Forum

Asystent AI
Tarot dla osób z lę...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla osób z lękiem społecznym - karty wspierające

Strona 1 / 2

Wpisy: 492
Rozpoczynający temat
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Trochę się zastanawiam nad tym, jak tarot może pomagać osobom, które mają problem z kontaktami z innymi ludźmi. Sama przez długi czas miałam silny lęk przed oceną i zauważyłam, że pewne karty pojawiały się u mnie regularnie podczas rozkładów dotyczących relacji. Przede wszystkim Pustelnik - ta karta zawsze mnie zatrzymywała. Z jednej strony pokazuje potrzebę wycofania się, z drugiej nie mówi, że to ma trwać wiecznie. Ale mam pytanie do was: czy ktoś świadomie używa tarotudla siebie, żeby przepracować własne lęki, a nie tylko żeby 'sprawdzić przyszłość'?


Odpowiedz
93 odpowiedzi
Wpisy: 176
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Sama zaczęłam prowadzić notatki właśnie z myślą o tym, żeby śledzić, jakie karty wracają w kontekście sytuacji społecznych. U mnie to Dwójka Mieczy pojawia sie nagminnie i za każdym razem jest to moment, kiedy unikam jakiegoś kontaktu, odkladam telefon, nie odpisuję. Interesuje mnie to, co napisałaś o Pustelniku - czy traktujesz go jako 'zgodę na wycofanie' czy raczej jako sygnał ostrzegawczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Arkana93 To zależy od kontekstu całego rozkładu, ale powiem szczerze - przez długi czas traktowałam go jako usprawiedliwienie. 'Karta mówi, że mam być sama, więc okej.' Dopiero kiedy zaczęłam zwracać uwagę na to, co go otacza, zrozumiałam, że on raczej pyta, ile czasu spędzam ze swoimi myślami i po co. Dwójka Mieczy to ciekawy przypadek - ta zawiązana chusta, to zamknięcie zmysłów. Czy jak ją wyciągasz, to masz poczucie, że ta karta cię rozumie, czy raczej obwinia? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

eh, czytam tę rozmowę i zastanawiam sie czy tarot w ogóle ma sens jako 'terapia' dla kogoś z lękiem? Pytam serio, bo sam mam problem z ludzmi i raz spróbowałem wróżyc sobie sam, ale w kółko wychodziły mi złe karty i miałem potem gorzej. Może robię cos nie tak, albo po prostu się nakręcam?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Dezydery.1 ehh, to co opisujesz to bardzo częsta pułapka. Tarot nie jest terapią i nie zastąpi jej ale może być dobrym lustrem, jeśli się go używa z pewnym dystansem. Problem w tym że osoba z silnym lękiem będzie szukać w kartach potwierdzenia swoich obaw - i znajdzie je, bo ludzki mózg jest bardzo sprawny w dobieraniu interpretacji pod tezę. Powiedz mi więcej: co to znaczy że wychodziły 'złe karty'? Które konkretnie i w jakim rozkładzie? 🙂


Odpowiedz
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Wrozbiarz No wychodziły mi Wieża, Diabeł, Dziesiątka Mieczy... I za każdym razem jak je widziałem to myślałem, że coś złego mnie czeka w kontaktach z ludźmi. Robiłem prosty rozkład trójkowy. Może faktycznie się nakręcałem, ale jak mam nie brać tego poważnie skoro 'tarot mówi prawdę'?


Odpowiedz
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Dezydery.1 Widzę w tym co piszesz siebie sprzed jakiegoś czasu. Też traktowałam każda 'ciemną' kartę jak wyrok. Ale Dziesiątka Mieczy na przykład - to jest karta końca pewnego schematu myślenia, nie zapowiedź katastrofy. Problem polega na tym, że kiedy się boisz, to czytasz ją jako: 'znowu coś złego'. Warto pytać nie 'co to przepowiada', tylko 'co to mówi o moim obecnym stanie'. Ale to wymaga ćwiczenia i odrobiny spokoju, a przy silnym lęku to nie takie proste. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@teodorek)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym co napisał Dezydery, bo to ważne. Samo pytanie 'jakich kart szukać' przy lęku społecznym zakłada, że karty dają gotowe odpowiedzi. A one raczej stawiają pytania. Mnie bardziej interesuje, które karty pomagają zobaczyć schemat, nie przepowiedzieć zdarzenie. Gwiazda, Słońce, Siódemka Pucharów - to są karty, które przy lęku mogą pokazywać albo ulgę, albo ucieczkę w marzenia. Skąd wiemy, którą interpretację przyjąć?


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@eliksiria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam wrażenie, że w tej rozmowie zakładamy, że tarot jest dla osób z lękiem bezpieczny, jeśli tylko dobrze go używamy. Ale czy to nie jest trochę naiwne? Jeśli ktoś ma tendencję do katastrofizowania, to czy karty takie jak Wieża czy Diabeł nie będą zawsze interpretowane negatywnie, niezależnie od intencji? Pytam, bo sama znam osobę, która przez tarot bardzo pogłębiła swój lęk.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Eliksiria To bardzo ważna uwaga i nie lekceważę jej. Tarot może wzmacniac zarówno dobre, jak i złe przekonania o sobie. Ale to samo dotyczy na przykład rozmowy z pewnym typem ludzi, czytania pewnych ksiązek, przeglądania mediów spolecznosciowych. Pytanie nie brzmi 'czy tarot jest bezpieczny', tylko 'czy dany człowiek jest w stanie pracowac z symbolem bez wpadania w pułapkę potwierdzania własnych lękow'. I to nie zawsze jest możliwe bez wsparcia z zewnatrz


Odpowiedz
Wpisy: 492
Rozpoczynający temat
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Wrożbiarzem, ale chciałam dorzucić coś praktycznego. Są karty, które przy lęku społecznym działają na mnie uspokajająco - nie dlatego że mowią 'będzie dobrze', ale dlatego, że pokazują zasoby. Czwórka Pucharów - często rozumiana jako znudzenie albo stagnacja - mnie zawsze przypomina, że mam prawo nie reagować od razu. Ósemka Buław z kolei to dla mnie sygnał, że komunikacja jest możliwa, nawet jesli sie boję. Czy ktoś ma swoje karty, które traktuje jak 'sprzymierzeńców'?


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Prowadze od dłuższego czasu dziennik rozkładów i zauważyłam, że przy moich trudniejszych momentach społecznych najczęsciej pojawia się Rycerz Pucharów - i za każdym razem mam dylemat, czy to wezwanie do działania, czy przypomnienie, zeby podejść do siebie z czulością. Ale wracajac do tematu głównego - czy ktos z was celowo robi rozkłady przed konkretną sytuacją społeczną? Na przykład przed ważnym spotkaniem albo rozmową?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 613

@Plejadka71 Robiłam to kilka razy i muszę powiedzieć, że efekty były mieszane. Raz wyciągnęłam Siłę przed rozmową, o której myślałam z przerażeniem, i faktycznie poczułam się spokojniejsza. Ale innym razem wyciągnęłam Trójkę Mieczy i przez całe spotkanie myślałam tylko o tej karcie. Więc teraz raczej robię rozkłady po fakcie, żeby zrozumieć co się stało - nie przed. A ty jak z tym pracujesz?


Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Ninka Dokładnie to samo odkryłam przez przypadek. Rozkład przed wydarzeniem podbija mi napięcie, a nie je obniża. Natomiast po - pomaga mi przetrawić emocje, które trudno mi nazwać słowami. Jakby karta dawała mi język do opisania tego co czułam. Teraz mnie ciekawi coś innego - ktoś wcześniej wspomniał o Pustelniku jako karcie, która może być 'usprawiedliwieniem'. Czy są karty które waszym zdaniem szczególnie łatwo nadużyć przy tendencji do izolacji? :/


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@teodorek)
Połączone: 1 rok temu

Powiem wprost: Księżyc. To karta, ktura opisuje lęk, iluzję, niepewność - i przy osobach z lękiem społecznym jest bardzo ryzykowna interpretacyjnie bo można ją czytać jako 'twój świat wewnętrzny jest nie do odkrycia przez innych' albo 'inni cię nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją'. Oba odczyty mogą zamykać. Ale ta sama karta w innym kontekście może pokazywać głębię emocjonalną i wrażliwość jako coś wartościowego. Wszystko zależy od tego co osoba wnosi do rozkładu.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@konwaliowa89)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chciałam się zapytać o coś, co mnie tu uderzyło. Mówicie o schematach, o kartach, które wracają - a co z pytaniem postawionym w opisie wątku? Chodzi o powtórzenia. Bo ja rozumiem to tak: jeśli moja natura lubi wracać do tych samych sposobów reagowania, to czy tarot może mi pomóc zobaczyć, czy to jest coś, co mnie chroni, czy coś, co mnie zatrzymuje? Czy ktoś tak z nim pracował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Konwaliowa89 To bardzo trafne pytanie i uważam, że tak właśnie można używać tarotudo pracy ze schematami. Sama robiłam to przez wiele miesięcy. Wyciągałam jedną kartę raz w tygodniu z tym samym pytaniem i patrzyłam, co się zmienia albo co stoi w miejscu. I faktycznie powtarzające się karty zaczęłam traktować nie jak wyrok, ale jak wskazówkę, że coś jeszcze nie zostało przepracowane. Choć muszę przyznać, że przy pewnym typie powtórzeń zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest właśnie stagnacja o której mówisz. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Pytanie o stagnację jest kluczowe i chciałem się tu wtracić z innego kąta. W wielu tradycjach wróżbiarskich - nie tylko tarotowych - powtórzenie jest sygnałem, nie błędem. Jesli ta sama karta wraca trzy, cztery razy w kolejnych rozkładach, to nie dlatego, że los jest złośliwy ale dlatego, ze coś w tobie sygnalizuje, ze temat nie jest zamknięty. Pytanie które bym postawił: czy powtórzenie, o ktorym mówi autor tematu, jest powtórzeniem zachowania, myśli, czy emocji? Bo to różne poziomy pracy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Strzybog Serio tak myślisz? ojej, to mnie zatrzymalo. Bo ja mam wlasnie taki schemat - unikam, cofam się, a potem mam do siebie pretensje, ze nie wyszedłem naprzod. Ale to jest na tyle głeboko zakorzenione, ze nie wiem, czy karta mi powie cokolwiek nowego. Może to jest właśnie ta stagnacja? Jak odróżnić naturalny rytm od utknięcia?


Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Strzybog i Dezydery.1 - zatrzymuję się przy tym, bo to jest serce całego wątku. stagnacja i naturalny rytm to nie zawsze dwie rożne rzeczy - czasem stagnacja jest potrzebna, zanim coś ruszy. tarot może pokazać, że stoisz w miejscu, ale nie powie ci, czy to jest odpoczynek, czy paraliż. To rozróżnienie musisz zrobic sam. I tu właśnie karty takie jak Świat kontra Koło Fortuny mogą być pomocne - jedna mowi o dopełnieniu, druga o ruchu który przychodzi z zewnątrz. Ale zadna nie da gotowej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@konwaliowa89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Tosieczka Ale jak rozróżnić, że stagnacja jest 'potrzebna, zanim coś ruszy' od stagnacji, która jest po prostu zaklinowaniem? Bo to zdanie brzmi pięknie, ale w praktyce jak to widać w kartach?


Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Konwaliowa89 Dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Obserwuję kontekst - co otacza kartę stagnacji? Jeśli wokół są karty wody, emocji, to raczej dojrzewanie. Jeśli same karty powietrza i mieczy, to może być unikanie. Ale to moja interpretacja, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego, co powiedzial Strzybog wcześniej o powtórzeniu jako sygnale. Mam pytanie do reszty - czy ktos prowadzil takie długoterminowe obserwacje i faktycznie widział moment, kiedy powtarzająca się karta przestała wychodzic? Co wtedy wychodzilo zamiast niej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Arkana93 U mnie tak było z Rycerzem Pucharów. Przez kilka miesięcy non stop, potem przestał wychodzić, a zaczął pojawiać się Król Pucharów. Interpretowałam to jako przejście od aspiracji do jakiegoś zakorzenienia. Ale szczerze - mogło to być też przypadkowe.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Plejadka71 Przypadek jest tu słowem kluczowym. Ja nie zakładam, że zmiana kart oznacza zmianę w osobie - to byłoby myślenie magiczne w złym sensie. Ale jeśli połączysz tę obserwację z tym, co rzeczywiście zmieniło się w twoim życiu w tym samym czasie, to zaczyna być coś więcej niż zbieżność. Co sie wtedy u ciebie faktycznie działo?


Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Strzybog no cóż, zaczęłam chodzić na spotkania grupy - na żywo, nie w internecie. Przez rok unikałam tego. Więc może i karty coś odzwierciedlały ale zmiana była najpierw w zachowaniu, nie w kartach. Karty hyba to tylko po fakcie potwierdziły.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli ktoś nie ma żadnej takiej zmiany w życiu i karty nadal wychodzą te same? Ja pytam serio, bo mój schemat - to unikanie - trwa od lat. Nie wiem, co miałoby go przerwać i szczerze nie wiem, czy chcę to przerywać, skoro mi nie przeszkadza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Dezydery.1 To 'skoro mi nie przeszkadza' - zatrzymałem się przy tym. Czy to jest świadoma decyzja, że ten tryb ci odpowiada, czy raczej nieprzeszkadzanie jest czymś, do czego sie przyzwyczaiłes i przestałes już zauważac dyskomfort?


Odpowiedz
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Wrozbiarz kurczę, nie wiem. Szczerze. Moze oba naraz. Ale to nie jest pytanie do tarotowego wątku, bardziej do terapeuty chyba.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@eliksiria)
Połączone: 8 miesięcy temu

no, ale właśnie to jest ciekawe - Dezydery sam sobie odpowiada, że to pytanie do terapeuty. To znaczy, że ma poczucie granicy tarotowego sensu. A wcześniej pisał, że karty go nakręcały. Może właśnie to rozgraniczenie jest tym, czego brakowało na początku? xd


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Eliksiria Myślę, że trafnie to widzisz. Kiedy zaczęłam używać tarotuz jakimś minimalnym dystansem - nie jako wyrocznię, ale jako materiał do myślenia - przestał mi szkodzić. Problem w tym, że tego dystansu nie da się nabyć przez samo wrózenie. To przychodzi skądś z boku


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@ninka)
Połączone: 1 miesiąc temu

eh, mam pytanie do Cebulki albo kogokolwiek, kto to rozumie - co konkretnie znaczy 'materialał do myślenia' w kontekście lęku społecznego? Jak to wygląda w praktyce, kiedy siedzisz po trudnym spotkaniu i masz przed sobą kartę? Co robisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Ninka Pytam siebie, co w tej karcie mnie uderza, a nie co karta 'znaczy'. Jesli wyciagam Pustelniak po spotkaniu, na którym czulam się niewidzialna, to nie szukam definicji. pytam - co to uczucie niewidzialności mi mówi? Karta jest tylko pretekstem do zadania pytania, kture sama bym sobie nie zadala.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@teodorek)
Połączone: 1 rok temu

To co Cebulka opisuje jest bliższe psychologii projekcji niż tradycyjnej interpretacji tarota. I nie mówię tego jako zarzut - to legitymizuje tę metodę na swój sposób. Ale warto być uczciwym, że to nie jest już wróżenie, tylko forma samoobserwacji z wizualnym bodźcem. Czy to nadal jest tarot? 🙁


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Teodorek kurczę, a dlaczego miałoby nie być? karty miały przez wieki różne funkcje. Jeśli ktoś używa ich do refleksji, to czemu odmawiać temu miana tarota? Pytanie brzmi raczej: czy system 78 kart jest do tego lepiej stworzony niż inny zestaw obrazów?


Odpowiedz
(@teodorek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 114

@Arkana93 Pytanie dobre i mam na nie niepopularną odpowiedź - niekoniecznie. Rorschach robi podobną robotę. Ale tarot ma te przewagę że obrazy są nasyconе archetypami zbiorowymi więc projekcja nie jest tylko osobista. Masz kontekst kulturowy który cię orientuje. To nie jest bez znaczenia przy lęku społecznym, bo lęk społeczny jest z definicji relacyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@konwaliowa89)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale co to znaczy 'lęk jest relacyjny' w tym kontekście? Jak to się przekłada na to, które karty są pomocne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Konwaliowa89 hmm, to znaczy że lęk społeczny nie istnieje w izolacji - on jest zawsze lękiem wobec kogos, przed czyjaś oceną, w relacji. Dlatego karty, kture pokazują relacje - Kochankowie, Trójka Pucharów, Dwójka Pucharow - są przy tym leku bardziej diagnostyczne niż karty zywiolow. Nie mówią 'będzie dobrze', ale pytają: czego wlaściwie się boisz w tym kontakcie? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@galaktyka95)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może naiwne - czy Trójka Pucharów nie jest za bardzo optymistyczna dla kogoś z lękiem? Jak ją ciągnie osoba, która unika ludzi, to czy ona w ogóle potrafi ją dla siebie odczytać?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Galaktyka95 Własnie odwrotnie - Trójka Pucharow wyciągnięta przez kogoś z lekiem społecznym może być szczegolnie otwierająca, bo pokazuje radośc ze wspólnoty, której ta osoba nie doświadcza. To nie jest karta-wyrok, to karta-tęsknota. I z tą tęsknotą można pracować.


Odpowiedz
(@galaktyka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 38

@Wrozbiarz To co napisałeś o Trójce Pucharów jako karcie-tęsknocie - to mnie zatrzymało. Ale jak w praktyce z tym pracować? Bo jeśli ktoś widzi tę radość i wspólnotę i wie, że jej nie ma w jego życiu, to hyba bardziej boli niż pomaga?


Odpowiedz
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Galaktyka95 Pytanie odwracam - a co boli bardziej: widziec tesknote czy jej nie widzieć? bo niewidoczna tesknota nie znika, ona po prostu staje się lękiem bez twarzy


Odpowiedz
(@eliksiria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Wrozbiarz Dobra, ale to jest już bardzo terapeutyczne myślenie. Czy nie za dużo od karty oczekujemy? To jest jeden obrazek, jedna chwila ciągniecia.


Odpowiedz
(@teodorek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 114

@Eliksiria Nie za dużo oczekujemy od karty - za dużo oczekujemy od pojedynczego rozkładu. To różnica. Karta jest punktem wejścia, nie całą pracą. Galaktyka pyta o praktykę i tu leży sedno - co robimy z tym, co karta wywołuje.


Odpowiedz
Wpisy: 492
Rozpoczynający temat
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wróć do pytania Galaktyki, bo czuję, że to ważne dla kogoś z lękiem. kiedy wyciągnęłam Trójkę Pucharów w momencie, kiedy byłam totalnie odcięta od ludzi, to pierwsze uczucie było dokładnie to co opisujesz - ból porównania. Ale potem zapytałam siebie: dlaczego wogóle mi zależy? I to było właściwe pytanie. Nie 'jak to osiągnąć', tylko 'czemu to we mnie żyje'.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

hmm, hm. A ja bym z tym polemizował. Pytanie 'czemu mi zależy' zakłada, że mi zależy. A co jeśli ktoś już tak dawno odciął od siebie tę tęsknotę że karta po prostu nic nie wywołuje? U mnie Trójka Pucharów wychodzi czasem i jest dla mnie jak kartka z obcego języka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Dezydery.1 To jest ważna obserwacja ale mam do niej pytanie - czy mówisz że karta nic nie wywołuje emocjonalnie, czy że nie wiesz jak ją przełożyć na siebie? Bo to są dwa różne stany.


Odpowiedz
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Strzybog Nie wiem. chyba pierwsze. Patrzę na te trzy tańczące kobiety i nie czuję nic specjalnego. Może troche obco.


Odpowiedz
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Dezydery.1 'Troche obco' to jest coś. Obcosć to nie brak reakcji - to reakcja odpychania. Albo niezrozumienia. Moze warto by było się przy tym zatrzymać zamiast stwierdzać, ze karta nic nie mówi?


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@ninka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam tę wymianę o Dezderym i mam inne pytanie do całej reszty - czy ktoś miał kartę, która przez długi czas wywoływała właśnie taką obcość albo pustość, i potem nagle zadziałała inaczej? Bez żadnej świadomej pracy z nią?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Ninka U mnie tak było z Cesarzową. Przez długi czas widziałam ją jako kartę nie dla mnie, za bardzo matczyną, za bardzo ciepłą. Potem po jednym konkretnym zdarzeniu w rodzinie zobaczyłam ją zupełnie inaczej. Ale to zdarzenie zmieniło coś w środku, nie karta 😛


Odpowiedz
(@konwaliowa89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Plejadka71 Ale jak to rozpoznać - że coś się zmieniło w środku przez zdarzenie, a nie że po prostu inaczej patrzysz na kartę bo coraz więcej czytasz o tarocie? Pisze serio, bo mnie to zawsze mylilo.


Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Konwaliowa89 no, uczciwie? Nie wiem, czy da się to rozróżnić na sto procent. Ale ja to czułam fizycznie - cos puściło przy patrzeniu na tę kartę. Może to tylko efekt czasu, może kontekstu. Prowadzilam wtedy notatki i widziałam zmianę slów, których używałam do opisu tej karty. xd


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku o lęku społecznym, bo troche odpłynęliśmy. Dezydery napisał wcześniej, że jego schemat unikania trwa od lat i że nie wie czy chce go przerywać. I to mi siedzi. Bo w kontekście tego tematu - które karty pomagają komuś, kto nie jest przekonany, że chce zmiany?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wrozbiarz no cóż, mnie przyszedł do głowy Pustelnik. Nie dlatego, że gloryfikuje samotność ale dlatego że pokazuje świadomą izolację z latarnią w ręku. Jakby mówił: jeśli już jesteś sam, to przynajmniej patrz co widzisz w tym świetle.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

ehh, pustelnik wychodzi mi regularnie od miesięcy. Może właśnie dlatego mi pasuje - bo nie każe mi nigdzie wychodzić. :>


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodorek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 114

@Dezydery.1 Ale Pustelnik idzie. To jest karta wędrowca, ktury wybrał samotność na czas poszukiwania, nie karta kogoś, kto stoi w miejscu. Czy to ma znaczenie dla ciebie, jak na niego patrzysz?


Odpowiedz
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Teodorek Hmm. Nie myślałem o tym że on idzie. myślałem o nim zawsze jako o kimś stojącym na górze i nie schodzącym w dół.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie to, o czym pisał Teodorek wcześniej o projekcji. Dezydery czyta Pustelnika przez siebie - widzi zatrzymanie, bo sam jest zatrzymany. Nie jest to błąd, to jest dokładnie to, po co ta karta jest


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale chce tu postawić małe zastrzeżenie do tego, co Arkana napisała - bo projektowanie przez lęk może też utrwalać lęk. Jeśli ktoś zawsze widzi w Pusteliku potwierdzenie własnej izolacji, to karta przestaje być materiałem do refleksji, a staje się wzmocnieniem schematu. I to jest ryzyko przy pracy z tarotem przy lęku społecznym, kture rzadko się w takich rozmowach pojawia


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Strzybog Dobra, to mnie zatrzymuje. mówisz, ze karta może wzmacniac lek zamiast go przepracowywać. ale skad wiem, ze to sie dzieje? Bo z zewnątrz to wygląda tak samo - siedzę z kartą, patrzę na nia, myslę o sobie. Jak rozroznić, że to refleksja, a nie petla?


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Dezydery.1 hmm, właśnie o to mi chodziło, ale nie mam na to prostej odpowiedzi. Jeden sygnał, ktury mnie skłania do myślenia, że to pętla a nie refleksja: jeśli po sesji z kartą czujesz dokładnie to samo co przed nią, nic się nie poruszyło, tylko utwierdził się stary opis. Refleksja zostawia jakiś drobny zgrzyt, coś nowego. Pętla jest wygodna.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Czekaj, ale ten kryterium 'coś się poruszyło' jest dość nieprecyzyjny. Można się poruszyć emocjonalnie i to nadal być pętla emocjonalna. Płakać nad tą samą historią piętnasty raz to też ruch ale nie wyjście. Czy chodzi Strzybogowi o ruch w treści czy w uczuciach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Arkana93 W treści. Płakanie nad tym samym to płakanie nad tym samym - opis siebie nie zmienił nic. Chodzi mi o moment, gdy po karcie myślisz o sobie jakimś zdaniem, którego wcześniej nie używałes. Niekoniecznie pozytywnym - może nawet trudniejszym. Ale nowym


Odpowiedz
Wpisy: 492
Rozpoczynający temat
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

To mi się zgadza z praktyką. Kiedy Pustelnik przestał być dla mnie 'kartą na trudny czas' a zaczął być 'kartą kogoś kto szuka czegoś konkretnego', to był ten moment nowego zdania. Mały przeskok, ale zauważalny. Dezydery, czy masz jakieś notatki z tych sesji, czy robisz to z pamięci?


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Nie mam notatek. Nigdy mi nie przychodziło do głowy, żeby to zapisywać. Myślałem, że tarot to coś co się czuje, nie dokumentuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ninka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 613

@Dezydery.1 A właśnie - to jest ciekawe założenie. Skąd pochodzi? Bo w mojej praktyce notatki to nie jest dokumentowanie w sensie biurokratycznym, tylko sposób żeby zobaczyć, czy za miesiąc piszę to samo co dziś. I często piszę. I to jest informacja sama w sobie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: