Zaczął mnie ostatnio mocno męczyć jeden motyw, który pojawia się w rozkładach w okolicach przejścia między świętami - przesileniem, Samhain, Bożym Narodzeniem, nieważne kture. Chodzi o symbolikę mostu. Nie jako karty konkretnej bo most jako obraz przewija się przez kilka kart jednocześnie - Śmierć ma go w tle, Gwiazda sugeruje przejście przez wodę, Sąd Ostateczny to wyjście z jednego brzegu na drugi. I za każdym razem jak patrzę na te karty w kontekście przełomu świątecznego, to mam wrażenie, że talia mówi coś o tym co pokazujemy na zewnątrz w czasie świąt, a co tak naprawde się z nami dzieje. Ktoś miał podobny trop w swoich rozkładach?
Most jako symbol w tarocie to rzecz, ktura bywa mocno niedoczytana. Widzę że idziesz w stronę progu - liminalności, jak to się teraz mówi. Ale chciałbym dopytać: czy ten most, który czujesz w tych kartach, to dla ciebie raczej coś co łączy dwa światy, czy coś co dzieli? Bo to robi dużą różnicę przy interpretacji, szczególnie w kontekście, który opisujesz - tej przepaści między fasadą a wnętrzem.
ojejku, czytam to i troche mi się to wszystko wydaje naciągane, szczerze. Karta Śmierci to transformacja, owszem, ale skąd ten konkretny wniosek, że pokazuje most między fasadą a prawdziwą twarzą? skąd bierze się to połączenie z przełomem świąt? Pytam, bo chce zrozumieć, a nie podważać dla zasady
Ale czy to nie jest tak, że talia pokazuje to co my jej niejako sugerujemy? jak ktoś robi rozkład z pytaniem o fasadę i wnętrze, to i znajdzie mostową symbolikę. Nie piszę tego złośliwie, bo sama mam podobne doświadczenia z rozkładami - ale zastanawiam się, gdzie jest granica między odczytem a projekcją. ^^
ojejku, czytam tę rozmowę i mam takie pytanie - bo sama głownie pracuję z runami, ale karty mnie trochę kuszą. Czy ta symbolika mostu jest widoczna tylko dla kogoś, kto już zna karty dosć dobrze, czy nawet początkujący może ją poczuć? Bo kiedy patrzę na obrazek Śmierci to widzę konia i flagę, a most gdzieś w tle jakoś mi umyka.
Dobra, ja się troche gubię. Mówimy o tym, że karty mówią coś o różnicy między tym, co pokazujemy, a tym, kim jesteśmy - ale to brzmi jakby każdy z nas chodził po świecie w jakiejś masce. Czy naprawdę jest aż tak źle? 🙂 Serio pytam, bo nie wiem czy to jest jakaś ogólna zasada ezoteryczna, czy raczej temat konkretny dla kogoś, kto ma jakiś problem z autentycznością.
Wracając do samych kart - Boruta, wspomniałeś Gwiazdę jako kartę z motywem przejścia przez wodę. Ale czy Gwiazda nie jest jednak bardziej o odnowieniu niż o przejściu? Widzę ją jako chwilę wytchnienia po Wieży, nie jako most między dwoma stanami. Jak ty to rozróżniasz w rozkładzie? 😉
A czy ktoś brał pod uwagę numerologię tych kart? Śmierć to 13, Gwiazda to 17. Jeśli zsumujesz 1+3 i 1+7 to wychodzą 4 i 8 - stabilność i nieskończoność, cykl. To może nie być przypadkowe akurat w kontekście świąt, które są cykliczne. Most też jest elementem cyklicznym - idzie się przez niego w obie strony.
Wisielec w tym kontekście to klucz, ktury tu jeszcze nie padł. on nie jest na moście ale jest pomiędzy - fizycznie. i co ważne: wybrał to zawieszenie sam, dobrowolnie. To może być ważne dla tematu o fasadzie i wnętrzu. Czasem ta maska, którą zakładamy w czasie świąt, jest świadomym wyborem - żeby nie ranić, żeby utrzymać spokój. Nie zawsze jest to uciekanie od siebie.
kurczę, mam wrażenie, że w czasie świąt nikt za bardzo nie wybiera - po prostu się znajduje na tym moście, bo kalendarz tak mówi. Ale czy fakt, że jesteś na nim nieświadomie, zmienia to, co możesz tam zobaczyć o sobie?
ojejku, myślę, że tu jest różnica jakościowa. Wisielec widzi świat do góry nogami właśnie dlatego, że zawiesił się celowo. Przypadkowe znalezienie się na moście to raczej materiał dla Księżyca niż dla Wisielca - mgła, nierozpoznanie granic, chwiejność. Inna karta, inna dynamika
Księżyc to karta 18, czyli 1+8 daje 9, Pustelnik. A Pustelnik stoi sam na górze z latarnią - jakby czekał po drugiej stronie mostu żeby pokazać drogę. Może to nie jest przypadkowe, że Księżyc i Pustelnik tworzą taką parę numerologiczną?
Ale to moze być odwrocone pytanie. Może lepiej zapytać - skoro ta symbolika pojawia się niezależnie u kilku osób robiących rozkłady w tym samym czasie roku, to czy to nie mówi czegoś samo w sobie? Nie o kartach ale o nas w tym czasie?
Mam takie skojarzenie z run - Raidho, karta podróży i ruchu, też zawiera to przejście. I nikt nie pyta czy ta symbolika jest 'w runie czy w głowie'. Po prostu zakłada się, że symbol pracuje, bo pracuje. Może tarot potrzebuje tej samej zgody?
Wróccie chwilę do tego mostu na karcie Śmierci, bo mi Rydwanka pokazała gdzie szukać ale dalej mam pytanie - ta postać na białym koniu jedzie przez most czy w kierunku mostu? Bo to chyba zmienia znaczenie?
To mnie uderza. Śmierc zmierza do mostu, nie stoi na nim i nie jest po drugiej stronie. Czyli ta karta moze być o tym momencie przed przekroczeniem - kiedy fasada jeszcze trzyma, ale widzisz już gdzie idziesz. Święta są chyba właśnie taką chwilą
Ale czy to nie jest też moment największego oporu przed zdjęciem tej maski? Jakby Śmierć zbliżała się do mostu, to może to jest ta chwila, kiedy trzymamy się fasady najmocniej bo czujemy, że coś się skończy jak odpuścimy?
Ja bym tu jeszcze dodał Sąd jako kartę kresów - tam jest wyraźne wezwanie, wstanie z trumien, i wszyscy wstają jednocześnie. To też jest moment zbiorowy jak święta. I tam nie ma mostu, ale jest to samo pytanie: kim jesteś kiedy musisz stanąć twarzą w twarz?
I właśnie w tym miejscu zaczynam myśleć, że ten wątek dotyczy czegoś, co jest dużo bardziej powszechne niż myślimy. To nie jest temat dla osób, które robią rozkłady od lat - to jest coś, co każdy z nas przeżywa przy stole świątecznym, tylko bez kart w ręku.
To co powiedziałeś o stole świątecznym bez kart w ręku - właśnie tak to czuję. Ale zastanawiam się, czy to nie jest właśnie powód, dla którego te rozkłady robione przed świętami są takie ostre. Jakbyśmy dosłownie trzymali lustro przed sobą w momencie, kiedy najmniej chcemy w nie patrzeć :>
Mam wrażenie że dotykamy teraz czegos, co jest sednem tego tematu - rożnicy między tym, co pokazujemy, a tym, kim jesteśmy. Kapłanka strzeże progu, ale sama jest tajemnica. Może dlatego tak trudno ja interpretowac w rozkładach, gdzie ktoś pyta o siebie, a nie o sytuacje zewnętrzną?
Kapłanka to karta 2. Cesarzowa to 3. Cesarzowa jest już po tej stronie - tworzy, rodzi, jest w świecie. Kapłanka jeszcze nie. Może ten numerologiczny układ mówi coś o tym przejściu - od tej, ktura strzeże mostu, do tej która już działa po drugiej stronie? Zastanawiam się, czy ktoś miał te dwie karty razem w rozkładzie przedświątecznym.
Wróćmy na chwilę do tej kwestii, którą Larimar poruszyła wcześniej i która nadal mnie nie opuszcza. Skoro Kapłanka strzeże progu, to czy w rozkładzie świątecznym jej pojawienie się to ostrzeżenie że coś ukrywamy, czy raczej informacja, że jeszcze nie czas na przejście? Bo to są dwa bardzo różne komunikaty i nie wiem jak jedno od drugiego odróżnić.
Ja na to wychodzę trochę od innej strony. Robiłam ostatnio rozkład i wypadły mi trzy karty wody pod rząd przy pytaniu o relacje rodzinne przed świętami. Żadnych mostów dosłownie, ale wszystko było o głębi i o tym co pod powierzchnią. Może most nie musi być obrazem na karcie, żeby ten temat działał?
Słuchajcie, ja się trochę gubię przy tych interpretacjach Asów, bo jeszcze nie mam takiego rozeznania. Ale mam inne pytanie do tego co Boruta pisał na początku - że święta to moment, kiedy fasada jeszcze trzyma ale już widzisz dokąd idziesz. Czy to znaczy że rozkład zrobiony W trakcie świąt jest inny niż zrobiony tuż przed? Bo ja zawsze robiłam w Wigilię i teraz się zastanawiam. :/
Dorzucę tu coś do tej mapy kart kresowych, bo zapomnieliśmy o Gwieździe. gwiazda to karta 17, pojawia się po Wieży, jest o odsłonięciu i odnowie. kobieta na karcie jest naga - żadnej maski, żadnej fasady. Czy to nie jest właśnie ta karta, która stoi PO przejściu przez most? Śmierć zmierza do mostu, Gwiazda jest już po drugiej stronie.
Woda i próg - to mi się lączy z tym, jak fizycznie czuję się w czasie świąt. jest jakieś rozmiękczenie, jakby granice między tym co chce pokazać a tym co rzeczywiście czuję były mniej wyraźne. I może własnie dlatego te rozkłady bywają tak trafne w tym czasie - bo sami jesteśmy bardziej przepuszczalni. Nie wiem czy to ma sens tarotowo, ale życiowo na pewno.
