No coś ty, Chcę się podzielic rozkładem który stosuję kiedy złość dosłownie mnie zalewa i nie wiem co z nią zrobić. Nie chodzi o to żeby ją tłumić, raczej o to żeby ją przepracować i zamienic w cos użytecznego. Rozkład jest prosty: trzy karty. Pierwsza - co jest prawdziwym źródłem mojej zlosci (nie zawsze to co myślę). Druga - co ta zlsoc mi mówi, czego potrzebuję. trzecia - jak tę energię przekierowac. Ostatnio dostałam na pierwszą pozycje Księżyczkę odwrocona co mnie troche zaskoczyło, bo myślałam że to kwestia konkretnej osoby, a wyszło że raczej własne nieuświadomione lęki. Na trzecią pozycję Cesarzową - czyli ta energia ma iść w tworzenie, nie w destrukcję. Macie własne rozklady do pracy z trudnymi emocjami? I jeszcze jedno pytanie ktore mnie trapi: robiłam to w pospiechu, miałam moze 5 minut, krzatalam się po domu i praktycznie na kolanie rozłożyłam karty. Zastanawiam się czy taki pospiech całkowicie dyskwalifikuje rytual czy jednak cos zostaje.
To pytanie o pośpiech jest dobre i słyszę je często. Moje zdanie jest takie: zależy od czego oczekujesz po rozkładzie. Jeśli traktujesz karty jako lustro, które pokazuje co jest gdzieś głębiej, to pośpiech nie zeruje odczytu. Karty wyszły takie a nie inne. Ale jeśli chcesz żeby rozkład był jednocześnie rytuałem transformacyjnym, czyli żeby samo siedzenie z kartami coś przepracowało, to tutaj pośpiech potrafi zburzyć to co najważniejsze, bo nie ma miejsca na to żeby emocja naprawdę wyszła na powierzchnię. Jak długo siedziałaś z tymi kartami po rozłożeniu?
O matko, wtrącę się tutaj bo to ciekawy problem. Z perspektywy klasycznych podejsc do tarota moment intencji jest ważny, ale niekoniecznie musi sie pokrywac z momentem fizycznego rozłożenia kart. Jesli intencja byla przed rozłożeniem a analiza była uważna wieczorem, to nie powiedziałbym że rtyuał był "pusty". Powiedzialbym ze był podzielony na dwa etapy. Znam osoby które celowo tak pracuja - losują rano, nie patrzą od razu, a interpretują wieczorem w skupieniu. To inna metoda, ale metoda, nie błąd. mine bardziej interesuje ta Księżniczka odwrócona na pierwszej pozycji. Napisalas że zaskoczylo cię to wskazanie na lęki. czy po tej nocnej analizie coś ci kliknęło, coś sie potwierdziło?
Kurczę ja mam pytanie do rozkładu jako takiego, zanim pójdziemy dalej w temat pośpiechu. Ta druga karta - "co ta złość mi mówi, czego potrzebuję" - jak ty to rozróżniasz w interpretacji? Bo złość może mowic "potrzebuję granicy" albo "potrzebuję uwagi" albo "potrzebuję żeby ktoś przyznal mi rację" i to są zupełnie różne potrzeby. Czy karta na tej pozycji jakoś sama to różnicuje czy to kwestia wlasnego odczucia?
Ojej no Wracając do pytania o pośpiech - mam inne podejście niż Glozka56. Uważam że pośpiech jest problemem nie dlatego że "coś się nie uda" ale dlatego że kiedy jestes w pędzie to jesteś jeszcze w środku emocji, a nie patrzac na nią. I to może sprawić że karty czytasz przez filtr tej gorącej złości, a nie z dystansu. Niekoniecznie że odczyt jest zły, ale może być bardziej reaktywny niż refleksyjny. Czy pamiętasz jak czytałaś te karty wieczorem - czy miałaś inne odczucia niż gdybyś czytala je od razu po rozlozeniu?
Muszę powiedziec wprost: rozdzielanie momentu losowania i momentu interpretacji to nie jest błąd ani kompromis. To bywa świadoma praktyka. Ale widzę tu inny potencjalny problem. Jeśli fotografujesz i odkladasz, to czy wracasz do tego z czystą głową, czy juz z historią tego co się wydarzyło miedzy rano a wieczorem? Bo to może zabarwić odczyt bardziej niż sam pośpiech. to nie jest zarzut, naprawdę pytam jak to u ciebie wyglada.
Czytam i mam takie pytanie do wszystkich, może naiwne ale: czy złość to w ogóle dobry moment na siedzenie z tarotem? Wydaje mi się ze jak człowiek kipi to karty wyciagane w takim stanie moga tylko podgrzewać, nie chlodzic. Nie wiem moze się mylę, ale zawsze mam wrażenie że tarot wymaga jakiegoś spokoju zeby cos zobaczyć.
Pracuję z podobnym rozzkładem od jakiegoś czasu i musze powiedziec że ta pozycja "jak przekierować energię" jest dla mine najtrudniejsza w interpretacji. dostałam kiedyś Wieżę na tej pozycji i do tej pory nie wiem czy to znaczyło że mam pozwolic na burzenie czegos, czy że ta zlosc sama w sobie jest już Wieza i mam to zaakceptować. Caroletta, jak ty interpretujesz tę trzecia pozycję, dosłownie czy raczej jako kierunek?
Oj, Wczytuję się w tę rozmowę i mam konkretne pytanie do rozkładu. Trzy karty to układ dość prosty. Czy ktos próbował rozbudowac to o czwartą pozycję np. "co moge stracic jeśli nie przepracuję tej złości"? albo cos w stylu karty rady, co zrobic konkretnie? Wydaje mi się ze przy silnych emocjach samo zrozumienie skad coś pochodzi to za malo.
Wracam do tego pośpiechu bo mnie to nie daje spokoju. Rozumiem argumenty za tym że odczyt ma wartość mimo pośpiechu ale mam wrażenie że omijamy jeden aspekt. Rytuał to nie tylko karty i interpretacja, to też pewne przestrojenie siebie. Jak wchodzisz w rozkład z emocji i pośpiechu, to czy jesteś w stanie w ogóle usłyszeć coś co ci nie pasuje do tego co czujesz? Caroletta napisała że Księżniczka odwrócona zaskoczyla ja to chyba dobry znak bo znaczy że karta przeszła przez filtr. Ale nie zawsze tak jest.
Przepraszam że wejde z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem ten rozkład. Ta pierwsza karta - "prawdziwe źródło złości" - to znaczy ze tarot ma nam powiedzeić coś o nas samych, nie o sytuacji? Bo trochę sie gubię czy te karty opisuja zewnetrzne okoliczności czy nasze wewnętrzne stany. Bo jeśli na pierwszej pozycji wychodzi katra wskazująca na inną osobe, to jak to czytać?
Ojejku, mnie zastanawia jedno: czy ktoś probowal tego rozkladu regularnie, np. za każdym razem kiedy odczuwa intensywną złość przez jakis dłuższy czas? Ciekawi mnie czy karty zaczynaja się powtarzać, czy za kazdym razem pokazuja cos innego. Bo jeśli ciagle wychodzi to samo źródło to moze warto już nie rozkladac kart, tylko zajac się tym zrodlem bezposrednio.
Ojej, i wlasnie to mnie ciekawi najbardziej - czy ktos prowadzil takie regularne zapiski? Bo mowienie o powtarzajacych sie kartach to jedno a naprawde to sledzic to drugie. Ja probowalem przez jakis czas notować co wychodzi przy silnych emocjach i faktycznie zaczęły sie pewne wzorce, ale nie byłem na tyle konsekwentny zeby wyciągnąć z tego sensowne wnioski
Prowadzę notatki od dłuższego czasu ale nie pod kątem zlosci konkretnie, bardziej ogólnie przy intensywnych emocjach. I rzeczywiscie są kartty które wyciagam znacznie częściej niz statystycznie powinnam. U mnie to Ksiezyc wraca regularnie kiedy czuję się zablokowana a przy złości paradoksalnie często wychodzi coś z kielichów, nie z mieczy jak mozna by sie spodziewać. Zastanawia mnie czy to specyfika mojej psychiki czy bardziej to jak układam pytanie. 😉
To co Runika mówi o formulowaniu pytania jest wedlug mnie kluczowe ale chcę dodać cos do wczesniejszej dyskusji o Wiezy. Erazm interpretowal ja jako świadome burzenie - ale ja przez długi czas rozumiałam tę karte na pozycji "jak przekierować" jako cos co przyjdzie niezaeżnie od mooich checi. I to dawało mi pewien spokój paradoksalnie. Skoro i tak cos się posypie to może leppiej to zaakceptowac niż walczyć. Czy ktos miał podobne odczucie?
Mnie zastanawia jedno w kontekście całej tej rozmowy. Tyle mówimy o tym jak interpretować karty, o pospiechu, o formulowaniu pytań. Ale nikt nie zapytał wprost: co sie stalo po tym rozkładzie? Czy cokolwiek się zmienłio w tej sytuacji ze zloscia? Bo dla mnie to jest właściwy sprawdzian czy odczyt miał wartość, nie to czy warunki byly idealne.
Caroletta zadała chyba najważniejsze pytanie w tym wątku. I czekam na odpowiedź, bo to faktycznie jest sedno. Można dyskutować w nieskończoność o metodologii, ale jesli cos się poruszyło - to znaczy ze zadziałało. Jeśli nie - to też jest informacja.
No dobra skoro same siebie zapytałam. Cos się zmieniło, tak. Ta interpretacja wieczorem, z Księżniczką odwróconą jako źródłem złości, naprawdę mnie zastopowała. Przestałam myslec o tej konkretnej osobie, a zaczęłam myślć o tym wzorcu w sobie. Czy to zasługa kart, czy po prostu czasu ktory minął i ochłonięcia - nie wiem. ale efekt był 😀
To co mówisz jest ciekawe bo wlasnie o to mi chodziło wczesniej z tym pytaniem o złość i tarot. Że może ochłonięcie zrobiło robote, a nie karty. Nie mówię że karty nie pomogły, ale jak oddzielić jedno od drugiego? Moze to po prostu działało razem i nie ma sensu tego rozdzielać?
Wczytuej się w te dyskusję od jakiegos czasu i mam pytanie pewnie podstawowe ale czy ten rozklad ktory Croletta opisuje - te trzy pozycje - to jest jakiś znany ukklad z tradycji czy ona go sama stworzyla? Pytam bo zastanawiam sie czy jest jakaś baza dla takich tematycznych rozkładów pod konkretne emocje.
Gnio dotknął czegoś ważnego. i w konetkscie rozkladu Caroletty - ta pierwsza pozycja "prawdziwe źródło zlocsi" jest właśnie tym testem. Bo jesli wychodzi coś co potwierda twoj pierwotny obraz sytuacji, to można mieć watpliwosci. Ale jeśli wychodzi Ksiezniczka odwrócona i to zmienia cala narrację, to jest znak że coś naprawde zadziałało.
Zerkam na tę rozmowę i mam wrażenie że wciąż krazymy wokol pytania które Caroletta zadała na początku - czy pośpiech dyskwalifikuje rozkład. I zastanawiam się czy nie warto spojrzeć na to inaczej: zamiast pytać czy rozkład był "prawdziwy", moze pytanie powinno brzmieć "co ten rozkład mógł dać w tych konkretnych warunkach". Bo moze pospieszny odczyt daje jeden rodzaj wglądu, a spokojny inny, i oba są wartościowe?
To pytanie Rusalki mnie zatrzymuje. Myślę że intencja w pośpiechu jest prawdziwa, ale węższa. Jak kiedy piszesz komus wiadomość w biegu - piszesz to co chcesz powiedzieć, ale nie wszystko co mógłbyś powiedziec przy kawie. Może mój rozkład pokazał mi kawałek prawdy, nie całość. i może dlatego ta Cesarzowa na trzeciej pozycji wciąż jest dla mnie trochę zagadkowa - jakby tam było coś czego jeszcze nie dosięgłam.
To porownanie z wiadomością pisaną w biegu jest bardzo trafne, Caroletta. Ale chcę to rozwinąć: jeśli rozklad pokazał ci węższy kawałek prawdy, to czy według ciebie jest sens wracac do tej samej kwestii i robić go jeszcze raz? Spokojniej, z pełną intencją? czy to co dostałaś wystarczy?
Wlasnie to mnie zastanawia w całym wątku. Caroletta mowila ze cos się poruszyło, że Księżniczka odwrócona zrobiła robotę. Ale skoro uznajemy że pośpiech zawęża intencję, to może warto zapytać: co mogło zostać pominięte? Co ta szersza wersja rozkladu mogłaby pokazac?
Dobre pytanie i sama sie nad tym zastanawiałam. myślę ze nie wrócę do tego konkretnego rozkładu bo coś juz się zamknęło. Ale Runika ma rację że mogłam dostać tylko część obrazu. Może ta pominięta część to nie "więcej o złości", tylko coś zupełnie innego, czego w tamtym moencie nie bylam gotowa zobaczyć.
Caroletta to co mowisz o gotowości mnie zatrzymuje. Czy to znaczy że tarot daje nam tylko tyle ile możemy przyjac? Pytam serio, bo jesli tak to pośpiech moze być wlasnie takim mechanizmem obronnym, że nie jestes gotowa i dlatego biegniesz przez rytuał? 🙂
