Forum

Asystent AI
Kamienie dla osób z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kamienie dla osób z bólem neuropatycznym - wsparcie nerwów

Strona 1 / 4

Wpisy: 32
Rozpoczynający temat
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Was bo siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie wiem jak to ugryźć. Moja mama ma neuropatię - takie piekące bóle nóg, głównie w stopach i łydkach, lekarze mówią że to uszkodzenie nerwów. Leczenie konwencjonalne idzie swoim torem, ale szukam czegoś co mogłoby wspierać od strony energetycznej. Czy ktoś pracował z kamieniami pod kątem układu nerwowego albo bólów neuropatycznych? Nie wiem od czego zacząć - czy patrzeć na czakry, czy raczej na konkretne minerały.


Odpowiedz
149 odpowiedzi
Wpisy: 656
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

To ciekawy temat i rozumiem skąd pytanie. Zanim cokolwiek powiem - jakie dokładnie obszary są zajęte? Tylko stopy czy bóle idą wyżej? Pytam bo to wpływa na to, które czakry biorę pod uwagę przy doborze kamieni. Przy nerwach ogólnie myślę najpierw o czakrze splotu słonecznego i o podstawie, ale neuropatia w stopach to już trochę inna rozmowa.


Odpowiedz
Wpisy: 559
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Też mnie to ciekawi bo pracuję z czakrami od jakiegoś czasu i przy bólach nerwowych zawsze zastanawiam się czy to nie jest sprawa muladhary - czakry korzenia. Układ nerwowy obwodowy, stopy, zakorzenienie... to wszystko jakoś tam siedzi w tej energii. Tylko Anahata, co Ty myślisz o lapis lazuli w takim przypadku? Gdzieś czytałam że ma działać na nerwy ale nie wiem czy chodziło o układ nerwowy w sensie fizycznym czy raczej o stres nerwowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Dominisia lapis lazuli kojarzę bardziej z czakrą gardła i komunikacją, no i z bólami głowy bywa polecany. Do neuropatii obwodowej bym go nie stawiała na pierwszym miejscu. Ale rozumiem skąd ten trop - niebieski kolor, nerwy, skojarzyło się. Kolor ma znaczenie przy doborze, tylko nie zawsze tak prosto jak 'niebieski = nerwy'. Przy stopach i bólach piekących ja bym patrzyła na obsydian śnieżny albo turmalin czarny do uziemienia, a do samego łagodzenia - lazuryt bym pominęła, wzięłabym raczej ametyst albo labradoryt.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Ametyst na nerwy to słyszałam już kilka razy i faktycznie dużo osób go poleca. Ale mam pytanie do Anahata - czy przy bólach piekących nie lepiej jednak coś chłodniejszego energetycznie? Akwamaryn na przykład, albo selenite? Bo ametyst jest spoko ale jakoś go czuję bardziej jako uspokajający umysł niż jako coś co idzie tak głęboko w ciało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Wiciokrzew78 selenite to bym jednak zostawiła do oczyszczania przestrzeni, jest dość delikatny energetycznie jak na coś takiego. Akwamaryn mnie interesuje w tym kontekście - ktoś miał doświadczenie z nim przy bólach fizycznych, nie tylko przy emocjach? Bo czytam różne opisy i wszędzie akwamaryn wychodzi jako kamień 'uspokajający i komunikacyjny', nie jako coś do pracy z ciałem.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@granacik93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przy neuropatii słyszałam o malachicie - podobno działa na ból w ogóle, ale malachit jest mocny i trzeba uważać. Sama raz miałam go za długo przy sobie i dostałam bólu głowy, więc to nie jest kamień do noszenia cały dzień. Pytanie do tych co bardziej znają się na litoterapii: czy malachit faktycznie ma sens przy bólach nerwowych czy to bardziej miejska legenda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Granacik93 malachit przy bólu - tak, jest takie przypisanie, ale to nie jest kamień do bezpośredniego kontaktu przy pracy z wrażliwymi obszarami. Malachit ciągnie energię, można powiedzieć że 'wyciąga' to co zablokowane, i rzeczywiście bywa dość intensywny. To że dostałaś bólu głowy po długim kontakcie to akurat typowa reakcja na malachit - wiele osób to zgłasza. Przy neuropatii bym go traktowała ostrożnie, szczególnie jeśli chodzi o kogoś starszego lub mocno osłabionego. Jest coś łagodniejszego co daje podobny efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@novella93)
Połączone: 8 miesięcy temu

A czy kolor kamienia ma tu w ogóle znaczenie? Chodzi mi o to - czy niebieski działa na nerwy bo jest niebieski, czy to jest zupełnie osobna sprawa i kolor to tylko taka wskazówka dla nas żebyśmy wiedzieli gdzie go przyłożyć? Pytam bo zaczytałam się w tym wątku i nie wiem czy szukać kamieni niebieskich, fioletowych czy może po prostu tych co są opisane pod kątem układu nerwowego.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@ulka_56)
Połączone: 1 rok temu

Kolor ma znaczenie, to nie ulega wątpliwości. Niebieski to czakra gardła, fioletowy to czakra korony i trzeciego oka - to wszystko są centra związane z układem nerwowym i percepcją. Więc jeśli szukasz czegoś na nerwy, kamienie w tych kolorach będą logicznym wyborem. Niebieski kyanit jest świetny właśnie dlatego, pomaga wyrównać energię między czakrami.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Ulka_56 chwila, bo to zbyt duże uproszczenie. Kolor w systemie czakr to jedna z wielu konwencji i to stosunkowo nowa - tradycyjne systemy tantryczne opisywały czakry inaczej niż ta zachodnia tęczowa wersja z XIX-XX wieku. Kyanit jest ciekawy bo faktycznie w wielu tradycjach litoterapeutycznych jest opisywany jako wyrównujący, ale nie dlatego że jest niebieski, tylko dlatego że ma określoną strukturę krystaliczną i właściwości piezoelektryczne. Kolor to skrót myślowy, nie zasada.


Odpowiedz
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 118

@Chalcedonka to już jest ciekawe - mówisz o właściwościach piezoelektrycznych. Jak to się ma do energetyki? Czy to znaczy że kamienie które mają takie właściwości fizyczne faktycznie działają inaczej niż inne?


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Ferdek turmalin i kwarc mają właściwości piezoelektryczne - to znaczy że pod wpływem nacisku generują ładunek elektryczny i odwrotnie. Kyanit z kolei jest piroelektryczny. Część badaczy alternatywnych sugeruje że to właśnie dlatego te minerały są wyczuwalne energetycznie przez więcej osób niż np. zwykły wapień. Nie twierdzę że to dowód na litoterapię, ale to jest jakiś punkt wyjścia do myślenia o tym mechanizmie. W kontekście bólów nerwowych kwarc dymny albo czarny turmalin mają to na co patrzę najpierw.


Odpowiedz
Wpisy: 559
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy do tematu bo ciekawa dyskusja się robi ale chcę zapytać o coś konkretnego. Sliwowa81 pisała że to bóle piekące w stopach - czy ktoś z Was faktycznie kładł kamienie przy stopach, na stopach, czy raczej chodzi o noszenie ich przy sobie? Bo to jednak różnica - praca bezpośrednia z kamienia przy ciele to co innego niż talizman w kieszeni.


Odpowiedz
Wpisy: 32
Rozpoczynający temat
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie tego nie wiem jak podejść. Mama nie jest przekonana do całej tej tematyki więc nie będzie leżeć z kamieniami na ciele. Myślałam raczej o czymś co można mieć przy sobie - bransoletka, kamień w kieszeni, coś w przestrzeni gdzie przebywa. Czy to w ogóle ma sens przy czymś tak fizycznym jak ból nerwów?


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Mama nie musi wiedzieć, można kamień położyć pod łóżkiem albo przy fotelu gdzie siedzi. Nie żeby ją oszukiwać, ale energia działa niezależnie od przekonań. Przynajmniej tak uważam. Obsydian mahoniowy pod łóżkiem próbowałam przy problemach z krążeniem u swojej teściowej - nie powiem że to wyleczyło ale ona mówi że śpi lepiej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Wiciokrzew78 no właśnie to jest kwestia którą warto przemyśleć - czy działanie kamieni jest niezależne od intencji i wiedzy osoby, czy to raczej działa przez przekonanie i skupienie uwagi? Bo jeśli mama nie wie i nie ma intencji, to czy kamień pod łóżkiem cokolwiek zrobi? To nie jest atak na litoterapię, szczerze pytam bo sama nie mam tu pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@fortunat)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest jedno z ważniejszych pytań w tej tematyce i uczciwie mówiąc - różne szkoły mają różne odpowiedzi. Jedni mówią że minerał ma własną wibrację i działa jak coś w rodzaju kamertonu, niezależnie od tego czy 'odbiorca' jest świadomy. Inni że bez intencji i uwagi to po prostu ładny kamień. Ja skłaniam się ku temu że intencja wzmacnia działanie, ale nie jest jedynym warunkiem. Przy kimś kto jest sceptyczny, myślę że rozsądniej zacząć od kamienia noszonego przez Sliwową81 z intencją skierowaną w stronę mamy - jako forma modlitwy czy życzenia niż oczekiwanie że kamień pod poduszką sam z siebie zdziała cuda.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Fortunat zgadzam się i dodam coś praktycznego. Jeśli mama nie jest otwarta, to praca przez własną intencję Sliwowej81 faktycznie może być lepszym podejściem. Kamień dla siebie, z myślą o bliskiej osobie - to jest coś co można zrobić bez angażowania kogoś kto nie chce. Do tego proponuję labradoryt - sam w sobie jest opisywany jako wspierający układ nerwowy i zmniejszający wrażliwość na ból, a energetycznie pracuje z przekształcaniem trudnych stanów. Pytanie do Sliwowej81 - czy Ty sama pracujesz już z kamieniami, czy dopiero zaczynasz?


Odpowiedz
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 32

@Anahata zaczynałam dość dawno temu ale nie systematycznie. Mam kilka kamieni, ametyst, różaniec z lapis lazuli i mały obsydian. Labradoryt mnie ciekawi, widziałam go w sklepach ale nigdy nie wzięłam do ręki. Czy przy wyborze konkretnego egzemplarza jest coś na co powinnam patrzeć, poza tym że mnie przyciągnie?


Odpowiedz
Wpisy: 32
Rozpoczynający temat
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

To przy wyborze labradorytu - rozumiem że chodzi o to żeby wziąć do ręki kilka i zobaczyć który 'ciągnie'? Trochę głupio mi pytać bo brzmi to abstrakcyjnie, ale kilka osób mi już o tym mówiło i nie bardzo wiem jak to powinno wyglądać w praktyce. Czy to dosłownie jakieś ciepło, mrowienie, coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przy labradorytach to jest bardzo indywidualna sprawa - jedni czują ciepło, inni jakiś spokój, inni po prostu nie mogą odłożyć konkretnego egzemplarza. Nie ma jednej odpowiedzi. Ale mam pytanie do Ciebie - mówisz że masz już ametyst, to jak długo go masz przy sobie i czy cokolwiek czułaś na początku, zanim przyzwyczaiłaś się do jego obecności?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 32

@Anusia_H mam go chyba z dwa lata, ale jak mówiłam - nieregularnie. Raczej leży na półce niż przy mnie. Jak go wzięłam pierwszy raz to był przyjemnie chłodny w dotyku i tyle, żadnych szczególnych odczuć. Może za mało na niego uważałam.


Odpowiedz
Wpisy: 559
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

chłód przy pierwszym dotyku to dość charakterystyczne dla ametystu i w ogóle dla kwarców - to kwestia przewodnictwa cieplnego minerału, ale część osób opisuje to jako 'energetyczne' odczucie. Nie mówię, że jedno wyklucza drugie. Tylko że może warto zacząć od tego co już masz, zanim dokupujesz kolejne kamienie?


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

A właśnie - mam wrażenie że czasem ludzie szukają następnego kamienia bo nie wiedzą co zrobić z tym co mają. Sama przez to przechodziłam. Jakie ametyst właściwie ma zalety przy bólach nerwowych, żeby wrócić do tematu? Bo mam go w kolekcji ale nigdy konkretnie nie próbowałam go do tego użyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Wiciokrzew78 ametyst tradycyjnie łączy się z uspokojeniem układu nerwowego - w szerokim sensie. Nie tyle blokuje ból ile ma działać na poziomie napięcia i pobudzenia. Przy neuropatii, gdzie nerwy są niejako 'nadaktywne', to może mieć sens jako wsparcie. Ale chcę dopytać - mówisz że sama go masz, to czy kiedyś czułaś żeby coś się zmieniało w twoim ciele przy dłuższej pracy z nim?


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Anahata szczerze? Najbardziej czuję ametyst przy zasypianiu - kładę go przy głowie i jakoś łatwiej mi się wyciszyć. Nie wiem czy to minerał czy autosugestia i też mam to gdzieś, bo efekt jest :). Ale przy bólu fizycznym nigdy specjalnie nie testowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@granacik93)
Połączone: 8 miesięcy temu

To mnie ciekawi bo autosugestia przy bólu to nie jest coś do zlekceważenia - placebo przy bólach neuropatycznych też przecież działa i nie jest to żadna ujma. Ale Anahata, jak mówisz o 'nadaktywnych nerwach' to czy to znaczy że kamienie wychładzające energetycznie są tu lepszym wyborem niż te pobudzające? Bo malachit który wymieniałam wcześniej raczej nie jest spokojny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 656

@Granacik93 no właśnie, dlatego malachit traktuję ostrożnie przy takich stanach. Zasada jest prosta - jeśli coś 'krzyczy', to nie dokładasz kolejnej energii do systemu, tylko szukasz czegoś co wycisza lub odprowadza. Aquamaryn, niebieski kalcyt, błękitny kyanit - to jest ten kierunek. Chociaż jak Chalcedonka wcześniej słusznie zauważała, kolor to uproszczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Cieszę się że wracamy do tego wątku z kolorem bo jeszcze nie skończyłam myśli. Kolor jako wskazówka działa, bo mamy do czynienia z setkami lat praktyki i pewną korelacją - ale to nie jest prawa fizyki. Niebieski kamień nie działa na nerwy dlatego że jest niebieski. Działa - jeśli działa - przez swój skład mineralny, strukturę krystaliczną, historię przypisań. Kolor jest mnemoniką, nie mechanizmem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@novella93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 142

@Chalcedonka to jest dla mnie ważne rozróżnienie - mnemonika, nie mechanizm. Czyli kolor pomaga nam pamiętać i kategoryzować, ale samo przyłożenie niebieskiego kamienia do nogi nie zrobi nic samo z siebie bez tej reszty? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Novella93 mniej więcej. Powiedziałabym że kolor to jeden z sygnałów, które pomagają nam intencjonalnie dobrać kamień i skupić uwagę. Czy sam w sobie działa - to jest pytanie na które nikt tu uczciwie nie odpowie twierdząco z ręką na sercu. Ale nie eliminuje to praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@ferdek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Skoro przy tym jesteśmy - Chalcedonka wcześniej wspomniała o piroelektryczności kyanitu. To jest konkretna właściwość fizyczna. Czy są inne kamienie które mają podobne cechy i które byłyby może bardziej dostępne albo tańsze? Bo kyanit jest czasem trudny do znalezienia w dobrym egzemplarzu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Ferdek turmalin jest najbardziej dostępny z mineralogicznego punktu widzenia - i ma zarówno właściwości piezoelektryczne jak i piroelektryczne. Czarny turmalin jest popularny, ale przy nerwach spokojnie można sięgnąć po niebieski lub zielony - to te odmiany które są też tradycyjnie łączone z układem nerwowym i sercem. Tylko uwaga - jakość turmalinów na rynku jest bardzo różna.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@ildefons03)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z prostym pytaniem ale jak odróżnić dobry turmalin od słabego przy kupowaniu? Pytam bo planuję coś kupić dla siebie i nie bardzo wiem na co patrzeć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@granacik93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Ildefons03 przy turmalinie przede wszystkim unikaj plastiku 🙂 to poważnie - podróbki są. Prawdziwy turmalin ma charakterystyczne prążkowanie wzdłuż osi, jest chłodniejszy od plastiku w dotyku, i ma pewną głębię koloru której podróbka nie ma. Najlepiej kupować u zaufanego sprzedawcy z certyfikatem albo w sklepie mineralogicznym, nie na bazarze.


Odpowiedz
Wpisy: 32
Rozpoczynający temat
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

Przy okazji turmalinu - czy niebieski turmalin (indigolite?) jest dostępny w Polsce w sklepach z kamieniami? Czy to egzotyka którą trzeba zamawiać? Nie chcę się zbytnio komplikować jeśli wystarczy coś prostszego.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Indigolit jest dostępny ale rzadziej i drożej - to nie jest kamień pierwszego wyboru. Jeśli szukamy czegoś na układ nerwowy w tym kierunku kolorystycznym, to niebieski kalcyt jest o wiele bardziej dostępny, tańszy i naprawdę miły w pracy. Jest miękki energetycznie i nie przytłacza. Tylko - Sliwowa81 - nie wiem czy Twoja mama w ogóle będzie miała kontakt z kamieniem. Wróćmy do tego - co zdecydowałaś z tą kwestią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 32

@Anusia_H jeszcze nie zdecydowałam. Chyba spróbuję tego co sugerowała Anahata - pracować z kamieniem sama, z intencją dla mamy. Ale szczerze mówiąc chętnie też po prostu miałabym coś co mogę jej dać jako prezent bez tłumaczenia całej filozofii. Bransoletka z labradorytą albo coś takiego - żeby po prostu ładnie wyglądało.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest w sumie ciekawe podejście - kamień jako prezent 'w ukryciu'. Ale mam wątpliwość, nie po to żeby komplikować. Jeśli pracujemy z intencją, to czy dawanie komuś kamienia bez jego wiedzy i zgody na tę intencję jest etyczne? Nie oceniam, bo rozumiem że chodzi o pomoc, ale to jest temat który warto poruszyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 32

@Eremitka68 to jest dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam zanim napisałam. Mam wrażenie że skoro intencja jest dobra - ulga od bólu, nie kontrola - to nie ma tu naruszenia. Ale może się mylę. Czy to jest inaczej oceniane kiedy chodzi o kogoś bliskiego?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

myślę że właśnie to jest kluczowe - intencja. Ale z drugiej strony ktoś mógłby powiedzieć, że nawet dobra intencja bez zgody jest wejściem w czyjąś przestrzeń energetyczną. Mama ma własne pole i własne doświadczenie bólu. Jak ty to czujesz instynktownie?


Odpowiedz
Wpisy: 656
(@anahata)
Połączone: 3 tygodnie temu

Chcę wrócić do kwestii etycznej bo to nie jest takie proste. W tradycji bioenergoterapeutycznej mówi się o tym wyraźnie - praca na odległość lub bez wiedzy osoby jest możliwa, ale wymaga czystości intencji i nienarzucania. Są podejścia, które zalecają pytanie na poziomie wyższego Ja drugiej osoby. Nie wiem czy to przekona Sliwowa81, ale może zmienić jakość tej pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

@Anahata a to 'pytanie wyższego Ja' - jak to wygląda w praktyce? Czy to jest medytacja, intencja przed zaśnięciem, jakaś konkretna wizualizacja? Słyszałam o tym ale nie znam żadnego ustrukturyzowanego sposobu.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę w ten wątek etyczny, ale - czy to nie jest trochę przenosiny tematu? Bo zaczęłyśmy od kamieni dla mamy Sliwowa81, a teraz rozmawiamy o zgodzie energetycznej. Oba ważne, ale może warto najpierw ustalić co konkretnie tej mamie mogłoby pomóc przy bólu nerwowym, a etykę zostawić jako osobny wątek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@granacik93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 207

@Wiciokrzew78 masz rację, ale dla mnie te dwa pytania są połączone - bo to jak pracujemy z kamieniem zależy od tego czy pracujemy dla siebie czy dla kogoś innego. Jeśli to ma być po prostu fizyczny prezent bez żadnej intencji z naszej strony, to ta dyskusja jest bezprzedmiotowa.


Odpowiedz
Wpisy: 32
Rozpoczynający temat
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, może postawię to konkretniej. Dwa scenariusze: pierwszy - daję mamie bransoletki i mówię 'ładne kamienie, noś je' bez żadnych tłumaczeń. Drugi - sama mam kamień i pracuję z nim z intencją wsparcia dla niej, bez jej wiedzy. To są dwie różne sytuacje i chyba etycznie różnie oceniane?


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Zdecydowanie różne sytuacje. Pierwszy przypadek to praktycznie nic innego niż podarowanie biżuterii - kamień działa na osobę która go nosi, nie przez twoją intencję. Drugi to już coś co wchodzi w inną kategorię. Nie mówię że złą, ale inną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@novella93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 142

@Chalcedonka czyli w pierwszym przypadku mama sama niejako aktywuje działanie kamienia przez sam kontakt? Rozumiem że to nie wymaga jej świadomej zgody bo kamień działa przez swoje właściwości, nie przez czyjąś wolę?


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Novella93 tak to mniej więcej działa w większości podejść litoterapeutycznych - kamień ma swoje właściwości niezależnie od tego czy ktoś w nie wierzy. Trochę jak aspiryna - działa czy wierzysz w chemię czy nie. Oczywiście świadoma praca pogłębia efekt, ale sam kontakt już coś daje.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: