Właśnie. I wracając do tego co jest tematem tego wątku, czyli zdolności u osób z ograniczeniami, to Czwórka Mieczy jako zdolność do zatrzymania jest naprawdę czymś. wielu ludzi nie potrafi tego robić w ogóle. Czy ktoś z was dostał kiedyś odpowiedź na pytanie o swój potencjał i była to karta którą uznał za 'złą', a potem ją przemyślał?
Tak. Dostałem Dziesięć Buław i byłem pewny że to kolejne ostrzeżenie przed przeciążeniem. Ale to było pytanie o moje zasoby. i dopiero po dłuższym siedzeniu z tą kartą zobaczyłem że może mówić o zdolności do niesienia dużego ciężaru, nie o tym że aktualnie niosę za dużo. Kontekst pytania zmienił wszystko.
To co Iwo65 opisuje z Dziesięć Buław jest właśnie tym co chcę zrozumieć lepiej. Jak odróżnić że karta mówi o zdolności a nie o stanie? Bo mnie Dziesięć Buław zawsze kojarzy się z obciążeniem i chyba bym nie wpadła na taką interpretację sama. Czy jest jakaś zasada do tego, czy to naprawdę tylko intuicja?
No i nie ma zasady jako takiej, ale jest kwestia pytania. Jeśli pytasz 'co jest we mnie jako zasób' to karta mówi o zasobie. Jeśli pytasz 'jak jest teraz' to ta sama karta mówi o stanie. Tarot czyta to co pytasz, nie decyduje sam za ciebie. Dlatego Egzorcystka87 ma rację że formułowanie pytania to klucz. :))
Pisanie pytania to dobra praktyka, ale mam wrażenie że przy osobach z ograniczeniami zdrowotnymi pojawia się dodatkowa warstwa. Bo pytanie o zdolności kiedy ciało albo psychika nie współpracuje to nie tylko kwestia precyzji, to często kwestia czy w ogóle wierzy się że pytanie ma sens. I czy ktoś tu miał moment kiedy po prostu nie umiał sformułować pytania bo nie wierzył że cokolwiek jest do odkrycia?
Wlasnie. Właśnie to. Begonia trafiła w sedno. Ja przez długi czas nie zadawałam pytań o zdolności bo zakładałam odpowiedź. A karty wtedy milczą bo pytanie jest z góry zamknięte. To nie jest kwestia techniki, to jest coś głębszego.
A czy może być odwrotnie, że ktoś zadaje pytanie o zdolności właśnie dlatego że desperacko chce je znaleźć, i wtedy każda karta wygląda jak potwierdzenie? Zastanawiam się czy to nie jest równie częste jak ten problem z zamkniętym pytaniem.
Przerwa jednego dnia to ciekawy pomysł, ale przy mocnych fluktuacjach stanu zdrowia nie wiem czy to pomaga. Bo jutro możesz być w zupełnie innym miejscu i wtedy ta 'druga interpretacja' też będzie zabarwiona inaczej. Nie ma jakiegoś bardziej stabilnego punktu odniesienia?
