Gdzieś kiedyś czytałam o tej historii i przyznam, że robi wrażenie... Archeolodzy weszli do grobowca Tutenchamona i podobno znaleźli tam tabliczkę z napisem w stylu „śmierć dosięgnie każdego, kto zakłóci spokój faraona”. I w ciągu dwóch lat od otwarcia zaczęli umierać jeden po drugim, ktoś na zapalenie płuc, ktoś inny na malarię, dwaj z zupełnie niewyjaśnionych powodów, a jedna osoba nawet popełniła samobójstwo. Dość makabryczna seria jak na jeden zespół badaczy.
Ale jest w tym wszystkim pewien smaczek, który mnie zawsze zastanawia. Przywódca całej tej wyprawy, człowiek który chyba najbardziej „zakłócił spokój faraona” i do tego nigdy nie wierzył w żadne klątwy, dożył sędziwego wieku i zmarł śmiercią naturalną. No to jak to wytłumaczyc? 🙂
Może klątwa omija tych co się jej nie boją? A może po prostu los jest złosliwy i lubi się nabijać z ludzkiej logiki... Nie wiem, ale ta historia zostaje w głowie długo po przeczytaniu.
ten grobowiec był zamknięty przez wieki... i właśnie o tym zapomina większość ludzi gdy mówi o „klątwie”
znajomy mi kiedyś opowiadał, jest biologiem, że za śmierciami tych którzy weszli do środka może stać jakaś bakteria albo inny organizm, który przetrwał tam od momentu pochówku. brzmi bardziej przyziemnie niż klątwa, ale wcale nie zmienia to mojego stosunku do całej sprawy.
bo ja po prostu nie rozumiem jak można było w ogóle otwierać coś takiego. grobowiec to nie jest muzeum, to miejsce w którym ktoś miał spędzić wieczność. tak to było zaplanowane, tak to było przygotowane z ogromną starannością. a my wchodzimy tam z kilofami i wywozmy szczątki do jakichś gablot... to jest dla mnie coś głęboko złego, niezależnie od tego czy za śmiercią tych ludzi stała klątwa czy bakteria.
no właśnie, jest też taka możliwość że te bakterie czy cokolwiek to bylo mogło po prostu osłabiać odporność stopniowo, albo wywoływać objawy które wtedy były trudne do sklasyfikowania, bo każdy chorował trochę inaczej...
do tego dochodzi jeszcze kwestia sugestii, która też mogła odegrać tutaj swoja rolę. umysł potrafi naprawdę wiele.
Tak, klątwy to temat, który mnie osobiście nie omija. Ostatnio ktoś mi nawet rzucił klątwę i chodzę do tylu jak rak 🙂
Ciekawy temat, naprawdę wciagający 🙂
Jestem po prostu... wstrząśnięta tym wszystkim.
