Ja się zupełnie nie znam na tych kartach, ale czytam tę rozmowę i mam takie naiwne pytanie. Czy jest jakaś karta, która dosłownie mówi: odpuść? Nie w sensie duchowym ani symbolicznym, ale tak po ludzku: po prostu odpuść tej osobie?
oj tam, o Słońcu nigdy tak nie myslałem ale to ma sens co pisze Leszek! Czyli Słońce mogłoby być kartą która wyciągasz jak wynik rozkladu i to znaczy ze ta sytuacja ma szansę na jasne zakończenie bez żalu? Dobrze rozumiem? Pytam, bo mam podobną sytuacje rodzinną i bardzo bym chciał żeby coś takiego wyszlo
eh, wracam do tematu, bo znowu trochę odpłynęliśmy, choć ta rozmowa o arkanach litości jest dla mnie naprawde cenna. Zastanawiam się teraz czy zrobić nowy rozkład, tym razem z konkretnym pytaniem o relację z bratem, nie o zegarek. I czy ktoś ma jakiś układ kart, który do tego pasuje? Nie pięć kart na wszystko, tylko coś bardziej ukierunkowanego. 🙁
Strzaska, słyszałaś o układzie trzech kart pod relacje? Pierwsza: jak ja widze tę sytuację, druga: co ta osoba wnosi, trzecia: co między nami. Prosto, ale w sprawach rodzinnych dziala bardzo konkretnie. Da się też dodać czwartą: co moge zrobić tylko ja. :))
Bardzo dziękuję za ten układ Azuryt! Cztery karty to brzmi przystępnie nawet dla mnie. Ale mam pytanie bo jeszcze nie rozumiem - czy te cztery pozycje rozkłada się od razu wszystkie naraz, czy najpierw trzy, a czwartą dopiero jak się przeanalizuje tamte?
To uczciwe pytanie. Nie mam gotowej odpowiedzi. Ale powiem tak - jeśli wchodzisz do rozkładu z pytaniem 'czy mój brat jest złodziejem', to karty prawdopodobnie odpowiedzą na twój strach, a nie na rzeczywistość. Jeśli pytasz 'co mogę zrobić z tym co czuję', to wtedy emocje akurat nie przeszkadzają, bo są tematem. :))
To co mówi Westalka ma sens, ale mnie zastanawia co innego. Strzaska, czy ty wogóle rozmawiałaś z tym bratem o zegarku? Pytam, bo cały czas gadamy o rozkładach, a podstawowe rzeczy ludzkie czasem idą w bok
No i to jest dla mnie ważna rzecz, ktorą właśnie napisałaś. Czyli tak naprawde rozkład ma ci pomoc zdecydować czy w ogóle rozmawiać z bratem? To jest troche inne pytanie niż to, od czego zaczęłaś temat. Czy tak?
Ale zaraz bo chce się upewnić że dobrze rozumiem. Teodozja, czy ty mówisz że tarot nie może odpowiedzieć na pytanie 'co się stało', tylko na pytanie 'co zrobić'? Bo jeśli tak, to co z tymi wszystkimi rozkładami detektywistycznymi, o których pisano wcześniej w tym wątku?
Czytam i mam takie laickie pytanie. Czy ktoś kiedykolwiek zrobił rozkład w sprawie kradzieży i rzeczywiście mu to pomogło? Nie filozoficznie, nie energetycznie, ale tak dosłownie - dowiedział się czegoś konkretnego? Ciekawi mnie czy są takie przypadki
matko, znam kilka takich historii, ale zawsze jest ten sam problem - nie da się zweryfikować czy karta 'miała rację', bo sytuacje kradzieżowe rzadko mają jednoznaczne zakończenie. Ktoś wyciąga Siedem Mieczy, mówi 'wiedziałam', a potem się okazuje że zegarek leżał pod szafą. I co wtedy?
hmm, a czy ktoś probował rozkład z pytaniem o zgubiony przedmiot i wyciagnął cos zupelnie niespodziewanego? Bo mnie raz wyszła Kapłanka przy podobnym pytaniu i zamiast szukac złodzieja, w końcu odpuściłem i sprawa sama sie wyjaśnila. Przypadek? 🙂
Leszek, uwierz mi, sprawdziłam wszędzie wielokrotnie. Zegarek zniknął konkretnie w czasie gdy brat był w domu, i wiem gdzie stał. To nie jest przypadkowe zagubienie. Ale ta historia z Kapłanką jest mimo wszystko ciekawa, bo Kapłanka kilka razy pojawiała się u mnie przy różnych rozkładach i zawsze wchodziłam w tryb czekania.
A może Kapłanka to jest właśnie ta karta litości o której mówiliście wcześniej? Bo ona hyba trzyma tablice prawa, ale patrzy z dystansem, nie osądza. Czy to by pasowało do tego wątku o arkanach litości? 🙁
A czy ktoś może mi powiedzieć jaka karta w ogóle odpowiada za litość najwyraźniej? Bo ja sobie wyobrażam że to Gwiazda albo Słońce, coś ciepłego. Hierofant mi się zupełnie z litością nie kojarzy, przepraszam.
Wracając do mojej sprawy, bo troche odpłynęłyśmy - mam teraz taki dylemat. Kilka osób powiedziało żebym zapytała karty nie 'kto zabrał', tylko 'co zrobić'. Ale jak mam zadać to pytanie tak żeby dotyczyło konkretnie tej sytuacji z bratem, nie było zbyt ogólne? Jak wy formułujecie takie pytania przed rozkładem?
Ja zazwyczaj mówię coś w stylu: 'co powinienem/powinnam wiedzieć o tej sytuacji, zanim podejmę decyzję'. Albo: 'co mi umyka w tym co widzę'. To zostawia kartom przestrzeń, ale zakotwicza je w konkretnym problemie. Spróbuj to zdanie do siebie dopasować.
ojej, mam pytanie do całej dyskusji o litosci i arkana - czy wy traktujecie ten wątek o litości jako osobny temat, czy probujecie go wpiąc w rozkład Strzaski? Bo mi sie troche miesza co jest czym w tej rozmowie.
A właśnie! Strzaska, a jak by wypadła karta litości w twoim rozkładzie to co byś z tym zrobiła? Potraktowała jako wskazówkę że masz bratu odpuścić? Czy ze on zasługuje na szansę? Bo to chyba duża rożnica?
hmm, no właśnie, pozycja karty w rozkładzie to podstawa. Jak Strzaska mówi o tej Kapłance co jej pojawiała sie wcześniej - w jakiej pozycji wtedy wypadała? Bo to zmienia wszystko.
Kapłanka jako przeszkoda to ciekawe i nie tak rzadkie. Może oznaczać że coś co wiesz - albo myślisz że wiesz - stoi ci na drodze. Wiedza, która blokuje zamiast pomagać. W kontekście twojego brata - czy jest coś co 'wiesz na pewno' i co ci uniemożliwia zobaczenie innej opcji? :))
To co Teodozja pisze o wiedzy, która blokuje - to jest hyba kluczowe dla całego wątku o litości. Bo może litość w tarocie to nie jest uczucie tylko rodzaj otwarcia? Że nie wiem na pewno i dlatego mogę współczuć? 🙂
Przepraszam że wchodze tu trochę z boku, ale czytam ten wątek od dawna i mam pytanie może naiwne - czy jest jakaś karta w Malych Arkanach ktora też mowi o litości albo przebaczeniu? Bo cały czas mówimy o Wielkich Arkanach. Bardzo dziękuje za całą tę dyskusje, dużo się tu uczę.
A Sześć Kielichów to nie jest karta dzieciństwa? Jak ona ma być o wybaczeniu przez wspomnienie to troche rozumiem, ale jakbym wyciągnęła ją przy pytaniu o brata to hyba bym pomyślała o wspólnym dzieciństwie, nie o litości. Czy to jest to samo?
kurczę, to mi coś dało. Sześć Kielichów i brat - mamy dużo wspólnej historii, dużo trudnych lat razem. Może to jest właśnie ta przestrzeń z której powinnam wychodzić do rozkładu, nie z miejsca oskarżenia. Chociaż wciąż nie wiem czy to nie jest po prostu racjonalizacja żeby się nie skonfrontować.
ehh, strzaska, to zdanie które napisałaś - 'czy to nie jest racjonalizacja żeby się nie skonfrontować' - to jest według mnie ważniejsze niż jakikolwiek rozkład. Karty ci tego nie powiedzą zamiast ciebie. To pytanie, które musisz postawić sobie, nie kartom.
To co Westalka napisała na koncu - że to pytanie do siebie, nie do kart - to mnie uderzyło. ale Strzaska, powiedz mi jedno: czy ty w ogóle chcesz wiedziec odpowiedź? znaczy, czy jest taka opcja, ze boisz się że karty powiedzą coś czego nie chcesz usłyszeć?
