Hej, mam do was pytanie i bardzo liczę na to że ktoś mi będzie w stanie pomóc, bo naprawdę nie wiem już co o tym myśleć...
Dokładnie rok temu, w grudniu, zaczepiła mnie na ulicy cyganka. Chciała wróżyć, typowe wyłudzanie kasy, ale była tak natrętna że w końcu zdołała mnie okraść z całkiem sporej sumy. Była przy tym agresywna, szantażowała mnie, wyzywała, straszyła i w końcu na odchodne poinformowała mnie, że jeśli powiem o tym policji albo komukolwiek w ogole, to mnie przeklnie. Wymieniła dokładnie co złego ma mnie spotkać, mówiła głownie o samochodzie, związku, jakichś chorobach... i odeszła wymachując rękami i mówiąc cos w obcym języku.
No i olałam to oczywiście, zadzwoniłam na policje. Udało się ją złapać, ale na komisariacie wypierała się wszystkiego, twierdziła że mnie nie zna, a pieniędzy i tak już przy niej nie bylo, zdążyła gdzieś schować.
I teraz dochodzimy do sedna, bo to jest właśnie to co mnie przeraża!! Dosłownie dwie tygodnie pózniej zaczął się rozpadać mój trzyletni związek, który wcześniej układał się naprawdę dobrze. Partner stał się jakby inną osobą, starałam sie ratować to związek ile sił ale to była totalna ściana. Potem zrobiło się wokół mnie jakoś pusto, ludzie zaczęli się odsuwać, stałam się prawie niewidzialna... plany wyjazdu do pracy za granicą, które były już właściwie dogadane niemal na 100%, nagle się posypały. Bliska mi osoba zachorowała chociaż zawsze cieszyła sie żelaznym zdrowiem. I ten samochód, co chwilę ktos we mnie wjeżdża, ciągle jest w warsztacie... ja już po prostu nie mam siły.
Pustka wokół mnie rośnie, nic nie mogę kontrolować we własnym zyciu, cokolwiek zaczynam to idzie w nicość. Czy ktoś doświadczył czegos podobnego albo może mi powiedzieć co się tutaj dzieje? Z góry dziekuje za każdą odpowiedź 🙂
masz tu moj numer gg: 6815289, napisz jak chcesz pogadac 🙂
Wiesz, tu działa prosta zasada przyczyny i skutku. Żeby rzucić klątwę, trzeba mieć w sobie sporo jadu albo innej negatywnej energii i na tyle silnej woli czy agresji, żeby tę energię w ogóle uruchomić. A i tak taka energia musi jeszcze przebić się przez pole duszy osoby, do której jest skierowana. Im wyższy poziom rozwoju duchowego tej osoby, tym trudniej jej to zrobić.
Cywilizacja raczej nie rozwija nas duchowo, wlasnie przeciwnie, zamyka nas, ubiera w takie pancerze psychiczno-emocjonalno-duchowe. Dzieje się to zarówno przez egoizm, jak i przez religie, nauki, no i pewne rytuały chrześcijańskie. Te pancerze co prawda izolują od świata duchowego, ale nie są żadną ochroną wysokiej jakości. Człowiek w takim pancerzu nie widzi aury, nie widzi duchów... jednak kiedy duchowi naprawdę na czymś zależy, może się ukazać, a aura może zostać przebita.
Mam wrażenie że trafiłaś na kogoś, kogo wartość wewnętrzną można by mierzyć taczkami gnoju, czyli na naprawdę głęboki poziom zdegradowania, rzadko spotykany 🙂
Ale wiesz, wszystko ma jakiś cel i nic nie dzieje się bez przyczyny. Mam takie subtelne odczucie, że przez to całe zamieszanie trochę się obudziłaś i zaczęłaś interesować się samorozwojem albo przynajmniej skierowałaś swoją uwagę w tym kierunku. Niektóre rzeczy mają po prostu swoją cenę i tylko z pozoru są złe.
Może nawet kiedyś będziesz myśleć o tej kobiecie z wdzięcznością.
od jakiegoś czasu zaczęłam się zastanawiać... czy ktoś z was miał kiedyś podobne doświadczenia albo wie co z tym zrobić
