Wracając do Sześciu Mieczy jako elementu, który 'nie pasuje' - Lilka, jak to opisujesz, to mam wrażenie, że ta karta może być tym, od czego powinnaś zaczynać czytanie zestawu, nie kończać. Czyli nie: 'jestem Hermitem, jestem w Księżycu, i trochę się gdzieś przemieszczam', ale: 'przemieszczam się, i w tym procesie potrzebuję samotności i muszę poruszać się przez niewyraźne terytorium'. To zmienia kierunek całości.
Lilka, to pytanie o zasadę jest dobre i zasługuje na odpowiedź. Nie ma jednej reguły, która mówi 'zaczynaj od karty X'. Ale jest logika energetyczna - jeśli Sześć Mieczy jest kartą, którą czujesz jako aktywną, działającą, to czytanie jej jako konsekwencji Hermita i Księżyca sprawia, że umieszczasz ją na końcu procesu. A co jeśli ona jest tym, co ten proces uruchamia? Czyli nie 'przemyślałam, przetworzyłam i teraz płynę', tylko 'już płynę i właśnie dlatego muszę się zatrzymać i przetworzyć'?
No i mamy odpowiedź. Oko leci tam, gdzie energia jest najsilniejsza. Lilka, to nie jest przypadek percepcji - to jest wskazówka do czytania. Sześć Mieczy domaga się pierwszeństwa w tej interpretacji.
Ale czy to nie może być tak, że Sześć Mieczy jest po prostu wizualnie bardziej wyrazista niż pozostałe dwie? Pytam szczerze, bo sam wzrok może reagować na kontrast, kolory, kompozycję karty - niekoniecznie na 'energię'. Jaką talię masz, Lilka?
Dobra, próbuję na bieżąco. Samotna osoba w łodzi, samotna osoba z latarnią, i twarz kobiety patrzącej na księżyc w różnych fazach. Trzy razy samotność, trzy razy patrzenie gdzieś poza kadr. I nikt z nich nie patrzy na nikogo innego.
To co Lilka właśnie napisała - o tym, że nikt nie patrzy na nikogo innego - to brzmi dla mnie bardziej jak opis emocjonalny niż wizualny. Czy to jest opis kart, czy opis siebie w tym czasie?
Właśnie na to czekałam w tej rozmowie. To nie jest kwestia kolejności kart ani metody czytania - to jest pytanie o to, co Lilka przynosi do rozkładu. A powrót do przeszłości w tarocie - o czym jest ten wątek - może właśnie na tym polega: karty nie mówią nam co było, tylko pokazują co wnosimy teraz z tego, co było.
Lilka, dla mnie to jest właśnie mocny argument. Wzorzec, który pojawia się niezależnie od stanu emocjonalnego, jest wiarygodniejszy niż taki, który przychodzi wyłącznie w jednym nastroju. To nie znaczy, że nie ma w tym projekcji - zawsze jest trochę - ale jest też coś, co niezależnie od nastroju próbuje się przebić.
Słuchajcie, wracam do rzeczy praktycznej - Lilka powiedziała wcześniej, że teraz zaczyna notować pozycje kart. Czy macie jakiś system notowania, który polecacie dla takich retrospektywnych analiz? Bo sama używam prostej tabelki i zastanawiam się, czy jest lepszy sposób.
Tak, chyba tak. Zobaczyłam, że we wszystkich trzech kartach ktoś jest w ruchu albo w procesie - łódź płynie, Hermit idzie, Księżyc się zmienia. To nie jest statyczna samotność. To jest... samotność w drodze? Nie wiem, czy to właściwe słowo, ale tak to czuję. I to jest inne niż to, co widziałam, kiedy czytałam je osobno.
Samotność w drodze - to jest bardzo konkretne zdanie. Zapisałaś je gdzieś? Bo to brzmi jak zdanie, które za kilka miesięcy może powiedzieć ci więcej niż teraz.
Lilka, to co opisujesz - ruch we wszystkich trzech kartach - to jest właśnie to, czego szukam gdy analizuję wzorce retrospektywnie. Czy we wszystkich czterech rozkładach ta dynamika była podobna, tzn. czy karty były zawsze w pozycjach oznaczających ruch, przejście, a nie stan?
Lilka, przepraszam że wchodzę z boku, ale Sześć Kielichów plus Sześć Mieczy plus Hermit... Czy to przypadek, że w numerologii Szóstka to harmonia, balans, szukanie środka między tym co było a tym co jest? Może karty mówią ci coś w tym języku, który łączy cyfry z obrazami?
Czytam całą tę rozmowę i myślę, że Lilka doszła do czegoś, o czym jest ten wątek, choć inaczej niż się spodziewałam. Tytuł pyta czy karty mogą wskazać co powinniśmy pamiętać - i tu nie chodzi chyba o konkretne wspomnienie, tylko o powtarzający się sposób bycia. Ten ruch w samotności, o którym napisała.
Lilka, to jest naprawdę ważna obserwacja. Progi - momenty przejścia - to jest klasyczny obszar Szóstki Mieczy. Ale zwróć uwagę: Hermit i Księżyc przy progach to nie jest zestaw, który mówi 'idź śmiało'. To jest zestaw, który mówi 'zostań chwilę w ciemności i słuchaj'. Czy za każdym razem słuchałaś?
I tu dochodzimy do sedna pytania z tytułu wątku. Karty nie pokazują przeszłości jako zbioru faktów. Pokazują przeszłość jako wzorzec decyzji. Lilka właśnie sama to powiedziała, bez żadnej podpowiedzi - że wzorzec był, a ona raz go posłuchała, raz nie. To jest właśnie ta pamięć, o której warto wiedzieć.
Lilka, nie brzmi to jak ignorowanie. Brzmi jak bycie człowiekiem. Wzorzec decyzji nie znaczy że za każdym razem masz wybierać tak samo. Znaczy że za każdym razem masz do wyboru to samo pytanie. Czy zostanę chwilę dłużej w tej ciemności, czy wyjdę za szybko.
Poczekajcie, Lilka właśnie powiedziała coś bardzo konkretnego. Chciałaś potwierdzenia, nie odpowiedzi. Czy to nie jest właśnie to, o czym jest ten wątek? Że kiedy idziemy do kart z gotową tezą, to nie patrzymy co mają nam do powiedzenia, tylko szukamy tego co już wiemy?
Uczciwie? Rzadko zapisywałam przed. Raczej miałam je w głowie, a teraz wiem że to błąd bo pytanie w głowie potrafi się bardzo płynnie zmieniać kiedy widzisz karty. Notatki zaczynam dopiero teraz i już po dwóch rozkładach widzę jak bardzo inaczej to wygląda kiedy mam pytanie na papierze.
To co Lilka mówi o pytaniu na papierze to jest coś, o czym czytałam ale nigdy nie traktowałam poważnie. A teraz myślę, że to jest właśnie ten złoty środek z tytułu wątku - nie tyle między przeszłością a teraźniejszością, ale między tym co chcemy usłyszeć a tym co karty faktycznie mówią.
Lilka, to jest bardzo ważne. 'Czy dobrze robię' to pytanie, które już zakłada że decyzja jest podjęta. Pytasz o zgodę, nie o kierunek. I dostajesz Hermita - który nie daje zgody, tylko daje latarnię. Może dlatego byłaś na niego zła?
Lilka, to pytanie które zadałaś na końcu jest chyba ważniejsze niż cały ten wątek do tej pory. 'Zacząć inaczej pytać czy to jest informacja sama w sobie?' - myślę że to nie jest albo/albo. Ale zanim odpowiem, chcę się upewnić że dobrze rozumiem: mówisz że odkryłaś wzorzec pytania, i teraz czujesz że to pytanie samo w sobie jest czymś, co powinnaś zapamiętać z tej retrospekcji? Czy raczej chcesz z tym wzorcem coś zrobić, zmienić go?
Lilka właśnie powiedziała coś, przy czym chcę na chwilę zatrzymać całą tę rozmowę. 'Nie wiem czy da się zadecydować że pytam inaczej, jeśli w środku nadal pytam o to samo.' To jest sedno. I tu wracam do tytułu wątku - co powinniśmy pamiętać z przeszłości? Może nie tyle treść kart, nie tyle wzorzec Hermita, tylko właśnie to: że przez lata zadawałaś pytanie o zgodę, nie o kierunek. I że teraz to widzisz. Czy samo zobaczenie tego nie jest już tym 'złotym środkiem' który Lilka szukała na początku?
