To jest zupełnie inna kategoria niż lustro kupione w sklepie. Obiekt z wielopokoleniową historią rodzinną jest jak warstwowy palimpsest. Nie twierdzę że to złe ani dobre, ale to wymaga innego podejścia niż świeże lustro bez historii. Simma, czy czujesz coś konkretnego kiedy na nie patrzysz, albo stoisz blisko?
Nie wiem jak to opisać żeby nie brzmiało głupio - kiedy na nie patrzę mam wrażenie że jest jakby "pełniejsze" niż powinno być. Jak gdyby stało tam coś za moim odbiciem. Ale mogę to racjonalizować na sto sposobów. Nigdy nie próbowałam tego sprawdzić w warunkach skupionej pracy.
To co mówisz o "pełności" - to jest właśnie ta kategoria odczuć które są najtrudniejsze do weryfikacji, ale też najczęściej pojawiają się przy obiektach z historią. W tradycji spirytystycznej XIX-wiecznej takie przedmioty nazywano "naładowanymi" i pracowano z nimi bardzo ostrożnie, właśnie dlatego że nie wiesz co konkretnie tam jest. Nie mówię że trzeba się bać, ale uważność jest wskazana.
Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale - przy takim oczyszczaniu solą czy dymem, to dotyczy powierzchni lustra czy całego obiektu łącznie z ramą? Bo przy tej złoconej barokowej ramie o której mówiła Simma zastanawiam się czy to ma znaczenie.
Wracając do mojego pytania - moje lustro jest z Ikei, ma dwa lata, wisi w przedpokoju. Chyba inna sytuacja niż to co opisuje Simma. Tylko zastanawiam się teraz czy przedpokój to w ogóle dobre miejsce na coś takiego. Wchodzi i wychodzi mnóstwo energii, goście, codzienność.
Używałem. Małe okrągłe lustro skierowane na zewnątrz okna - przez jakiś czas kiedy miałem poczucie że coś z zewnątrz wchodzi w przestrzeń. Nie jestem w stanie powiedzieć czy to zadziałało czy po prostu sytuacja sama się zmieniła. Ale procedura była prosta: lustro zwrócone na zewnątrz, ustawione z intencją odbijania a nie przyjmowania.
Zwykłe okrągłe lustro z drogerii, nic specjalnego. Usunąłem je po kilku tygodniach kiedy poczucie minęło, bo nie widziałem sensu trzymania go w kółko. Lustro ochronne zostawione bez intencji to dla mnie po prostu kawałek szkła, nie ma sensu że stoi.
To ciekawe że mówisz o usuwaniu po zakończeniu - bo ja nigdy o tym nie myślałam. Zazwyczaj jeśli coś ustawiam, zostaje. Teraz się zastanawiam czy to jest lenistwo czy brak świadomości że praca magiczna powinna mieć też jakieś zamknięcie.
Ale właśnie - skoro mówicie o zamknięciu rytuału, to jak wy w ogóle wiecie że coś się skończyło? Że można zdjąć lustro, że jest po wszystkim? Bo ja to sobie wyobrażam tak że po prostu w pewnym momencie się czujemy że ok, ale to brzmi dość nieprecyzyjnie.
To jest właśnie ta rzecz którą celowo zostawiłem otwartą, bo nie wiem. Mówiłem o lustrze z drogerii które sam ustawiłem z konkretnym zamiarem - tam byłem źródłem tej intencji, więc po jej wygaśnięciu lustro rzeczywiście stało się neutralne. Ale obiekt z historią rodzinną działa inaczej, bo tam intencje nie są twoje i nie wygasają razem z twoją sytuacją. One są jakby zewnętrzne wobec ciebie.
Ale to mnie trochę niepokoi jeśli dobrze rozumiem. Znaczy - każde lustro w każdym domu przez lata zbiera coś? To by wynikało z waszej logiki. Jakoś nigdy tak o tym nie myślałam.
Ja mam może głupie pytanie, ale - czy wy w ogóle sprzątacie lustra inaczej niż zwykłe? Mam na myśli fizycznie, nie energetycznie. Bo zaczęłam się zastanawiać czy w tym jest jakieś znaczenie w podejściach różnych tradycji.
Simma, to jest zdanie które siedzi mi teraz w głowie. Dużo tradycji przekazywało praktyki właśnie tak - jako czynności domowe, bez nazywania tego magią. Twoja babcia mogła po prostu robić to co robiła jej matka, nie myśląc o tym w żadnych kategoriach. A mimo to była ciągłość.
A moje pytanie się z tym wiąże - bo mam na myśli takie zwykłe codzienne sytuacje. Jak zakrywam lustro kiedy robię coś z zamiarem, to czy to zakrycie powinno być jakimś konkretnym materiałem? Czytałam że czarny aksamit, ale też że może być zwykła szmatka. Czy to w ogóle ma znaczenie?
Słuchajcie, trochę zboczyliśmy od samego odbicia jako takiego. Bo ten temat właśnie o tym jest - że odbicie ma znaczenie. A myśmy zaczęli gadać o oczyszczaniu, materiałach, historii obiektu. Ciekawi mnie bardziej co dokładnie z tym odbiciem. Co się dzieje gdy lustro jest np. lekko krzywe albo gdy odbija pod dziwnym kątem. Czy to zmienia jakieś właściwości?
To wraca do mojego lustra - wypukłe, owalne, z historią. Teraz zastanawiam się czy babcia wieszała je w sypialni nie przez przypadek. Może coś wiedziała albo intuicyjnie robiła coś właściwego, nie wiedząc dlaczego.
I właśnie tu jest problem z dużą częścią tego co krąży jako "tradycja" - wiele rzeczy to późniejsze uproszczenia które z czasem nabrały statusu zasady. Bagua mirror to konkretny obiekt z konkretną funkcją, a "lustro w salonie żeby było więcej chi" to coś zupełnie innego, tylko brzmi podobnie.
Simma, a naprzeciwko okna to chyba specyficzna pozycja? Bo lustro odbija wtedy przede wszystkim to co wpada przez okno - światło, widok na zewnątrz. Czy to ma jakieś znaczenie w tradycjach które znacie?
A co jeśli za oknem nie ma nic szczególnego - blok, parking, ulica? Pytam bo u mnie taka sytuacja i zastanawiam się czy to w ogóle ma znaczenie czy jednak liczy się sam kierunek, nie widok.
