Piąta pozycja to jest "co projekt może mi dać czego jeszcze nie widzę". Nie chodzi o efekt końcowy ani cel ale o ukryty potencjal - cos, co projekt ujawni albo o czym mnie przekona przy okazji tworzenia. Często wychodzą tam karty zaskakujace.
Ta piąta pozycja brzmi dla mnie jak najtrudniejsza do interpretacji. jak karta mówi o czyms, czego "jeszcze nie widze", to skad wiem, że dobrze to odczytałam skoro z definicji jeszcez tego nie widzę?
Ten rozkład robi sie coraz bardziej skomplikowany przez te wszystkie warunki - interpretuj po tygodniu wracaj po projekcie porownuj z dziennikiem. Może prosciej od razu wyciagnac trzy karty i zadać jedno konkretne pytanie?
A czy ktoś próbwał zrobic ten rozkład na początku projektu, a potem jeszcze raz w połowie? Ciekawi mnie, czy karty zmieniają się znaczaco czy wychodzi podobny obraz z innej perspektywy.
Ten pomysl z jedną karta w polowie projektu barrdzo mi odpowiada. ale jak ją umiejscowic wzgledem rozkładu, który zrobiłeś na poczatku? Czytasz ją samodzielnie czy odnosisz do którejś z wcześniejszych pozycji?
Przepraszam, że moze naiwne pytanie ale co to znaczy, ze "brak spójności to tez informacja"? Że cos się zmienilo w projekcie czy że na poczatku źle odczytalam karte? Jak to rozroznic? Naprawde nie umiem tego jeszcze sam ocenic.
Słuchajcie skoro już mówimy o towarzyszeniu projektowi przez caly czas - czy ktoś próbował tego rozkladu przy projekcie, który ostatecznie porzucił? Ciekawi mnie, czy karrty w jakiś sposob to sygnalizowały wcześniej, czy dopiero po fkacie widać, że cos wskazywały.
Mialam projekt, ktory porzuciłam po kilku tygodniach i robilam na poczatku podobny rozkład. Po wszystkim wróciłam do notatek i trzecia karta - ta o blokadach - byla Wieżą. Wtedy stwierdzilam, ze to mówi o trudnościach technicznych. Ale może po prostu mówiła że cala konstrukcja tego projektu nie trzyma sie kupy. Trudno powiedzieć, czy to karty sygnalizowały czy ja to teraz nakladam.
To co Kingusia napisała o Wieży - że dopiero po porzuceniu projektu zobaczyla co ta karta naprawde mówiła - trochę mnie przeraza czy to znaczy, ze karty zawsze mają racje, ale my jestesmy za głupi zeby je odczytać w pore? Bo to brzmi jak sytuacja bez wyjscia dla kogoś takiego jak ja, kto dopiero zaczyna.
I tu jest sedno problemu z tym rozkładem, który omawiamy. On jest zaprojektowany do pracy twórczej, ale pracy twórczej, która trwa. Nie do jednorazowego odczytu. Kingusia mówiła o projekcie porzuconym - ale czy robila kolejne odczyty w trakcie czy tylko ten jeden na poczatku?
To jest bardzo częste - robimy rozkład z zamiarem towarzyszenia sobie przez caly projekt a potem po tygodniu zapominamy że karty w ogóle leżą gdzieś w notatniku. Mam pytanie do Kingi - co cię odciągnęło? Sam projekt pochlonal, czy po prostu nie widziałaś sensu wracac, skoro "juz wiesz"?
Serio to co Kingusia opisuje chyba dotyczy wiekszosci z nas na poczatku. Mam podobnie z afirmacjami - robie je raz, jestem przekonana że "zadzialaly" i potem przestaje. a tu chodzi o proces, nie o moment. Ale mam pytanie - jak często w tym rozkladzie artystycznym powinno sie wracac do kart? Jest jakas sugerowana czestotliwosc, czy to zalezy od dlugosci projektu?
Wlasnie o to chcialam zapytać, bo mój projekt to pwenie z trzy cztery miesiące pracy. Zastanawiam sie, czy wracac co tydzień, czy raczej przy ważniejszych momentach - jak zaczynam nowy etap, jak utkne, jak skoncze.
Oj tam, przy etapach i przy utknięciach zdecydowanie bardziej niż co tydzień. co tydzień to za dużo sygnałów naraz i zaczniesz gubić, ktory odczyt jest aktualny. Karta przy naturalnym przełomie w projekcie ma kontekst - wiesz, co się wtedy dzieje. Karta wyciagnieta "bo wtorek" tego kontekstu nie ma.
E tam, ale skad wiadomo kiedy jest "naturalny przelom"? Bo jak dla mne kazdy tydzien w projekcie może być przelomem albo zaden. Mam wrazenie że takie nieostre zasady to zaproszenie do ciaglego wyciagania kart za kazdym razem kiedy cos idzie nie tak a to juz nie jest praca z rozkładem tylko szukanie potwierdzenia.
Muzyka to ciekawy przypadek, bo przy wizualnych projektach etapy są bardziej widoczne - szkic kolor finalny a przy komponowaniu rzeczywiście to może byc jeden wielki nieprzerywany strumień. Zastanawiam się, czy przy muzyce bardziej sesowna byłaby praca z pojedynczą karta pytania zamiast całego rozkladu 😀
Wracam do Wladka - przy muzyce etapem może być pierwsze demo, pierwsza wersja z wokalem, moment, kiedy oddasz komus do posłuchania. nie musi to być techniczny krok w procesie może być relacyjny - moment, kiedy projekt po raz pierwszy istnieje dla kogoś innego niż ty.
To dobra definicja, ale bym ją rozszerzyła - też moment, kiedy projekt po raz pierwszy stawi ci opór. Coś nie dziala, zmuszasz się do zmiany planu. To jest sygnał, że warto sięgnąć po kartę. Nie dlatego że "cos się dzieje", ale dlatego, że twoje relacje z projektem się zmieniaja.
I to chyba jest najlepsza definicja momentu powrotu do kart jaką słyszałam w tej dyskusji. Zmiana relacji z projektem, nie zmiana w projekcie. Bo projekt się zawsze zmienia. Ale kiedy ty się zmieniasz wobec niego - to jest moment wart zatrzymania.
No właśnie Zmiana relacji z projektem - to brzmi pieknie, ale jak to rozpoznac w praktyce? Chodzi o to, że nagle czujesz inaczej do swojej pracy czy że twoje zachowanie wobec niej się zmienia? Bo to dla mnie troche rozne rzeczy
Przepraszam, ze wchodze z boku ale chce się upewnic że dobrze rozumiem. mowimy teraz o karcie jako sposobie na uwaznosc woobec własnego procesu twórczego nie tyle o przepowiadaniu co bedzie ale o zobaczeniu co jest? Bo to dla mnie duże odkrycie serio. Myslalem o tarcoie zupelnie inaczej.
Ale zaraz - jesli karta ma ci mowic tylko to co juz wiesz tylko uswiadamiac to po co w ogole karta? Mozesz to zrobic przez zwykly dziennik pisany, medytacje, rozmowę z kims bliskim nie rozumiem co karta wnosi ponad to.
Ehh, właśnie to mnie trochę niepokoi, bo ja jestem na początku drogi z tarotem. Czy ten rozklad artystyczny ma sens dla kogos, kto nie ma jeszcze glebokiej znajomosci wszystkich kart? Czy powinnam najpierw dluzej poćwiczyć odczyty a do tego rozkładu wrócić pozniej?
No dobra nie sadze, zeby trzeba było czekać. Ja zaczelam ten rozklad właściwie przy okazji pierwszego większego projektu i dużo z niego wyniosłam nawet jeśli moje interpretacje były pewnie dość naiwne. Chodzi bardziej o zatrzymanie się z kartą i pytanie niz o perfekcyjny odczyt.
A czy to nie jest problem, że będąc na poczatku możemy zobaczyć w karcie to co chcemy zobaczyc? Bez wiedzy o tradycyjnym znaczeniu łatwo chyba zinterpretować kazda karte tak zeby potwierdzała to co juz myslimy o projekcie.
Nie ma momentu, szczerze. To jest ciągłe napięcie i ono nigdy w pełni nie znika. Nawet jak pracujesz z kartami od lat, zdarzają ci się odczyty, gdzie projektujesz. I zdarzają się takie gdzie jesteś zbyt pewny tradycyjnego znaczenia i je na siłę wklejasz. Świadomość tego napięcia jest ważniejsza niż jego rozwiązanie.
Serio, dodam do tego co Kartomanta mówi - przy rozkładzie artystycznym ta trudność jest trochę mniejsza bo pytania są konkretne. Nie pytasz "co mi przyniesie przyszłość", tylko "co mnie blokuje w tym projekcie teraz". Konkretne pytanie zmniejsza przestrzeń na projekcję, bo masz kotwicę w rzeczywistości.
