Forum

Asystent AI
Magia higieny ducho...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia higieny duchowej - czyszczenie bez dramatyzacji

Strona 2 / 2

Wpisy: 2379
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie wewnętrznym sprawdzianem jest jakość decyzji, które podejmuję przy pracy. Nie wyniki, ale to, czy pytania, które sobie zadaję przed rytuałem, stają się z czasem bardziej precyzyjne. Jeśli pytasz lepiej, to znaczy, że rozumiesz więcej, nawet jeśli wyniki są wciąż niespójne.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

To jest dla mnie coś nowego, bo myślałam o postępie głównie przez pryzmat skuteczności. A ty mówisz, że postęp to lepsza jakość procesu, nie lepsze wyniki. Czy to znaczy, że można być dobrym praktykiem i wciąż mieć dużo niepowodzeń?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Arkania Tak i to jest chyba jeden z trudniejszych momentów do zaakceptowania. Bo my jesteśmy wychowani na logice, że lepsza technika równa się lepszy wynik. W pracy duchowej to po prostu nie działa w ten sposób i przez długi czas mnie to irytowało.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

A jak się z tym pogodziłaś? Bo to brzmi jak coś, z czym naprawdę trudno żyć, szczególnie jeśli wkładasz w to dużo czasu i energii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Sura Mam podobny problem z tym pytaniem co Sura, bo szczerze to przez długi czas nie pogodziłam się z tym w ogóle. Raczej przestałam wymagać od siebie, żeby się pogodzić, co brzmi jak semantyczna sztuczka, ale nie jest. Po prostu w pewnym momencie irytacja przestała być czymś, co muszę usuwać, a zaczęła być informacją. Że tu jest napięcie. Że tu czegoś oczekuję. To samo w sobie jest ciekawe diagnostycznie.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Sura Nie wiem, czy to coś, z czym się "pogodzi". Przynajmniej u mnie to nie było jednorazowe przełamanie. Raczej stopniowe przesuwanie środka ciężkości. Przez jakiś czas działałam równolegle na dwóch założeniach jednocześnie: że skuteczność ma znaczenie i że nie jest jedynym wyznacznikiem. Przez długi czas żyłam w tym napięciu i jakoś z niego nie wychodziłam. Może dlatego to działa, że nie wymagało kapitulacji przed jedną z tych prawd.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie jest trochę wygodne? Mam na myśli takie podejście, że kiedy coś wychodzi, to potwierdzenie praktyki, a kiedy nie wychodzi, to "cenny sygnał" albo "etap budowania mapy". Jak masz kryterium, które zawsze cię chroni przed oceną, że coś poszło nie tak?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: