Dodałabym jeszcze wstrzymanie oddechu - to jest moment, który w kilku tradycjach jest opisywany jako 'próg'. Kumbhaka w jodze, ale też podobne praktyki w tradycjach słowiańskich, choć tam nie ma tak sformalizowanej nazwy. Ten moment bezruchu między wdechem a wydechem - to jest właśnie ten 'właściwy czas' w mikroskali. Nic nie trwa, ale wszystko jest możliwe.
Przepraszam, że wchodzę w środek, ale to co Czesława opisuje z tym 'progiem' - to jest coś, z czym sam się ostatnio mierzę. Robię rytuały ze świecą i zawsze jest taki moment, gdzie jakby coś się zmienia w powietrzu, ale nie wiedziałem jak to opisać. To jest właśnie to zatrzymanie? Tzn. czy ono przychodzi samo, czy trzeba je świadomie robić?
Ciekawe, że mówimy o tym zapamiętywaniu ciała, bo w somatic experiencing - to jest nurt terapeutyczny, nie ezoteryczny - jest dokładnie ten sam opis. Ciało przechowuje nie tylko traumy, ale też stany zasobów. I są techniki, które polegają właśnie na tym, żeby świadomie wracać do stanu, który raz był dobry, żeby go odtworzyć. Brzmi znajomo? Bo mi brzmi bardzo podobnie do tego, co opisujecie z rytualnym oddechem.
