Forum

Asystent AI
Magia imion - siła ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia imion - siła znania rzeczywistego nazwiska

Strona 1 / 3

Wpisy: 1307
Rozpoczynający temat
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Jakiś czas temu wróciłam do pewnego tematu, który mnie od lat nie opuszcza, a mianowicie kwestia tego, jak bardzo samo imię człowieka wpływa na skuteczność jakiegokolwiek działania skierowanego w jego stronę. Mówię tu głównie o zaklęciach i rytuałach, w których chcemy dotknąć konkretnej osoby, a nie ogólnego pola energetycznego. W tradycji kabbalistycznej mówi się wprost, że imię to nie etykieta, tylko część duszy. Shem ha-mephorash, czyli imię Boga, to jeden skrajny przykład, ale ta sama logika schodzi niżej, na poziom ludzki. Jeśli nie znasz prawdziwego imienia, działasz trochę po omacku. Znacie ten problem z własnej praktyki?


Odpowiedz
141 odpowiedzi
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

To bardzo stare pytanie, bo podobna logika jest w heka, starożytnej egipskiej magii. Ra ukrywał swoje tajne imię przed Izydą właśnie dlatego, że posiadanie go dawało władzę nad nim. Sama historia jest dość znana, ale rzadko wyciąga się z niej wniosek praktyczny. Mnie zastanawia, co dokładnie rozumiesz przez "prawdziwe imię". Bo mamy imię nadane przy urodzeniu, mamy imię używane na co dzień, w wielu tradycjach jest jeszcze imię inicjacyjne albo duchowe. Które z nich ma tę wagę, o której piszesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Lubon właśnie to jest serce pytania. Ja skłaniam się ku temu, że chodzi o imię, które dana osoba dostała zanim jeszcze zaczęła się nim posługiwać. Czyli to z metryki. Ale słyszałam od jednej praktykującej Wiccanki, że w jej tradycji imię nadane na inicjacji ma absolutnie priorytet, bo jest intencjonalnie wybrane przez samą duszę, a nie przez rodziców. To by zmieniało układ całkowicie.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Z numerologicznego punktu widzenia liczy się imię z aktu urodzenia, bo to ono tworzy ścieżkę życia i wibrację konkretnej duszy. Imię zmienione po ślubie, albo ksywa, to już coś innego, to bardziej maska. Choć przyznam, że widziałam kalkulacje, gdzie nawet ksywa używana przez kilkanaście lat zaczyna robić swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie do końca bym sie zgodził z Baską, bo numerologia to jedno, ale magia imion to coś głębszego niż tylko cyfry. W runach mamy pojęcie "nyd", czyli potrzeba, przymus, i używanie czyjegoś imienia przy galdrze to nie kalkulacja, to bezpośrednie wywołanie. Jak krzyczysz czyjeś imię w konkretnym rytmie to inaczej niz jak to zapisujesz na kartce i liszysz litery.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co z ludźmi, którzy mają drugie imię i go używają? Znam kilka osób, które w dowodzie mają jedno imię, ale od dziecka wszyscy mówią do nich inaczej. Pytam, bo sama mam taką sytuację w rodzinie i zawsze mnie zastanawiało, czy w kontekście magii to ma jakiekolwiek znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Leokadia76 z mojego doświadczenia, jeśli ktoś przez całe życie funkcjonuje pod drugim imieniem, to ta wibracja jest naprawdę silna. Ale przy poważniejszej pracy i tak wracam do imienia z dokumentów, bo to jest ten punkt wyjścia. Jak fundamenty budynku, możesz nadbudować co chcesz, ale fundament zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@tymek89)
Połączone: 4 tygodnie temu

Przy runach jest coś podobnego, w Elder Futhark każda runa ma swoją nazwę i samo wypowiedzenie tej nazwy to już działanie. Dlatego Odyn ukrywał pewne kombinacje. Więc jak przekładam to na imiona ludzkie, to rozumiem ideę. Ale nie do końca rozumiem, jak to działa technicznie. Tzn. jeśli rzucam zaklęcie i wymawiam imię Janusz zamiast Jan, to co się zmienia? Coś gubię po drodze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Tymek89 to nie jest takie proste jak podmiana słowa. Chodzi o to, że imię to swoistego rodzaju sygnatura wibracyjna, jeśli chcesz użyć takiego języka. Jak nadajesz paczce błędny adres, to paczka nie dotrze do właściwego odbiorcy. Czy ginie w przestrzeni, czy trafia do kogoś innego, to już inna dyskusja.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

W różnych rytuałach, które znam, zawsze podkreśla się, żeby imię było wypowiadane wyraźnie i w pełnym brzmieniu, bez zdrobnień. Myślałam, że to kwestia skupienia i intencji, ale po tym co pisze Fraida i Lubon, to może chodzi o coś bardziej dosłownego.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Sceptycznie do tego podchodzę, ale mam pytanie, bo naprawdę mnie to ciekawi. Skąd w ogóle pochodzi ta idea, że imię ma jakąś moc? Bo to nie jest wyłącznie ezoteryka, przecież w bajkach jest pełno takich motywów, Rumpelsztyk, Ursula w Małej Syrence, też żądała imienia. To jest tak zakorzenione w kulturze, że musi gdzieś mieć jakiś głębszy fundament.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Mistika właśnie bajki i mity są dosłownym zapisem przekazów, które kiedyś były wiedzą roboczą, a nie rozrywką. Rumpelsztyk to nieprzypadkowy motyw. Podobne wątki są w kulturach, które nigdy ze sobą nie miały kontaktu, co do mnie jest dość mocnym argumentem, że coś za tym stoi. Ale rozumiem sceptycyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale w takim razie jak ktoś jest adoptowany i dostał inne imię niż miał nadane zaraz po urodzeniu, to ktore jest to "prawdziwe"? Albo imiona zmieniane z przyczyn religijnych, przed laty robiono to normalnie przy chrzcie. To by znaczyło że Kościół robił coś magicznego nie zdając sobie z tego sprawy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Dzikitaurus o chrzcie to dobre spostrzeżenie. Imię nadawane przy chrzcie w wielu tradycjach traktowane było właśnie jako przypisanie do konkretnego patrona, ochrony, i jednocześnie zakorzenienie w konkretnej wibracji. Żydzi mają podobne zwyczaje przy bris. To nie jest przypadkowe, że rytuały przejścia tak często obejmują nadanie lub zmianę imienia. Zmiana imienia to zmiana tożsamości na poziomie duchowym, nie tylko formalnym.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale jak to działa w praktyce? Bo tu dużo teorii, a mnie interesuje, czy jeśli nie znam pełnego imienia kogoś, to rytuał po prostu nie zadziała, czy zadziała słabiej? Ktoś to testował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Lidzia54 z tego co słyszałam od bardziej doświadczonych osób, działanie bez pełnego imienia jest możliwe, ale wymaga mocniejszego punktu zakotwiczenia, na przykład fizycznego przedmiotu należącego do osoby, zdjęcia, albo bardzo precyzyjnej wizualizacji. Imię jest po prostu najłatwiejszym i najczystszym połączeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
Rozpoczynający temat
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Słyszałam też o innym podejściu. W niektórych tradycjach afrykańskich, szczególnie w Ifá, samo imię to nie wszystko. Pracuje się z orí, czyli wyższym ja, i kieruje do niego, a nie do imienia. Imię jest punktem wejścia, ale nie celem samym w sobie. Zastanawiam się, czy to nie jest bliższe temu, jak to faktycznie działa, że imię otwiera drzwi, ale potem idziesz głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wtrącę się, bo to mi przypomina coś z zupełnie innej strony. Przy kontakcie z duchami zawsze jest ten moment, gdy próbujesz dowiedzieć się, z kim rozmawiasz. Imię ma ogromne znaczenie, bo bez niego nie wiesz, czy masz do czynienia z tym, za kogo się podaje. Mechanizm jest bardzo podobny do tego, o czym tu mówicie, imię jako identyfikator, ale też jako granica, przez którą możesz w ogóle dotrzeć do konkretnej istoty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tymek89)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Dobrusia.2 to ciekawe, bo w tradycji nordyckiej jest podobnie. Wiedźmy w sagach wzywały duchy po imieniu i to imię było właśnie tym, co je przywoływało, a nie ogólne "przybądź". Znaczy to ma sens, że ten mechanizm jest spójny, niezależnie od tego, czy działasz na żywą osobę czy na coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do pytania Lidzi, bo myślę, że to ważne. Znam osoby, które pracowały bez imienia i coś się działo, ale efekty były rozmyte. Nie trafiały tam, gdzie powinny. Jeden przypadek, który słyszałam, był wręcz przykry, bo działanie skończyło się na zupełnie innej osobie, która miała podobną energię do osoby docelowej. Więc nie powiedziałabym, że nie działa, ale ryzyko jest inne.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Baska opisała mnie niepokoi. Czyli przy braku imienia jest ryzyko, że działanie trafi do kogoś innego? To jak to działa, jak ktoś ma imiennika? Dwie osoby, to samo imię, ta sama data urodzenia w skrajnym przypadku. Jak się je od siebie odróżnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Leokadia76 dobre pytanie, bo imiennik to klasyczny problem. Większość podejść, które znam, zakłada, że samo imię to za mało i właśnie dlatego dochodzą inne elementy. Data urodzenia, miejsce, coś fizycznego. To jest jak adres, samo imię to miasto, ale bez ulicy i numeru możesz trafić pod przypadkowy dom.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale to znaczy że imię samo w sobie nie ma az takiej wagi jak Fraida sugeruje na początku wątku? Bo jeśli trzeba do niego dokładać inne dane, żeby działało, to może to nie imię jest tym kluczem tylko kombinacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Dzikitaurus nie twierdzę, że imię działa w izolacji od wszystkiego. Mówię, że jest punktem wejścia, sygnaturą. W praktyce nigdy nie pracujesz z samym imieniem bez kontekstu, bo kontekst jest częścią tej samej osoby. Pytanie brzmi, co się stanie, gdy tego kontekstu nie masz, wtedy imię jest tym, co zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@tymek89)
Połączone: 4 tygodnie temu

A jak to jest ze starymi imionami słowiańskimi? Bo czytałem, że wiele z nich miało dosłowne znaczenie, Bolesław, Sławomir i tak dalej. Czy to znaczy, że te imiona niosły ze sobą coś innego niż współczesne, które są już tylko dźwiękami bez zakorzenienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Tymek89 słowiańskie imiona to osobny temat, ale tak, w wielu tradycjach imię opisowe było jednocześnie życzeniem i programem dla osoby. Nadawanie dziecku imienia Sławomir nie było przypadkowe, to było określenie ścieżki. Numerologicznie te imiona też inaczej się rozkładają niż skrócone formy.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale stójmy chwilę przy tym co powiedziała Fraida o imię jako sygnatura. To mi przypomina logikę zmiennych w programowaniu, zmienna musi wskazywać na konkretny obiekt w pamięci, inaczej dostajesz null reference. Czy tak to mniej więcej rozumieć? Pytam serio, nie szydzę.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
Rozpoczynający temat
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

To całkiem dobra analogia, chociaż wolę myśleć o tym jak o adresie IP niż zmiennej, bo adres może być dynamiczny albo statyczny, i to też coś mówi. Imię z dokumentów to jakby statyczny adres przypisany przy rejestracji. Możesz go zmienić, ale stary przez jakiś czas nadal gdzieś istnieje w systemie.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

To ciekawe porównanie, ale mam do tego jedno pytanie. Jak ktoś zmienia imię prawnie, na przykład po zmianie płci, to co się dzieje z tą starą sygnaturą? Czy stare imię traci moc, zostaje, nakłada się?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Leokadia76 przy pracy z duchami zauważyłam, że osoby, które przeszły przez taką zmianę, czasem reagują na oba imiona, ale inaczej. Jedno jest głębsze, bardziej zakorzenione, drugie jakby naklejone na wierzch. Nie wiem, czy to odpowiedź na twoje pytanie, ale obserwowałam to kilka razy i za każdym razem to było podobne.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Dobrusia.2 i to naklejone jest to nowe czy stare? Bo zakładałbym że stare jest głębiej, ale może sie mylę


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Stare. Przynajmniej w przypadkach, które znam. Ale nie jest to reguła, bo jeden raz było odwrotnie i do dziś nie wiem dlaczego. Może zależy od tego, ile lat ktoś przepracował pod nowym imieniem, albo jak silna była ta zmiana tożsamości.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

To, co Dobrusia opisuje, brzmi jakby imię było czymś, co rośnie razem z człowiekiem przez użycie, a nie jest tylko nadane raz na zawsze. Ale z drugiej strony Fraida mówiła wcześniej o imieniu z metryki jako punkcie wyjścia. Czy to się wzajemnie wyklucza, czy te dwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Arkania moim zdaniem się nie wyklucza. To trochę jak różnica między DNA a fenotypem. DNA jest zapisane raz, ale ekspresja genów zmienia się przez całe życie. Imię z metryki to może być ten zapis, a imię używane codziennie to ekspresja. I możesz działać na poziomie jednego albo drugiego, zależnie od tego, co chcesz osiągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale wróćmy do ziemi, bo za bardzo odlatujemy. Jeśli ktoś chce zrobić na przykład ochronę dla kogoś bliskiego, to żeby to działało, potrzebuje pełnego imienia z dokumentów, czy wystarczy to, którym się posługuje na co dzień? Bo to jest praktyczne pytanie, które ma znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Lidzia54 przy ochronie powiedziałabym, że użytkowe imię jest w porządku, bo ochrona ma dotyczyć tej osoby, którą znasz w codziennym życiu. Inaczej jest przy głębszej pracy, kiedy chcesz dotrzeć do czegoś bardziej pierwotnego w kimś.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@tymek89)
Połączone: 4 tygodnie temu

A co jeśli chodzi o samoochronę albo pracę na sobie? Tu też używasz własnego imienia z dokumentów, czy możesz używać swojego magicznego imienia, jeśli je masz? Bo to chyba inna logika.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
Rozpoczynający temat
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Przy pracy na sobie to zupełnie inna sytuacja, bo ty jesteś jednocześnie nadawcą i odbiorcą. Magiczne imię nadawane samemu sobie albo przez inicjację to nie to samo co imię z metryki, to jest bardziej deklaracja intencji niż sygnatura biologiczna, jeśli mogę tak to ująć. W tradycjach inicjacyjnych to imię jest często tajemnicą właśnie po to, żeby nikt inny nie mógł go użyć.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Imię tajemne to kolejny motyw, który pojawia się wszędzie. Egipt, Kabała, rdzenni Amerykanie. Skoro to tak powszechne, to albo wszyscy niezależnie odkryli to samo, albo to jakaś głębsza zasada działania ludzkiego umysłu. Nie wiem, które wytłumaczenie bardziej mnie przekonuje.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Albo po prostu ludzie lubią tajemnice i poczucie wyjątkowości, dlatego ten motyw się powtarza. Nie mówię, że tak jest, bo sama na to nie odpowiem, ale ta opcja też leży na stole.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Leokadia76 no ale to tłumaczenie można przyłożyć do wszystkiego i wszystko obali. Pożar pojawia się w wielu kulturach bo ludzie lubią ciepło? To zbyt proste. Jak coś wraca niezależnie w kulturach bez kontaktu, to zwykle jest ku temu powód, nawet jeśli nie wiemy jaki.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Dzikitaurus no tak, ale Leokadia nie mówiła, że to wyklucza, tylko że ta opcja też istnieje. I chyba ma rację, że nie można jej od razu wyrzucić. Mnie bardziej zastanawia co innego, bo jeśli imię rośnie przez użycie, jak mówił Lubon, to co z osobami, które od dziecka miały kilka imion w codziennym użyciu? Mam na myśli takie sytuacje, gdzie w domu wołają inaczej niż w szkole, i obie wersje były intensywnie używane przez dekady.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Arkania to jest właśnie ten przypadek, gdzie DNA i fenotyp się rozchodzą bardziej niż zwykle. Metryka mówi jedno, ale dwie równoległe ekspresje przez lata. Nie wiem, czy to osłabia którąkolwiek z nich, czy po prostu człowiek jest bardziej rozproszony energetycznie. Albo po prostu ma dwa okna, przez które można wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

To dwa okna to całkiem trafne. Zetknęłam się z czymś podobnym przy pracy z osobami, które wychowywały się dwujęzycznie i w każdym języku miały inne imię. Nie chodzi mi o pseudonimy, tylko dosłownie inne imiona w dokumentach różnych krajów. I tam ta głębokość była podzielona, nie mam lepszego słowa. Jakby dwa równoległe ślady.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymek89)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Dobrusia.2 ale to brzmi, jakby imię było bardziej powiązane z językiem niż z samą osobą? Czy dobrze to rozumiem? Bo jak to ma znaczenie, w jakim języku jest imię, to trochę zmienia perspektywę na całą tę rozmowę.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Tymek89 nie powiedziałabym, że z językiem, raczej z systemem kulturowym, w którym to imię funkcjonuje. Język jest częścią tego systemu, ale nie jedyną. Zresztą to nie są moje autorskie przemyślenia, coś podobnego pojawia się przy omawianiu imion w kontekście kulturowej magii bliskowschodniej, gdzie te same dźwięki w różnych kontekstach niosły różny ciężar.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: