Zacząłem ostatnio przyglądać się temu, jak miejsce noszenia amuletu zmienia jego działanie i szczerze mówiąc, wcześniej w ogóle nad tym nie myślałem. Przez lata nosiłem różne rzeczy na szyi i to była dla mnie taka oczywistość - coś na sznurku, pod koszulą i tyle. Ale kilka miesięcy temu trafiłem na stare opracowanie o tradycji talizmanów w Egipcie i tam było wyraźnie opisane, że ten sam skarabeusz noszony przy gardle działał inaczej niż ten sam noszony na nadgarstku. Nie chodzi o symbolikę, ale o konkretne przyporządkowanie do obszaru ciała. Zaczynam myśleć, że przez lata robiłem to trochę po omacku. Macie jakieś swoje obserwacje co do tego?
To jest temat, który ciągnie się przez niemal każdą tradycję i mało kto go traktuje serio na co dzień. W praktyce hoodoo jest bardzo konkretny podział - coś noszone przy sercu to jedno, coś przy biodrach to zupełnie inna historia, a noszenie na kostce jest w ogóle odrębną kategorią, często kojarzoną z ochroną podczas podróży albo ze stabilizacją. Nie wiem czy to jest kwestia czakr, czy jakiejś starszej anatomii energetycznej, ale efekty bywają różne i trudno to zbyć jako przypadek.
Wchodzę w ten temat bo mnie to interesuje od strony czakrowej. Jeśli trzymamy się modelu siedmiu czakr to każdy obszar ciała odpowiada czemuś konkretnemu i noszenie czegoś przy trzecim oku kontra przy gardle to naprawdę różne rzeczy. Ale zastanawia mnie co z obszarami, które nie mają przyporządkowanej czakry w klasycznym modelu - np. nadgarstek czy kostka. Czy ktoś z was ma jakieś zdanie na ten temat, czy te miejsca są neutralne, czy może mają własne znaczenie niezależne od czakr?
Słucham tej rozmowy i mam takie pytanie z zupełnie innej strony - czy wy w ogóle sprawdzacie jakoś działanie, czy to bardziej intuicyjne? Bo ja nie mam żadnej metodyki i zawsze mi brakowało jakiegoś sposobu żeby to ocenić. Że tak powiem, skąd wiecie że to działa inaczej, a nie po prostu inaczej o tym myślicie?
Dobra, a tak praktycznie - to gdzie nosić kamień żeby działał najlepiej na koncentrację? Chodzi mi o coś konkretnego, bo czytam tu dużo teorii a szukam czegoś co można po prostu zastosować.
Wracając do tego co Alchemik pisał o egipskich skarabeuszach - mam podobne informacje z tradycji grecko-egipskiej, gdzie amulety noszone przy gardle były związane z głosem i perswazją, a te same formy noszone przy nadgarstku miały funkcję bardziej apotropaiczną, czyli ochronną. To ciekawe że forma mogła być identyczna, a funkcja się zmieniała przez umiejscowienie. Czy ktoś wie czy to jest coś co wynika z anatomii energetycznej czy raczej z praktyki rytualnej, czyli z tego jak dana tradycja po prostu postanowiła to przyporządkować?
przepraszam ze sie wtrącę ale mam pytanie do wera_t - pisałaś ze noszenie na nadgardstku działa inaczej. ale jak rozumiesz "działa" w kontekście kamienia? bo moze to jest kwestia tego ze po prostu lepiej sie czujesz psychicznie jak go tam nosisz, ze tak powiem placebo?
Wracam jeszcze do kwestii fluorytowej bo Bronek zapytał a nikt nie odpowiedział wprost. Fioletowy fluoryt w kontekście koncentracji - większość praktykujących umieszcza go blisko głowy, albo jako wisior krótki przy gardle albo dosłownie kładzie na biurku w zasięgu wzroku. Noszenie na nadgarstku przy pracy umysłowej jest rzadziej opisywane. To nie znaczy że nie działa, ale jest mniej utrwalone jako praktyka. Alchemik, spotkałeś się z czymś o fluorycie w tych starszych źródłach które przeglądałeś?
No dobra, ale gdzie konkretnie przy głowie? Na uchu, na szyi, na czole? Bo to nadal dużo opcji.
To co Klimcia napisała o nadgarstku jako miejscu "ruchowym" ma pewne oparcie w starszych tekstach. W tradycji sufickiej kamień lub metal noszony na nadgarstku prawym był kojarzony z działaniem na zewnątrz - wola, intencja skierowana ku światu. Lewy nadgarstek to odbiór. Nie wiem czy to bezpośrednio przełoży się na fluoryt i koncentrację, ale warto wziąć pod uwagę sam kierunek zamierzonego działania.
ja mam fluoryt zielony i różowy ale fioletowego nie miałam nigdy. Czytałam że fioletowy jest akurat dość specyficzny bo chodzi o wyciszanie chaosu w głowie a nie samo skupianie, to może nosić blisko głowy jednak ma sens? ale nie wiem, jak mnie coś boli w głowie to akurat żaden kamień przy szyi mi nie pomaga heh
A Tamarka, to co piszesz o wyciszaniu chaosu - to mnie zastanawia od kiedy Bronek zaczął ten wątek. Bo koncentracja przez wyciszenie to jednak coś innego niż koncentracja przez pobudzenie. I miejsce na ciele chyba powinno za tym podążać? Przy wyciszaniu intuicyjnie wybrałabym coś bliżej serca lub góry klatki, a przy pobudzeniu bardziej głowy. Tylko że to moje własne odczucie, nie mam na to żadnego oparcia poza tym co sama testowałam.
dobrze, spróbuję go przy szyi i zobaczę. ale ile czasu potrzeba żeby w ogóle poczuć jakąś różnicę? bo za każdym razem jak pytam na różnych forach to albo "to zależy" albo "poczujesz kiedy poczujesz" i to mi nic nie daje
Wracając do wątku, który Alchemik otworzył wcześniej o różnicach między systemami mapowania ciała - mam wrażenie że ta rozmowa o fluorycie i koncentracji to dobry przykład jak różne tradycje dają sprzeczne instrukcje do tego samego materiału i tego samego celu. I pytanie czy to wynika z tego że systemy są różne, czy że każdy z nich coś pomija. W tekstach hermetycznych z XVI-XVII wieku amulety umysłowe to zazwyczaj coś noszonego przy czaszce albo w bezpośrednim kontakcie ze skórą głowy, ale to były specyficzne formy - napisane na pergaminie, nie kamienie.
A tak przy okazji - czy ktoś z was nosił kiedyś coś na kostce lub stopie? Pytam bo pojawia się to w niektórych tradycjach afrykańskich i karaibskich jako miejsce uziemienia i ochrony, ale zupełnie inaczej niż to co rozumiemy przez uziemienie przy czakrze korzenia. Bardziej jako bariera, granica między sferami. Mnie interesuje czy ktoś ma własne doświadczenia z tym miejscem, bo rzadko się o tym mówi.
A to co Cykoria opisuje - ta utrata czucia - to mnie zastanawia. Bo kilka osób w tym wątku wspominało o tym że amulet "traci ostrość" po czasie. Czy wy to rozumiecie jako zmianę w samym przedmiocie, czy raczej w sobie? Bo to trochę zmienia jak się do tego podchodzi.
słuchajcie a ja mam pytanie bo trochę się zgubiłam w tej rozmowie - mówimy cały czas o tym gdzie nosić, ale czy sam kształt amuletu zmienia to jak działa w danym miejscu? Bo mam dwa wisiorki z tego samego kamienia ale jeden jest surowy a drugi szlifowany i naprawdę różnie je odbieram, fizycznie, nie tylko w głowie
przepraszam że wchodzę w środek rozmowy, ale szukałam właśnie czegoś o tym i natknęłam się na ten wątek. Mam pytanie praktyczne - jeśli ktoś nosi kilka amuletów jednocześnie, to czy to ma sens czy one sobie wzajemnie przeszkadzają? Pytam bo mam i wisiorek i bransoletkę i chciałam dodać coś na kostkę po tym co Klimcia napisała.
To co Forsycja pyta i co Cykoria odpowiedziała - pojawia się w kilku starszych źródłach wprost. Grimuary z okresu nowożytnego często przestrzegają przed noszeniem dwóch amuletów tej samej kategorii działania jednocześnie, zwłaszcza ochronnych. Argument był taki że tworzą coś w rodzaju sprzecznych barier. Natomiast amulet ochronny plus amulet przyciągający były traktowane jako kompatybilne. Nie wiem na ile to ma oparcie poza samą logiką wewnętrzną tych tekstów, ale jakaś myśl za tym stoi.
Wracając do Forsycji - zanim cokolwiek dodasz do kostki, zastanów się najpierw co masz przy szyi i na nadgarstku. Jeśli te dwa przedmioty są różnych typów działania to dodanie trzeciego w innym miejscu może być ok, ale jeśli masz już dwa ochronne to pytanie Lady o ten konflikt barier jest moim zdaniem warte przemyślenia. Nie twierdzę że to pewnik, ale przez chwilę się nad tym zatrzymaj.
a jak w ogóle mozna sprawdzić czy amulety "wchodzą w konflikt" jak to piszecie? czy chodzi o to ze po prostu nic nie czujesz czy jest jakiś objaw konkretny?
dobra ale wracajac do tego co Szymek napisał - jak sprawdzić ten konflikt. bo ja serio nie wiem po czym to poznać. to znaczy, czy to jest tak że po prostu nic nie czujesz, czy coś zaczyna działać odwrotnie, czy może po prostu masz gorszy dzień i myślisz że to przez amulety?
To pytanie Szymka jest w gruncie rzeczy pytaniem o metodologię i nie ma na nie odpowiedzi w tradycji ezoterycznej, bo ta tradycja nie operuje na dowodach w tym sensie. Ale jeśli chodzi o same opisy konfliktu między amuletami - to w źródłach pojawia się coś konkretniejszego niż "zły nastrój". W tekstach z kręgu ceremonialnego pisali o odczuciu roztargnienia, trudności z intencją, jakby się próbowało patrzeć w dwa miejsca jednocześnie. To trochę inny opis niż samo złe samopoczucie.
a to ciekawe bo turmalin i obsydian to chyba dwa różne charaktery jeśli chodzi o ochronę? czytałam że obsydian działa mocniej "odpychająco" a turmalin bardziej "pochłaniająco", nie wiem czy dobrze to rozumiem ale to by znaczyło że nie robią dokładnie tego samego nawet jak oba są ochronne
to brzmi rozsądnie, ale mam do ciebie pytanie - to rozróżnienie pochłanianie kontra odbijanie, to jest coś z tradycji czy to twoja interpretacja przez tę krystalografię? Pytam bo chcę wiedzieć skąd to pochodzi, bo na różnych stronach czytam różne rzeczy.
Wracam do pytania Forsycji z poprzednich postów, bo się trochę zgubiłam - ona pytała czy ma sens nosić kilka amuletów jednocześnie. I ta rozmowa poszła w stronę kolidowania. Ale czy ktoś mówił co zrobić jeśli chcesz nosić dwa? Czy to w ogóle jest kwestia miejsca na ciele, materiału, czy po prostu intencji przy zakładaniu?
ta kolejność to mi się pojawia też przy pracy z czakrami i uziemieniem. zawsze zaczynasz od dołu, od podstawy, zanim zaczniesz pracować wyżej. to trochę to samo założenie co Lady opisuje - jest jakiś porządek który ma znaczenie a nie tylko to co masz na sobie.
