O Boże, to jest genialne i w ogóle o tym nie myślałam! Takie notatki to musiałyby hyba zmienić całe podejście do odczytów, bo zamiast traktować każdą kartę jak wyrocznię zaczynam widzieć jak moja własna interpretacja jest skrzywiona. Ale jak długo prowadziłaś zanim zobaczyłaś ten wzorzec? Miesiąc to chyba za mało?
Mnie te notatki też bardzo pomagaja, tylko prowadzę je troche inaczej - zapisuję też swój stan emocjonalny w momencie rozkładu. Bo odkryłam że jak jestem przestraszona to wyciągam zupełnie inne karty na to samo pytanie niż kiedy jestem spokojna. Albo te same karty interpretuję inaczej. Nie wiem czy ktoś jeszcze to zaobserwowal?
Właśnie przez to jestem sceptyczna wobec całego podejścia 'robię rozkład przed spotkaniem'. jeśli stan emocjonalny wpływa na to co widzisz w kartach, to przed spotkaniem z eks jesteś w najgorszym możliwym stanie żeby czytać cokolwiek. nie wydaje wam się?
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale nie do końca rozumiem jak ten rozkład ma w ogóle działać przed spotkaniem. Tzn. co dokładnie pytacie kart przed spotkaniem z eks? Czy to jest 'co z tego spotkania wyniknie' czy 'jak mam się zachować' czy coś innego? Bo to chyba zmienia cały rozkład.
oj, ale Salomejka.pl - jak pytasz o 'energię spotkania' to co właściwie chcesz wiedzieć? Że będzie ciężko, że będzie lekko? I co z tą informacją potem robisz? Mnie zawsze to pytanie zatrzymuje. Wiem że Wieża to nagła zmiana ale co mi to mówi o tym jak mam wejść na kawę z byłym?
Właśnie Antonisia dotknęła sedna mojego pierwotnego pytania. Chodzi mi o to żeby rozkład mi nie tyle przepowiedział co będzie, ale pomógł mi wejść na to spotkanie w lepszym stanie. Czy to jest właściwe użycie tarota? Bo może w ogóle pytam nie o to co trzeba
kurczę, myślę że to jak najbardziej właściwe podejście, ale wtedy pytanie do kart powinno być inne. Nie 'co z tego spotkania wyniknie' tylko 'co powinienem w sobie przepracować przed tym spotkaniem' albo 'na co zwrócić uwagę żeby zostać sobą'. To zupełnie zmienia jakie pozycje w rozkładzie mają sens
Leszczynka, czyli wedlug ciebie pytanie do kart przed spotkaniem z eks powinno być w ogóle inaczej sformułowane? Że nie 'co się wydarzy' tylko 'co mam w sobie przepracowac'? Bo to troche wywraca do gory nogami to o czym rozmawiałyśmy przez ostatnie kilkanaście postów
No ale tutaj jest właśnie moja watpliwość. Jesli tarot jest tylko lustrem mojego wewnętrznego stanu, jak mówiła Tolcia, to co dokładnie mi powie pytanie 'co mam w sobie przepracować'? Że mam przepracować to co i tak już wiem że mam przepracować? Czy to nie jest trochę okrągłe?
Mam konkretne pytanie do Leszczynki - jak brzmiało dosłownie twoje pytanie do kart, to kture uznałaś za pomocne? Bo chodzi mi o sformułowanie, nie o ideę ogólną. Przy spotkaniach z eks słowa mają znaczenie, bo łatwo nieświadomie zadać pytanie które z góry zakłada odpowiedź.
pytałam mniej więcej tak: 'co we mnie stoi na przeszkodzie żeby to spotkanie przebiegło spokojnie'. Nie 'co się stanie' tylko 'co we mnie'. Dzięki temu cały rozkład był o mnie, a nie o eksie i o tym co on zrobi. To przestawienie punktu ciężkości dużo zmieniło.
To jest bardzo dobre sformułowanie, ale zastanawiam się czy nie za wąskie. 'Co stoi na przeszkodzie' zakłada że coś stoi, prawda? A może nie stoi nic i to też jest informacja. Czy karty ci kiedyś odpowiedziały że właściwie nic nie blokuje?
Gwiazda to karta nadziei i uzdrowienia, wiec taka odpowiedz jak najbardziej ma sens. Ale Leszczynka - czy to nie jest sytuacja gdzie możesz sobie zinterpretować karte tak jak chcesz? Gwiazda może znaczyć 'idź spokojnie' albo 'masz złudną nadzieję i za chwilę się rozczarujesz'. Jak rozróżniłaś? 🙁
Słuchajcie, ja się tu uczę i mam może głupie pytanie - czy można wogóle zrobić rozkład dla kogoś innego przed jego spotkaniem z eks? Tzn. koleżanka ma spotkanie i ona sama nie wierzy w tarot, ale ja bym chciała jej sprawdzić. Ma to jakikolwiek sens czy to bez wartości?
A czy to nie jest dokładnie ten sam mechanizm co z własnym spotkaniem? Że pytanie z pozoru jest o zdarzenie zewnętrzne ale tak naprawdę zawsze jest o własny lęk? Bo wracając do głównego sensu tego wątku - robimy rozkłady przed spotkaniami z eks wlaśnie dlatego ze się boimy, nie dlatego że chcemy wiedzieć co się stanie. :))
Ewunia trafia w samo sedno. rozklad przed spotkaniem z eks to jest rozkład ze strachu. I pytanie nie jest czy to dobry czy zły powód do siadania z kartami, ale czy zamiast zmniejszać strach nie zwiększa go. Bo jak wyciągniesz coś ciężkiego, to idziesz na spotkanie bardziej wystraszona niż przed rozkładem.
No właśnie, to jest ten problem o którym myślałam ale nie umiałam go nazwać. Czy jest jakiś rozkład który z założenia daje raczej spokój niż dodatkowy strach? Czy to w ogóle możliwe przy tarocie?
Myślę że odpowiedź na pytanie Jasminowej leży nie w talii tylko w tym jak skonstruujesz rozkład. Jeśli masz pozycje w rozkładzie takie jak 'moja siła w tym spotkaniu' i 'co mogę zabrać z tego dla siebie' to nawet ciężkie karty dają coś konstruktywnego. Czy ktoś tu ma konkretny układ pozycji ktury stosuje przed takimi spotkaniami? :))
Mam jeszcze jeden pomysł do tego co pisałam - co jeśli jedna pozycja w rozkładzie byłaby specjalnie na ten lęk? Tzn. nie owijać go w bawełnę tylko wprost: 'czego się boję w tym spotkaniu'. I dopiero potem 'moja siła'. Wtedy karty nie muszą przemycać strachu bokiem, bo ma on swoje konkretne miejsce.
Zgadzam sie z Glozką. Jak tłumisz strach podczas tasowania to i tak wypłynie gdzieś w rozkładzie, tylko ukryty pod innymi kartami. Lepiej żeby miał swoje miejsce. Mnie interesuje inne pytanie - czy ktoś z was robiła taki rozkład tuż przed samym wyjściem z domu? Bo timing chyba też ma znaczenie? :))
Leszczynka, dokładnie tak samo miałam raz. Ale mnie ciekawi coś innego - czy robiłaś kiedyś rozkład po spotkaniu, retrospektywnie? Tzn. żeby sprawdzić czy karty sprzed spotkania 'miały rację'? Bo ja to robię i czasem to jest bardziej pouczające niż sam rozkład przed. 😛
robiłam! I to jest naprawde ciekawe doświadczenie. Raz rozkład przed zapowiadał dużo napięcia, Miecze dominowały, a spotkanie wyszło zaskakująco spokojnie. Nie wiem czy karty się myliły, czy właśnie dzięki temu że widziałam to napięcie weszłam inaczej i jakoś rozładowałam. Nie umiem tego rozdzielić
No właśnie to jest ten problem z całą tą metodologią - jak sprawdzisz czy zadziałało skoro samo przygotowanie mogło zmienić wynik? To jest trochę jak z kotem Schrodingera, tylko zamiast kota jest eks i jego reakcja.
Okej, ale wróćmy do tego co pytałam wcześniej - czy jest jakiś rozkład który jest z założenia bardziej uspokajajacy. Bo słyszę że timing jest ważny, że pytanie jest ważne, że pozycje sa wazne. Czy ktos może po prostu powiedzieć jaki konkretny rozkład próbowala przed spotkaniem z eks i czy poczuła się po nim lepiej?
matko, a ja mam jeszcze inne pytanie - wspominałyście o talii Radiant Rider-Waite jako łagodniejszej. Czy jest jakaś talia którą polecacie specjalnie dla takich emocjonalnych tematów? Pytam bo mam dwie talie i zastanawiam się czy powinnam wybrać konkretną do spotkań z eks.
Nie ma poważnych i niepoważnych talii, jest tylko twoja relacja z daną talią. Mam jedną talię od kilku lat i robiłam nią rozkłady i przy bardzo lzejszych i przy bardzo ciężkich momentach życia. Talia sie do tego dostosowuje bo dostosowujesz sie ty. Polecam nie kombinować i wziąć tę z którą czujesz że rozmawiasz.
Wracając do struktury rozkładu, bo to jest moim zdaniem serce tego wątku - Ewunia pisała na początku że szuka rozkładu dla ludzi lękających się tych spotkań. Mamy już propozycję Glozki z trzema kartami. Ale zastanawiam się czy nie przydałaby się jeszcze jedna pozycja: 'co mogę zrobić jeśli się zagubię podczas spotkania'. Taka karta-kotwica.
