Mam pytanie do Was, bo szukam czegoś konkretnego. Mam za jakiś czas spotkać się z byłym i już teraz mnie to stresuje - nie wiem czego się spodziewać, jakie on ma intencje, czy w ogóle warto iść. Czy ktoś z Was robiła rozkład tarota specjalnie pod takie spotkanie z eksem? Chodzi mi o coś więcej niż jedna karta - jakiś sensowny układ, który pokaże i moje emocje, i co on moze przynosić, i czy to spotkanie ma w ogóle sens energetycznie. Czy jest jakiś rozkład, który się do tego nadaje, czy lepiej coś samemu ułożyć? 🙁
Robiłam coś takiego i mogę powiedzieć że nie ma jednego idealnego rozkładu na to - zależy co chcesz sprawdzić. Jak zależy Ci na emocjach to inaczej, jak na tym co on niesie to inaczej. Powiedz mi - boisz się bardziej tego co sama poczujesz jak go zobaczysz, czy tego co on może chcieć od tego spotkania?
To jest bardzo często spotykana sytuacja przy takich rozkładach - te dwa poziomy, głowa i serce, naprawde warto rozdzielić w układzie kart. Ja stosuję rozkład sześciokartowy gdzie są osobne pozycje na emocje twoje, emocje jego, i na to co naprawde łączy was energetycznie. Ale powiedz - jesteś po świeżym rozstaniu czy to było dawno?
ehh, właśnie chciałam napisać że klasyczny rozkład celtycki świetnie się sprawdza na spotkania z byłymi, bo pokazuje całe tło. Choć szczerze, jeśli lękasz się własnych emocji na spotkaniu, to pozycja 'co leży pod spodem' w celtyku powie Ci więcej niż jakikolwiek inny układ.
To rozumiem że celtycki moze być za ogólny. Salomejka.pl a możesz opisać ten swój sześciokartowy dokładniej? Jak są rozłozone te pozycje? Bo to co mówisz brzmi jakby był zrobiony właśnie pod takie sytuacje.
jasne. Mój układ wygląda tak: karta 1 - co ty wnosisz na to spotkanie energetycznie, karta 2 - co on wnosi, karta 3 - co jest między wami teraz, karta 4 - czego ty tak naprawdę się boisz, karta 5 - czego on może szukać, karta 6 - jaki może być wynik tego spotkania. Nie piszę że to 'przepowiada' - raczej to zwierciadło tego co jest, nie wyrocznia.
O matko, ten układ jest genialny, naprawdę dziękuję że go opisałaś! Ja mam podobną sytuację z byłym i właśnie szukałam czegoś takiego. Czy ta karta 6 - wynik spotkania - to znaczy że tak na pewno będzie, czy to raczej tendencja?
Jestem sceptyczna co do tego czy karty mogą cokolwiek powiedzieć o intencjach drugiej osoby - skąd talia ma wiedzieć co eks myśli? To nie trochę nadinterpretacja?
oj, właśnie tak to rozumiem, Cecylka88. Ja nie wierze że karta doslownie 'wie' co on myśli, ale po takim rozkładzie inaczej patrzę na swoje własne obawy. Ostatnio robilam coś podobnego przy innej decyzji i naprawde pomogło mi to zobaczyć co mnie blokuje.
dobra, to ujęcie ma więcej sensu. Tzn. rozumiem to bardziej jako taką projekcję własnych lęków na karty. A co jeśli wyciągniesz samą złą kartę na pozycję 'wynik spotkania' - to nie nakręcisz się jeszcze bardziej przed tym wyjściem?
To jest akurat ważne pytanie. Mnie raz wypadła Wieża na pozycji wyniku i byłam tak wystraszona tym spotkaniem że prawie nie poszłam. Potem okazało się że spotkanie było okej, Wieża oznaczała że runęły moje złudzenia co do niego - co było dobre, tylko ja tego wcześniej tak nie widziałam.
No ale jak ktoś jest na początku i robi taki rozkład sam, to jak ma wiedzieć czy czyta Wieżę dobrze czy źle? Bo właśnie o to mi chodzi - czy jest jakiś sposób żeby się zabezpieczyć przed taką błędną interpretacją która nakręci lęk zamiast go uspokoić?
Dobre pytanie. Ja zawsze jak robię rozkład przed czymś trudnym to wyciągam na końcu jeszcze jedną kartę rady - nie na wynik, tylko dosłownie pytam talie 'co mogę z tym zrobić'. I to często ta karta daje najwięcej spokoju, bo jest działaniem a nie przepowiednią.
Właściwie to sprawa karty rady jest dyskusyjna. Sama metoda wyciągania dodatkowej karty 'na koniec' może zaburzyć cały odczyt bo wychodzi poza strukturę rozkładu. Wolę jak rozkład ma od razu wbudowaną pozycję doradczą, a nie doklejać ją po fakcie.
Mam wrażenie że trochę odbiegamy od mojego pytania o to jak się zabezpieczyć przed złą interpretacją która nakręca lęk. Tzn. dyskusja jest świetna ale chciałam się dowiedzieć - czy jest jakiś sposób, może jakaś zasada przy czytaniu, żeby nie wpaść w spiralę strachu po trudnej karcie?
Sama mam to samo pytanie co Ewunia i właśnie dlatego się śledziłam ten wątek od początku. Jak wyciągnęłam tę Wieżę to nikt mi nie powiedział żeby sprawdzić co jeszcze jest w rozkładzie razem z nią. Czy to może jest właśnie klucz - żeby nigdy nie czytać jednej karty w oderwaniu od reszty?
Przy rozkładach emocjonalnych, takich jak spotkanie z eks, zawsze mówię żeby zanim w ogóle wyciągniesz karty, napisać sobie zdanie - jaki jest mój najczarniejszy scenariusz. Bo często się okazuje że bardziej boisz się swoich własnych wyobrażeń niż czegokolwiek co karta może powiedzieć.
Ja myśle że przed jest lepsza opcja bo wtedy karty możesz zestawić z tym co już wiesz o swoich lękach. Po to jest trudniej, bo możesz zacząć dopasowywac lęki do kart zamiast karty do leków. 🙂
no cóż, wchodzę do tej dyskusji bo mam trochę inne doswiadczenie. Mnie bardziej niż karty pomogło w podobnej sytuacji dokładne przeanalizowanie dat i cykli - kiedy ostatnio sie widzieliśmy, co się wtedy działo. Ale rozumiem że to nie dla każdego. Do samego pytania Ewuni - ja robię zawsze tak, że jak wyciągnę trudna kartę to piszę przy niej trzy możliwe interpretacje, nie jedną. I zawsze jedna z nich jest neutralna albo pozytywna
Książki do nauki tarota tu faktycznie pomagają, choć wiem że to brzmi banalnie. Nie po to żeby czytać dosłownie co jest napisane ale żeby zobaczyć że ta sama karta w różnych źródłach ma różne odcienie. np. Wieża u jednego autora to nagła zmiana, u innego uwolnienie, u jeszcze innego kryzys który oczyszcza. Jak się to raz zobaczy, trudniej utknąć na jednej czarnej wersji.
Podglądam ten wątek od dłuższego czasu i w końcu się odzywam bo nikt jeszcze nie wspomniał o tym że przy rozkładach przed spotkaniem z eks ważna jest też sprawa kiedy go robisz. Tzn. czy tydzień przed, dzień przed, czy w dniu samego spotkania? Sama się zastanawiam czy to ma znaczenie.
Ja swoją Wieżę wyciągnęłam właśnie rano w dniu spotkania i to był błąd, tak myślę teraz. Nie miałam czasu przetworzyć, weszłam na to spotkanie z tym obrazem w głowie i przez pierwsze pół godziny w ogóle nie słyszałam co on mówił. 😛
To co napisała Kinia.2 jest super ważne i myślę że wiele z nas to przerabiało. wiesz, ja mam tak że jak coś mocnego wyciągnę rano, to ten obraz siedzi i siedzi. godzinami. Więc teraz jak wiem ze coś trudnego przede mną, robię rozklad minimum dwa dni wcześniej. Ale to nie odpowiada na pytanie Antonisi - ile czasu to przetworzenie trwa? Bo dla mnie to zależy od karty, nie od czasu. Jedenastka Mieczy inaczej mi siada niż Księzyc.
Moim zdaniem przetworzenie rozkładu to nie jest sprawa czasu tylko gotowości. Możesz siedzieć z kartami dwa tygodnie i nadal nie będziesz gotowa jeśli masz zablokowane emocje. I odwrotnie - czasem jedno głębokie odetchnięcie po rozkładzie wystarczy. Nie ma jednej odpowiedzi.
matko, czytam te dyskusje i mam pytanie praktyczne, bo trochę mi się to wszystko skleja. Jeżeli robię rozkład kilka dni wczesniej - powiedzmy trzy dni - i wyciągam coś ciężkiego, to co z tym robię przez te trzy dni? Siedzę i się martwię? Czy robię drugi rozklad żeby sprawdzić?
To samo mnie zastanawia co Ewunię. Czy powinno się w ogóle wracać do tego samego rozkładu wielokrotnie, czy lepiej go zdjąć ze stołu i nie patrzeć?
Ja to robiłam tak - robiłam rozkład, fotografowałam go, a potem odkładałam karty. Nie zostawiałam ich rozłożonych, bo jak leżały na stole to ciągle na nie patrzyłam i robiłam sobie krzywdę. Zdjęcie mam, ale nie muszę się w to wpatrywać za każdym razem jak wchodzę do pokoju. xd
