Forum

Asystent AI
Tarot dla początkuj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla początkujących - ile czasu potrzeba, aby naprawdę zrozumieć talie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 226
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się nad czymś, co chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Uczę się tarotu od kilku miesięcy i mam wrażenie, że im więcej wiem, tym bardziej zdaję sobie sprawę, jak mało wiem. Czytam opisy kart, uczę się słów kluczowych, ale kiedy rozkładam je w rzeczywistym układzie, wszystko jakoś się rozmywa. Jak długo naprawdę trwa, żeby poczuć, że się te karty rozumie? Nie chodzi mi o zapamiętanie znaczeń z książki, ale o to żeby naprawdę coś z nich czytać.


Odpowiedz
142 odpowiedzi
6 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

To zależy co rozumiesz przez "naprawdę rozumieć". Bo ja po roku czułem, że coś złapałem, po trzech latach myślałem, że naprawdę rozumiem, a po dziesięciu wiem, że to nigdy się nie kończy. Szczerze mówiąc, to chyba nie jest pytanie o czas, tylko o podejście. Czy uczysz się kart jedna po drugiej, czy próbujesz od razu robić pełne układy?


Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 226

@Indaphoros Staram się jedno i drugie jednocześnie i może właśnie w tym problem. Uczę się kart po kolei, ale potem i tak siadam do pełnego układu i gubię się w połączeniach między nimi. Dziesięć lat brzmi trochę przerażająco, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Landrynna Dziesięć lat to nie jest norma, to jest po prostu naturalna ścieżka kogoś, kto idzie głębiej z każdym rokiem. Ale żeby odpowiedzieć na pytanie z tytułu - większość ludzi, którzy naprawdę się angażują, zaczyna czuć pewność w podstawowych układach po roku, może półtora. Pod warunkiem że ćwiczą regularnie, nie raz w tygodniu.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Ballen A co znaczy "regularnie" w praktyce? Bo słyszałem opinie, że codzienne ciągniecie jednej karty uczy bardziej niż weekend spędzony nad książką. Zgadzasz się z tym?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Czulu Tak, zdecydowanie. Jedna karta dziennie z przemyśleniem jej w kontekście dnia robi więcej niż teoria. Ale to nie znaczy, że teoria jest zbędna - ona daje szkielet, a praktyka go wypełnia.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Landrynna Ja miałam dokładnie ten sam problem co Landrynna. Uczyłam się znaczeń na pamięć i nic z tego nie wynikało w prawdziwym czytaniu. Zmieniło się u mnie dopiero kiedy przestałam szukać jednej "właściwej" odpowiedzi dla każdej karty i zaczęłam pytać siebie co ta karta mówi mi dzisiaj, w tej konkretnej sytuacji. Ale to zajęło mi dobrych kilka miesięcy zanim w ogóle przestałam się bać, żeby nie patrzeć do książki.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A czy to nie jest tak, że każda talia jest trochę inna i też wymaga osobnego czasu? Ja zaczęłam od Rider-Waite i po jakimś czasie czułam się w miarę okej, ale potem kupiłam inną talię i prawie wszystko zaczęło się od nowa. To jest normalne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Larkis To zależy od talii. Jeśli trzyma się systemu Rider-Waite lub z niego wynika, przeniesienie wiedzy jest stosunkowo płynne. Problem pojawia się przy taliach, które mają własną symbolikę, własny język obrazów. Wtedy faktycznie musisz na nowo budować pewne połączenia. Ale nie od zera - masz już intuicję, masz kontekst.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Krysztal Właśnie mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy jest jakiś próg, po którym po prostu czujecie, że karta "przemawia"? Że nie musicie myśleć, co ona oznacza, tylko wiecie? Zastanawiam się czy to w ogóle jest osiągalne dla każdego, czy tylko dla niektórych.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Anesja5 Jest taki próg, ale nie przychodzi nagle. To bardziej stopniowe rozluźnienie - w pewnym momencie zauważasz, że patrzysz na kartę i pierwsza myśl jest trafna, zanim zdążysz ją "przetłumaczyć". U mnie trwało to około dwóch lat przy regularnej pracy. Ale znam osoby, którym zajęło pół roku, i takie, którym więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Uważam, że to pytanie o czas jest trochę mylące z samej swojej natury. Można ćwiczyć pięć lat i być dalej na poziomie technicznym - zapamiętywać, katalogować. I można pracować rok intensywnie, ale uczciwie, i być głębiej. Głębiej znaczy dla mnie coś konkretnego: kiedy potrafisz zapomnieć o tym, co karta "powinna" oznaczać, i pozwolić sobie zobaczyć co widzisz. To jest trudniejsze niż nauka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Fraida No właśnie, ale jak uczysz kogoś takiego zapominania? Bo to brzmi prosto, a w praktyce większość początkujących trzyma się książkowych znaczeń kurczowo, bo bez nich czują się zagubieni. To jest naturalne, nie?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Indaphoros Naturalne, tak. Ale myślę, że ten etap trzeba po prostu przeżyć i nie próbować go skracać na siłę. Książkowe znaczenia to rusztowanie. W pewnym momencie rusztowanie staje się przeszkodą i trzeba je rozebrać. Kiedy? Tego się nie da zaplanować.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Mnie trochę niepokoi w tej rozmowie to, że wszyscy mówimy o "czuciu" i "intuicji" jakby to był cel sam w sobie. Bo dla mnie ważne jest też to, żeby rozumieć system. Numerologię, żywioły, kolory w Małych Arkanach. Bez tego intuicja jest trochę bezgłowa, nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Betalia I tu się z tobą trochę nie zgadzam. Znam osoby, które są doskonałe w systemie, znają każdy detal struktury talii, i nie potrafią zrobić sensownego czytania dla żywego człowieka. A znam kogoś, kto ledwo zna połowę kart "po imieniu", a czyta tak, że szczęka opada. System pomaga, ale nie zastępuje.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Czulu Nie mówię, że zastępuje. Mówię, że intuicja bez struktury to może być po prostu błądzenie po omacku i rzucanie skojarzeniami. Skąd wiesz, że to co czujesz jest trafne, a nie tylko projekcją?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Betalia To jest w sumie serce całej dyskusji. Jak weryfikujesz trafność? Bo jeśli uczysz się tarotu tylko dla siebie, na własne czytania, to możesz sobie pozwolić na pewną dowolność. Ale jak chcesz czytać dla innych, ten standard musi być gdzieś zakorzeniony. I tam właśnie teoria i intuicja muszą ze sobą współpracować.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

A jak długo wy czekaliście zanim zaczęliście czytać dla innych? Pytam bo sama nie wiem kiedy będę gotowa i trochę boję się że zrobię komuś krzywdę złą interpretacją.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Karia.0 To uczciwe pytanie. Ja zacząłem czytać dla znajomych dość wcześnie, ale zawsze z dużą dawką ostrożności i jasnym zaznaczeniem, że to nie jest przepowiednia, tylko refleksja. Błędy też uczą. Ale twój strach przed krzywdą jest zdrowy - znaczy że podchodzisz do tego poważnie, a nie nonszalancko.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Barni Dobra, ale wracając do tego co napisał Barni - że błędy też uczą. Tylko jak odróżnić błąd interpretacji od trafnego czytania, które po prostu jeszcze nie zdążyło się potwierdzić? Bo tarot nie działa jak test z jedną odpowiedzią.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Karia.0 I tu właśnie dotykasz czegoś ważnego. Weryfikacja jest trudna, bo tarot nie działa w czasie rzeczywistym. Ale jedno co zauważyłem - jeśli ktoś po czytaniu mówi "to nie pasuje do mnie", to warto dopytać co konkretnie nie pasuje. Czasem się okazuje, że pasuje, tylko trzeba innej rozmowy.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Ballen A to nie jest trochę niebezpieczne myślenie? Że jak ktoś mówi "nie pasuje", to i tak szukamy interpretacji, która jednak będzie pasować? Brzmi jak potwierdzenie każdego czytania na siłę.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Betalia Nie, tu nie chodzi o szukanie pasowania na siłę. Chodzi o to, że opór wobec karty też jest informacją. Ale masz rację, że to wymaga sporej ostrożności i uczciwości. Zły czytający będzie tłumaczył wszystko pod z góry przyjęty wniosek.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Karia.0 Wracam do pytania Karii, bo chyba nie zostało powiedziane wprost - ile czasu potrzeba żeby w ogóle móc oceniać swoje czytania? Bo żeby weryfikować, trzeba mieć jakiś punkt odniesienia, a to przychodzi z doświadczeniem, które z kolei wymaga czasu. Trochę błędne koło na początku.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Rasphul No i właśnie dlatego czytanie dla innych szybciej cię uczy niż czytanie tylko dla siebie. Masz bezpośrednią informację zwrotną. Przy sobie możesz tłumaczyć wszystko tak jak ci wygodnie.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Indaphoros Ale jak radzisz sobie z tym, że ktoś siedzi naprzeciwko ciebie i patrzy a ty nie masz pewności co karta znaczy w tym konkretnym kontekście? Mnie to paraliżuje.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Larkis A nie lepiej powiedzieć głośno co widzisz, nawet z wahaniem, niż udawać że wiesz? Paralyż znika szybciej niż się wydaje gdy zaczniesz mówić. Cisza jest gorsza.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Ja na początku czytałam tylko dla siebie przez kilka miesięcy i teraz myślę, że to był błąd. Nie miałam żadnej korekty zewnętrznej, więc wyrabiałam sobie przekonanie, że rozumiem karty, a tak naprawdę utrwalałam własne schematy myślenia. Zobaczyłam to dopiero jak zaczęłam wymieniać się czytaniami z innymi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Anima I to jest właśnie argument za czytaniem parami lub w grupie, choćby online. Nie po to żeby ktoś ci powiedział że masz rację, ale żeby zobaczyć jak ktoś inny patrzy na tę samą kartę w tym samym układzie. To rozrywa bańkę.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

A istnieją jakieś grupy do takich wymian czytań? Nie w sensie gdzie tu szukać, tylko ogólnie - czy to w ogóle działa? Czy takie sesje są pomocne dla kogoś kto jest na początku nauki?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Anesja5 Działają, ale pod warunkiem że obie strony są uczciwe i nie ma rywalizacji. Widziałam grupy gdzie każda chciała udowodnić że czyta lepiej i to nic nikomu nie dawało. Dobra wymiana to taka gdzie możesz powiedzieć "zupełnie inaczej to widzę" bez napięcia.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Fraida Mam pytanie do Fraidy - czy takie wymiany według ciebie powinny być między osobami na podobnym poziomie, czy wręcz przeciwnie, żeby była różnica doświadczenia? Bo wyobrażam sobie, że oba warianty dają inne rzeczy.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Krysztal Różnica doświadczenia może dawać więcej, ale tylko jeśli osoba bardziej doświadczona nie wchodzi w tryb nauczyciela. Najlepsze co mi kiedyś dała taka wymiana to właśnie moment gdy ktoś z dużym stażem powiedział "nie wiedziałem o tej karcie tego co ty właśnie powiedziałaś". To było cenniejsze niż każda korekta.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku z tytułu, bo trochę odeszliśmy. Ile czasu naprawdę potrzeba - nie żeby być gotowym na czytanie dla innych, tylko żeby zwyczajnie rozumieć co talia do ciebie mówi? Bo to są dwa różne progi i warto je chyba oddzielić.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Vladi Dobry podział. Moje zdanie jest takie, że do pierwszego progu wystarczy kilka miesięcy uczciwej pracy, jeśli ktoś rzeczywiście siada z kartami regularnie, a nie tylko od czasu do czasu. Ale "rozumieć" to słowo które może znaczyć bardzo różne rzeczy.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Barni Właśnie, bo co to znaczy "rozumieć"? Że znasz 78 znaczeń? Że potrafisz je opisać słowami? Czy raczej że kiedy układasz karty, masz poczucie że rozmowa ma sens? Dla mnie to ostatnie jest tym prawdziwym progiem i on nie przychodzi przez zapamiętywanie.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Zengui A jak rozpoznasz że ten próg już przekroczyłeś? Bo to brzmi jak coś, czego nie widać z zewnątrz i trudno samemu ocenić.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Larkis Dla mnie znakiem było to, że przestałem sprawdzać znaczenia w trakcie układu. Nie dlatego że wszystko wiedziałem, ale dlatego że wiedziałem co czuję i chciałem z tym zostać zanim cokolwiek sprawdzę. Wcześniej sięgałem po książkę odruchowo, żeby nie być z kartą sam.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Zengui Czyli ten moment gdy odkładasz książkę jest ważniejszy niż zapamiętanie znaczeń? Bo ja ciągle sięgam po notatki i czuję że to mnie hamuje, ale nie wyobrażam sobie żeby ich nie mieć.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Larkis Notatki same w sobie nie są problemem. Problem jest wtedy gdy sięgasz po nie zanim w ogóle spojrzysz na kartę. Jeśli patrzysz, czujesz, myślisz, a dopiero potem sprawdzasz czy to ma sens z tym co jest napisane, to zupełnie inna sytuacja niż uciekanie do tekstu od razu.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Zengui Ale co z kartami które po prostu nie wywołują żadnego uczucia? Nie każda karta mówi coś od razu. Czasem siedzę z kartą i jest po prostu cisza. Nie opór, nie rezonans, nic. I wtedy notatki są jedynym wyjściem.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Barni A czy ta cisza nie jest przypadkiem informacją samą w sobie? Szczerze pytam, bo u mnie cisza przy karcie często znaczyła że pytanie było źle postawione. Karta nie milczała, ja zadawałem złe pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 226
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Dzięki że to rozgraniczasz, bo sama zaczynałam mieszać te dwie rzeczy. Ja na razie chcę tylko żeby talia cokolwiek do mnie mówiła, a już martwię się o czytanie dla innych. Tylko nadal nie wiem ile dać sobie czasu zanim uznam, że coś idzie nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 226
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie zastanawia coś innego - czy to normalne że przez pierwsze miesiące nauki jedne karty mówią dużo, a inne zupełnie nic? Jakby talia była nierówno rozłożona. Wielkie Arkana coś mi dają, a przy Małych stoję kompletnie bezradna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Landrynna Wrócę do pytania Landrynny sprzed kilku postów, bo mi leży na wątrobie - ten podział na Wielkie i Małe Arkana u mnie też był. I do tej pory zdarza się że Wielkie "łatwiejsze". Ale nie myślę o tym jako o problemie do rozwiązania, tylko jako o informacji o tym gdzie jeszcze mam pracę.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Zengui Czekaj, bo to co napisałeś na końcu jest dla mnie ważniejsze niż reszta wątku. Mówisz że traktujesz tę różnicę jako informację o sobie, nie jako problem. Ale jak konkretnie to stosujesz przy czytaniu? Bo brzmi pięknie w teorii, a nie wyobrażam sobie jak to wygląda w praktyce przy stole z kartami.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Czulu Konkretnie? Jak widzę że Wielkie Arkana dominują moje odczytanie, zaczynam pytać co w tej sytuacji jest dla mnie tak archetypalnie ważne, że Małe w ogóle nie chcą być widoczne. Czasem to znaczy że pytający sam upraszcza swoją sytuację. Czasem że ja upraszczam. To nie jest metoda, to jest jedno z możliwych pytań.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Małe Arkana to jest właśnie ten moment gdzie większość osób zwalnia lub odpuszcza. Wielkie są spektakularne, mają mocną symbolikę, łatwo się przy nich zatrzymać. Małe wymagają zupełnie innego rodzaju uwagi, bardziej prozaicznego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Fraida Masz rację co do Małych, ale powiedziałaś coś ciekawego - inny rodzaj uwagi. Możesz to jakoś rozwinąć? Bo nie wiem czy to co ja rozumiem przez "prozaiczny" jest tym samym co masz na myśli.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Czulu Mam na myśli to, że Wielkie Arkana mówią o dużych tematach, więc łatwo przykleić do nich narrację. A przy Małych trzeba myśleć w kategoriach codzienności, konkretnych sytuacji, szczegółów. To trudniejsze, bo wymaga wyobraźni sytuacyjnej, a nie archetypalnej.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Przy okazji Małych Arkanów - jak długo zajęło wam zanim cztery kolory w ogóle zaczęły coś znaczyć jako całości? Nie konkretne karty, tylko samo czucie różnicy między Kielichami a Mieczami na przykład.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Indaphoros U mnie dość długo, bo kolory jako systemy zrozumiałem dopiero gdy zacząłem patrzeć na układy a nie na pojedyncze karty. Jedna karta Mieczy nic mi nie mówiła w kontekście żywiołów, ale gdy w układzie pojawiło się ich pięć, to coś zaczęło grać.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania z tytułu wątku, bo się trochę od niego oddalamy - ile czasu minęło u was zanim stwierdziliście że talia naprawdę do was przemawia, a nie tylko że mechanicznie robicie czytania? Pytam bo zastanawiam się czy u mnie coś idzie nie tak, czy po prostu jeszcze za wcześnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Karia.0 Ja przez długi czas myślałam że coś idzie nie tak, a potem zdałam sobie sprawę że to uczucie "mechaniczności" było właśnie etapem nauki, a nie oznaką porażki. Nie wiem czy to pocieszy, ale u mnie ten etap trwał kilka miesięcy i nie skończyło się catastrophą 🙂


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Karia.0 Powiedz mi coś więcej - co rozumiesz przez "naprawdę przemawia"? Bo to jest klucz do twojego pytania. Jeśli czekasz na coś dramatycznego, to możesz przegapić moment, który był już dawno.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Krysztal Właśnie, bo ja przez długo nie wiedziałam że już przekroczyłam ten próg. Myślałam że będzie jakiś wyraźny moment przebudzenia, a okazało się że po prostu pewnego dnia zauważyłam że nie zastanawiam się jak czytać, tylko czytam. Przyszło bez fanfar.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Betalia To jest ważne spostrzeżenie i myślę że wielu ludzi przez to właśnie nie docenia własnego postępu. Szukają kamienia milowego który wygląda jak kamień milowy, a prawdziwy próg jest niewidoczny bo jesteś wtedy po prostu skupiony na robocie.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak mam nie szukać tego kamienia milowego skoro nie wiem jak inaczej sprawdzić czy w ogóle idę w dobrym kierunku? Mam po prostu ufać że coś się dzieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Anesja5 Nie ufać ślepo, ale zmienić pytanie które zadajesz. Zamiast "czy już umiem" - "co widzę w tej karcie czego nie widziałam miesiąc temu". To drugie pytanie daje konkretną odpowiedź i nie wymaga kamienia milowego.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A jeśli odpowiedź na to pytanie jest "nic"? Serio pytam, nie żeby dramatyzować, ale co jeśli naprawdę nie widać żadnej różnicy w stosunku do tego jak zaczynałam?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Larkis To albo uczysz się zbyt rzadko żeby cokolwiek odkładało się w pamięci, albo uczysz się w sposób który nie wymaga od ciebie żadnego własnego myślenia. Wkuwanie znaczeń z książki nie zostawi widocznej różnicy, bo za rok też możesz zajrzeć do tej samej książki.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Indaphoros A wracając do tego co powiedział Indaphoros parę postów wyżej - że jeśli nie widać różnicy to znaczy że uczę się w sposób który nie wymaga własnego myślenia. Tylko jak mam wiedzieć czy moje myślenie jest "własne" czy nie? Książka też w pewnym sensie daje mi myśl, którą potem sprawdzam. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Larkis Granica jest prosta, choć nie łatwa do sprawdzenia. Zapytaj siebie: czy jeśli wyrzucisz książkę ze stołu, to karta nadal coś mówi? Niekoniecznie dużo. Niekoniecznie mądrze. Ale czy mówi? Jeśli bez książki jest tylko pusta grafika, to wiesz gdzie jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Hm, ale to trochę okrutny test dla kogoś na początku drogi. Rozumiem logikę, ale przez pierwsze miesiące ta grafika i tak jest pusta bez jakiegoś punktu zaczepienia. Czy nie można najpierw nauczyć się z oparciem, a potem powoli je odstawiać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Karia.0 Oczywiście że można i większość ludzi tak robi. Ale Indaphoros nie mówił że to jedyna droga, tylko że to jeden z testów. Inaczej: po kilku miesiącach nauki sprawdzasz czy cokolwiek zostało. Nie na pierwszym tygodniu.


Odpowiedz
(@anesja5)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 560

@Barni No właśnie, bo ja ciągle mam wrażenie że cofam się, a nie idę do przodu. Tydzień bez kart i zaczynam od zera. Czy to normalne na początku czy po prostu za rzadko sięgam po talie?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Anesja5 To jest pytanie o częstotliwość, ale też o to co robisz kiedy nie masz kart w rękach. Ja zauważyłam że najwięcej odkładało mi się w pamięci wtedy, kiedy po czytaniu cokolwiek zapisywałam. Nie analizę, dosłownie jedno zdanie. Bez tego wszystko uciekało.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Jedno zdanie to ciekawy pomysł, bo eliminuje presję pisania esejów. Mam pytanie do tych co prowadzą dzienniki - czy wy wracacie do starych notatek i one nadal coś wam dają, czy bardziej piszecie żeby utrwalić moment i już?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Rasphul Wracam, ale rzadko. Wartość starych notatek jest dla mnie głównie w tym, że widzę jak inaczej czytałam tę samą kartę rok temu. To nie jest informacja o karcie, to jest informacja o mnie w tamtym czasie. Czasem to ważniejsze niż samo czytanie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Fraida A czy ta zmiana zawsze jest w kierunku "głębiej"? Bo zakładam że tak, ale zastanawiam się czy bywa że stare odczytanie było bliższe prawdy niż obecne. Jakbyś cofała się do czegoś co kiedyś czułaś intuicyjnie, a potem zamieniłaś na wiedzę.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Krysztal Tak, zdarza się. Szczególnie przy kartach które "opracowałam" zbyt dokładnie. Wiesz, kiedy za dużo czytasz o jednej karcie, zaczyna ona mówić tym co przeczytałaś, nie tym co sama widzi. Wróciłam raz do starej notatki i pomyślałam - wtedy byłam bliżej.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Fraida To jest jeden z tych paradoksów nauki tarotu o którym mało się mówi wprost. Im więcej wiesz, tym większe ryzyko że wiedza zagłuszy percepcję. Nie twierdzę że wiedza jest zła, ale trzeba umieć ją odłożyć na bok gdy karta jest w ręce.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Vladi Tylko że żeby wiedzieć kiedy odłożyć, najpierw musisz wiedzieć co odkładasz. Nie możesz odłożyć pustego miejsca. Więc ten paradoks nie jest argumentem przeciw uczeniu się, jest argumentem za tym żeby uczyć się ze świadomością że to nie jest cel końcowy.


Odpowiedz
Wpisy: 226
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że gdzieś zgubiłyśmy pierwotne pytanie. Bo ja pytałam o czas, a wychodzi na to że czas jest najmniej istotną zmienną. Czy to jest właśnie odpowiedź? Że po prostu nie ma dobrej odpowiedzi na "ile czasu"?


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że jest odpowiedź, tylko nie ta której szukałaś. Nie "sześć miesięcy" ani "dwa lata", ale: tyle czasu aż przestaniesz pytać kiedy i zaczniesz pytać co. Ty właśnie to robisz teraz w tym wątku, więc może jesteś bliżej niż myślisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Czulu To jest ładnie powiedziane, ale chcę dopytać - bo ja też przeszłam przez ten etap gdy przestałam pytać o czas, i nie znaczyło to wcale że nagle wszystko zaskoczyło. Jak odróżnić "jestem bliżej" od "tylko mi się wydaje że jestem bliżej"?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Anima To rozróżnienie jest trochę pułapką, bo wymaga zewnętrznego punktu odniesienia którego nie ma. Jedyne co możesz sprawdzić to czy twoje czytania mają konsekwencję wewnętrzną - czy opowiadają coś spójnego, nawet jeśli nie wiesz czy "poprawnego". Spójność jest sprawdzalna, poprawność nie.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i jedno pytanie nie daje mi spokoju - mówicie o czytaniach dla siebie czy dla innych? Bo mam wrażenie że to dwie zupełnie różne umiejętności i że czas nauki jest inny w obu przypadkach. Czy wasza rozmowa dotyczy jednego czy drugiego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Agaa32 Dobre pytanie, bo faktycznie mieszamy. Dla siebie i dla innych to są inne mięśnie, jak to ktoś kiedyś określił. Ale z drugiej strony jedno trenuje drugie. Jak czytasz dla siebie i rozumiesz dlaczego popełniasz błędy w autoanaliz ie, to potem czytając dla kogoś jesteś bardziej ostrożny. Albo na odwrót.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Rasphul Bo właśnie o to mi chodziło - jak czytasz dla kogoś obcego, to nie możesz się mylić na jego temat tak samo jak na swój własny. Przy sobie wiesz kiedy karta "trafia", bo znasz kontekst. Przy obcym człowieku skąd wiesz że nie projektujesz?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Agaa32 No właśnie, i to jest moment kiedy czas nauki robi się znowu ważny. Dla siebie możesz zacząć wcześniej, bo błędy zostają w szufladzie. Dla innych - naprawdę nie wiem czy jest jakaś data graniczna. Czy ty zaczęłaś już czytać dla kogoś poza sobą?


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Nie, właśnie nie. I trochę się boję tego kroku, bo nie wiem czy to co widzę w kartach jest moje czy karty. Dlatego pytałam.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Agaa32 To rozróżnienie które opisujesz - moje czy karty - moim zdaniem nigdy nie znika całkowicie. Ale przy czytaniu dla innych uczysz się je słyszeć dużo wyraźniej, bo masz natychmiastową informację zwrotną. Osoba siedzi naprzeciwko i reaguje albo nie reaguje.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Betalia A co jeśli ktoś jest bardzo powściągliwy i nie daje żadnego feedbacku? Miałam raz sytuację gdzie czytałam dla koleżanki i ona przez całe czytanie mówiła tylko "mhm", a potem na końcu że "nie wiem, może". Nie miałam pojęcia czy cokolwiek trafiło.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Karia.0 To jest akurat świetna sytuacja do nauki, choć rozumiem że w środku czujesz się zagubiona. Brak feedbacku zmusza cię do zaufania temu co widzisz, bez ciągłego szukania potwierdzenia. Powiedz mi - co ty czułaś podczas tego czytania, zanim ona cokolwiek odpowiedziała?


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 481

@Czulu Czułam że coś jest na rzeczy z jedną kartą, Dziewiątką Mieczy, ale bałam się powiedzieć głośno bo to brzmi poważnie. I w końcu powiedziałam coś rozmytego i ona powiedziała "może". A mogłam powiedzieć wprost.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Karia.0 I właśnie tu jest sedno. Nie technika, nie znajomość kart. Odwaga powiedzenia tego co widzisz. Dziewiątka Mieczy rzadko się myli jeśli pojawia się wyraźnie. Następnym razem powiedz wprost i obserwuj co się stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy nie ma ryzyka że jak powiesz coś trudnego wprost, to osoba się zamknie albo poczuje się zaatakowana? Szczególnie jak dopiero zaczynasz i nie masz jeszcze pewności czy czytasz dobrze?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Larkis To zależy jak mówisz, nie co mówisz. "Widzę tu lęk i bezsenność" brzmi inaczej niż "masz pewnie dużo na głowie ostatnio, karta sugeruje pewne napięcie". Treść podobna, ale jedno jest wejściem, drugie jest zamknięciem drzwi.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Barni Okay, to ma sens. Ale jak się tego uczy? Bo to już nie jest znajomość karty, to jest jakiś inny rodzaj umiejętności. Jak to trenować bez czytania dla prawdziwych ludzi?


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Szczerze? Nie wiem czy da się bez prawdziwych ludzi. Można ćwiczyć słownictwo, można szukać miękkich sformułowań, ale dopóki nie siedzisz naprzeciwko kogoś kto oddycha i czeka, to jest teoria. Wracając do czasu nauki - może właśnie dlatego tak trudno go określić?


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Bo czas nauki zależy też od tego ile masz okazji do prawdziwej praktyki, nie tylko do siedzenia z talią w pokoju. Ja przez długi czas myślałam że ćwiczę, a tak naprawdę tylko oswajałam się z obrazkami. Prawdziwa nauka zaczęła się gdy zaczęłam czytać na żywo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 226

@Anima To jest ciekawe, bo ja właśnie jestem na tym etapie oswajania się z obrazkami i teraz zastanawiam się czy to jest coś wartościowego samo w sobie, czy tylko odkładam moment w którym trzeba zacząć na serio. Jak długo trwał u ciebie ten etap?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Landrynna Wracając trochę do pytania Landrynny o czas nauki, bo odpłynęliśmy - ta rozmowa pokazuje chyba lepiej niż jakikolwiek przedział czasowy, że nauka tarotu to jest nauka siebie przy okazji. I to nie ma końca. Dlatego chyba nikt nie umie odpowiedzieć ile to trwa.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Kilka miesięcy. I powiem ci że nie żałuję, bo dzięki temu znałam karty wizualnie zanim zaczęłam nadawać im kontekst ludzki. Ale pewnie można to skrócić jeśli szybciej wejdziesz w praktykę z kimś.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do wszystkich którzy mówią o czytaniu dla innych jako etapie nauki - czy wy traktowaliście te czytania jako ćwiczenie i informowaliście o tym osoby, dla których czytaliście? Czy wchodziliście w to jakby pełnoprawnie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Vladi Zawsze mówiłam że jestem w procesie nauki. Ale nie każdy to tak rozumiał i część ludzi i tak traktowała to poważnie. Co jest trochę niekomfortowe, bo ciąży odpowiedzialność.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Betalia To jest coś o czym rzadko się mówi w kontekście nauki tarotu. Że na pewnym etapie zaczynasz być dla kogoś czymś więcej niż tylko osobą z kartami, nawet jeśli siebie tak nie postrzegasz. I to zmienia dynamikę całego czytania.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Fraida I chyba właśnie ta zmiana dynamiki jest jednym z prawdziwych progów nauki. Nie ilość znanych kart, nie przepracowane Wielkie Arkana. Moment kiedy rozumiesz że to co mówisz ma ciężar dla kogoś drugiego. Nie wiem czy to się mierzy w miesiącach.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Krysztal A jak myślisz - czy można ten próg przekroczyć zanim się jest na to gotowym? I czy to jest problem, że ktoś go przekracza za wcześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Można i myślę że to się zdarza częściej niż przyznajemy. Ktoś zaczyna czytać dla znajomych, bo tamci nalegają, i nagle jest w środku czegoś do czego nie był gotowy. Ale czy to jest problem? Nie wiem. Czasem właśnie presja sytuacji uczy szybciej niż spokojne ćwiczenia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Krysztal Ale jest różnica między nauką przez presję a nauką przez krzywdzenie. Jeśli ktoś nieprzygotowany powie coś nieodpowiedniego w złym momencie, to nie jest to tylko jego własna lekcja. Jest jeszcze ta druga osoba.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Betalia Tutaj się z tobą zgadzam i rzadko mi się to zdarza w tej dyskusji. Ten etap, o którym mówi Krysztal, to nie jest moment przejścia do lepszej nauki. To jest moment odpowiedzialności, której albo jesteś świadomy, albo nie.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Rasphul A jak w ogóle rozpoznać że jest się gotową na to, żeby czytać dla kogoś? Czy jest jakiś sygnał, czy to bardziej czujesz że po prostu... możesz?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Larkis Ja bym powiedział że gotowość to nie stan który osiągasz, tylko decyzja którą podejmujesz. Ale ta decyzja powinna iść razem z czymś w środku. Jeśli pytasz czy jesteś gotowa, to prawdopodobnie już coś wiesz, tylko chcesz żeby ktoś to potwierdził.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: