Ostatnio mój partner zaczął się interesować tarotem i zaproponował, żebyśmy razem stawiali karty. Trochę się wahałam, bo nie wiedziałam, czy to w ogóle ma sens robić to we dwoje. Czy ktoś ma doświadczenia z takim wspólnym wróżeniem? Chodzi mi o to, czy jedna osoba trzyma karty i zadaje pytanie, czy oboje możecie zadać swoje pytania naraz, i jak to w ogóle powinno wyglądać technicznie. Bo na razie siedzieliśmy razem i jakoś nie wiedzieliśmy, kto ma tasować, kto ma wyciągać karty...
To zależy od tego, co chcecie osiągnąć tym rozkładem. Jeśli pytanie dotyczy waszej relacji jako całości, to logiczne jest, że oboje wnosicie swoją energię do talii. Jeśli jedno z was pyta o coś swojego, to druga osoba powinna się mentalnie wycofać, bo inaczej obraz się rozmywa. Miałam sytuacje, gdzie czytałam dla par i kiedy oboje intensywnie myśleli o różnych rzeczach podczas tasowania, karty dawały bardzo chaotyczny obraz.
A czy w ogóle można razem tasować? Tzn. oboje po kolei biorą talię do ręki i mieszają? Pytam, bo słyszałam, że niektórzy nie pozwalają nikomu dotykać swoich kart.
Sceptycyzm partnera to temat rzeka. Widziałem sytuacje, gdzie sceptyk przy stole kompletnie nie przeszkadzał, i takie, gdzie jego nastawienie było wyczuwalne jak ściana. Dużo zależy od tego, czy ta osoba jest aktywnie negatywna, czy po prostu neutralna. Neutralność to nie problem.
Wracając do samej techniki, bo to mnie bardziej ciekawi: czy przy czytaniu dla pary robi się jeden rozkład dla obojga, czy dwa osobne? Bo wyobrażam sobie, że można zrobić rozkład, gdzie jedna strona to jedno, a druga to drugie. Widziałam coś takiego opisywanego jako rozkład relacji.
Mam inne podejście do tego tematu. Robiłam z moim partnerem takie sesje i najlepiej działało u nas, kiedy każde z nas po kolei zadawało pytanie i wyciągało swoje karty, ale siedząc razem i razem interpretując. Coś jakby dwa mini odczyty w jednej sesji, ale z komentarzem od drugiej osoby. Daje to dużo ciekawszy wgląd, bo partner widzi czasem rzeczy, których sami nie zauważamy.
Interesujący wątek. Mam pytanie do tych, co mają więcej doświadczenia: czy zdarzyło się wam, że wspólny odczyt wywołał jakieś napięcie między partnerami? Bo wyobrażam sobie, że karta mówiąca o konflikcie albo o czymś trudnym może być nieprzyjemna, gdy siedzisz obok osoby, której to dotyczy.
Ale czy to nie jest trochę tak, że jedna osoba przejmuje kontrolę nad sesją? Pytam szczerze, bo nie wiem, czy to jeszcze "wspólne" stawianie, czy raczej jeden czyta dla drugiego, a drugi siedzi obok.
Ale co z energią? Można ustalac zasady i pytania, ale jezeli nie ma połączenia energetycznego miedzy partnerami to karty i tak nie wyjdą dobrze. To jest podstawa podstaw i nie rozumiem dlaczego nikt tego nie podkreśla wyraźnie. Struktura bez energii to nic.
Mnie właściwie bardziej interesuje coś praktycznego po tym wszystkim co tu piszecie. Bo ten wątek zaczął się od pytania jak stawiać karty w parze, a my teraz rozmawiamy o energii i spójności. Czy ktoś ma jakiś konkretny rozkład, który dobrze działa przy dwóch osobach? Nie teoretycznie, tylko tak że to przetestowałaś?
To chyba był nasz problem. Ja chciałam zobaczyć, co karty powiedzą, a partner traktował to jako ciekawostkę towarzyską. Nie ustaliliśmy nawet po co to robimy, nie tylko jak.
Ale bierna obecnosc to nie jest połączenie energetyczne o którym mówiłem i dlatego takie sesje nie dają pełnych wynikow. To nie jest o intencji ani o słowach tylko o tym czy para naprawdę jest razem na poziomie energetycznym w tym momencie.
Słuchajcie, a co z rozkładami gdzie karty są odwrócone? Bo przy wspólnej sesji to chyba robi dodatkowy zamęt, jeśli jedna osoba pracuje z rewersami a druga nie?
To mi trochę odpowiada na moje pytanie z wcześniej. Może zamiast próbować robić pełen profesjonalny odczyt z chłopakiem, powinnam po prostu upraszczać? Bez rewersów, mniejszy rozkład, mniej zasad. Ale wtedy mam wrażenie, że to już nie jest "prawdziwy" tarot tylko jakaś uproszczona wersja.
A co jak jedna osoba bardzo chce a druga jest obojętna, ale nie przeciwna? Czy to już dyskwalifikuje sesję? Bo u mnie tak jest prawie zawsze i nie wiem, czy to problem, czy norma.
To ciekawy sposób. Ale nie boisz się, że jak zaczniesz pytać partnera o interpretację, to pójdzie w zupełnie innym kierunku niż chciałaś i zgubisz własny odczyt?
