Mam taki dylemat od jakiegoś czasu i chciałam zapytać, bo widzę, że ludzie podchodzą do tego bardzo różnie. Kiedy podczas tasowania karta wypadnie odwrócona albo po prostu leży do góry nogami w rozłożeniu, to co z nią robicie? Czytacie ją jako odwróconą z odwróconą interpretacją, czy ustawiacie ją z powrotem i traktujecie jak normalną? Pytam, bo sama nie wiem, jak do tego podejść i zależy mi na tym, żeby nie robić czegoś bez sensu, tylko dlatego, że tak gdzieś przeczytałam.
Słuchajcie, a co z sytuacją, kiedy ktoś czyta dla drugiej osoby i ta osoba sama tasuje? Czy ona powinna wiedzieć o całej tej filozofii odwróceń, czy to jest problem czytelnika?
To ja chyba muszę najpierw zdecydować, czy w ogóle chcę używać odwróceń, zanim zacznę tasować z intencją. Bo na razie to mi one po prostu wychodzą przypadkowo i nie wiem, co z nimi zrobić. Czy ktoś wie, jak w ogóle podjąć tę decyzję na początku, nie mając jeszcze dużego doświadczenia z czytaniem?
Tylko jak to zapisywać? To znaczy, czy wystarczy napisać co karta znaczy odwrócona według książki, czy też opisywać własne odczucie, które się przy niej pojawia?
Ale skąd wiedzieć, że to intuicja, a nie po prostu to, że karta wyszła odwrócona i my podświadomie szukamy pasującego złego znaczenia? Bo chyba łatwo się tu oszukać?
O, tego się nie spodziewałam. Zawsze myślałam, że odwrócona to jak osobna karta niemal. Że w talii masz tak naprawdę 156 kart, nie 78.
To właśnie mnie trochę niepokoi w tym wszystkim. Że nasze osobiste doświadczenia z kartą mogą tak bardzo zabarwić interpretację, że potem czytamy kartę przez ten filtr zawsze. Czy to jest ok, czy raczej coś, przed czym trzeba uważać?
A ja robiłam odwrotnie, próbowałam różnych podejść na raz i teraz trochę żałuję, bo mam wrażenie, że nie mam żadnego własnego systemu. Wszystko mi się miesza.
Trzy miesiące to niewiele, więc może nie ma się co martwić, że nie ma jeszcze systemu? Ja jestem mniej więcej tyle samo i też nie mam poczucia, że cokolwiek mi się ułożyło w całość.
Okej, to ma sens. Ale to znaczy, że potem i tak w końcu trzeba się zmierzyć z odwróconymi? Nie da się ich po prostu omijać na stałe?
A mnie zastanawia jedno: czy jak nie interpretujesz odwróceń, to po prostu obracasz kartę z powrotem? Bo jak zostawiasz ją odwróconą w układzie, to i tak gdzieś tam siedzi w głowie, że coś jest nie tak.
To bardzo dobra obserwacja. Chęć obrócenia karty to reakcja na dyskomfort, nie decyzja techniczna. Warto to sobie uświadomić, bo inaczej robimy coś automatycznie i nie wiemy dlaczego.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie, bo sama się z tym zmagam. Czy da się w ogóle wytrenować, żeby odwrócona karta nie wywoływała automatycznej reakcji lękowej? Czy to zawsze będzie gdzieś z tyłu głowy?
A właściwie skąd w ogóle pochodzi ten pomysł, że odwrócona równa się zła? Czy to jest stara tradycja, czy to jest coś, co przyszło z popularnych książek?
To trochę tłumaczy, dlaczego tak wiele osób boi się odwróceń. Jak uczysz się z takiego podręcznika, to masz wpojone, że odwrócona to prawie zawsze problem. I potem trudno z tego wyjść, nawet jak chcesz.
Hm, ale jak ktoś jest na początku i ma tylko podręcznik, to skąd w ogóle wziąć to "coś swojego"? Zapytam wprost, bo chyba jestem dokładnie w tym miejscu.
Wracając do samych odwróceń, bo trochę odeszliśmy od sedna. Czy ktoś tu stosuje metodę, że obraca kartę z powrotem, ale zapisuje sobie gdzieś, że wyszła odwrócona? Myślałam o czymś takim, żeby nie tracić informacji, ale nie musieć się z nią mierzyć od razu.
To nie jest głupie pytanie. Część tradycji mówi, że tak, sam fakt wypadnięcia odwróconej jest już sygnałem, niezależnie od tego, jaką kartę to jest. Inne tradycje mówią, że to czysto mechaniczne i zależy od sposobu tasowania. Nie ma jednej odpowiedzi.
Słucham tej rozmowy i myślę, że zaczęłam ten wątek z pytaniem technicznym, a wyciągam coś zupełnie innego. Że właściwie chodzi o to, czemu w ogóle przypisujemy odwróconej karcie jakąkolwiek wartość, skoro cały sens tarot to i tak my sami. Może zbyt filozoficznie to ujęłam, nie wiem.
Nie, to nie jest za filozoficzne, tylko chyba trafiłaś w coś ważnego. Bo skoro całość interpretacji jest subiektywna, to chęć obrócenia karty z powrotem to jest też subiektywna decyzja, nie jakaś zasada.
Czekajcie, bo chyba zgubiłam wątek. Mówimy teraz o tym, jak odróżnić własną interpretację od blokady, czy wróciłyśmy do pytania, czy w ogóle czytać odwrócenia? Bo mam wrażenie, że to się już trochę przeplata.
Myślę, że nie ma jednej metody na wejście w to. Ale od czegoś trzeba zacząć, więc może po prostu: wybierz jeden sposób, zapisz go sobie jako robocze założenie, i trzymaj się go przez kilka tygodni. Nie dlatego, że jest jedyny słuszny, tylko żeby mieć punkt odniesienia. Po czasie sam zauważysz, co ci w tym systemie nie gra.
