Chciałam zapytać o konkretny rozkład do szukania zgubionych lub skradzionych rzeczy. Ostatnio zniknął mi zegarek po złotnika, który miał dla mnie duża wartość sentymentalną. Szukałam po całym mieszkaniu, nic. Zrobiłam rozkład na trzech kartach i wyszło mi: 7 Mieczy, Księżyc i 10 Kielichów odwrócony. Zastanawiam się, czy ktoś mi go po prostu wziął, bo ta siódemka mieczy bardzo wyraźnie wskazuje na kradzież albo działanie za plecami. Macie jakieś sprawdzone rozkłady właśnie pod katem zaginionych przedmiotów? I co robicie z pytaniem o sprawcę, bo to chyba najtrudniejsza część.
7 Mieczy w kontekście zgubionych rzeczy to klasyk - prawie zawsze pojawia się przy kradzieży lub celowym ukryciu. Ale zanim wyciągniesz wnioski o złodzieju, powiedz mi: w jakiej pozycji pytałaś? Czy to była pozycja 'gdzie jest przedmiot', 'co się stało' czy coś innego? Bo to zmienia interpretację tej karty dosyć znacznie. :/
Niekoniecznie błąd, ale bez określonych pozycji trudniej czytać taki rozkład. Ja przy zgubionych rzeczach używam pięciu kart: pierwsza to co wiem, druga to co mi umyka, trzecia to okoliczności, czwarta to gdzie szukać, piąta to wynik poszukiwań. Księżyc na drugiej lub trzeciej pozycji sugeruje zwykle, że coś jest ukryte celowo albo że sama nie widzisz czegoś oczywistego. 🙂
Mam troche inne zdanie. 7 Mieczy nie musi oznaczać kradziezy - może też wskazywać, ze sama gdzieś zostawiłaś i nie pamietasz. jako że Księżyc wyszedł obok, to bym raczej powiedziała, ze jest tu element niepewności, zamglenia. nie za szybko z tym wnioskiem o złodzieju.
No właśnie i teraz widzisz, dlaczego pytanie do kart musi być dobrze postawione. Jeśli wiedziałaś o wizycie brata, to informacja kontekstowa wpłynęła pewnie na to co widziałaś w kartach. To się zdarza. Karty często mówią to, czego się boimy zapytać wprost.
A można w ogóle pytac karty wprost: 'czy X zabrał Y'? Bo zawsze słyszałem, że nie powinno się pytać o konkretne osoby w takich sprawach. Czy to mit, czy jest w tym jakas logika?
To bardzo dobre pytanie. Czytanie dla siebie w emocjonalnych sprawach jest najtrudniejsze. Nie powiem że niemożliwe, ale zalecałabym poprosić kogoś zaufanego o czytanie dla ciebie bez podawania szczegółów. Wtedy wynik jest czystszy.
No właśnie, dlatego piszę tutaj. Sama nie wiem, czy ufam temu, co wyszło, bo mam to w głowie z tym bratem. Chciałam posłuchać, jak wy podchodzicie do takich rozkładów. Czy jest jakaś karta, która jednoznacznie mówi 'ktoś wziął', a nie 'zgubiłaś'?
Jednoznacznie to hyba żadna nie mówi, ale kombinacja 7 Mieczy z Diabłem albo z 5 Mieczy to już jest dość mocna sugestia działania z premedytacją. Sam Księżyc bez tych mieczy wolałbym czytać jako 'coś jest ukryte, ale niekoniecznie przez kogoś'
ej, a co z Sądym Ostateczym? Czytałam gdzies, ze ta karta w rozkladzie o zgubionym może oznaczać ze rzecz sie ujawni sama, bez szukania. Nie wiem czy to prawda bo jestem świezo po tej karcie.
O, Wladek, to ciekawe że też miałeś podobną sytuację. I co, odnalazłeś ten łańcuszek w końcu? xd
Tak! Był zawinięty w szalik w szufladzie, hyba sam go tam schowałem i zapomniałem. Więc w moim przypadku Księżyc oznaczałby chyba własne zapomnienie, a nie kradzież. Dlatego teraz myślę że może u ciebie też warto jeszcze raz przeszukać, zanim wyciągnie się wnioski o bracie.
Dobra, to może zacznę od nowa z tym rozkładem, tylko tym razem poprosię kogoś innego o czytanie. Ale mam pytanie do was wszystkich: jak prosicie kogoś obcego o czytanie w tak prywatnej sprawie? Ile szczegółów mu dacie? Bo z jednej strony Teodozja mówiła, że czystsze wyjdzie bez kontekstu, ale z drugiej nie wiem, czy ktoś obcy w ogóle ogarnie sytuację bez wiedzy, że to może być ktoś bliski.
To jest właśnie sedno sprawy. Przy czytaniu na odległość czy przez obcą osobę podajesz absolutne minimum: zgubiłam przedmiot, chcę wiedzieć co się z nim stało. Bez imion, bez relacji. I patrzysz, co czytający sam wyciągnie. Jeśli bez żadnej podpowiedzi wyjdzie mu wątek bliskiej osoby, to już jest informacja
Ale chwila, wrócę do czegoś co mnie uwiera od dłuzszego czasu w tej rozmowie. Mówimy cały czas o tym, że karty odzwierciedlają emocje pytającego, że nie są obiektywne jak kamera. To po co w ogole robić rozkład w sprawie kradziezy? Żeby potwierdzić to, czego się boimy? Bo to brzmi troche jak wrużenie, zeby poczuć się lepiej albo gorzej, a nie żeby się dowiedzieć czegoś realnego. xd
eh, przepraszam że wchodzę, bo nie znam się za bardzo na kartach, ale to co pisze Azuryt brzmi dla mnie bardzo sensownie nawet z zewnątrz. Jak siostra mi coś zabrała bez pytania to też zadawałam sobie takie pytania w kółko i może jakiś rozkład po prostu by mi pomógł to w sobie ułożyć. Czy o to w tym chodzi? 😉
A wracajac do kart konkretnie bo troche odpłynęliśmy. Czy ktoś robił kiedyś rozkład specjalnie pod kradzież i wyszedł mu Diabeł? Co z nim robić w takim kontekście? Bo czytałam ze oznacza uzależnienie albo materializm, ale co to znaczy przy zgubionym zegarku? 🙂
No to przy zegarku to drugie brzmałoby dziwnie, bo to był po prostu ładny zegarek po dziadku, nie miałam do niego żadnej obsesji. Ale ta pierwsza interpretacja, że ktoś widział wartość, to mnie skłania do myślenia. Brat wiedział, że to po dziadku. Wiedział ile może być wart. 😉
Ojej, to jest jednak poważna sytuacja jesli to zegarek po dziadku. Bardzo mi przykro, ze to przeżywasz. Ale skoro jest wartośc sentymentalna i materialna to czy karty wskazały cos o możliwości odzyskania? Pytam, bo przy moim lańcuszku wyszedł Sad i ostatecznie się znalazl ale tam nie było podejrzeń o kradzież
Księżyc jako karta wyniku to raczej sygnał, że sytuacja długo nie będzie oczywista. Nie zamknięta, ale zawieszona w niepewności. Niekoniecznie na zawsze, ale nie oczekuj szybkiego rozwiązania. To jest akurat karta, która bardzo nie lubi konkretnych odpowiedzi
Śledzę ten wątek od początku i mam jedno pytanie które mnie nurtuje. Czy ktoś tutaj próbował zrobic rozkład z pytaniem o 'litość' albo 'przebaczenie' wobec osoby podejrzanej? Bo słyszalem że są arkany ktore uczą litości i zastanawiam sie czy w takiej sytuacji jak ta nie warto by zapytać kart nie o to kto ukradł, ale o to jak się z tym pogodzić niezaleznie od wyniku.
hmm, silna też jest Kapłanka w kontekście milczenia i trzymania emocji w ryzach. Nie przebaczenie dosłownie, ale takie wewnetrzne 'nie bed sędzią nim nie masz pewności'. Czy to też można nazwyac litością?
Strzaska, rozumiem ten opór. Ale powiem ci coś, co może zmienić perspektywę: rozklad pod relację z bratem nie musi być rozkładem o winie. Można go sformułować inaczej. Na przykład: co mnie blokuje w tej relacji teraz, co mogę zrobić dla siebie. I wtedy Hierofant albo Umiarkowanie wchodzą zupełnie inaczej niż w kontekście kradzieży.
no, mam pytanie do Ksawery i Teodozji. Jeśli robimy rozkład o relacji a nie o kradziezy, to jak interpretować karty które i tak wskażą na ciemne strony tej relacji? Bo i tak może wyjść Wieża albo Diabeł i co wtedy? Udajemy że to nie o tym? :>
Przepraszam, ale nadal siedzę przy tym co mówiłem wcześniej i to mi nie daje spokoju. Mówicie o przeformułowaniu pytania, o tym, żeby patrzeć na relację a nie na zegarek. Ale czy Strzaska sama tego chce? Bo może ona po prostu chce wiedzieć co się stało z zegarkiem i to jest jej prawo. Czemu od razu przekierowujemy ją na pracę nad sobą?
To jest bardzo uczciwe co piszesz. Ale mam pytanie do was wszystkich, bo cały czas kręcimy sie wokół arkanów litości i przebaczenia. Wymieniliście Hierofanta, Umiarkowanie, Gwiazdę, Kapłankę. Ale co z Kolą Fortuny? Bo to jest karta zmiany, ktura przychodzi niezaleznie od nas. Czy w kontekscie relacji z kimś bliskim to nie jest też karta, która mówi: ta dynamika między wami sie zmieni, chcesz czy nie?
Właśnie też się nad tym zastanawiam. Czy litość wogóle jest pojęciem, które pasuje do tarota? Bo tarot operuje raczej na energiach, procesach, archetypach. Litość brzmi dla mnie bardziej jak kategoria etyczna albo religijna. Czy nie szukamy czegoś, czego tam nie ma?
