Eleonorka, dzięki za liste. Pozycja druga w Celtic Cross to 'co krzyżuje' albo 'co blokuje' - zaleznie od szkoły ale generalnie chodzi o przeszkodę. Nie o otoczenie. Otoczenie to zazwyczaj pozycja czwarta lub szósta. Więc jeśli u ciebie Siódemka stoi na drugiej, to ona blokuje Kapłankę, a nie opisuje środowisko zewnętrzne. To zupełnie inne czytanie. :/
To rozróżnienie jest ciekawe. Kapłanka to nie jest karta, która krzyczy 'zauważcie mnie' - ona siedzi i wie, ale czeka. Więc jeśli Siódemka ją blokuje, to może chodzi o to, że aktywne wyjście z cienia jest sabotowane przez jakiś schemat myślowy. Siódemka Mieczy to często historia, którą sobie opowiadamy, żeby nie działać wprost
kurczę, dobra, ale patrzę na całą rozpiętość rozkładu i zatrzymuję się na Wieży na dziewiątej pozycji. To jest pozycja nadziei i lęków w większości wersji Celtic Cross. Wieża jako lęk to zrozumiałe przy tym pytaniu - boisz się, że wyjście z cienia może coś zburzyć. Eleonorka, czy to brzmi prawdziwie? 😉
kurczę, eleonorka, to co opisujesz to brzmi jak klasyczny syndrom oszustki, nie? I ciekawe, że tarot to wyciągnął przez Wieżę, a nie przez którąś z kart bardziej oczywistych. Czy ktoś jeszcze miał podobne skojarzenie przy tym układzie?
Zatrzymuję się przy tym, co powiedziała Eleonorka - 'taka, jak myślą, i to jest za mało'. To jest bardzo konkretne zdanie. I nagle te karty zaczynają układać się w historię, którą rozumiem bez znajomości tarota. Czy to jest właśnie ten efekt lustra, o którym mówiła Tamarka wcześniej? 🙁
Przepraszam, bo śledzę tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie może troche z tyłu - czy ta Gwiazda na końcu to zawsze dobry znak? bo ktoś mi kiedys powiedział, że w pozycji wynikowej Gwiazda może byc trochę pusta, taka piękna obietnica bez treści. czy to możliwe?
Siedzę z tym i nie wiem, co mi bardziej nie pasuje - to że coś musi się posypać, czy to, że może to być konieczne. Ale właściwie wracam do pierwotnego pytania, kture postawiłam sobie zanim zrobiłam ten rozkład: czy jest coś, co mogę zrobić inaczej w relacji z przełożonymi? I chyba te karty dają odpowiedź, tylko nie taką, jakiej szukałam.
I właśnie tu jest sedno tematu. Tytuł wątku mówi o rozkładzie dla menedżerów, a my dotarliśmy do miejsca, gdzie karta mówi: problem nie jest w menedżerach, problem jest w tym, jak ty wchodzisz w tę relację. To jest chyba najcenniejsze co tarot może dać w kontekście zawodowym - nie odpowiedź o innych, tylko o sobie. 😛
Czytam to i myślę o swoim rozkładzie. Też mam to poczucie, że karty wrociły do mnie, nie do otoczenia. I zastanawiam się - czy ktoś kiedyś robił rozklad stricte pod kątem strategii, czyli co zrobić na nastepnym spotkaniu z szefem, i wyszło coś konkretnego? Nie emocjonalnego, tylko dosłownie - 'zrób to i to'? 🙂
Właśnie o to mi chodziło - czy ktoś robił rozkład stricte pod strategię działania, nie pod samopoznanie? Bo ten wątek zaczął się od pytania o menedżerów i relację z przełożonymi, a jakoś weszłyśmy bardzo głęboko w siebie. Co nie jest złe, ale zastanawiam się, czy tarot wogóle potrafi odpowiedzieć na pytanie 'co zrobić na najbliższym spotkaniu'. 😀
To jest właśnie ten paradoks tarota w kontekście zawodowym. Karty rzadko odpowiadają na pytanie 'jak zachować się wobec kogoś' - one wracają do ciebie, bo ty jesteś jedyną zmienną, na którą masz wpływ. Ale przy rozkładzie Eleonorki mamy Trójkę Buław na czwartej pozycji, a tego jeszcze nie omówiłyśmy. Ktoś brał tę kartę pod uwagę? 🙁
Czekałam na Trójkę Buław, bo sama nie wiedziałam, co z nią zrobić. U mnie stoi na pozycji czwartej, czyli tego, co mija albo co jest fundamentem - zależnie od interpretacji. I troche nie pasuje mi do reszty. Trójka Buław to ekspansja, wychodzenie na zewnątrz, a cała reszta rozkładu mówi o chowaniu się.
W Celtic Cross czwarta pozycja to zazwyczaj 'fundament' albo 'to, co minęło' - ale właśnie ta dwuznaczność jest tu cenna. jeśli to fundament, to znaczy, że kiedyś miałaś tę energię wychodzenia w świat. Jeśli to przeszłość - ta energia była, ale coś ją przykryło. Czy pamiętasz moment, kiedy byłaś bardziej widoczna zawodowo? ^^
Tak. Kilka lat temu, na innym stanowisku, w innej firmie. Wtedy byłam głośniejsza. Nie wiem, czy lepsza, ale głośniejsza. Potem zmieniłam pracę i jakoś... przycichłam. I może to właśnie ta Trójka Buław mówi o tamtym czasie?
To jest bardzo konkretna wskazówka. Jeśli Trójka Buław jako fundament oznacza 'wiem, że to potrafiłam', to rozkład nie mówi 'nie możesz być widoczna'. on mówi 'masz już tę mapę, tylko gdzieś ją zgubiłaś po drodze'. To zupełnie inne pytanie na kolejne spotkanie z szefem niż to, z którym zaczęłaś.
Wróćmy do pytania Animy, bo myślę, że jest ważne dla tematu wątku. Czy tarot może być sposóbm stricte strategicznym, czy zawsze robi ten zwrot ku sobie? Bo ja robiłam rozkłady pytając o konkretne sytuacje zawodowe i prawie zawsze wychodziło mi coś o mnie, nie o sytuacji. Zastanawiam się, czy to jest ograniczenie metody, czy raczej cecha.
Przepraszam, że przerywam, ale chce zapytać o coś podstawowego - jak w ogóle sformułować pytanie do tarota przed takim spotkaniem z szefem? Bo słyszę, że pytanie 'co zrobić' nie działa. Ale co zamiast tego? Jak Lunaria pytała przed rozmową o awans?
Kocanka, to zależy, czego szukasz. Jeśli chcesz wglądu w siebie - pytaj o siebie. 'Co blokuje mnie przed skuteczną komunikacją w tej relacji' albo 'czego jeszcze nie widzę w tym, jak wchodzę w relację z przełożonym'. Jeśli chcesz czegoś bardziej zewnętrznego - pytaj o energię sytuacji, nie o działanie. 'Jaka jest energia tej relacji teraz' to inne pytanie niż 'co mam zrobić'.
To jest coś, co chce zapamiętać. Trójkowy rozkład pod konkretne pytanie o relację z szefem. Mam wrażenie, że mój Celtic Cross dal mi dużo o mnie, a mało o tym, jak działać. Może następnym razem zapytam inaczej. Tylko zastanawiam się - czy można zrobić drugi rozkład do tego samego pytania, czy lepiej poczekać?
Różne szkoły mówią różnie, ale ja trzymam się zasady, że jeśli masz nowe, konkretniejsze pytanie - to nie jest to samo pytanie. Twój Celtic Cross pytał ogólnie o bycie widzianą. Trójka pod kątem 'jak zmienić komunikację z szefem' to inne pytanie. Możesz to zrobić, tylko nie rób tego dzisiaj - daj sobie czas, żeby to pierwsze ułożyło się w środku
To co powiedziała Helenka ma sens, ale mam pytanie do Eleonorki - jak długo czekałaś między jednym rozkładem a nowym pytaniem? Bo słyszałam różne opinie, że przynajmniej tydzień, inne szkoły mówią że sprawa intencji, a nie czasu.
Nie wiem, czy to dobry pomysł robić kolejny rozkład, zanim się przepracuje poprzedni. Bo co da ci nowe trzy karty, jeśli ta Siódemka Mieczy z poprzedniego układu nadal leży nierozwiązana? albo ją jakoś adresujesz, albo wchodzisz w spiralę pytań.
matko, to jest pytanie, które mnie chodzi po głowie od kilku postów. Czy tarot w kontekście relacji z przełożonym zawsze będzie wracał do kwestii wewnętrznych? Bo jeśli tak, to rozkłady strategiczne nie mają sensu, a jednak ludzie je robią i mowią, że działają.
Tarot nie ma jednej odpowiedzi na wszystko, ale ma konkretną filozofię - ty jesteś zmienna, ktorą mozesz modyfikować. i to nie jest ograniczenie systemu, to jest jego logika. jeśli pytasz o szefa, tarot pokaże ci, jaką ty jesteś częscią tej dynamiki. Nie dlatego, że nie widzi szefa, ale dlatego że szef nie siedzi przy stole, kiedy robisz rozkład. :>
Ale poczekajcie - Eleonorka pytala o to, żeby być widzniaą przez menedżerów, prawda? I dostała dużo kart o sobie. A co gdyby zapytała nie 'jak mnie widzą' tylko 'co menedżer widzi, kiedy patrzy na mój zespół'? Czy to byłoby inne pytanie dla tarota, czy tarot i tak by wrócił do niej?
Nie pomyślałam o tym wariancie pytania. Zawsze pytałam od siebie, o siebie. A gdybym zapytała z perspektywy szefa - co on właściwie widzi, jak patrzy na moje działania? Czy tarot odpowiedziałby mi na to uczciwie, skoro ja interpretuję przez pryzmat moich przekonań o nim?
ojej, eleonorko, to jest sedno. Jak robisz rozkład z perspektywy kogoś innego, ryzyko projekcji jest bardzo wysokie. Nie impossible, ale trudne. Dlatego wolę pytania, które zostawiają ciebie jako podmiot - nie dlatego, że tarot nie może odpowiedzieć na pytania o innych ale dlatego że wtedy interpretacja jest czystsza. :>
