To co Zdzichu opisuje z tymi snami po kilku tygodniach, a nie od razu, mnie zastanawia w kontekście całego tematu tego wątku. Fosfoforyt jest kojarzony z duchowym oświetleniem, czyli czymś co przychodzi stopniowo. Czy ktoś wie, czy ta 'opóźniona' reakcja jest jakoś opisana w którymś ze źródeł do litoterapii fosforanów?
Plejadka zadaje konkretne pytanie, ale muszę powiedzieć wprost, że starsze źródła litoterapeutyczne przy fosforanach w ogóle nie operują pojęciem 'oświetlenia'. To bardziej współczesna narracja. Wcześniej fosforany były łączone z kośćmi, ziemią, materią. Skąd ten skok do wymiaru duchowego, tego nie umiem wskazać precyzyjnie.
To mnie trochę dezorientuje, bo kupiłem fosforyt właśnie pod kątem tego 'oświetlenia' i teraz okazuje się, że może to być stosunkowo nowe skojarzenie bez starszego oparcia. Czy to znaczy, że nie warto go stosować w tej intencji?
Ale zaraz, bo chyba warto tu też powiedzieć o krystobalu, który jest głównym bohaterem tego wątku razem z fosforytem. Jak ktoś kupuje biały minerał jako krystobal i medytuje z nim w intencji oświetlenia, a to jest zwykły kwarc, to czy to w ogóle ma znaczenie? Energia jest energią, prawda?
Mam pytanie, bo czytam wątek i nie rozumiem jefnej rzeczy. Czy krystobal jest uważany za podgrupe kwarcu czy za osobny minerał? Bo raz piszecie jakby był osobny, raz jakby był formacją kwarcu. Jak to właściwie jest?
Jeśli analogia z lodem i wodą jest trafna, to może ma to też znaczenie energetyczne. Lód trzyma, woda płynie. Czy krystobal mógłby w takim razie 'trzymać' energię inaczej niż kwarc, który jej bardziej 'przepuszcza'? To oczywiście metafora, ale ciekawa.
Właśnie to chciałam wyciągnąć z tej dyskusji. Mam w notatkach kilka sesji z różnymi formacjami kwarcu i krystobal zachowywał się inaczej pod względem tego, co czułam w okolicy korony. Ale nie robiłam tego porównania metodycznie, jedno obok drugiego, tylko w różnych sesjach. Czy to w ogóle można uznać za jakiekolwiek porównanie?
Krótka odpowiedź: nie, przy takim układzie nie można. Za dużo zmiennych między sesjami. Ale to nie znaczy, że obserwacja jest bezwartościowa. To sygnał, że warto by zrobić to porównanie lepiej. Mam pytanie do Ciebie: te różnice w okolicy korony, to było coś bardziej w typie 'ciepło/zimno' czy raczej zmiana intensywności?
To co Plejadka opisuje z tym rozszerzaniem mi odrobinę pasuje do własnych odczuć, choc nigdy nie byłam pewna, czy to kamień, czy własna wyobraźnia. Ale mam teraz inne pytanie, bo trochę się pogubiłam. Jak w ogóle kupić krystobal? Czy sprzedawcy w ogóle go tak oznaczają, czy ląduje pod etykietą 'biały kwarc' albo czymś innym?
ale jeśli nie wiemy czy to krystobal czy kwarc, to po co w ogóle jest ten rozdział w litoterapii? Tzn rozumiem że mineralodzy to rozróżniają, ale co z tego jeśli do kupienia jest tylko 'coś białego' ? czy nie lepiej skupić się na tym, co czujemy a nie na nazwie?
Hmm, ale czy na pewno nie można? Wyobraź sobie model, w którym struktura krystaliczna generuje pewien zakres możliwości energetycznych, a intencja i odczucie pracującego poruszają się w tym zakresie. Wtedy identyfikacja materiału zawęża pole gry, ale nie determinuje wszystkiego. Czy ktoś tu pracuje w takim paradygmacie, świadomie lub nie?
Moim zdaniem za bardzo to komplikujecie. W praktyce większość litoterapeutów pracuje z tym, co czują, a nie z tym, co mówi mineralog. I jakoś ludzie osiągają efekty. Może krystobal i kwarc są na tyle bliskie, że różnica jest kosmetyczna?
Bardzo mi to Zephyra odpowiada, bo sama mam podobnie i nie śmiałam tego powiedzieć głośno! Ale mam pytanie, które mnie gnębi od dłuższego czasu w tym wątku. Skoro wróciłyśmy do tematu krystobalu i jego identyfikacji, to co z tym fosfofolytem z tytułu wątku? Bo mam wrażenie, że rozmawiamy coraz więcej o kwarcach, a fosfoforyt trochę zniknął z rozmowy.
Aniela słusznie zwraca uwagę. Fosfoforyt i krystobal były w tytule razem nieprzypadkowo, bo jedna z właściwości, które mu się przypisuje, to właśnie praca z duchowym oświetleniem poprzez aktywację czakry korony, i część źródeł łączy go z kwarcem i jego odmianami jako potencjalnymi towarzyszami w tej pracy. Czy ktoś miał doświadczenie z tymi dwoma kamieniami razem, nie osobno?
czytam ten wątek od początku i dotąd nie pisałam, ale to pytanie mnie ruszyło. Pracowałam z fosforytem i białym mineralem, który miał być krystobalem, ale po tej dyskusji mam wątpliwości co to właściwie było. Efekty były, ale teraz nie wiem, czemu je przypisać.
Jak to co. Chodzi mi o to, że siedziałam z tym białym kamieniem (miał być krystobal) i fosforytem razem, na poduszce, z zamiarem pracy z koroną. I coś się działo, naprawdę coś czułam. Ale teraz po całej tej dyskusji nie umiem powiedzieć: czy to był krystobal który działał, czy fosforyt, czy moje własne skupienie, czy kombinacja. I nie wiem co z tym zrobić.
To co Marylka opisuje z tą przejrzystością myślenia jest dokładnie jedną z właściwości przypisywanych fosforytowi w kontekście duchowego oświetlenia. Interesuje mnie jedna rzecz, czy kamienie leżały razem w jednym miejscu, czy osobno, np. jeden na ciele, drugi obok?
Razem, na poduszce przy głowie. Nie przykładałam ich bezpośrednio do ciała, po prostu leżały blisko. Czy to ma znaczenie dla tego, jak to oceniać?
No właśnie i to jest dokładnie ten problem, o którym pisałam wcześniej. Sprzedawcy często stosują nazwę krystobal jako synonim białego kwarcu lub opalu szklarego, bo brzmi egzotycznie i lepiej się sprzedaje. Marylka, nie mówię że masz zły kamień. Mówię że nie wiesz co masz. To jest różnica.
ale chwila, to nie chodzi tylko o krystobal. fosforyt też to jest minerał z konkretną identyfikacją chemiczną, więc mam pytanie: fosforyt jest łatwy do rozpoznania, prawda? bo chodzi mi o to czy chociaż co do niego możemy być pewni że to co kupujemy to to
Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, bo naprawdę pomagacie mi zrozumieć coś co mnie gnębiło od dawna. Ale mam teraz takie proste pytanie, może naiwne: kiedy w tytule wątku jest mowa o duchowym oświetleniu, to czy fosforyt i krystobal mają razem działać na ten efekt, czy każdy z nich osobno już wystarczy? Bo jeśli każdy działa niezależnie, to ta kwestia identyfikacji trochę inaczej wygląda.
Aniela, to nie jest naiwne pytanie, wręcz przeciwnie. Różne źródła podchodzą do tego inaczej. Część mówi że fosforyt sam w sobie pracuje z przejrzystością i mentalnymi blokadami, a krystobal wzmacnia i oczyszcza przekaz. W połączeniu mają tworzyć warunki dla tego co roboczo można by nazwać duchowym oświetleniem, czyli stanem wyciszonej uważności z otwartością na wyższe impulsy. Ale to jest interpretacja konkretnej tradycji, nie jakaś ustalona zasada.
Mam wrażenie, że im dalej w las tym mniej pewności, co do zasady jest uczciwe, ale trochę frustrujące. Zapytam inaczej: czy ktoś z tu piszących ma konkretne doświadczenie z fosforytem samym, bez kombinowania z krystobalem, i może powiedzieć co zaobserwował? Nie teorię, tylko praktykę.
Zatrzymajmy się chwilę, bo ta rozmowa o apatytach i podgrupach minerałów to jest ważny wątek, ale trochę odchodzimy od fosfoforitu jako kamienia duchowego oświetlenia konkretnie. Chciałabym wrócić do pytania które Plejadka stawiała wcześniej. Jeśli fosforyt ma pracować z przejrzystością a krystobal oczyszczać przekaz, to co konkretnie przez ten przekaz rozumiemy? Bo to jest centralne dla zrozumienia dlaczego te dwa kamienie miałyby tworzyć właśnie ten efekt oświetlenia a nie jakiś inny.
