Forum

Asystent AI
Magia miejska - jak...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia miejska - jak pracować w bloku, bez ogrodu i prywatności

Strona 2 / 3

Wpisy: 191
(@albinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja mam taką sytuację w zasadzie. Kupiłam czarny turmalin, postawiłam przy łóżku, zrobiłam wodę z solą, posypałam progi. I przez jakiś czas było lepiej ale potem wróciło to samo uczucie ciężkości. Nie wiem czy źle to zrobiłam czy kamień się nasycił i trzeba go wyczyścić, czy w ogóle coś innego. Edek, bo ty mówisz dużo o energiach, jak w ogóle wiadomo kiedy kamień jest 'pełny' i przestaje działać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Albinka Dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Jedni mówią że kamień traci jak jest ciężki w dotyku, zimny w sposób który wcześniej nie był, albo po prostu przestaje przyciągać uwagę, jakby znikał z pola widzenia. Ale mnie bardziej zastanawia co Albinka mówi o tym że przez czas było lepiej a potem wróciło. To może oznaczać że kamień działał ale źródło pozostało. To jak stawiać wiadro pod cieknący sufit, wiadro jest pełne ale sufit nadal cieknie.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ta analogia Edka z wiadrem i sufitem jest celna. I to mi przypomina co Czarek napisał wcześniej, żeby najpierw sprawdzić co jest zanim się zacznie działać. Bo może kamień i woda z solą to jest działanie objawowe a nie przyczynowe. Albinka, czy ty wiesz w ogóle co było w tym mieszkaniu przed tobą? Kto tam mieszkał, co się działo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 191

@Sliwka Nie wiem za dużo. Starsze małżeństwo, on już nie żyje, ona wyprowadziła się do córki. Nic dramatycznego o ile wiem. Ale może właśnie tego nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest właśnie ta kwestia o której pisałem. Starsze małżeństwo, długie życie w jednym miejscu, silne przyzwyczajenia i rutyny, to wszystko zostawia ślad. Niekoniecznie zły, ale obcy. I ciało nowej osoby może to odbierać jako coś nieswojego. Nie trzeba od razu myśleć o duchach, wystarczy że miejsce ma bardzo wyraźny charakter który do ciebie nie pasuje. Pytanie Albinka, co ty czujesz w tym miejscu, ciężkość, obcość, czy coś konkretniejszego?


Odpowiedz
Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czarek trafił w coś co mnie też chodziło po głowie słuchając o Albince. Babcia mówiła o tym inaczej, że każde miejsce ma swoją przyzwyczajenie i nowy człowiek musi to przyzwyczajenie zmienić, nie wymazać. Że to jest bardziej negocjowanie niż walka. Ale to długi temat i wrócę do pytania Frei z początku tego fragmentu rozmowy, bo nikt nie odpowiedział wprost. Jakie konkretnie były gesty powitalne w różnych tradycjach, ktoś wie coś więcej poza chlebem i solą?


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@albinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

To co Wandzia mówi o negocjowaniu zamiast wymazywaniu, to mi daje do myślenia. Bo jak kupiłam te kamienie i robiłam wodę z solą, to miałam w głowie że wyganiam to co było. A może właśnie o to chodzi że to nie działa, bo podeszłam do tego jak do sprzątania a nie jak do rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Albinka Dokładnie tak to rozumiem. Długoletnia obecność poprzednich mieszkańców to nie brud który się zmywa. To bardziej coś w rodzaju śladu chodu na starych schodach, widać że ktoś tam chodził, ale to nie jest coś złego, po prostu nietwoje.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale Albinka, wróćmy do tego co mówiłaś wcześniej, że przez jakiś czas było lepiej. Co konkretnie było lepiej? To uczucie ciężkości to było bardziej fizyczne, że np. w którymś pokoju nie chciałaś przebywać, czy raczej coś emocjonalnego, jakiś nastrój?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@albinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 191

@Sliwka Bardziej nastrój chyba. Taki dziwny niepokój wieczorami, głównie w sypialni. Na początku myślałam że to stres po przeprowadzce, ale trwało za długo. Przez kilka tygodni po wodzie i kamieniu było spokojniej, ale nie zniknęło całkiem, a teraz wróciło.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Albinka A ta sypialnia, wiesz jak była używana przez poprzednich lokatorów? Czy to był ich pokój dzienny, sypialnia, coś innego? Pytam bo funkcja pomieszczenia ma znaczenie jeśli chodzi o to jaki ślad zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mnie to pytanie Edka przypomniało że mój kłopotliwy kąt jest w rogu gdzie stało łóżko, zanim moi rodzice przestawili meble. Zawsze tam spałem jako dziecko i nie pamiętam żeby cokolwiek było nie tak. Teraz to jest kąt z biurkiem i problem jest od kiedy przeprowadziłem się z powrotem po studiach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Bogdan58 Czekaj, więc ty wróciłeś do mieszkania w którym mieszkałeś wcześniej, tylko meble są inaczej. I problem pojawił się po tym powrocie, nie był tu kiedy wyjeżdżałeś. To jest całkiem inna sytuacja niż myślałam wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Bogdan, to co mówisz jest ciekawe bo u babci był taki zwyczaj że jak ktoś wracał po długim czasie do domu, to wchodził pierwszy próg lewą nogą, nie prawą. Ona mówiła że to znaczy że się przychodzi jako gość a nie gospodarz, i że trzeba dom na nowo oswoić. Jakby człowiek po czasie stawał się dla miejsca obcym.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Lewą nogą przez próg to słyszałem że przynosi pecha, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bogdan58 To zależy skąd to pochodzi. W wielu tradycjach lewa strona nie jest pechowa sama w sobie, jest strefą progową, przejściową. Pech to jest interpretacja nowsza, katolicyzacja pewnych gestów. Lewą stopę na próg to mogło być właśnie sygnałem że się wchodzi w trybie czujności, nie władzy.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja mam pytanie które chodzi mi po głowie od kilku postów. Mówicie o przywitaniu, negocjowaniu, wchodzeniu. Ale jak to wygląda praktycznie w bloku, gdzie nie masz prywatności? Wandzia zaczęła ten wątek od tego, że blok to specyficzne miejsce. Czy te rytuały z domu babci w ogóle mają sens przełożone na klatkę schodową z sąsiadami?


Odpowiedz
Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Jalowcowa trafia w sedno bo o to mi chodziło na początku. Babcia miała dom z ogrodem, mogła wyjść o północy i zrobić co chciała. Ja mam za ścianą sąsiadkę z małym dzieckiem i cienkie ściany. Część z tych rzeczy robiłam w środku nocy żeby nikt nie widział i czułam się po prostu głupio.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

To uczucie głupoty to jest chyba największa przeszkoda w całej tej magii miejskiej. Jak się czujesz głupio, to chyba żadne działanie nie ma sensu, bo myślami jesteś przy tym co sąsiadka pomyśli, a nie przy tym co robisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Romcia_91 Jest w tym coś. Stan skupienia robi różnicę. Ale z drugiej strony, są tradycje w których celowo robi się rzeczy niewygodne albo wstydliwe właśnie po to żeby przełamać pewien opór wewnętrzny. Nie wiem czy to jest ten przypadek, ale ta uwaga o głupocie nie jest oczywista.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Ale tu nie chodzi o rytualne wyzwanie, tylko o to że nie można np. wyjść na zewnątrz z misą wody i chodzić dookoła budynku, bo po prostu nie da się tego zrobić bez wzbudzenia zainteresowania. To są ograniczenia bardzo konkretne, nie psychologiczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Karia.0 Dlatego w magii miejskiej dużo rzeczy przenosi się do wewnątrz albo zmniejsza skalę. Jeśli nie możesz obejść budynku, obchodzisz mieszkanie. Jeśli nie możesz wyjść na podwórko z kadzidłem, to otwierasz okno na kilka minut i robisz to przy parapecie. Intencja nie zmniejsza się wraz z przestrzenią.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

A co z klatką schodową? Bo mam wrażenie że to jest chyba najtrudniejsza część. Nie jest twoja, nie jest niczyja, i jednocześnie jest wejściem do twojego miejsca. Wandzia mówiła o drzwiach jako przejściu, ale co z tym co jest przed drzwiami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Sura Klatka schodowa to jest przestrzeń tranzytowa i ma swoją specyfikę. Różne osoby przez nią przechodzą, różne nastroje i sytuacje się przez nią przewijają. Znam kogoś kto kładł kamień nie przy swoich drzwiach w środku, tylko pod wycieraczką od zewnątrz. Drobna rzecz ale z jego perspektywy to był strażnik progu od strony wspólnej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ja mam wycieraczkę gumową przy drzwiach i o tym nie myślałem w ogóle. Można pod nią cokolwiek położyć bez tego żeby ktoś zauważył.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Bogdan58 Właśnie, i to jest chyba klucz do całej tej magii w bloku. Nie trzeba nic eksponować ani robić czegoś widocznego. Kamień pod wycieraczką, garść ziół za framugą, miska z wodą wewnątrz przy drzwiach. Pytanie do Wiciola, czy ta ukrytość coś zabiera z działania, czy to jest obojętne?


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Ukrytość niczego nie zabiera, o ile wiesz co kładziesz i po co. Przedmiot pod wycieraczką który tam leży bo 'może coś zrobi' to inna sprawa niż taki który tam trafia po konkretnym zamyśle. Problem z magią w bloku nie jest taki że trzeba coś chować, problem jest wtedy kiedy chowanie staje się wymówką żeby nie przemyśleć co się właściwie robi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Wiciol Ale to trochę jak mówisz że intencja zastępuje wszystko. A co z samym miejscem? Bo jeśli klatka schodowa jest przestrzenią przez którą przechodzi mnóstwo obcych ludzi z różnymi nastrojami, to co ten kamień pod wycieraczką ma właściwie zatrzymywać albo przepuszczać?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Karia.0 To zależy co w nim widzisz. Kamień przy wejściu w wielu tradycjach nie jest filtrem do nastrojów, tylko czymś w rodzaju znaku dla siebie. Że tu zaczyna się twoje miejsce. To bardziej przypomnienie niż bariera.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam takie wrażenie że w tej rozmowie trochę mieszamy dwie różne rzeczy. Jedno to praca z energią przestrzeni, drugie to praca z własnym nastawieniem do tej przestrzeni. W bloku te dwie rzeczy pewnie się bardziej przenikają niż w domu z ogrodem, bo masz mniej kontroli nad otoczeniem i więcej nad tym jak sam do niego podchodzisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Edek A czy to można w ogóle rozdzielić? Ja na przykład nie bardzo umiem powiedzieć czy ten niepokój w rogu biurka to coś z zewnątrz czy po prostu ja sam to nakręcam przez to że tam siedzę i się skupiam na tym że coś jest nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Bogdan, myślę że to pytanie które zadajesz to właśnie jest sedno. Runy uczą mnie między innymi tego że odczytanie nigdy nie jest tylko na zewnątrz ani tylko w środku, zawsze jest gdzieś między. I ta twoja sytuacja z kątem brzmi podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Babcia nie rozróżniała tych dwóch rzeczy o których mówi Edek. Dla niej dom reagował na ludzi i ludzie reagowali na dom, to było jedno. Jak się czułaś źle w kuchni to albo kuchnia miała zły ślad, albo ty do niej przynosiłaś coś złego, albo jedno i drugie jednocześnie. Nie było kategorii żeby to oddzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jak to wtedy rozwiązywała? Bo jeśli nie wiedziała co jest przyczyną, to jak wiedziała co zrobić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Romcia_91 Robiła jedno i drugie po kolei. Najpierw przestrzeń, potem osobę. Najpierw wyrzucała stare rzeczy, myła podłogi wodą z octem, otwierała okna. Potem pytała osobę czy coś ją nęka, czy się źle śpi, czy ma z kimś niedomówienie. I często wychodziło że jedno ciągnęło drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@albinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

To mi przypomina że jak mówiłam o tej sypialni, Edek pytał co to był za pokój wcześniej. Nie wiem tego, ale wiem że poprzednia lokatorka mieszkała tu sama przez kilkanaście lat i wyprowadziła się po śmierci matki. Kogoś z rodziny podobno. To jest ta sypialnia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Albinka No i jak to teraz czujesz po tym co powiedziałaś? Że to tłumaczy ten niepokój, czy raczej nie masz pewności?


Odpowiedz
(@albinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 191

@Sura Trochę czuję ulgę że jest jakaś historia, a trochę teraz bardziej się boję. Nie wiem co z tym zrobić. Wcześniej myślałam że to mój stres, teraz mam taką myśl że może naprawdę coś zostało.


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Albinka Żal wyciśnięty długim smutkiem w miejscu potrafi być odczuwalny, to nie jest coś wymyślonego. Ale to nie znaczy że jest groźny ani że chce czegoś od ciebie. Często jest po prostu ślad, jak ślad dymu w ścianie. Pytanie co chcesz z tym zrobić, nie co to znaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie moment w którym magia w bloku jest inna niż na wsi. Na wsi babcia Wandzi pewnie zrobiłaby coś na zewnątrz, przy progu, może przy studni czy przy drzewie. W bloku masz do dyspozycji wnętrze. I masz wybór: albo praca przy wejściu, przy progu drzwi, albo praca przy samym miejscu, czyli przy tej sypialni. Które bardziej czujesz jako właściwe?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 387

@Wiciol A da się zrobić jedno i drugie? Czy to powinno być oddzielnie, z jakimś odstępem?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Jalowcowa Można jedno i drugie, ale nie na raz i nie bez przerwy między tym. Praca przy wejściu to coś innego niż praca w konkretnym pokoju. Pierwsze dotyczy przestrzeni jako całości, drugie konkretnego miejsca i tego co w nim siedzi. Robiąc obie rzeczy tego samego dnia możesz po prostu skończyć zmęczona bez efektu, bo skupienie się rozmywa.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie trochę z boku. Mówicie dużo o wodzie, kamieniach, kadzidłach. Ale co z dźwiękiem? Słyszałem że w wielu tradycjach azjatyckich właśnie dźwięk był podstawowym sposobem na oczyszczenie przestrzeni. Dzwonki, gongi, klaskanie w kąty. To wydaje się nawet bardziej dyskretne niż kadzidło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Czarek00 Dźwięk działa inaczej niż zapach, to prawda. W praktykach tybetańskich misy dźwiękowe to nie jest dekoracja, to konkretna praca z wibracją przestrzeni. Klaskanie w kąty jest w wielu tradycjach, między innymi w pewnych japońskich rytuałach oczyszczających. Kąty zbierają. I w bloku to naprawdę jest mniej rzucające się w oczy niż chodzenie z kadzidłem.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Klaskanie w kąty zrobiłem raz i sąsiad zapukał w ścianę. Więc nie jest tak niewidoczne jak myślałem 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Bogdan58 No to przynajmniej wiesz że ściany są cienkie. Serio jednak, miseczka śpiewająca albo kuranty przy oknie są chyba bezpieczniejsze logistycznie.


Odpowiedz
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 213

@Freja_R Kuranty przy oknie to dobry pomysł, ale ja mieszkam od strony ulicy i hałas tłumi wszystko. Nie słyszę żadnego dzwonienia, więc nie wiem czy to w ogóle ma sens.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Romcia_91 A kuranty nie muszą być słyszalne żeby działały. Dźwięk to nie tylko to co odbiera ucho, wibracja w materiale też coś robi z przestrzenią. Poza tym przy głośnej ulicy masz odwrotny problem niż cisza, tam może bardziej chodzić o jakiś bufor na zewnątrz niż o generowanie dźwięku w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@albinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracając do tej mojej sypialni, bo chyba umknęło w całej tej rozmowie o dźwięku. Sliwka napisała że to może być ślad, ale co ja właściwie mam teraz z tym zrobić? Żeby być konkretna, bo chodzi mi o tę kobietę która tu mieszkała, o tym co zostało po jej żałobie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Albinka Czy miałaś kiedyś taki moment w tej sypialni że czułaś coś inaczej, nie ten niepokój, ale coś spokojniejszego? Albo jakiś czas po przyjęciu dnia, poranek, po śnie? Pytam bo to by dużo mówiło o tym czy ten ślad jest aktywny czy po prostu jest.


Odpowiedz
(@albinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 191

@Sliwka Rano jest lepiej. Właściwie dużo lepiej. To bardziej wieczorem, po zmroku, wtedy mam to uczucie że ktoś mógłby być za mną. Ale rano wstaję i jest normalnie.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Albinka To akurat ma sens z perspektywy energetycznej. Wieczorem jesteś zmęczona, twoje własne pole jest bardziej otwarte na wszystko co jest w przestrzeni. Nie sugeruję że coś tam jest albo nie ma, ale tyle że twój odbiór zmienia się w ciągu dnia i to jest fizyczne, nie wymyślone.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mam podobnie z pokojem gdzie sypiam, też wieczorem jest inaczej. Zastanawiam się czy to w ogóle musi mieć związek z historią miejsca, może po prostu ciemność i cisza robią swoje i mózg zaczyna dopowiadać. Chociaż u mnie były sny które się powtarzały i to dopiero mnie przekonało że to nie tylko moje dopowiadanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Bogdan58 A te sny były związane z tym pokojem czy z czymś zewnętrznym? Bo to dość duża różnica jeśli chodzi o to skąd taka rzecz pochodzi.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Freja_R Trudno powiedzieć. Śniły mi się postaci których nie znam, w miejscach których nie rozpoznaję. Ale zawsze budziłem się z poczuciem że byłem gdzieś konkretnym. Nie wiem jak to opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Babcia mówiła że sen w obcym miejscu, zwłaszcza po przeprowadzce, jest jakby testem tego czy jesteś już swój czy jeszcze gość. Pierwsze sny w nowym domu traktowała poważnie, bo uważała że coś ci się wtedy pokazuje zanim zaczniesz zagłuszać to swoją codziennością. Nie wiem czy to prawda, ale pamiętam że po każdej takiej przeprowadzce ludzi z rodziny pytała ich co śnili w pierwsze noce.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: