlitwa to skierowanie intencji do zewnętrznej siły. Zaklęcie to bardziej działanie własną wolą i energią. W praktyce te trzy rzeczy mogą wyglądać identycznie - siedzisz, powtarzasz słowa - ale intencja i model za nimi jest inny. Do rozmowy Kacperka to ważne, bo jeśli siedzi w bibliotece i robi 'zaklęcie' które jest w gruncie rzeczy afirmacją albo mantrą, to biblioteka jest dobrym miejscem. Jeśli próbuje ceremonialnego zaklęcia - już niekoniecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Czytałem tę rozmowę i chcę zapytać Kacperka o jeden konkret - czy to zaklęcie między regałami miało jakiś cel i czy ten cel się spełnił? Bo my tu dyskutujemy o teorii, a to jest jednak najbardziej interesujące. Efekt jest albo go nie ma.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Runmistrz.2 Dobra, konkret. Cel był prosty - skupienie przed ważną rozmową, którą miałem tego samego dnia. Coś w stylu uspokojenia głowy i wyostrzenia. Formuła była krótka, trzy zdania, zbudowane wokół jednego słowa klucza. I tak - wyszedłem z biblioteki wyraźnie spokojniejszy niż wszedłem, a rozmowa poszła lepiej niż się spodziewałem. Tylko że teraz sam sobie zadaję pytanie które Faddi już tutaj postawił - czy to była magia czy po prostu cisza i chwila skupienia zrobiły swoje. Nie mam pewności. I nie wiem czy mogę mieć.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kacperek.x Mnie ten wątek naprawdę kręci, bo to jest coś, z czym sam się zmagam od dawna. Znaczy - kiedy coś działa i nie wiem dlaczego, to nie wiem też jak to powtórzyć. Kacperek miał efekt, ale jeśli nie jest w stanie powiedzieć co dokładnie zadziałało, to następnym razem może nie wyjść. I tu właśnie widzę problem z 'szybkimi zaklęciami' - im krótsze, tym trudniej zidentyfikować co było kluczowe.


Odpowiedz
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Faddi Ale chwila, bo to co mówisz trochę stoi w sprzeczności z całą ideą afirmacji. Afirmacje też są krótkie, też się powtarza to samo zdanie i nikt nie analizuje 'co dokładnie zadziałało'. A ludzie twierdzą że działają. To czemu zaklęcie miałoby być inne?


Odpowiedz
(@wala-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Sasanka61 Bo afirmacja i zaklęcie działają na innych zasadach, przynajmniej w teorii. Afirmacja to praca z podświadomością przez powtórzenie - tu mechanizm jest dosyć czytelny psychologicznie. Zaklęcie w większości tradycji zakłada wpływ na coś zewnętrznego, nie tylko na swój stan wewnętrzny. I właśnie dlatego 'krótkie zaklęcie' wymaga czegoś innego niż 'krótka afirmacja' - nie chodzi o czas, tylko o to co ma to zaklęcie zrobić.


Odpowiedz
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Kacperek.x Wracając do tego co Kacperek napisał o słowie kluczu - czy to coś w stylu sigilów? Bo czytałam że sigile to właśnie taka skondensowana intencja zapisana w jednym symbolu albo słowie. Tylko że nie wiem jak to się ma do mówionego zaklęcia, bo sigile kojarzone są raczej z pisaniem, nie mówieniem.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Epidot97 Sigile to nie do końca to samo, ale podobny mechanizm jeśli chodzi o kondensację intencji. Austin Osman Spare, który jest właściwie ojcem współczesnej pracy z sigilami, pisał o tym że skrócenie i zakodowanie intencji ma na celu ominięcie świadomego umysłu, żeby nie blokował procesu wątpliwościami. Mówione zaklęcie może działać podobnie jeśli formuła jest wystarczająco prosta - nie dajesz głowie czasu na sabotaż. Pytanie tylko czy Kacperek to robił świadomie czy przypadkowo wpadł na podobny mechanizm.


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Arbogi Raczej intuicyjnie. Słowo wybrałem bo go czułem, nie z żadnego systemu. Ale to co opisujesz z Spare'm - to brzmi jak dokładnie to co się wydarzyło. Forma była na tyle prosta że nie miałem kiedy wątpić. I może właśnie o to chodzi z krótką formułą w miejscu takim jak biblioteka - nie masz warunków na długi rytuał, więc mimowolnie eliminujesz wszystko co zbędne.


Odpowiedz
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Arbogi Słucham tego i mam mieszane uczucia. Z jednej strony to co Arbogi mówi o Spare'm jest merytorycznie na miejscu. Z drugiej - Spare rozwijał swój system przez lata, i ta prostota u niego była wynikiem głębokiego rozumienia procesu, a nie wyjściem z konieczności. Boję się że jak zaczniemy mówić 'krótkie bo nie ma czasu' to zgubimy gdzieś to co czyni formułę działającą, a nie tylko powtarzaną.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

No i to jest odpowiedź, której szukałem. Ale mam do ciebie jedno konkretne pytanie - to słowo klucz, które zbudowałeś wokół formuły, czy wybrałeś je świadomie z jakiegoś systemu, czy po prostu przyszło ci do głowy? Bo to robi różnicę. Jeśli pracujesz z systemem, to jest jedna interpretacja. Jeśli intuicyjnie, to inna.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu dodać jeden kontekst historyczny, bo myślę że jest istotny. W tradycji żydowskiej - konkretnie w kabalistycznej praktyce gematrii - pojedyncze słowo lub nawet litera mogły nieść cały ładunek intencji właśnie dlatego, że system był precyzyjnie zbudowany. Tzolmach, 'cień' albo 'obraz', używane jako formuła ochronna, to jedno słowo. Ale osoba która go używała wiedziała dokładnie co za nim stoi. Więc pytanie do Kacperka jest słuszne - czy to słowo cokolwiek znaczyło, czy było intuicyjne bez zakorzenienia?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Marlenka63 Wracam do Marlenki i kabały, bo to jest wątek który warto ciągnąć. Gematria zakłada że słowo ma swój numeryczny odpowiednik i że te odpowiedniki tworzą związki między pojęciami. Czyli jakość słowa nie jest intuicyjna - jest obliczona. To jest antyintuicyjne podejście, maksymalnie precyzyjne. Czy ktoś tu w ogóle pracował kiedyś z gematrią w kontekście zaklęć słownych? Bo to jest chyba jeden z nielicznych systemów gdzie 'krótka formuła' ma naprawdę twarde podstawy.


Odpowiedz
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Runmistrz.2 Ja trochę siedziałem w numerologi i gematri mnie sie kojarzy z kabałom ale nigdy nie używałem tego do zaklięc. Raczej do analizowania imion i dat. Ale Runmistrz ma rację że to system gdzie skrót ma sens bo jest zbudowany na precyzji. Tylko że to wymaga znajomości hebrajskiego albo przynajmniej zrozumienia systemu - nie można wziąć polskiego słowa i po prostu policzyć liter.


Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Modest76 Nie do końca. Są adaptacje gematrii na inne języki, choćby agrippa numerologiczna która przypisuje wartości literom łacińskim. To nie jest kabała w ścisłym sensie, ale ten sam pomysł - słowo ma wagę wynikającą ze struktury, nie tylko z brzmienia. Pytanie czy Kacperek świadomie dobierał słowo pod takim kątem, bo jeśli nie, to i tak mogło zadziałać, ale z innego powodu niż numeryczna precyzja.


Odpowiedz
(@runmistrz-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Marlenka63 Wracam do wątku który urwał się przy gematrii, bo nie doszliśmy do czegoś istotnego. Marlenka wspomniała o agrippie i łacińskich przypisaniach. Mam pytanie do niej albo do kogokolwiek kto to stosował w praktyce - czy brałeś kiedyś słowo w języku polskim i próbowałeś liczyć jego wartość przez ten system? Bo litery są różne, wartości się nie pokrywają z hebrajskim i zastanawiam się czy ktoś ma doświadczenie z tym transferem.


Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Runmistrz.2 Robiłam to. Agrippa w 'De Occulta Philosophia' daje dwie tabele - jedna dla liter hebrajskich, druga dla łacińskich. Polskie litery ze znakami diakrytycznymi to już interpretacja własna, bo żaden historyczny system ich nie obejmuje. Ja osobiście pomijam znaki i liczę podstawowe litery łacińskie. Nie twierdzę że to jest ortodoksyjne, ale daje powtarzalny wynik.


Odpowiedz
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Marlenka63 To znaczy że ą ę ś ź i tak dalej po prostu ignorujesz? I na przykład słowo 'źródło' liczysz jako 'zrodlo'? Pytam bo to chyba zmienia wartość całkiem mocno i zastanawiałem sie czy nie lepiej po prostu pracować z angielskim bo tam przynajmniej jest więcej gotowych opracowań.


Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Modest76 Dokładnie tak. Ale twoje pytanie o angielski jest sensowne tylko jeśli językiem twojej intencji jest angielski. Jeśli myślisz po polsku i intencja formuje się po polsku, to przekładanie na angielski żeby mieć lepsze tabele jest trochę jak tłumaczenie wiersza - coś po drodze ginie.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@stefcia_z)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam zupełnie inne pytanie, trochę z boku. Czy wy w ogóle nie myślicie o tym że biblioteka to miejsce publiczne z konkretnym regulaminem? Znaczy nie oceniam, ale zastanawiam się - jeśli ktoś to zobaczy i zapyta co robisz, to co powiesz? I czy to nie przeszkadza w skupieniu, sam fakt że ktoś może wejść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Stefcia_Z Mówiłem wcześniej że wyglądało to jak modlitwa albo zasypianie przy książce. Nikt nic nie powiedział. Ale twoje pytanie o 'przeszkadzanie' jest ciekawe - bo ja miałem z tyłu głowy że ktoś może wejść i paradoksalnie to mnie zmobilizowało żeby być bardziej skupionym, nie mniej. Jakby ta czujność działała jak dodatkowy bufor.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@beltane77)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z czymś podstawowym, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o 'ładunku słowa' i o tym że biblioteka może mieć ślady energii czytelników. Ale skoro ta energia pochodzi od tysięcy różnych ludzi z różnymi intencjami, to jak to ma pomagać? Nie powinno to raczej robić jakiegoś chaosu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wala-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Beltane77 To jest naprawdę dobre pytanie, bo dotykasz czegoś co nie jest oczywiste. W niektórych podejściach mieszana energia miejsca faktycznie jest problemem - dlatego miejsca publiczne są omijane przez bardziej rygorystycznych praktyków. Ale jest też inne spojrzenie - że biblioteka ma specyficzny rodzaj energii zbiorowej, który jest jednak bardziej jednorodny niż np. centrum handlowe, bo intencja ludzi którzy tam przychodzą jest podobna: czytanie, myślenie, szukanie. To nie jest chaos, to jest konkretna jakość, nawet jeśli różnorodna.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Beltane77 Dodam jeszcze że to zależy od tego jak patrzysz na 'ślad energetyczny'. Jeśli zakładasz że miejsce dosłownie akumuluje emocje jak akumulator, to masz rację - chaos. Ale jeśli patrzysz na to bardziej jak na nastrój miejsca, na coś co wpływa na twój stan gdy do niego wchodzisz, to biblioteka ma akurat spójny nastrój. I to już jest coś z czym można pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Coraz bardziej się pogubiłam. Mamy tu: energię miejsca, kabałę, Spare'a, psychologię, nastrój biblioteki. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć wprost - jeśli chcę spróbować czegoś krótkiego w takim miejscu jak biblioteka, to od czego w ogóle zaczynam? Bo mam wrażenie że każde podejście wymaga innego przygotowania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Epidot97 To zależy od tego z jakiej strony wchodzisz. Jeśli masz jakiś system którym już pracujesz, to krótka forma powinna z niego wynikać - nie brać czegoś losowego z internetu. Jeśli nie masz systemu, to szczerość wobec siebie jest tu ważniejsza niż technika: czego chcesz i po co. Biblioteka jako miejsce może być dobra właśnie dlatego że wycisza i sprzyja temu pierwszemu kroku, czyli klarowności intencji. Bez tego żadna formuła, długa czy krótka, nic nie zmieni.


Odpowiedz
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Arbogi Dobrze, ale co to znaczy 'system z którego pracujesz'? Bo ja na przykład robię afirmacje od jakiegoś czasu i to chyba nie jest żaden system w tym sensie o którym mówisz. Mam po prostu kilka zdań które powtarzam. Czy to się liczy?


Odpowiedz
(@wala-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Sasanka61 Afirmacja to jest system, tylko bardzo uproszczony. Masz intencję, formę werbalną i powtórzenie. To wystarczy żeby powiedzieć że masz coś z czego pracujesz. Problem zaczyna się gdy chcesz to przenieść na teren który działa inaczej niż psychologia samosugestii.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Epidot pyta od czego zacząć i Arbogi odpowiada żeby sprawdzić swój system. Tylko że to jest trochę odpowiedź dla kogoś kto już ma system. Mnie bardziej zastanawia inne pytanie - czy biblioteka w ogóle jest miejscem gdzie da się coś zacząć, czy raczej jest dobra dla kogoś kto już wie co robi i szuka konkretnych warunków?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Czeslaw.2 Myślę że rozróżnienie które robisz jest ważne, ale chciałbym je trochę rozciągnąć. Bo jest też opcja że ktoś zaczyna właśnie od miejsca - czyli biblioteka staje się punktem wyjścia, a nie tylko kontekstem dla czegoś co już istnieje. Trochę jak z taroten - nie musisz znać systemu żeby wyciągnąć kartę i zacząć się zastanawiać.


Odpowiedz
Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to chodzi, że ja nie wiedziałem co robię i jakoś to działało. Więc może biblioteka jest dobra właśnie dla kogoś bez systemu, bo to miejsce samo w sobie coś robi z głową. Cisza, skupienie, ten specyficzny zapach. Nie wiem - może to po prostu pomaga wejść w stan bez myślenia?


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to ja spróbuję inaczej zadać to pytanie bo chyba niezbyt precyzyjnie się wyraziłam. Nie pytam o system w sensie 'skąd mam wziąć tradycję'. Pytam o to - czy jest jakaś różnica w tym jak prowadzę myśl podczas krótkiej formuły w bibliotece, a jak to robię w domu? Bo z rozmowy wynika że kontekst miejsca ma znaczenie, ale nie rozumiem mechanicznie jak to wpływa na to co mówię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Epidot97 To jest właściwe pytanie. Różnica jest w tym co robi z tobą przestrzeń zanim zaczniesz. W domu masz swoją historię w każdym kącie - wcześniejsze rytuały, codzienne skojarzenia, zmęczenie, lista zakupów na lodówce. Biblioteka jest neutralna wobec twojego życia prywatnego. I to może być albo zaleta albo przeszkoda, zależnie od tego czego potrzebujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@stefcia_z)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słyszę że mówicie o neutralności biblioteki jako o czymś pozytywnym. Ale mam pytanie do Kacperka bo on to przeżył - czy ta neutralność nie sprawiła że coś ci umknęło? Znaczy, w domu możesz mieć świeczkę, możesz coś postawić przed sobą. W bibliotece masz książkę i ciszę. Czy to nie jest jednak za mało?


Odpowiedz
Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze mówiąc nawet mi to do głowy nie przyszło w tym momencie. Miałem książkę przed sobą i to wystarczyło jako punkt skupienia. Ale pytanie o świeczkę jest ciekawe - bo świeca to dla mnie głównie czas trwania rytuału, taki wyznacznik. Bez niej rytuał mógłby trwać pięć sekund albo godzinę. A w bibliotece ten problem sam się rozwiązuje - siedzisz tyle ile siedzisz i wychodzisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Kacperek.x Przepraszam że znowu wchodzę z czymś może nie na temat, ale słuchając tej rozmowy o liczeniu liter zastanawiam się - czy to nie jest za skomplikowane jak ktoś chce po prostu coś zrobić w bibliotece między jedną a drugą kawą? Bo Kacperek powiedział że jego formuła była prosta i działała intuicyjnie, a teraz rozmawiamy o tabelach Agrippy i numerach hebrajskich.


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Sasanka61 Masz rację i to jest dokładnie ten paradoks który mnie tu najbardziej interesuje. Im więcej czytam w tym wątku tym bardziej rozumiem że to co zrobiłem było nie wbrew systemom, tylko jakby obok nich. Może prosta forma w konkretnym miejscu działa właśnie dlatego że omija całe to analizowanie. Ale to nie znaczy że systemy są złe - one może budują coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@wala-x)
Połączone: 2 lata temu

To co Marlenka mówi o języku intencji jest dla mnie kluczowe i chciałam to połączyć z tym co Kacperek powiedział o słowie które 'czuł'. Jeśli twoja intencja ma konkretny kształt językowy, to system który ma ją opisać powinien być zbudowany na tym samym materiale. Liczenie po łacinie czegoś co myślisz po polsku to naprawdę duże uproszczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@beltane77)
Połączone: 2 lata temu

Mam głupie pytanie. Dlaczego w ogóle liczycie litery? Co to ma wspólnego z zaklęciem? Myślałam że zaklęcie to są słowa które mówisz, a nie matematyka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Beltane77 Nie głupie wcale. Chodzi o to że w niektórych systemach zakłada się że słowo ma swoją 'wagę' - nie tylko znaczenie ale też strukturę liczbową. I ta liczba może łączyć słowa które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. To trochę jak harmonia w muzyce - dwa różne dźwięki mogą brzmieć razem dobrze bo mają wspólny stosunek częstotliwości, nawet jeśli brzmią zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Faddi Tylko że w muzyce ten stosunek jest mierzalny fizycznie. A w gematrii zakłada się że liczba ma znaczenie magiczne, co jest już zupełnie innym rodzajem twierdzenia. Faddi, rozumiem że to dobra analogia dydaktycznie, ale chyba warto nie mieszać dwóch różnych typów związków.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wizjoner57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie do wszystkich - czy ktokolwiek próbował powtórzyć warunki z biblioteki świadomie? Czyli nie 'wyszło przypadkowo' ale zaplanował: idę do biblioteki, mam konkretną formułę, próbuję. I co z tego wyszło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Wizjoner57 Tak, zrobiłem to celowo. Parę tygodni po tym pierwszym razie wróciłem do tej samej biblioteki, usiadłem przy tym samym stoliku, miałem przygotowaną formułę. I tu jest ciekawa rzecz - nie zadziałało tak samo. Znaczy, coś się działo, ale to był inny rodzaj skupienia. Bardziej mechaniczny. Jakbym próbował odtworzyć stan zamiast po prostu w nim być. Nie wiem co z tym zrobić, bo to sugeruje że przypadkowość była tu częścią równania.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz to klasyczny problem z intencją 'reaktywną'. Pierwszy raz nie miałeś oczekiwań wobec miejsca, więc miejsce mogło działać. Drugi raz przyszedłeś z gotowym obrazem tego co ma się stać i biblioteka przestała być neutralna - stała się dekoracją do scenariusza który już miałeś w głowie. To nie jest kwestia miejsca. To kwestia tego co przyniosłeś razem z sobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@epidot97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Arbogi Ale jak to praktycznie rozwiązać? Bo z tego co mówisz wynika że skuteczna praca w nowym miejscu wymaga żebyś nic nie wiedział o tym miejscu. A jak już raz pracowałeś w danym miejscu skutecznie, to jesteś w pułapce własnego doświadczenia. To brzmi jak ślepy zaułek dla kogoś kto chce powtarzalnych wyników.


Odpowiedz
(@wala-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Arbogi To co Arbogi nazywa intencją reaktywną jest opisywane w różnych tradycjach pod różnymi nazwami, ale mechanizm jest ten sam. W praktyce wygląda to tak, że problemem nie jest samo miejsce ani nawet wspomnienie - problemem jest to że przychodzisz z pytaniem 'czy tym razem też zadziała'. To pytanie blokuje. Nie ma prostego przepisu jak to obejść, bo każda technika którą świadomie zastosujesz żeby 'nie myśleć o efekcie' jest kolejną formą myślenia o efekcie.


Odpowiedz
Udostępnij: