Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu i chciałam to wreszcie rzucić do dyskusji. Czy podczas zaćmień słońca albo księżyca powinniśmy w ogóle siadać do kart? Spotkałam się z dwiema zupełnie różnymi szkołami myślenia. Jedni mówią, że zaćmienia to czas zamętu energetycznego i że odczyty wychodzą przekłamane albo po prostu nieczytelne. Inni twierdzą, że właśnie wtedy energia jest tak zagęszczona, że karty mówią głębiej niż zwykle. Sama ostatnio robiłam odczyt tuż przed zaćmieniem księżycowym i coś mi nie grało w tym układzie, nie potrafiłam tego złożyć w sensowną całość. Może to zbieżność, może nie. Co wy na to?
Wątek o zaćmieniach i kartach to jedno, ale warto rozróżnić o czym konkretnie mówimy. Zaćmienie słońca to coś innego niż zaćmienie księżyca, a oba różnią się od nowiu czy pełni. Każde z tych zjawisk ma inną tradycję w systemach astrologicznych, które z tarotem się przenikają. Pytanie do dyskusji: czy ktoś tu w ogóle bierze pod uwagę który znak zodiakalny jest aktywny podczas zaćmienia? Bo to zmienia obraz.
A ja słyszałem coś zupełnie odwrotnego, że zaćmienia to czas gdy zasłona jest cienka i karty mówią prawdę dosłownie. Nie pamiętam gdzie to czytałem, może na jakimś anglojęzycznym blogu. Czy ktoś zetknął się z taką interpretacją?
Czytam ten wątek z ciekawością bo niedługo mam zaćmienie i akurat planowałam zacząć uczyć się nowej talii. Czy to znaczy że powinnam poczekać? Nie chcę zaczynać nauki pod złą energią jeśli takie coś istnieje.
I znowu wracamy do tego samego punktu. Czynniki wewnętrzne kontra zewnętrzne. Czy ktoś w tym wątku uważa, że zaćmienie działa niezależnie od stanu czytającego? Że mogę być w pełni spokojny, skupiony, wypoczęty i mimo to zaćmienie popsuje mi odczyt?
Może głupie pytanie, ale czy ktoś próbował specjalnie postawić karty podczas zaćmienia, żeby przetestować? Nie żeby coś wróżyć, tylko żeby zobaczyć jak to wygląda w porównaniu?
Próbowałem coś podobnego dwa lata temu. Przez trzy miesiące stawiałem ten sam układ co tydzień, to samo pytanie ogólne o energię okresu, bez patrzenia na kalendarz. Potem nałożyłem daty na fazy księżyca i zaćmienia. Wyniki były... nieciekawe metodologicznie. Znaczy nie dało się nic wyciągnąć, bo mój nastrój w danym tygodniu bardziej korelował z jakością odczytu niż cokolwiek innego.
Doceniam że to przyznałeś. To jest chyba jeden z uczywszych postów w tym wątku. Może zamiast pytać czy zaćmienie wpływa na karty, powinniśmy zapytać czy w ogóle da się to sprawdzić w warunkach domowych?
Zmienia, bo jeśli przyczyną jesteś ty, to możesz z tym coś zrobić. Możesz się przygotować, uspokoić, skupić. Jeśli przyczyną jest zaćmienie, to nic nie zrobisz bo to zjawisko astronomiczne. W pierwszym przypadku masz sprawczość, w drugim nie. To jest konkretna różnica.
A czy tarot w ogóle ma jakieś własne zalecenia dotyczące zaćmień? Pytam bo cała ta rozmowa opiera się chyba na tym co ludzie importują z astrologii i innych systemów do tarota. Czy sam tarot jako system coś na ten temat mówi?
Trochę mnie to zaskakuje. Myślałam że to starsza tradycja. Czyli to dość nowe połączenie?
To interesuje mnie bardziej niż cała ta dyskusja o doświadczeniach. Skąd w ogóle wziął się ten zakaz albo ta ostrożność? Ktoś to w jakiejś książce napisał i poszło w świat, czy naprawdę jest za tym jakaś tradycja?
Czy to znaczy że powinniśmy to traktować z mniejszym zaufaniem? Jeśli to nie jest rdzenna reguła tarota tylko coś dołożonego z zewnątrz?
Zostawia kogoś w miejscu, gdzie musi podjąć własną decyzję. Serio, nie ma tu złotej reguły. Moja odpowiedź brzmi: jeśli nie masz silnego osobistego powodu do unikania, po prostu staw karty i obserwuj przez jakiś czas co wychodzi w dniach zaćmień kontra inne dni. Tylko ty możesz zebrać te dane dla siebie.
A czy można w ogóle pracować w jednym spójnym systemie? Wydaje mi się że większość ludzi po prostu bierze co im pasuje.
Może nie musimy dochodzić do porozumienia? Może każdy po prostu robi co czuje i tyle?
Odpowiedź jest taka że to zależy, co wiem że brzmi jak wymijanie. Ale naprawdę zależy od tego w jakim systemie pracujesz, co wnosisz z obserwacji własnych odczytów i czy masz tendencję do tego że oczekiwania zaburzają ci interpretację. To są trzy różne zmienne i dla różnych osób układają się inaczej.
Świadomość robi różnicę, tak. Ale nie wiem czy tylko ona. Jeśli zaćmienie wpływa na energię miejsca, to wpływa niezależnie od tego czy wiesz. Jeśli wpływa tylko przez twoje oczekiwania, to nie wpłynie jeśli nie wiesz. Problem że nie mogę sprawdzić wersji "nie wiem" na sobie, bo zawsze wiem.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale skąd w ogóle wiadomo że zaćmienie cokolwiek robi, a nie to po prostu statystycznie czasem odczyty wychodzą lepiej a czasem gorzej, i szukamy wyjaśnienia post factum?
czy ktoś z was kiedykolwiek zapytał klienta po sesji jak ocenia odczyt, nie mówiąc mu że był to dzień zaćmienia? I potem porównał z oceną z normalnego dnia? Bo to by był przynajmniej jakiś punkt odniesienia, nawet bez rygorystycznej metodologii.
Ja mam inne pytanie, może naiwne. Jeśli zaćmienia są takie problematyczne dla tarota, to dlaczego nie ma żadnej jednolitej tradycji która by to regulowała? Skoro wielu ludzi korzysta z tarota od wieków, to chyba ktoś by to ujednolicił?
