Forum

Asystent AI
Czy złorzeczenia ni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy złorzeczenia nieszczęśliwych ludzi mogą ściągać na nas nieszczęście?


Wpisy: 5
Rozpoczynający temat
(@iskra691)
Połączone: 18 lat temu

Od stycznia pracuję w miejscu, gdzie wydajemy decyzje dotyczące osób niepełnosprawnych, biednych, starszych, takich którym życie nie poszło po myśli. Decyzje te nie zawsze są dla tych ludzi korzystne i nie raz słyszałam pod swoim adresem straszne słowa, łącznie z takim złorzeczeniem żebym własnych dzieci nie oglądała 🙁

I teraz zaczęłam się zastanawiać, bo ostatnie 3 lata to był dla nas naprawdę dobry czas, własne mieszkanie prawie kupione, niezłe zarobki, stabilna praca. A teraz jakby wszystko zaczyna sie odwracać. Końcówka roku jest bardzo nieprzyjemna, miedzy innymi wypadek samochodowy. Zastanawiam się więc czy to po prostu kwestia przypadku, takie gorsze czasy po tych dobrych, czy może jednak te złorzeczenia ze strony tych nieszczęśliwych ludzi mają na nas realny wpływ.


Odpowiedz
24 odpowiedzi
Wpisy: 44
(@kinga-99)
Połączone: 18 lat temu

Pracuję z ludźmi, którzy często są w bardzo trudnych miejscach emocjonalnie, i też przez jakiś czas czułam, że ta praca mnie wyczerpuje bardziej niż powinna. Znalazłam kiedys artykuł, który dobrze opisywał właśnie to zjawisko - absorbowanie cudzych emocji, trudność z „wyjściem” z pracy po powrocie do domu. Jeśli chcesz, mogę opisać tutaj główne myśli z tego tekstu, bo wydaje mi się, że mogłoby to być pomocne w tym co poruszasz w tym wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Nie sądzę żebyś była w jakikolwiek sposób winna temu, co ich spotyka (zakładam oczywiście, że nie należysz do tej, niestety szerokiej grupy bezdusznych urzędasów) a to jest właśnie podstawowy warunek żeby klątwa mogla w ogóle zadziałać.

Możesz postawić sobie na biurku kryształ górski albo różowy kwarc, coś co będzie wytwarzać pozytywną energię i oczyszczać przestrzeń wokół ciebie. Warto też nosić jakiś amulet... pierścień Atlantów, wisiorek z Ankhem, albo biżuterię z tymi kamieniami. Jeśli natomiast jesteś osobą wierzącą i praktykującą, możesz modlić się w intencji tych ludzi, na różańcu chociażby, albo nawet zamówić za nich stosowne nabożeństwo.

I przede wszystkim pamiętaj o jednym: oni nie przeklinają ciebie. Przeklinają własny nieszczęsny los.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@iskra691)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 5

@blekitnywir staram się naprawdę nie być tym typowym zimnym urzędnikiem 😉 zależy mi żeby być pomocna i rzeczowa, nieraz słyszałam „dziękuję, pani jest taka miła, pierwszy raz w urzędzie ktoś mnie tak potraktował” i to naprawdę dodaje sił. Ale zdarzały się też i przykre słowa, nie ukrywam. Dziękuję za podpowiedzi, myślę że w moim przypadku najlepiej sprawdzi sie modlitwa.


Odpowiedz
(@blekitnywir49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 151

@iskra691 cieszę się, zapytałem na wszelki wypadek 🙂

Wiesz, ludzie których los mocno poturbował mają często tendencję do tego, żeby obarczać winą całe swoje otoczenie... to potrafi być naprawdę toksyczne i wyczerpujące dla tych, którzy stają na ich drodze. Rozumiem to, ale nie zmienia faktu że bywa ciężko to unosić.

Modlitwy wstawiennicze mają wielką moc, mysle, że naprawdę są w stanie uzdrowić taką sytuację od środka. Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie 🙂


Odpowiedz
(@zrodlo437)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 1

@blekitnywir hej, no właśnie myślę że sprawa jest poważniejsza niż się może wydawać. Modlitwy wstawiennicze to super rzecz i na pewno pomogą, ale od złorzeczeń i tej negatywnej energii rzucanej przez pokrzywdzonych ludzi same modlitwy mogą nie wystarczyć żeby się w pełni uwolnić...

Jeśli chcesz to napisz tutaj więcej o swojej sytuacji, chętnie podzielę się tym co wiem na ten temat 🙂

Pozdrawiam!


Odpowiedz
(@brzask493)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 2

@zrodlo437 hej, muszę tu trochę pooponować 🙂 bo moim zdaniem osoba z czystym sercem i dobrymi intencjami jest po prostu odporna na wszelkie „złorzeczenia”. Szczególnie jeśli sama niczemu nie zawiniła i nie jest odpowiedzialna za to, co ktoś na nią rzuca.

I szczerze, odradzam wciąganie się w rozmowy z nieznajomymi przez komunikatory czy cokolwiek innego, bo w internecie naprawde łatwo zgubić anonimowość i wpakować się w niepotrzebne kłopoty. Warto o tym pamiętać zanim się komuś udostępni jakikolwiek kontakt.

No i poza tym nie działa to tak, że z jednej strony modlitwa, a z drugiej strony szukanie pomocy u osób z zupełnie innej bajki... to trochę tak jak Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek, wiesz o co mi chodzi 😉


Odpowiedz
(@iskra691)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 5

@brzask493 szczerze, nie traktuję tego jako jakiegoś wielkiego problemu w moim życiu, mam na głowie poważniejsze sprawy. Przyszło mi to do głowy przy okazji rozmowy z pewną mamą, która wspominała o czerwonej kokardce na wózku 😉


Odpowiedz
(@wir631)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 17

@iskra691 każde złorzeczenie, które do ciebie trafia, możesz po prostu odesłać z powrotem do tego, kto je wysłał, i to z miłością. Zakładam, że tobie na nic się to nie przyda, więc po co to zatrzymywać przy sobie.

Wiesz, nikt nie jest w stanie ci zrobić krzywdy swoim złorzeczeniem, jeśli naprawdę zaufasz Bogu i wewnętrznie zdecydujesz, że to na ciebie nie działa. Ale tu jest właśnie haczyk: jeśli sama uwierzysz, że takie rzeczy mają na ciebie wpływ, to stanie ci się wedle tej wiary. A skutki mogą być naprawdę poważne. Tak działa ta energia.

Więc tak naprawdę wybor należy do ciebie.


Odpowiedz
(@rafal-31)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 1

@blekitnywir no tak, zgadzam sie w sumie z tym co piszesz, to ma sens. Chociaz z tym kryształem na biurku to ciekawa sprawa, sam ostatnio wlasnie kupilem sobie książkę o Feng Shui i teraz siedze i główkuje co z tym zrobić bo nie wiem nawet gdzie ją położyć żeby miało jakiś sens 😀 może coś doradzisz?


Odpowiedz
(@rafal-71)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 4

masz rację, że czasem człowiek sam sobie szkodzi, bo za bardzo się czymś zaprząta w głowie. przez to przestaje uważać na to co robi, gubi się, jest roztargniony i po prostu ściąga na siebie te niepowodzenia jakby sam z siebie...


Odpowiedz
(@duch796)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 1

@rafal_71 tak, coś w tym jest co mówisz, ale mnie bardziej niepokoi inna rzecz... nie tyle to że ktoś sam na siebie sciąga nieszczęście przez roztargnienie, co właśnie ta kwestia złorzeczenia. I nie chodzi mi o jakieś ogólne przekleństwa, tylko o to złorzeczenie w tzw. złą godzinę, rozumiesz?

Bo czystość serca to jedno, ale nie jestem przekonany że to wystarczy jako tarcza. Pamiętam historię którą opowiadała moja prababcia, jej najmłodszy brat poszedł na wojnę wbrew woli ojca. I ten ojciec powiedział mu w chwili odejścia: żeby cię pierwsza kula nie minęła. Po kilku tygodniach przyszło zawiadomienie że zginął w pierwszych dniach walki...

No i mam jeszcze coś bliższego, bardziej osobistego. Moja siostra powiedziała mi kiedyś „żeby ci ręka uschła” 🙂 niby głupota, śmieszne przekleństwo, nikt tego poważnie nie traktuje... a jednak jestem teraz po operacji ręki i rok chodziłem na leczenie. Może to zbieg okoliczności, może nie. Nie wiem jak to dokładnie działa, ale przestałem lekceważyć takie rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1
(@krysztal270)
Połączone: 18 lat temu

Nikt tak naprawdę nie jest w stanie nam zaszkodzić, dopóki sami nie przyznamy mu tej władzy nad sobą. Więc po prostu nie przyznawaj jej nikomu. Bo jeśli zaczniesz wierzyć, że ktoś ma nad tobą jakąś moc, to ta wiara sama w sobie stanie się problemem, samospełniającą się przepownią.

Postaraj się odcinać od tych złych słów i energii wokół, nie wchłaniać tego w siebie, nie reagować. W końcu nie zrobiłaś nikomu krzywdy i nikt nie ma prawa w ten sposob na ciebie oddziaływać.

Życzę wszelkiej pomyślności 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 4
(@rafal-71)
Połączone: 18 lat temu

Wiadomo, życie nie jest usłane różami i każdy ma swoje gorsze okresy. Szukanie odpowiedzi na tego typu pytania na forach ezoterycznych to nie jest chyba najlepszy kierunek, szczerze mówiąc. Jeśli jesteś wierząca, porozmawiaj z księdzem, on może spojrzeć na to z innej strony i dać jakieś konkretne wsparcie.

Sam uważam że warto zaufać Bogu, szczególnie kiedy człowieka przytłaczają różne przeciwności. Słyszałem też, że takie sytuacje mogą mieć związek z przekleństwami, np. kiedy ktoś bliski, rodzic czy ktoś z rodziny, wypowie takie słowa w złości wobec drugiej osoby. Dlatego lepiej samemu nigdy tak nie robić, bo to może wracać. Ale nawet jeśli coś takiego miało miejsce, to zawsze jest Opatrzność Boża i Aniół Stróż czuwa... Modlitwa i prawdziwa ufność Panu Bogu naprawdę potrafią wiele zmienić 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 1
(@sciezka805)
Połączone: 18 lat temu

Opowiem wam jedną historię z życia...

Przez jakiś czas pracowałam w firmie, gdzie panowała czysto babska atmosfera. Po różnych przetasowaniach trafiłam do małego, klaustrofobicznego pokoiku z grupą kobiet, z którymi nie miałam absolutnie nic wspólnego, ani zainteresowań, ani podejscia do życia, nic. Koszmar. Jakby tego było mało, nasz pokój pozostawał w permanentnym konflikcie z innymi grupkami. Plotki, podkopywanie, obgadywanie za plecami, i tylko od czasu do czasu jakiś pozorny spokój. Nie będę udawać, że to znosiłam spokojnie, bo po prostu nienawidziłam tej całej sytuacji i konkretnych osób.

No i teraz sedno sprawy. Jedna z tych pań pewnego dnia raczyła opowiedzieć o swojej znajomej, która przez lata robiła jej różne świństwa. Aż tu nagle ta znajoma zaszła w upragnioną ciążę i poroniła. I ta kobieta bez mrugnięcia okiem stwierdziła, że to jej zdaniem kara, jaką Opatrzność wymierzyła podłej osobie.

Niedługo potem jedna z moich koleżanek z pokoju... no, ta wyjątkowo wredna... zaszła w wymarzoną ciążę. I też poroniła. Ciekawi was, co o tym myślę?

Dodam tylko, że ja nikomu nic złego nie życzyłam. Serio.

I bardzo się cieszę, że stamtąd odeszłam 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 1
(@marek-79)
Połączone: 18 lat temu

pracowanie non-stop wśród zgorzkniałych i niezadowolonych ludzi to naprawdę potrafi człowieka zmęczyć psychicznie, ale klątwy i złorzeczenia jako sposób na to? to może i działało z 1000 lat temu 🙂

no bo realnie patrząc - wypadki samochodowe w Polsce to codzienność, wystarczy wyjść na drogę. a kryzys materialny to temat rzeka, słyszy się o tym na każdym kroku. wiec zamiast skupiać sie na cudzym nieszczęściu, moze lepiej wziąć trochę z kabaretu - humor robi robotę. i może odrobine więcej egoizmu nie zaszkodzi, mniej przejmowania się tym co u innych, żeby samemu nie wyląować w dołku. i tyle w temacie 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iskra691)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 5

@marek_79 no tak, klątwy i złorzeczenia to rzeczywiście trochę średniowieczna sprawa 🙂

Co do wypadków i kryzysu, to masz rację, wystarczy włączyć wiadomości i od razu wiadomo, że niezbyt brakuje okazji do narzekania. Więcej kabaretów to dobry pomysł szczerze mówiąc, człowiek się pośmieje i jakoś lżej. A z tym egoizmem i empatią to pewnie trochę gorzka prawda jest, choc przyznam, że ciężko mi sie z tym pogodzić do końca 😉


Odpowiedz
Wpisy: 1
(@sciezka54)
Połączone: 18 lat temu

Kilka razy w życiu zostałam naprawdę skrzywdzona przez ludzi, nie naraz, ale w różnych odstępach czasu. Celowo, nie przez przypadek. Byłam wtedy bardzo młoda i przeżywałam to strasznie, te osoby stały się moją obsesją, myślałam o nich w kółko, życzyłam im najgorszego, płakałam nocami. Patrząc teraz na tamten czas wiem, że to nie były błahostki, to były poważne sprawy.

I wiesz co, wszystkie trzy osoby dosięgło z czasem nieszczęście. Jedna wylądowała w więzieniu za malwersacje, drugiej odeszła matka, trzecia straciła wszystko i skończyła z ogromnymi długami. Trudno mi twierdzić, że moje złorzeczenia to spowodowały, nie czuję w sobie aż takiej mocy 😉 ale po tym trzecim razie powiedziałam sobie, że coś tu jest na rzeczy. Od tamtej pory znacznie ostrożniej operuję takimi myślami. No i jako dorosła kobieta łatwiej radzę sobie z ludźmi, trudniej mnie teraz zranić czy wykorzystać.

Wiem, że to nie jest dla Ciebie jakaś szczególnie pocieszająca wiadomość, bo sytuacja jest zupełnie inna. Ja chciałam dosięgnąć tych, którzy mnie konkretnie skrzywdzili, a Ty przecież winna nie jesteś, jesteś urzędnikiem wykonującym przepisy. Ale na Twoim miejscu bardzo dbałabym o życzliwość i ciepło wobec tych ludzi. To są zazwyczaj osoby poranione przez system, wyrzucone poza nawias przez przepisy emerytalne i ubezpieczeniowe, często samotne, żyjące w biedzie albo wrecz nędzy, i Ty jesteś czasem jedynym człowiekiem, z którym w ogóle rozmawiają. Dla nich sam kontakt z kimś uprzejmym ma ogromną wartość, nawet jeśli decyzja jest zła. Takie podejście „rozumiem Pana, te przepisy są krzywdzące, ale ja niestety muszę się stosować” może naprawde ulżyć obu stronom. Poza tym ich składki płacą Twoją pensję, więc w pewnym sensie to oni są Twoimi pracodawcami...

Przepraszam za ten długi wywód, pozdrawiam serdecznie i życzę jak najmniej złorzeczeń skierowanych w Twoją stronę 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iskra691)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 5

@sciezka54 no właśnie, nie pracuję w ZUSie 😉 moja pensja to wasze podatki, żeby było jasne 😉 ale rozumiem co miałaś na myśli. Problem w tym że po wysłuchaniu każdego dnia, z uśmiechem i uprzejmością, jakichś dwudziestu historii o chorobach i wszelkich nieszczęściach... sama zaczynam się czuć chora i nieszczęśliwa 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@mandala281)
Połączone: 18 lat temu

Niestety tak, to jest możliwe. Przede wszystkim nie odpłacaj im tym samym, tylko polecaj ich i siebie Bogu, bo to on stworzył człowieka i ten świat. Osoba wierząca, która jest w stanie łaski uświęcającej, tzn. regularnie przystępuje do spowiedzi i komunii świętej, jest chroniona przed takimi rzeczami i to jest naprawdę najlepszy sposób, modlitwa i komunia.

Nie ufaj żadnym amuletom, feng shui ani innym podobnym praktykom ze wschodu, wróżkom i temu podobnym, wręcz trzymaj się od tego z daleka. Takie rzeczy mogą na początku dawać pozory radości i powodzenia, ale w efekcie ściągną nieszczęście, bo nie będzie to pochodzić od Boga tylko od złego ducha. Praktyki tego typu łamią pierwsze przykazanie „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”.

Jeśli nie wierzysz w to co pisze, porozmawiaj z jakimś księdzem, on to potwierdzi i lepiej wyjaśni niz ja 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@mandala281)
Połączone: 18 lat temu

pracuję w takim środowisku od jakiegoś czasu i mogę powiedzieć jedno - te wszystkie klimaty wokół ezoteryki, bioterapii, wróżkarstwa to tak naprawdę te same niszczące praktyki o ktorych pisałam wcześniej. wrzucam je do jednego worka z resztą, bo efekty są bardzo podobne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runa141)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 1

@mandala281 no to akurat się nie zgodzę, bo religia i wiara w boga do tych niszczących rzeczy nie należą 😉


Odpowiedz
Wpisy: 1
(@michal-55)
Połączone: 18 lat temu

Może i jest w tym coś na rzeczy, że takie złorzeczenie może mieć faktyczny efekt. Ja sam robię to właściwie tylko w jednej sytuacji - jak jadę chodnikiem i jakiś kierowca ochlapie mnie błotem z kałuży. Wtedy krzyczę za odjeżdżającym autem coś w stylu „obyś zginął w wypadku, łajzo jedna”. I wie pan co... niektórzy faktycznie giną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mandala182)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 1

@michal_55 no dobra, historia z samochodem dość... wymowna. Ale wracając do meritum wątku, bo ta rozmowa trochę odpłynęła w ogólniki.

Konkretnie chodzi mi o to, że samo złorzeczenie to jedno, ale jak? W jakiej formie, z jaką intencją, czy sam czy w grupie? Bo jeśli naprawdę jest jakaś moc w takich negatywnych myślach czy słowach, to musi być jakiś mechanizm który to wzmacnia lub osłabia. Mam tu w pracy kilka osób które chętnie posłużyłyby za, powiedzmy, materiał obserwacyjny 🙂 i zastanawiam się czy zbiorowe „złe życzenia” wobec kogoś robiłyby większy efekt niż pojedyncze.

Weźmy takiego nadętego typka w moim otoczeniu... gdybyśmy wszyscy skupili się i posłali mu te mroczne myśli, to szlag by go trafił w kilka minut, nie? No ale jakoś dotąd nie trafił, więc widać coś nie gra... eech.

Może ta siła działa, ale w sposób na który nie mamy wpływu. Albo reguły są inne niż nam się wydaje.


Odpowiedz
(@kamil-11)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 101

@mandala182 no wiesz, konkretów akurat tu nie będę dawał bo to trochę nie to miejsce i nie ten kierunek rozmowy...

ale tak przy okazji, pamiętam że jak był poprzedni rząd, to Lepper był chyba najlepiej chroniony spośród wszystkich polityków jeśli chodzi o ataki energetyczne. podobno zajmowała się tym jego najbliższa współpracowniczka, taka jego prawa ręka, która przechodziła różne szkolenia z zakresu, powiedzmy, magicznych praktyk gdzieś na wschodzie. dość poważne rzeczy.

a teraz? szczerze powiem że podejrzewam ze Tusk ma podobne „towarzystwo” przy sobie, ktoś musi go osłaniać bo to byłoby dziwne gdyby takiej osoby na jego stanowisku nikt o tym nie pomyślał


Odpowiedz
Udostępnij: