Ale jest jeszcze jedna sprawa. Karty afirmacyjne mają z reguły pozytywny przekaz wprost, 'jesteś silny', 'dzisiaj dajesz radę'. Tarot jest inny, nawet ta same 'pozytywna' Gwiazda wymaga interpretacji. Czy brat bedzie gotowy na to że karta nie powie mu wprost co czuć?
Ale wtedy to trochę przestaje być tarot i staje się właśnie zbiorem afirmacji z obrazkami, nie? Nie mowie że to źle, tylko zastanawiam się czy to nadal ma sens nazywać to kartami tarota.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno małe pytanie. Czy ktoś myślał o tym żeby Olesia75 sama najpierw pociagnela kartę dla brata, zanim mu to w ogóle da? Żeby sprawdzić intuicyjnie czy to dobry moment?
Eweliniunia, szczerze to w ogóle nie przyszło mi to do głowy. Czy to w ogóle ma sens, żeby ciągnąć kartę dla kogoś innego, zanim mu coś podaruję? Nie wiem nawet jak to zrobić.
Mam wrażenie że ten wątek zaczął się od pytania jakie karty dla osoby trzeźwiejącej, a teraz rozmawiamy o tym czy w ogóle dawać. Może wróćmy do konkretów? Bo Olesia75 chyba już wie że daje, tylko nie wie co i jak.
Ma. Mówił mi że od kiedy nie pije, to rano robi kawę i siada na dziesięć minut zanim cokolwiek innego. Mówił że to jego moment. Właśnie przez to myślę że karta mogłaby się tam zmieścić.
Ojej, to jest idealny punkt wejścia. Dziesięć minut bez struktury to przestrzeń, w której karta nie jest 'dodatkowym obowiązkiem', tylko czymś co wypełnia czas który on już sobie daje. To zupełnie inna sytuacja niż gdyby miał to robić osobno, specjalnie.
Ja bym powiedział ze jedno dziennie ma sens właśnie dlatego że jest małe. Nie ma decyzji do podjęcia, nie ma 'co teraz z tym zrobić'. Wyciągasz jedną i siedzisz z tym. To jest bliżej medytacji niz nauki tarota.
To bardzo dobre pytanie i chyba właśnie tu jest sedno całego problemu z formatem. Wydruk z opisem na odwrocie może zawierać nie tylko znaczenie karty, ale też jedno konkretne pytanie do refleksji. Nie 'co ta karta mowi', tylko 'dzisiaj zastanów się nad jedną rzeczą którą kontrolujesz'.
Oj tam, Zgadzam się z Tolcią. Jeden obraz, jedno pytanie. Ewentualnie nazwa karty. Resztę robi głowa tej osoby. Zbyt duży opis to już kierowanie interpretacją zamiast zostawienia przestrzeni 🙂
A to nie jest tak ze im prostsza karta wizualnie, tym latwiej się z nia 'siedzi'? Pytam serio, bo te skomplikowane sceny to chyba bardziej rozpraszają niz skupiają, szczególnie na poczatku 😉
To mnie trochę niepokoi bo właśnie Księżyc chciałam dać, no bo trzeźwość to tez ciemnosc i przechodzenie przez nią. Ale moze to zbyt ciężkie na rano?
Księżyc rano to naprawdę ryzykowna propozycja. Ta karta ma dużo lęku, zludzen, błądzenia. Nawet dla kogoś bez kontekstu uzależnienia jest dosc mroczna. Rozumiem intencję ale chyba nie na codzienna poranną refleksję 🙂
Ksiezyc ma sens jako karta do glebszej pracy, może kiedys, może w momencie kiedy on sam po nia sięgnie. Ale nie jako cos danego z zewnątrz na sam początek. Jeśli chcesz oddać te energie przechodzenia przez ciemność, to Gwiazda robi to samo tylko od strony nadziei, nie lęku.
O rany, Czytam tę rozmowę i mam naiwne pytanie. Skąd wy wiecie że Gwiazda jest bezpieczniejsza dla kogoś trzeźwiejącego niż Ksiezyc? Czy to wasza intuicja czy jest jakieś uzasadnienie w symbolice samej karty?
Dobra, to rozumiem logikę z Gwiazdą, ale mam jeszcze jedno pytanie. Skoro on ma te dziesięć minut i wyciaga kartę, to co jeśli tego dnia wyciągnie coś niepokojącego? Nie przez pomyłkę ale po prostu bo tak poszlo losowanie. Czy talia powinna byc w całości 78 kart, czy wybrane?
Zgadzam się ze selekcja ma sens, ale czy to nie jest troche oszukiwanie tarota? Pytam serio, nie zlosliwie. Bo jeśli wybieramy tylko 'ładne' karty, to nie jest już losowanie, tylko sterowana medytacja z obrazkami.
Ale czy brat Olesi wie, że karty są wyselekcjonowane? Bo jeśli nie wie i myśli ze to pełna talia, to już jest jakieś wprowadzenie w błąd. A jeśli wie, to może poczuć że siostra go traktuje jak dziecko.
To naprawdę dobre pytanie i nie wiem co odpowiedzieć. Nie chcę go traktować jak dziecka, ale też boje się że wyciągnie coś co go przestraszy albo zdołuje rano. On jest wrażliwy, zawsze był. Jak myślicie, powiedzieć mu o selekcji czy nie?
Ja bym powiedziala. Szczerość tutaj chyba ważniejsza niż efekt. Mozesz mu to ująć jako to że wybrałaś karty które twoim zdaniem pasują do etapu w którym teraz jest. Nie że ukryłaś złe, tylko że dałaś te które mają dla ciebie sens w tym momencie.
On nie odrzuca takich rzeczy. Mamy w rodzinie tradycję że babcia czytała z kart, więc dla niego to nie jest coś obcego. Nie rozmawiałam z nim wprost o tym pomyśle, ale nie myślę żeby się obraził. Bardziej się zastanawiam czy to mu pomoże czy tylko go zmyli.
To co mówisz o babci jest ważne. To znaczy że karty moga miec dla niego ciepły kontekst, może nawet coś bliskiego. Czy wiesz jakie karty babcia miała, albo jak to wyglądało? Bo jeśli jest jakaś konkretna talia w rodzinie, to może warto do tego nawiązać zamiast kupować nową.
Babcia miała taką starą talię, nie wiem jak się nazywa, ale obrazki byly bardzo klasyczne. Chyba Rider Waite albo coś podobnego. Nie ma jej juz, nie wiem co się z nią stało. Ale ten ślad jest, tak.
Rider Waite to właśnie ta talia którą zazwyczaj polecam na start, bo jej symbolika jest czytelna nawet bez przygotowania. Jeśli babcia miała coś w tym stylu, to brat może mieć z takim zestawem kart jakieś nieuświadomione przyzwyczajenie wizualne. To by ułatwiło odbiór 😀
O rany, Słuchajcie, wróćmy do kwestii tego które karty konkretnie. Bo rozmawiamy już chwilę o tym czy mówić, jak mówić, z jakiej talii, a Olesia75 nadal nie ma gotowej listy. Może by tak każdy zaproponował jedną kartę z uzasadnieniem? Żeby był jakiś konkret.
Ja dodalbym Sił, dziesiątą karte Wielkich Arkanow. Kobieta oswajajaca lwa, bez przemocy, przez spokój. Dla kogoś kto walczy z uzależnieniem to może byc bardzo osobista karta bo ona nie mówi o sile przez dominację, tylko przez łagodność wobec własnych impulsów.
Umiarkowanie to moja ulubiona karta dla takich momentów. Nie dramatyczna, nie za wesoła, po prostu trwanie w procesie. Ale czy dla kogos bez wiedzy o tarocie ta karta będzie czytelna? Anioł z kielichami może nie powiedziec nic, jeśli nie znasz kontekstu.
