Forum

Asystent AI
Tarot w parze - jak...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot w parze - jak stawiać karty razem z partnerem?


Wpisy: 226
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Ostatnio mój partner zaczął się interesować tarotem i zaproponował, żebyśmy razem stawiali karty. Trochę się wahałam, bo nie wiedziałam, czy to w ogóle ma sens robić to we dwoje. Czy ktoś ma doświadczenia z takim wspólnym wróżeniem? Chodzi mi o to, czy jedna osoba trzyma karty i zadaje pytanie, czy oboje możecie zadać swoje pytania naraz, i jak to w ogóle powinno wyglądać technicznie. Bo na razie siedzieliśmy razem i jakoś nie wiedzieliśmy, kto ma tasować, kto ma wyciągać karty...


Odpowiedz
99 odpowiedzi
1 Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Landrynna Też mnie to ciekawi, bo słyszałam różne podejścia. Jedni mówią, że tylko jedna osoba powinna dotykać talii podczas całego rozkładu, inni, że oboje mogą tasować. Czy to ma jakieś znaczenie energetyczne, czy to bardziej kwestia wygody?


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tego, co chcecie osiągnąć tym rozkładem. Jeśli pytanie dotyczy waszej relacji jako całości, to logiczne jest, że oboje wnosicie swoją energię do talii. Jeśli jedno z was pyta o coś swojego, to druga osoba powinna się mentalnie wycofać, bo inaczej obraz się rozmywa. Miałam sytuacje, gdzie czytałam dla par i kiedy oboje intensywnie myśleli o różnych rzeczach podczas tasowania, karty dawały bardzo chaotyczny obraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Paradoxa Ciekawe, co rozumiesz przez "mentalnie się wycofać". Jak to praktycznie wygląda? Bo siedzisz obok kogoś i trudno po prostu wyłączyć myślenie.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Whisper No właśnie, to nie jest łatwe i dlatego czytanie dla par bywa trudniejsze niż czytanie dla jednej osoby. Ja zazwyczaj proszę o chwilę ciszy przed rozkładem i daję każdej osobie zadanie skupienia się na konkretnym pytaniu albo intencji. Osoba, która nie zadaje pytania, może skupić się na obserwowaniu albo na życiu dobrze drugiej osobie, ale bez projektowania własnych oczekiwań.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

A czy w ogóle można razem tasować? Tzn. oboje po kolei biorą talię do ręki i mieszają? Pytam, bo słyszałam, że niektórzy nie pozwalają nikomu dotykać swoich kart.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Kolczasta Kwestia tego, czy ktoś może dotykać twojej talii, to naprawdę bardzo osobista sprawa i nie ma tu jednej odpowiedzi. Są osoby, które traktują talię jako mocno naładowaną własną energią i nie chcą tej energii mieszać. Są inne, które uważają, że właśnie przy czytaniu dla kogoś lub razem z kimś ta osoba powinna mieć kontakt z kartami. Ale mam pytanie do autorki tematu: czy wasze pytania podczas tej sesji były osobne, czy chcieliście pytać o coś wspólnego?


Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 226

@Ismer Chcieliśmy pytać o coś wspólnego, właśnie o naszą relację. Ale nie byliśmy zgodni co do tego, jak sformułować pytanie, bo ja chciałam zapytać o kierunek, a on o to, co nas blokuje. I może to był problem, że każde z nas miało inne pytanie w głowie.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Landrynna Właśnie to, co opisujesz, to jeden z najczęstszych błędów przy wspólnym stawianiu. Dwoje ludzi, dwie różne intencje, jedna talia. Karty muszą jakoś to uwzględnić i często wychodzą rozkłady, które są niespójne albo trudne do interpretacji, bo odpowiadają na dwa pytania naraz. Przed tasowaniem warto ustalić jedno, wspólne pytanie, na które oboje się zgadzacie.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Betalia A co jeśli naprawdę nie możemy się zgodzić na jedno pytanie? Mam podobny problem ze swoim partnerem, bo on jest sceptyczny wobec tarota i raczej siedzi przy tym z ciekawości, a nie z prawdziwym zaangażowaniem. Czy to psuje odczyt?


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Sceptycyzm partnera to temat rzeka. Widziałem sytuacje, gdzie sceptyk przy stole kompletnie nie przeszkadzał, i takie, gdzie jego nastawienie było wyczuwalne jak ściana. Dużo zależy od tego, czy ta osoba jest aktywnie negatywna, czy po prostu neutralna. Neutralność to nie problem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Szaman Nie zgadzam sie ze Szamanem, bo sceptycyzm zawsze przeszkadza. Energia sceptyka blokuje przepływ kart i nawet jak milczy to jego wibracje są negatywne. Czytałem o tym w kilku miejscach i sam to czułem. Najlepiej w ogule nie siadać do tarota z kimś kto nie wierzy.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus Skąd ta pewność? Masz jakiś konkretny przykład, czy to tylko teoria? Bo ja miałem odczyty w obecności totalnych sceptyków i nie wpłynęło to znacząco na jakość rozkładu. To trochę zbyt uproszczony pogląd.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Dzikitaurus Też bym nie był taki kategoryczny jak Dzikitaurus. Tarot to nie jest coś, co się wyłącza przez obecność jednej osoby. Poza tym, jeśli partner jest sceptyczny, ale siedzi spokojnie i nie komentuje złośliwie, to różni się to znacznie od kogoś, kto aktywnie podważa każdą kartę na bieżąco.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do samej techniki, bo to mnie bardziej ciekawi: czy przy czytaniu dla pary robi się jeden rozkład dla obojga, czy dwa osobne? Bo wyobrażam sobie, że można zrobić rozkład, gdzie jedna strona to jedno, a druga to drugie. Widziałam coś takiego opisywanego jako rozkład relacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Anima Tak, istnieje kilka układów specjalnie pod czytanie dla par albo o relacji. Jeden z popularniejszych to taki, gdzie wyciągasz karty symbolizujące każdą osobę z osobna, potem kartę pokazującą dynamikę między nimi, kartę tego, co ich łączy, i kartę tego, co im przeszkadza. Ale to nadal jeden rozkład, nie dwa osobne. Dwa osobne rozkłady dla tej samej relacji zwykle lepiej robić w różnym czasie i przez różne osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam inne podejście do tego tematu. Robiłam z moim partnerem takie sesje i najlepiej działało u nas, kiedy każde z nas po kolei zadawało pytanie i wyciągało swoje karty, ale siedząc razem i razem interpretując. Coś jakby dwa mini odczyty w jednej sesji, ale z komentarzem od drugiej osoby. Daje to dużo ciekawszy wgląd, bo partner widzi czasem rzeczy, których sami nie zauważamy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Gituska I który z was interpretował karty? Ty sama, czy partner też się wypowiadał? Pytam, bo zastanawia mnie, czy osoba, która nie zna zbyt dobrze kart, może wnosić coś wartościowego do interpretacji, czy raczej przeszkadza.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Tarotka Oboje. I szczerze, partner, który nie zna kart, często mówi rzeczy całkowicie intuicyjne i niezabarwione znajomością "podręcznikowych" znaczeń. Czasem to bardziej trafne niż moje analizy. Nie chodziło nam o techniczną interpretację, ale o to, co karta budzi w człowieku.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Interesujący wątek. Mam pytanie do tych, co mają więcej doświadczenia: czy zdarzyło się wam, że wspólny odczyt wywołał jakieś napięcie między partnerami? Bo wyobrażam sobie, że karta mówiąca o konflikcie albo o czymś trudnym może być nieprzyjemna, gdy siedzisz obok osoby, której to dotyczy.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Lurisk Tak, zdarzało się. I to nie raz. Szczególnie trudne są sytuacje, kiedy karta wyciągnięta dla jednej osoby pokazuje coś, co ta osoba może odebrać jako atak ze strony partnera. Na przykład Szatan albo Wieża w kontekście relacji potrafi wywołać reakcję obronną, zanim w ogóle zdążysz cokolwiek wyjaśnić.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Paradoxa I co wtedy robisz? Przerywasz interpretację, czekasz aż emocje opadną? Bo wyobrażam sobie, że to może szybko pójść w złym kierunku, jeśli partner zinterpretuje coś po swojemu, zanim ty zdążysz dać kontekst.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lurisk To jest właśnie argument za tym, żeby przed wspólnym rozkładem wyraźnie powiedzieć, że żadna karta nie jest wyrokiem ani oskarżeniem. Brzmi banalnie, ale robię to zawsze. Szczególnie przy parach, gdzie jedna osoba nie ma doświadczenia z tarotem.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Betalia A jak to tłumaczysz komuś, kto widzi kartę ze szkieletem i się pyta, co to znaczy? Bo mój partner raz coś takiego zobaczył i zareagował śmiechem, ale śmiechem nerwowym. Nie wiedziałam, czy to dobrze, czy źle.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@KiraK Śmiech to często mechanizm obronny przy kontakcie z czymś, co podświadomie dotyka jakiegoś tematu. Niekoniecznie zły znak. Ale wracając do pytania Luriska, bo to ważniejsze: masz jakąś zasadę co do tego, kiedy przerywać sesję, jeśli robi się napięta?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Szaman Szczerze? Nie mam wypracowanej reguły. Raczej czuję, kiedy trzeba zrobić przerwę. Ale to doświadczenie, którego nie da się komuś przekazać w jednym zdaniu.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Paradoxa Mnie ciekawi coś innego w tym co napisała Paradoxa. Skoro Wieża albo Szatan może wywołać takie napięcie, to czy w ogóle jest sens robić wspólny odczyt bez kogoś, kto umie moderować taką rozmowę? Tzn. czy dwie osoby, z których jedna ledwo zna karty, mogą sobie z tym poradzić?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Tarotka Mogą, ale potrzebują inaczej rozłożyć akcenty. U nas działało tak, że ja prowadziłam interpretację, a partner słuchał i dopiero na końcu mówił, co mu się z tym kojarzy. Nie interpretowaliśmy razem w tym sensie, że kłóciliśmy się o znaczenie, tylko każde wnosiło swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie jest trochę tak, że jedna osoba przejmuje kontrolę nad sesją? Pytam szczerze, bo nie wiem, czy to jeszcze "wspólne" stawianie, czy raczej jeden czyta dla drugiego, a drugi siedzi obok.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Kolczasta No trochę tak, przyznam. Ale myślę, że przy nierównym poziomie wiedzy o kartach to nieuniknione. Chyba że chodzi wam o coś innego przez "wspólne", bo można to rozumieć różnie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Gituska Właśnie, co tak naprawdę znaczy "stawiać karty razem"? Bo z tego wątku wyłaniają się co najmniej trzy różne modele. Jeden: oboje tasujecie i oboje wyciągacie. Dwa: jedno czyta, drugie uczestniczy energetycznie. Trzy: każde robi swój odczyt, ale w tej samej sesji. I chyba każde z nich działa inaczej.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Whisper Czwarty model, który widziałam opisywany, to że jedno tasuje i kładzie karty, a drugie wybiera, które odwrócić albo które wziąć ze stosu. Coś jakby podział ról w ramach jednego rozkładu. Czy ktoś z was to próbował?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Anima Próbowałem coś podobnego, ale nie z partnerem, tylko na warsztatach. I wydaje mi się, że to działa, o ile role są z góry jasne. Problem pojawia się, gdy jedna osoba zaczyna wchodzić w rolę drugiej, bo to zamazuje, czyja energia jest czyja.


Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 226

@Ismer Właściwie to chyba nasz problem był podobny do tego, co Ismer opisuje. Nie ustaliliśmy, kto co robi, i każde z nas robiło coś innego. Ja tasowałam, on losowo wyciągnął jedną kartę sam, zanim poprosiłam, i potem nie wiedzieliśmy, czy ta karta jest jego, moja, czy nasza.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Landrynna To świetny przykład tego, co może pójść nie tak. I tu nie chodzi o błąd, tylko o brak struktury. Pytanie do ciebie: gdybyś miała to zrobić jeszcze raz, to co byś ustaliła na samym początku, zanim w ogóle dotknęliście talii?


Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 226

@Betalia Chyba właśnie to pytanie. Jedno, wspólne, sformułowane zanim zaczniemy. I może to, kto tasuje i kto wyciąga. Bo u nas to było chaotyczne i teraz widzę, że to robiło różnicę.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Landrynna Ciekawe zestawienie. Ale w praktyce przy parach często jest tak, że jedna osoba przychodzi po wróżbę, a druga po rozmowę. I to samo napięcie, które Landrynna opisywała na początku, może wynikać właśnie z tego, że każde chce czegoś innego od tej sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale co z energią? Można ustalac zasady i pytania, ale jezeli nie ma połączenia energetycznego miedzy partnerami to karty i tak nie wyjdą dobrze. To jest podstawa podstaw i nie rozumiem dlaczego nikt tego nie podkreśla wyraźnie. Struktura bez energii to nic.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus Co rozumiesz przez "połączenie energetyczne"? Bo to może znaczyć różne rzeczy. Mówisz o emocjonalnej bliskości, o wspólnej intencji, o czymś jeszcze innym? Zanim stwierdzisz, że to podstawa, warto wiedzieć, o czym konkretnie.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Szaman Wiadomo że o energii, nie trzeba tego tłumaczyc. Pary które są ze sobą naprawdę związane energetycznie mają lepsze odczyty i to nie jest moje zdanie tylko fakt. Można googlować i sprawdzić.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Dzikitaurus "Można googlować i sprawdzić" to nie jest argumentacja. Masz jakieś własne obserwacje, które to potwierdzają? Bo z mojego doświadczenia jakość odczytu przy parach zależy bardziej od klarowności pytania i skupienia niż od tego, jak bardzo para jest ze sobą "energetycznie związana". Pary bardzo zakochane potrafiły mieć rozkłady kompletnie rozsypane, bo każde chciało usłyszeć co innego.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Paradoxa Mam własne obserwacje i to wystarczy. Stawialem karty z różnymi parami i widać różnicę. Para która ma napięcia między sobą dostaje chaotyczne rozkłady, para która jest zgrana dostaje spójne. To nie jest teoria tylko praktyka.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Dzikitaurus No ale "chaotyczny rozkład" to już interpretacja, nie fakt. Karty nie wychodzą bardziej chaotycznie u skłóconych par, bo nie mają jak wiedzieć, że para jest skłócona. To ty interpretujesz je jako chaotyczne, bo masz kontekst relacji. Rozumiesz różnicę?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus I jeszcze jedno pytanie, bo naprawdę chcę zrozumieć twój tok myślenia: co znaczy dla ciebie "spójny rozkład"? Mam na myśli konkretne kryterium, nie ogólne wrażenie.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Mnie właściwie bardziej interesuje coś praktycznego po tym wszystkim co tu piszecie. Bo ten wątek zaczął się od pytania jak stawiać karty w parze, a my teraz rozmawiamy o energii i spójności. Czy ktoś ma jakiś konkretny rozkład, który dobrze działa przy dwóch osobach? Nie teoretycznie, tylko tak że to przetestowałaś?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Tarotka Tak, używałam rozkładu gdzie każda osoba losuje po trzy karty i układamy je naprzeciwko siebie. Pierwsza para kart to "jak ja widzę siebie w tej relacji", druga para to "jak widzę drugą osobę", trzecia para to "czego oczekuję". Potem porównujemy, co wyszło i szukamy, gdzie obrazy się pokrywają albo kłócą. Działa, bo od razu widać różnice w postrzeganiu.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Gituska O, to brzmi naprawdę sensownie. Ale jak sobie radzicie z tym, że jedna karta może być odczytana zupełnie inaczej przez każdą z osób? Bo np. ja i mój partner pewnie inaczej zobaczymy tę samą kartę i nie wiem, czy to problem, czy właśnie o to chodzi.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@KiraK Właśnie o to chodzi. Różnica w odczytaniu jest informacją. Jeśli ty widzisz w Hermicie spokój i skupienie, a partner widzi izolację i chłód, to ta różnica mówi coś o tym, jak każde z was odbiera tę relację. Nie trzeba uzgadniać jednej interpretacji.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Gituska To co Gituska opisuje to w zasadzie projekcja na karty, nie? Każda osoba projektuje własne odczucia. I to ma sens jako ćwiczenie komunikacyjne, ale zastanawiam się, czy to jest jeszcze wróżba, czy już bardziej taka ustrukturyzowana rozmowa o relacji.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Whisper A czy to rozróżnienie jest ważne? Serio pytam, bo mam wrażenie, że przy wspólnym stawianiu te granice naturalnie się zacierają. I może to dobrze.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Betalia Dla mnie jest ważne, bo zmienia oczekiwania. Jeśli idziemy w to jako wróżbę, to oczekujemy wglądu w coś, czego nie wiemy. Jeśli to ćwiczenie komunikacyjne, to wyciągamy to, co już w sobie mamy. Jedno i drugie ma wartość, ale to inne cele.


Odpowiedz
Wpisy: 226
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

To chyba był nasz problem. Ja chciałam zobaczyć, co karty powiedzą, a partner traktował to jako ciekawostkę towarzyską. Nie ustaliliśmy nawet po co to robimy, nie tylko jak.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Landrynna I to jest, moim zdaniem, ważniejsze niż pytanie o rozkład czy energie. Wspólna intencja albo przynajmniej świadomość, że mamy różne intencje. Bo jeśli tego nie ma, to nawet najlepszy rozkład nic nie da.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Ismer Ale jak to ustalić bez tego, żeby sesja stała się jakąś korporacyjną odprawą? Bo jak sobie wyobrażam, że siadamy i zanim wyciągniemy kartę rozmawiamy godzinę o celach i oczekiwaniach, to chyba partner by mi uciekł.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Kolczasta No nie chodzi o godzinną rozmowę. Jedno zdanie wystarczy. "Chcę zobaczyć jak karty patrzą na naszą relację" albo "chcę porozmawiać o tym, co każde z nas tu wnosi". To zmienia całą dynamikę.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Ismer A co z sytuacją, kiedy partnerowi karty są kompletnie obojętne, ale zgadza się siedzieć obok? Czy w ogóle ma sens robić wspólny odczyt, jeśli jedna osoba jest w zasadzie tylko obserwatorem? Bo z tego co czytam, to chyba jest dość częste.


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Anima Mam dokładnie taką sytuację i szczerze nie wiem, co z tym zrobić. Chłopak siedzi, patrzy, mówi "ciekawe", ale czuć, że go to nie dotyczy. Zastanawiam się, czy w takim razie to w ogóle ma sens robić razem, czy lepiej po prostu postawić same dla siebie.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Keijla92 A czego ty oczekujesz od jego obecności? Bo to ważne pytanie. Jeśli chcesz żeby aktywnie uczestniczył, a on nie chce, to jest problem. Ale jeśli chodzi ci o to, żeby był przy tym, kiedy robisz odczyt dotyczący was obojga, to jego bierna obecność może mieć sens, nawet bez zaangażowania.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale bierna obecnosc to nie jest połączenie energetyczne o którym mówiłem i dlatego takie sesje nie dają pełnych wynikow. To nie jest o intencji ani o słowach tylko o tym czy para naprawdę jest razem na poziomie energetycznym w tym momencie.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus Słyszę to samo co wcześniej, ale nadal nie wiem, jak to zmierzyć albo jak to osiągnąć praktycznie. Co konkretnie robisz, żeby "połączenie energetyczne" było podczas sesji? Bo jeśli masz jakiś sprawdzony sposób, chętnie posłucham. Naprawdę, nie ironicznie.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Szaman Ok więc powiem konkretnie. Przed sesją siadamy naprzeciwko siebie, kilka minut ciszy, oddychamy w tym samym rytmie i skupiamy sie na tej samej intencji. Nie mierzy sie tego oczywiście, ale czuć róznicę kiedy to jest zrobione a kiedy nie. Tak samo jak czujesz kiedy powietrze jest naładowane przed burzą.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus Dobra, to jest już coś konkretnego. Czyli mówisz o synchronizacji oddechu i wspólnym skupieniu przed rozkładem. To brzmi jak technika medytacyjna bardziej niż coś specyficznego dla tarota. Czy uważasz, że to zadziała tak samo przed jakąkolwiek wspólną praktyką, czy jest coś specyficznie tarotowego w tym, co robisz?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Szaman Właściwie ta synchronizacja oddechu to stara praktyka i ma sens niezależnie od tego, jak nazwiemy to co się potem dzieje. Ale wracając do pytania Szamana, bo myślę że to ważne, czy to zmienia sam odczyt, czy zmienia to, jak para ze sobą rozmawia w trakcie?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Betalia To jest dobre pytanie i myślę, że odpowiedź jest "i jedno i drugie, ale z różnych powodów". Kiedy dwie osoby są spokojniejsze i bardziej skupione, to interpretacje są mniej reaktywne. Mniej "o nie, ta karta wygląda groźnie", a więcej rzeczywistego zastanowienia. Czy to energia czy psychologia, efekt jest podobny.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Paradoxa A jak to wygląda w praktyce z kartami, które mogą wywołać jakąś silną reakcję u jednej osoby? Bo zastanawiam się, że nawet z tym skupieniem przed rozkładem, jak wypadnie np. Wieża albo Śmierć, to coś może pójść nie tak w tej dynamice.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@KiraK To jest właśnie ten moment, który mówi najwięcej. Jak oboje siedzicie spokojnie i wyskakuje Wieża, to patrzysz, czy partner blednie, czy wzrusza ramionami, czy pyta co to znaczy. Ta pierwsza reakcja, zanim ktokolwiek powie słowo, jest często cenniejsza niż cały późniejszy odczyt.


Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 226

@Gituska To jest coś, czego nie brałam pod uwagę. Że reakcja na kartę jest sama w sobie informacją. U nas było tak, że jak wypadła jakaś trudna karta, to partner od razu pytał "i co, to znaczy, że będzie źle?" i trochę rozwalało to cały klimat. Teraz rozumiem, że może to nie był problem z kartą, tylko z tym, że nie wiedział, czego się spodziewać.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Landrynna To co Landrynna opisuje to chyba najczęstszy punkt tarcia przy wspólnych sesjach. Jeden wie, że Wieża nie musi znaczyć katastrofy, drugi nie wie i reaguje lękiem. Jak wy to rozwiązujecie zanim zaczynacie? Bo zakładam, że nie tłumaczycie całej talli przed każdą sesją.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Whisper Nie trzeba tłumaczyć całej talli. Wystarczy powiedzieć jedno zdanie przed rozkładem: "nawet trudna karta nie jest wyrokiem, jest pytaniem". To zmienia ramę. Widziałem, że to działa nawet u osób, które wchodzą z dużym sceptycyzmem albo dużym lękiem.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Ismer I partner to po prostu przyjmuje? Bo u mnie każda próba wytłumaczenia czegokolwiek przed kartami kończy się tym, że on zaczyna pytać o szczegóły i nigdy nie dochodzimy do samego rozkładu. Może to kwestia osobowości, nie wiem.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Kolczasta Ha, to brzmi znajomo. W takim razie może lepiej to powiedzieć już po tym, jak karta leży na stole. Kiedy konkretna karta jest przed wami, to rozmowa o niej jest dużo bardziej przyziemna niż abstrakcyjne tłumaczenie zasad wcześniej. Pytanie jest o tę konkretną kartę, nie o tarota w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, a co z rozkładami gdzie karty są odwrócone? Bo przy wspólnej sesji to chyba robi dodatkowy zamęt, jeśli jedna osoba pracuje z rewersami a druga nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka Dobra kwestia. Osobiście przy sesjach z partnerem, szczególnie jeśli ta druga osoba ma niewielki kontakt z tarotem, całkowicie odpuszczam rewersy. Nie dlatego, że nie mają znaczenia, ale dlatego, że wchodzenie w rewersy przy kimś nieobytym to jak tłumaczenie składni języka w połowie rozmowy. Gubisz kontakt.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

To mi trochę odpowiada na moje pytanie z wcześniej. Może zamiast próbować robić pełen profesjonalny odczyt z chłopakiem, powinnam po prostu upraszczać? Bez rewersów, mniejszy rozkład, mniej zasad. Ale wtedy mam wrażenie, że to już nie jest "prawdziwy" tarot tylko jakaś uproszczona wersja.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Keijla92 A skąd to poczucie, że uproszczona wersja jest mniej prawdziwa? Czytałaś gdzieś, że musi być określona liczba kart albo określone zasady żeby się liczyło?


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Betalia Nie czytałam wprost, ale tak to jakoś czuję. Że jak zrezygnuję z połowy zasad, to co w ogóle zostaje. Może to głupie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Keijla92 Nie jest głupie, ale myślę że to pytanie o to, czemu tarot w ogóle służy. Jak chcesz mieć precyzyjny odczyt dla siebie, to zasady mają znaczenie. Jak chcesz mieć z kimś rozmowę przez karty, to zasady są rusztowaniem, a nie samą budowlą. Można je zdjąć kiedy stoisz już na poziomie.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Lurisk To co Lurisk pisze brzmi logicznie, ale mam pytanie do osób z doświadczeniem, czy naprawdę czujecie różnicę między "pełnym" odczytem a tym uproszczonym? Czy końcowy wgląd jest inny, czy tylko droga do niego?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Anima W moim doświadczeniu różnica jest głównie w głębokości, nie w trafności. Trzy karty bez rewersów z kimś zaangażowanym dadzą często więcej niż rozbudowany rozkład z kimś, kto jest myślami gdzie indziej. Ale to dotyczy każdego odczytu, nie tylko par.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Szaman No właśnie dlatego mówiłem o połączeniu energetycznym. Jak oboje jesteście naprawdę obecni to nawet jedna karta wystarczy. Jak nie ma tego połączenia to i dziesiec kart nic nie da. To jest podstawa której nie można pominąc przy pracy w parze.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Dzikitaurus Ale co to znaczy "naprawdę obecni" w praktyce? Bo to brzmi jak coś, co albo masz, albo nie masz, i nie bardzo wiadomo co z tym zrobić jak tej obecności brakuje.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Anima @Dzikitaurus To pytanie Animy mnie zatrzymało, bo właściwie Dzikitaurus mówi o czymś realnym, tylko podaje to jak aksjomat. Jak wy sprawdzacie czy ta wspólna obecność jest, zanim zaczniecie kłaść karty?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Lurisk U mnie to jest dość proste. Patrzę, czy partner robi karty dlatego, że chce, czy dlatego, że ja chcę. Różnica jest widoczna w ciele, w tym jak siada, jak trzyma talię. Jak widać, że jest tam z przymusu, to proponuję po prostu żebyśmy odpuścili na ten raz.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

A co jak jedna osoba bardzo chce a druga jest obojętna, ale nie przeciwna? Czy to już dyskwalifikuje sesję? Bo u mnie tak jest prawie zawsze i nie wiem, czy to problem, czy norma.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kolczasta Myślę, że "obojętny ale otwarty" to zupełnie wystarczające. Problem jest wtedy, gdy ktoś jest aktywnie sceptyczny i pokazuje to przez cały odczyt, komentuje każdą kartę z dystansem. Obojętność to neutralne pole, nie przeszkoda.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Paradoxa No nie wiem, bo energie się mieszają i jak jedno jest naładowane a drugie puste to ta sesja jest jednostronna. Prawdziwa praca w parze wymaga że oboje wnosza cos do przestrzeni.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Dzikitaurus Co konkretnie miałoby wnosić ta "obojętna" osoba, jeśli jest otwarta i słucha? Pytam serio, bo nie jestem pewna, czy masz na myśli coś praktycznego, czy bardziej subtelnego.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Betalia No chodzi o intencje. Jak ktoś siedzi i tylko patrzy to ta intencja jest zerowa. Musi byc współuczestnictwo nie tylko fizyczne.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Betalia Zatrzymałbym się przy tym co Betalia pyta, bo to naprawdę nie jest oczywiste. Czy masz na myśli, że ta osoba powinna aktywnie zadawać pytanie do rozkładu, czy chodzi o coś innego przez to współuczestnictwo?


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Szaman Właśnie to mi nie daje spokoju. Bo jak próbowałam robić karty z chłopakiem, on siedział, słuchał, nie komentował, ale nie wyglądał na niezainteresowanego. I właściwie nie wiem, czy to była dobra sesja, czy nie, bo nie mam żadnego punktu odniesienia.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Keijla92 A co czułaś podczas tej sesji? Nie co się wydarzyło, ale jak to było dla ciebie od środka. Czy miałaś poczucie, że mówisz do ściany, czy że gdzieś trafia?


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Gituska Szczerze? Nie wiem. Czułam się trochę jak na występie. Że on patrzy jak coś robię, a nie że robimy to razem. Może o to chodzi w tym całym "współuczestnictwie".


Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 226

@Keijla92 To co Keijla opisuje chyba dotknęło czegoś ważnego. U mnie był dokładnie ten moment, kiedy poczułam, że to był mój monolog z kartami, a partner był widzem. Zmiana przyszła dopiero kiedy zaczęłam zadawać mu pytania w trakcie. Nie "co o tym myślisz", ale konkretne, jak "co ci przypomina ta postać na karcie".


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawy sposób. Ale nie boisz się, że jak zaczniesz pytać partnera o interpretację, to pójdzie w zupełnie innym kierunku niż chciałaś i zgubisz własny odczyt?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 226

@Tarotka Tak, na początku się bałam. Ale okazało się, że właśnie te "inne kierunki" były często bardziej trafne niż to, co sama widziałam. On coś powiedział o jednej karcie, co mnie kompletnie zaskoczyło, i to było bardziej o nas niż cokolwiek co wcześniej czytałam.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Landrynna To co Landrynna opisuje to właściwie jest sedno odczytu w parze, prawda? Że druga osoba nie musi znać tarota, żeby wnieść coś istotnego. Wystarczy, że patrzy świeżym okiem bez całego kontekstu symboliki.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Whisper Ale czy wtedy to nadal jest tarot, czy po prostu rozmowa z kartami jako pretekstem? Pytam, bo nie wiem gdzie jest ta granica i czy ona w ogóle ma znaczenie.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@KiraK A czy ta granica ci jest potrzebna? Szczerze zastanów się po co chcesz ją narysować. Jeśli coś działa i przynosi wgląd, to po co nazywać to "mniej tarotem"?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@KiraK Myślę, że to pytanie KiraK jest bardziej praktyczne niż filozoficzne. Chodzi chyba o to, czy taka sesja "z pretekstem" daje te same efekty co prawdziwa praca z symboliką. I tu powiem, że zależy czego szukasz. Jeśli chcesz głębokiej pracy z Wielką Arkana, to "partner jako świeże oko" nie wystarczy. Jeśli chcesz połączenia i wspólnej refleksji, to jest idealne.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Taurus Ale dlaczego te dwie rzeczy miałyby się wykluczać? Można mieć głęboki kontakt z symboliką i jednocześnie zapytać partnera co widzi na karcie. Nie musisz rezygnować z Wielkiej Arkany żeby ktoś obok mógł mieć własną perspektywę.


Odpowiedz
Udostępnij: