Zastanawiam się, czy ktoś robił sobie rozkład specjalnie pod temat przeprowadzki albo wyjazdu. Mam na myśli taką sytuacje, gdzie człowiek czuje, że mijesce w którym mieszka go dusi, ale nie wie, czy to realny sygnał, że powinien stąd odejść, czy po prostu chwilowy kryzys. Sama jakiś czas temu przechodziłam coś podobnego i wyszło mi wtedy kilka ciekawych kart. Nie chcę za dużo zdradzać od razu, bo wole zobaczyć czy inni mają jakieś doświadczenia z takim czytaniem. Czy są jakieś konkretne pozycje w rozkładzie które wg was najlepiej "pytają" właśnie o zmiane miejsca?
Eh, Robilam podobne czytania kilka razy i zawsze zwracam uwagę przede wszystkim na karty z grupy Wielkich Arkanów, bo one najczęściej pokazuja, czy dana zmiana jest czyms co wynika z wewnętrznej potrzeby czy z ucieczki przed czymś konkretnym. Głupi Wędrowiec to oczywistość przy pytaniu o ruszenie z miejsca, ale bardziej mnie interesuje, co pojawia się obok niego. Jake karty ci wtedy wyszły, Cebulko?
A czy w takim razie da sie zrobić rozkład stricte na to, gdzie wyjechac a nie tylko czy wyjechać? Bo mnie interesuje bardziej ta praktyczna strona, nie tyle analiza tego dlaczego chce uciec tylko gdzie karty wskazuja że powinnam się skierowac. Czy tarot w ogole tak działa?
Mnie zawsze zastanawiało jak ustawiać pytanie do kart w takim czytaniu. Bo "czy powinnam wyjechać" to inne pytaniie niz "co stanie się jesli wyjadę" i jeszcze inne niż "co mi blokuje tę decyzje". Sama ćwiczę takie czytania i za kazdym razem jak zmieniam sformułowanie pytania, wychodzi mi kompletnie inny rozkład. Czy wy macie jakiś sprawdzony sposób na precyzyjne pytanie o ucieczkę lub przeprowadzkę?
Hmm, Szczerze mowiac jestem troche zaskoczony że tarot mialby w ogole odpowiadac na tak konkretne pytania życiowe. nie mowie że to bez sensu ale jak to działa w praktyce? Znaczy co dokladnie ta karta "mowi" o decyzji? To jest interpretacja wrozacego prawda? Bo wtedy to troche jego opinia, nie zadna wyrocznie.
Dobra ale to co mowisz Tatarak, to brzmi trochę jak dobry psycholog nie wróżka. Bo jesli karty tylko "wyciagaja to co wiem" to czy w ogolle potrzebuje kart? Pytam serio nie złośliwie bo sam rozwazalem przeprowadzke i nie wiem, czy tarot mi tu pomoze bardziej niż kartka papieru z plusami i minusami.
Mam pytanko bo trochę sie pogubiłam. Mowicie o Wedrowcu i Ośmiu Mieczach, ale co z Księżycem? Bo jak robiłam swój rozkład na wyjazd, to wyzedl mi Księżyc i doslownie nie wiem co z nim zrobić w tym kontekscie. Cos o zludzeniach? Że może moj pomysł o wyjezdzie to złudzenie?
Wracając do pytania o to, jak ustawiać rozkład pod ucieczke: ja korzystam z układu pięciokartowego, który sam sobie skonstruowałem na tego typu pytania. Pozycja pierwsza to obecna sytuacja, druga to co mnie blokuje, trzecia to co mnie popycha do zmiany, czwarta to energia nowego miejsca lub etapu, piąta to potencjalny wynik. Prosty ale daje całkiem spójny obraz. Ktoś próbował czegoś podobnego?
Chcę sie tu wtrącić, bo wydaje mi sie, że zbyt mocno skupiamy się na tym, jakie karty wychodzą, a za malo na tym jakie pytanie przynosi osoba. Często gdy ktoś pyta tarot o ucieczkę, to tak naprawdę pyta o zgodę. I to jest zupelnie inne czytanie niż szukanie informacji. Czy ktos z was rozróżnia te dwa typy pytań przy pracy z kartami?
No wlasnie, to ciekawy problem bo jak ktos tasuje karty ponownie zeby dostac lepszy wynik to troche podwaza cala idee wróżenia pytam z ciekawości, bo sam jestem sceptyczny, ale ta kwestia mnie zastannawia: czy jest jakis "protokol" który każe robic tylko jedno czytanie na jedno pytanie, czy to dowolne?
A ja mam takei pytanie do wszystkich bo dopiero zaczynam z tarotem: czy przy czytaniu na temat przeprowadzki powinno się fizycznie trzymać w glowie obraz tego miejsca, do którego chcemy pojechać czy lepiej być w trybie "otwartym" i nie sugerować kartom kierunku? Słyszałam rozne rzeczy i nie wiem, co jest skuteczniejsze.
Słuchajcie Odnoszac się do tego co mowila Andromedka.x bo mnie tez to zastanawia. jesli za bardzo skupiam sie na konkretnym miejscu, to karty moga mi po prostu odzwiercidelic moje oczekiwanie nie prawde? jak w ogole mozna uniknac tego, że tarot po prostu mowi to, o czym wlasnie mysle?
Serio, chcę wrocic do pytania Andromedki.x, bo ono dotyka czegos ważnego w kontekście calego wątku. Mówiliśmy dużo o tym, czy wyjechać, ale ona pyta o to czy sama intencja tasowania wpływa na wynik. I to jest coś, nad czym warto się zatrzymać, bo przy pytaniach o przeprowadzke ludzie często tasują w stanie bardzo naładowanym emocjonalnie. Czy to zmienia odczyt?
Ja przed każdym czytaniem, które dotyczy czegoś waznego, robie kilka minut oddychania przeponowego i uziemiam się na kamień. Brzmi banalnie, ale naprawdę zmieia jakosc skupienia. czy testujesz jakies techniki przed tasowaniem czy po prostu siadasz i tasuje?
Slysze tu duzo o stanach emocjonalnych i tasowaniu ale mam inne pytanie: czy ktoś z was robi takie czytania seryjnie, znaczy porównuje wyniki z różnych sesji na ten sam temat, czy traktujecie każde czytanie jako osobne? Bo przy decyzji o wyprowadzce to mogłoby miec sens, żeby zobaczyc czy pewne karty się powtarzają.
A ja mam takie pytanie w nawiązaniu do tego, co pisał Barni wczesniej o tym swoim ukladzie pieciokartowym. Powiedział, ze piata pozycja to "co robic niezaleznie od decyzji". Ale co jesli wychodzi tam karta, ktora wydaje się sprzeczna z całą resztą rozkladu? U mnie ostatnio wyszlo tam coś zupełnie innego niż wszystkie pozostałe karty sugerowały i nie wiedziałam jak to czytać.
O rany, słuchajcie ale tu pojawia sie ten sam problem co wcześniej z projekcją. Jak ktoś nie lubi planowania i jest typem spontanicznym to moze "Cesarz jako dzialanie" zinterpretuje zupełnie inaczej niz ktos kto lubi arkusze kalkulacyjne. czy interpretacja nie zalezy bardziej od osoby niż od karty?
Hmm, no to chyba jednak musze to wziąć poważnie bo planowania unikam jak ognia. Zawsze myślałam, że po prostu jestem wolnmy duchem, ale może karty mowia że to jest mój problem nie zaleta. troche mnie to boli 🙂
Znam to uczucie, kiedy karta mówi coś czego nie chcesz usłyszeć. Miałam podobnie z Pustellnikiemi przy pytaniu o wyjazd. Kompletna cisza, wycofanie. A ja byłam gotowa do działania, do ruchu, do zmiany. siedzialam z tym tygodniami, zanim zrozumialam, ze to nie "nie jedź", tylko "poczekaj, bo nie wiesz jeszcze, po co jedziesz".
A jak odróżniłaś w końcu "poczekaj" od "nie rób tego w ogóle"? Bo Pustelnik brzmi jak karta która mogłaby pasować do obu tych znaczen i nie wiem, czy bym umiała to rozróżnić u siebie. 😉
No dobra, to jest ciekawe, bo pracuję z czakrami przy czytaniu i ta różnica, którą opisujesz, między lękiem a spokojem, dla mnie fizycznie siedzi w różnych miejscach ciała. Lęk to splot słoneczny, zamknięcie to gardło. Jak to czujesz, to wiesz. Ale jak ktoś nie jest przyzwyczajony do słuchania ciała, to te sygnały mogą być nieczytelne 🙂
Przepraszam ze wchodze, bo jestem tu troche z zewnatrz tematycznie ale to co mówi Mocarnaa, przypomina mi to co slyszalem o intuicji w zwyklym, nieezoterycznym sensie. że cialo i emocje reaguja na decyzje zanim umysl zdazy je przetworzyc. to nie jest duchowe, to jest neurologiczne. czy to nie jest przypadkiem to samo tylko inaczej nazwane?
No ale to jest troche tak, że zawsze mozesz dopasowac interpretacje do tego, co chcesz zrobić. Jesli chcesz wyjechac, to Pustelnik to "przemyśl i jedz". Jesli nie chcesz to Pustelnik to "zostań i się wycisz". Gdzie jest ta granica, ze czytasz kartę uczciwie a nie po prostu potwierdzasz to, co juz postanowiłeś? 🙂
O, to jeest naprawde konkretna metoda nigdy tak nie robiłam. Ale mam pytanie: co jak nie boisz się konkretnej karty tylko konkretnego znaczenia? Mnie nie przeraża zadna karta jako taka, ale panicznie boję sie interpretacji że powinnam zostac. I to chyba jest to o czzym piszesz.
Ja to robię trochę inaczej, bo zanim w ogóle sięgnę po karty, siedzę przez chwilę z pytaniem i obserwuję, co dzieje się w ciele. przy wyjeździe to u mnie było napiecie w klatce ale nie lek, bardziej jak naprężona struna. Dopiero potem karta robiła swoje. Ale mam ciekawość: czy ktoś z was zauważył, że to napiecie przed czytaniem wplywa na to ktore karty losujecie? 🙁
O matko czytam caly watek od początku i chcialam zapytać o cos, czego tu nie widze. Mowicie dużo o tym jak interpretować karty przy decyzji o wyjezdzie ale czy ktos robił rozklad juz po decyzji zeby zobaczyc, co przed nim? Nie "czy jechać" tylkko "jak sobie z tym poradzic". Ciekawi mnie czy to daje inne karty
Robiłam taki rozklad po tym, jak zdecydowałam o wyjeździe i tak, to było zupełnie inne doświadczenie. Pytanie "co mnie czeka" versus "co robić" dało mi o wiele spokojniejszy obraz. Jakby karta przestała oceniać decyzję a zaczela po prostu pokazywać teren. Wyszedł mi wtedy Wóz jako karta centralna, co było dosc wymowne przy przeprowadzce.
